Bluszcz pospolity - choroba?

30.05.13, 12:50
Witam
Rośnie u mnie na betonowym ogrodzeniu, ma 5-6 lat i co roku żółkną mu spore ilości liści. Po zimie muszę je usuwać, bo bardzo szpecą, co mnie do szału doprowadza.Czy to jest normalny objaw, że przed wypuszczeniem młodych liści część starszych żółknie i zasycha? Czy może to jakaś choroba? opryskiwałam już go środkami p. grzybowymi, ale nie widzę efektu, po zimie znów to samo.Część z nich ma plamy.Są to różne odmiany (różnią się kształtem liści) kupowałam 'Thorndale'( wydaje mi się, że ten najbardziej choruje), ale robiłam też sadzonki z różnych innych.
Przyglądałam się różnym napotkanym bluszczom i nie widzę takiego problemu.
    • horpyna4 Re: Bluszcz pospolity - choroba? 30.05.13, 13:23
      Czy przypadkiem ten bluszcz nie rośnie na słonecznym stanowisku? Bo wtedy liście będące na wierzchu mają prawo usychać podczas mrozów i po zimie trzeba je rzeczywiście usuwać, żeby nie szpeciły. Jest to normalne; może inne bluszcze, które oglądałaś, rosną w miejscach bardziej cienistych. Albo nienarażonych na wysuszające wiatry - to też ma znaczenie.
      • dagusia333 Re: Bluszcz pospolity - choroba? 30.05.13, 18:30
        Bluszcz rośnie na betonowym ogrodzeniu okalającym kącik zabaw i to jest północ, wschód i południe.Od strony południowej rósł początkowo najwolniej i listki miał mniejsze, ale teraz prawie nie ma różnicy.Stanowisko nie jest wietrzne.

        Mam też bluszcz pospolity w formie krzewu (Arborescens) ukorzeniłam wierzchołkowe, kwitnące pędy, który teraz ma ok.50 cm wys. i też mu listki w środku żółkną, a rośnie na stanowisku zacienionym tyle, że bardziej wietrznym.Jeżeli tak ma być to ok., wiem, że liście nawet u zimozielonych wieczne nie są, ale chciałam wiedzieć jak to u innych wygląda, bo to raczej nie są uszkodzenia mrozowe. One żółkną i opadają, ale oczywiście najbardziej po zimie.Drugi 'etap' żółknięcia jest teraz, gdy wyrosły nowe liście.
    • dar61 Liście nie są wieczne 30.05.13, 18:36
      To nie choroba.
      Każdy bluszcz ma takie objawy, a te przemarzające zimą - tym większe.
      Jeśli potem latem ma masę nowych przyrostów, to radzę się przyzwyczajać.
      Krajowy bluszcz rośnie w naturze na dnie cienistych lasów i zbytnio nie cierpi od wiatrów zimą.

      Nasz, posadzony od północy domu, ćwierćwieczny, też przemarza, ale mniej.
      Co wiosnę spod niego wymiatamy masę opadziny starych liści.
      Też przycinamy, kształtując mu zbyt sumiaste wąsy. Po wycince też jest masa masy do utylizacji.
      Jak raz nie będzie w szale {Dagusia333} wytrzepywać bluszczowi obumarłych liści, to same spadną Sprawdzone po wielekroć.
      Sugeruję powiększyć kompostownik ;-)

      opiekun bluszczu w dwóch lokalizacjach
      Dar61

      Pod Scriptem:
      Czy dużo ma ślimakowego nadzienia {D.} w swym bluszczu, jak my?
      d61
      • dagusia333 Re: Liście nie są wieczne 30.05.13, 21:48
        A więc przyjmuję, że to normalne.Obawiałam się choroby i tym samym porażenia nowo wyrosłych liści stąd to pieczołowite czyszczenie.
        A tak na marginesie, to mam taką odmianę, która rosnąc pionowo wymarzała, ale posadzona jako okrywa pod drzewami ma się świetnie.
        • dagusia333 Re: Liście nie są wieczne 30.05.13, 21:51
          Ślimaków nie mam w owym bluszczu, ale za to mszyce na młodych przyrostach co roku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja