Ptasi terroryzm-jak wypłoszyć ptaki

30.07.04, 07:57
Czy ktoś z państwa zna sposób na wypłoszenie ptaków (kawki itp.) siadających
na drzewach. Jest taka jedna ulica w mieście przy której rosną kasztany -
kilkanaście szt.- którą sobie upodobały te ptaki Siadają i strasznie
zanieczyszczają chodnik. Służby miejskie nie dają sobie rady ze
sprzątaniem. Chodnikiem tym strach przejść żeby nie być ''poczęstowanym''
czymś z góry. O stawianiu samochodu nie ma mowy. Czy na ten '' TERRORYZM''
ptasi jest sposób. Proszę poradźcie, jestem odpowiedzialny za porządek w tej
części miasta i jestem bezradny. Dziękuję za wszelkie dobre rady
    • gitta Re: Ptasi terroryzm-jak wypłoszyć ptaki 30.07.04, 08:41
      Wyciac kasztany:-)
      • antares777 Re: Ptasi terroryzm-jak wypłoszyć ptaki 30.07.04, 11:48
        gitta napisała:

        > Wyciac kasztany:-)

        Tu człowiek RZECZYWIŚCIE potrzebuje pomocy, a Ty popychasz jaja - i to
        kwadratowe w dodatku.

        dziejanusz napisał:

        > Proszę poradźcie, jestem odpowiedzialny za porządek w tej
        części miasta i jestem bezradny. Dziękuję za wszelkie dobre rady

        Nie musisz dziękować, bo dobrej rady nie mam dla Cię :(
        Masz do wyboru:
        1/ zastosować się do rady gitty,
        2/ podać się do dymisji.

        Nic rozsądnego i mieszczącego się w budżecie nie przychodzi mi na myśl.
        (chyba że rozsądnie zagrasz na wariancie 2., ale niekoniecznie musi się to
        powieść.

        Pomachiwajki i trzymam kciuki

        Stary Zgred
        • pauli7 Re: Ptasi terroryzm-jak wypłoszyć ptaki 30.07.04, 12:49
          a juz mialam nadzieje ze i dla siebie znajde tu rade...
          ja mam z kolei dluuugi, stary i bardzo gesty zywoplot z ligustra a w nim -
          setki wrobli... (tak to jest, chyba jedyny zywoplot w okolicy, reszta to
          murowane ogrodzenia, wiec jedyne miejsce schronienia); wroble wydawaloby sie sa
          male, niezbyt glosne no i nie nabrudza na samochod czy na domownikow, bo sie z
          krzakow nie ruszaja... ale przy tej ilosci jest koszmarny wieczny jazgot!
          przeploszyc je mozna na minute (nim dojde do konca zywoplotu, one juz sa na
          poczatku) nie boja sie juz mojego psa... ehhh, a czasem ciezko wytrzymac:)
          pozdr
          P.
    • petro5 całość do pauli a 1/2 do dziejanusz 30.07.04, 13:35
      Moja rada kot+kapiszony.Kota na długiej lince przywiązać do żywopłotu a
      kapiszony zakupić w sklepie z zabawkami( dawne "papierniaki"). Stosować na
      przemian aby się nie przyzwyczaiły. Kto wiekowy to wie jak się kapiszonami
      posługiwać, a kot powinien poradzić sobie sam.Zdrówko Petro
      • antares777 Moje 3 grosze: 30.07.04, 16:53
        :)))))

        Kot na lince :)))

        Gdyby to były jakieś szlachetnie urodzone ptaszydła, jakieś kanarki czy
        papużki, to poświęciłbym kota - niech leniuch żarcie odpracuje i śmiałbym się w
        nos pokaranym przez los, którzy by chcieli brać w obronę darmozjada.
        Ale tu mamy do czynienia z pospolitymi cimlami - cwaniakami nad cwaniaki, które
        z niejednej komórki żarcie wykradły i zapewniam, że po godzinie już będą
        wiedziały, że kot na smyczy to nie kot ino atrapa :)

        A jeśli o kapiszony idzie - wiem, co to jest, bom stary. Hałasu to robi tyle co
        spore kichnięcie i może działać przez dwa dni, przy długości żywopłotu nie
        przekraczającej trzech metrów. Skuteczniejsze mogą być "korki" bo decybeli
        więcej, ale wtedy wypada sobie zadać pytanie, czy to czasem nie jest tak, jak z
        siekierką i z kijkiem. Ta sama uwaga odnosi się również do puszek, dzwonków czy
        innych przeszkadzajek.

        Do Dziejanusza:
        były prowadzone doświadczenia, podobno udane, z wypłaszaniem kawek i innych
        sraczy za pomoca emitowanego przez głośniki krzyku konającego ptaka, ale
        podniósł się wrzask ze strony nawiedzonych, że to NIEHUMANITARNE.

        Co do możliwości zastosowania przez Ciebie (w ramach posiadanych przez Ciebie
        możliwości - również finansowych):
        1/ musisz mieć taśmę z nagraniem,
        2/ musisz zainstalować odpowiednią ilość głośników w odpowiednich miejscach i
        to o odpowiedniej mocy (nie wystarczy je mieć - trzeba to jeszcze podrutować i
        pilnować przed złodziejami),
        3/ musisz stawić czoła nawiedzonym.

        Co wybrać? - nie wiem.

        W przypadku żywopłotu sprawa jest łatwiejsza o brak punktu 3.

        Do Magdy: kapiszony mają robić "huk", a nie zabijać. Warto się dowiedzieć,
        przeciw czemu się protestuje, jeszcze przed przystąpieniem do akcji.

        Pomachiwajki

        Stary Zgred
    • mdabkowska Re: Ptasi terroryzm-jak wypłoszyć ptaki 30.07.04, 15:45
      Ptaki można płoszyć poza okresem lęgowym. Strzelanie i inne barbarzyńskie
      metody potępiam.Można powiesić puszki, coś co będzie brzęczało, porozwiedszać
      jakieś szmaty (choć to mało efektowne i do tego potrafią się przyzwyczaić). W
      sprzedaży są dostępne repelenty (chemiczne, zapachowe), ale tak jak ptakom,
      zapach moze przeszkadzać ludziom.
      Ptaki najlepiej płoszyć wcześnie rano ,wkurzać je po piątej kiedy nie odlecą na
      żerowisko i gdy wrócą po zachodzie słońca.
      Najważniejsza w tym temacie jest kosekwencja.

      pozdrawiam, życzę powodzenia
      Magda
    • puma002 Re: Ptasi terroryzm-jak wypłoszyć ptaki 30.07.04, 18:04
      W drodze do pracy mam park, gdzie jest mnóstwo kawek, gnieżdżących się na
      drzewach. Na przedwiośniu, przed okresem lęgowym, na koronę jednego z wielkich
      klonów, rosnącego u zbiegu alejek, nałożono siatkę, aby ptaki nie zakładały tam
      gniazd. Nie wygląda to najlepiej - jakby spadochron zawisł na drzewie - ale w
      walce z ptakami się sprawdza. W rezultacie na tym drzewie nie ma ni gniazd ni
      ptaków. Cisza i martwota. One instynktownie omijają takie ustrojstwa.

      Pozdrawiam:)
      • ptasik Zgłasza się nawiedzona Katula 30.07.04, 21:36
        Czytam i oczom nie wierze, bo:
        1.pierwszy raz w zyciu slysze, a naprawde sie tym interesuje, zeby ptaki, stanowily taaaaki problem w miescie o jakim pisze Dziejanusz, jak bum cyk cyk...owszem byla tu kiedys dyskusja, w ktorej bylam oponentem, ze katastrofa dla Krakowa sa golebie...
        Mysle, ze regularne zamiatnie i zmywanie(tak jak sie to dzieje w moim miescie) ulicy i chodnikow w tym miejscu powinno dostatecznie rozwiazac problem... jak zaschnie domyc jest trudniej i trwa to zdecydowanie dluzej.... to prawda...

        Pozatym onena pewno nie siedza calymi dniami na drzewach, bo w ciagu dnia poszukuja jedzenia, na drzewach odpoczywaja, spia, a w okresie legowym karmia mlodew gniazdach... a wprowadzily sie hurtowo do miast, bo sa na tyle inteligentne, ze wiedza, zew miescie latwiej o jedzenie...

        2.mam i ja zywoplot, niemalze wokol calej dzialki, a od wielu lat robie wszystko zeby moj ogrod przyciagal jak najwiecej ptakow i z sukcesem mi sie to udaje, bo mam swoje caloroczne prywatne stadko wrobli, mazurkow, mam swoje prywatne sroki, w zimie stado sikorek, w lecie szpakow i wilg, a przelatujacych jest zdecydowanie wiecej... I widac moje ptaki sa dziwne bo rwetest podnosza tylko wtedy jak sie kloca o cos - o miejsce do spania, o jedzenie,lub jak czuja jakies zagrozenie, lub jak sie nawoluja, ewentualnie jak sie z czegos ciesza:) W pozostalych sytuacjach gdyby nie to, ze je czasem widac czlek nie mialby pojecia, ze sa... I wcale to, ze ich nie slysze nie wynika z tego, zem glucha, w ptakach zakochana, nie lubie ciszy... Cisze bardzo lubie, zwlaszcza rankiem jak jeszcze chce pospac i uwierzcie mi, naprawde nie ma takiego rwetestu ptasiego, ktory by to uniemozliwial? Mam wiec jakies inne ptaki?

        Apropo wroblowatych - na zachodzie Europy - bylo o tym dosyc sporo publikacji m.in. w Gazecie dosyc skutecznie poradzili sobie z problemem ptakow, w stosunku do niektorych gatunkow na tyle skutecznie, ze albo sa zagrozone wyginieciem, albo wignely.... A teraz martwia sie jak odbudowac populacje tychze, a na podgladanie przyjezdzaja do nas... Jesli dobrze pamietam marza o odbudowaniu populacji skowronkow... Chyba statystyka mowila o zmniejszeniu popluacji wroblowatych w Wielkiej Brytanii o 85 %!!!!!
        Ba i my sami niejednokrtonie dyskutowalismy tutaj a to wlasnie nad tym, czemu jest mniej wrobli, jaskolek, innych...

        I diabli mnie biora jak na przeciwnym biegunie sprawy sa stadne wyprawy chocby na drugi koniec Polski po to, aby zobaczyc jakiegos ptasiego rarytasa, ktory zawital do nas pierwszy raz od wielu lat - tak bylo zeszlorocznej zimy w przypadku sowy jarzębatej w Puszczy Białowieskiej, czy orła stepowego na Biebrzy, czemu dla odmiany jestem przeciwna, bo takie stadne wyprawy nadają wydarzeniu rozgłosu, a handel dzikimi rzadkimi zwierzętami to dochodowa impreza i mysle, ze ludzie parajacy sie tym tylko czekaja na takie okazje....

        I na koniec, chyba, jak mi juz nic do glowy nie przyjdzie pozwole sobie poraz ktorys napisac, ze ciagle czujemy sie panami swiata... Jak nam sie chce pojechac do lasu zobaczyc i posluchac ptaszka to dobrze, jak my zabieramy co rusz ptaszkom ich tereny, a one sie dostosowuja i zamieszkuja kolo nas, a jeszcze sie kloca, spiewaja i robia kupy - o to to juz zdecydowanie nie....

        Pamietacie nasza wspolna rozpacz, jak M.Jot pisal, ze ktos bez powodu scial sosne, na ktorej myszolowy mialy gniazdo....

        A ilu z Was, zbulwewrsowanych ptasimi kupami ma w psa,chadza znim na spacer np. do parku miejskiego lub na zwykly trawnik i sprzatapo nim kupy?

        Moze i jestem nawiedzona, ale dobrze mi z tym....
    • danam Kochajmy Wróbelka! 31.07.04, 13:46
      Od co najmniej 2 lat ekolodzy biją na alarm, że giną wróble. Te ptaszęta są z
      nami od zawsze i od zawsze są naszymi sprzymierzeńcami w likwidowaniu owadów,
      którymi karmią swe młode i w usuwaniu naszych odpadków.
      A tu masz! Ktoś ich nie chce, bo..., bo...
      Kocham te ptaszyny (niestety w lesie ich nie ma) i bardzo się cieszę, kiedy
      podczas „wypadów” do okolicznych miasteczek słyszę ich ćwierkanie pod dachem
      dworcowej wiaty, widzę jak uganiają się za każdą kruszynką, czy śmiecinką
      pozostawioną przez ludzi, a także jak „dyskutują” w żywopłotach rosnących
      wzdłuż ulic.
      Moje to wszak odczucie!
      Pauli Skoro prosisz o radę, to mam jedną.
      Dostosuj swoje ogrodzenie do architektury obowiązującej na Twojej ulicy.
      Postaw „piękny” betonowy płot, wytnij żywopłot i po kłopocie.
      Serdecznie pozdrawiam.
      Danuta.
    • abstrakt2003 Trzeba je polubić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 31.07.04, 15:25
      Kawki też maja prawo do życia!
      P.S.
      A samochody to rzeba trzymać w garażu!
      • dziejanusz Re: Trzeba je polubić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 31.07.04, 22:25
        Szanowny (szanowna) panie (pani)- Ja kocham ptaki i nie myslę je mordować. A
        samochody nie zawsze da sie trzymać w garażu. Tu tez nie chodzi o problem
        sprzatania - chociaz też. Chodzi o to, że te drzewa z których one tak ''
        pieknie - ekologicznie '' atakują są przy parkingu, a parking jest przy sklepie
        dość często odwiedzanym. No i co , powiem ludziom nie stawiajcie tam
        samochodów, nie wchodzcie do sklepu?? to jest naprawdę problem. Czasami
        telefonów w tej sprawie ( że ktos został na głowe poczęstowany) jest kilka
        dziennie. Drzew wyciąć się nie da, jest ich kilka i są piękne. Naprawdę piękne
        kasztany. Chodnik jest sprzątany często - ale nie codziennie. Na taką
        rozrzutność miasta nie stać. Ale po deszczu jest śliski i naprawdę nie
        bezpieczny. Głośniki chyba odpadaja bo nad sklepem są mieszkania. A może cos
        więcej o tych środkach zapachowych, jakąś nazwę i gdzie to szukać. Prosżę o
        poważne podpowiedzi. Aha, dymisja z tego powodu nie wchodzi w grę. pozdrawiam.
        Ekologów także.
        • antares777 Przysłowia są mądrością narodów :) 31.07.04, 23:06
          Mam jeszcze parę "pomysłów", ale skoro życzysz sobie tylko poważnych, więc
          przez selekcję żaden nie przeszedł. Zreszta mnie też nie do śmiechu.

          I tak, po przeczytaniu sobie wszystkich głosów w dyskusji jeszcze raz,
          przypomniał mi się dowcip:

          Pojechał Św. Mikołaj do Etiopii, by tamtejszym dzieciom rozdać prezenty.
          Rozsiadł się w podstawionym mu fotelu wygodnie, rozejrzał się po zgromadzonej
          trzódce i zainteresował się:
          - A czemu te dzieci mają takie duże brzuszki?
          - Aaaaa, bo Święty Mikołaju, bo one nie jadają obiadków.
          - Coooo?? Nie chcą obiadków???? To nie będzie prezentów!!!

          A przysłowie okolicznościowe mówi: "Nie zrozumie syty głodnego".

          Trzymam kciuki i

          Pomachiwajki

          Stary Zgred
        • mdabkowska A może kapelusze ... 02.08.04, 12:17
          Repelenty (środki zapachowe) nie szkodzą ptakom. Najbardziej popularne były
          środki do odstraszania ptaków na plantacjach kukurydzy. Należy pytać w sklepach
          chemicznych, sklepach ze środkami ochrony roślin.
          Jak będą znała konkretne nazwy, to dam znać.

          Do Antaresa:
          Przykro mi, że razi Cię mój kompletny brak wiedzy w temacie.
          Chciałam zaproponować rozwiązanie, które nie zrobiłoby krzywdy ptakom.
          W ubiegłym roku sąsiad proponował mi skuteczną metodę na odstraszenie ptaków,
          którą potępiam i o której tu pisać nie będę. Dlatego protestowałam.
          Co do strzelania to kapiszony robią mało hałasu, nie wiem natomiast czy
          okoliczni mieszkańcy znieśliby codziennie strzelanie z broni gazowej o 4 rano i
          po zachodzie słońca. Podobnie jest ze środkami zapachowymi.Bo trzeba to robić
          konsekwentnie. Wtedy ptaki zmienią środowisko na bardziej przyjazne.

          Wielce szanowny Antaresie co Ty na to, aby przed sklepem rozdawać kapelusze lub
          parasole ochronne?

          Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam

          Magda
    • dziejanusz Re: Ptasi terroryzm-jak wypłoszyć ptaki 03.08.04, 23:32
      Chyba trochę wprowadziłem Was w błąd-nie swiadomie. Napisałem o tych
      ptakac''kawki itp''.
      To nie jest tak. Dzisiaj po dokładnym rozeznaniu tematu okazało sie że kawki to
      były w ubiegłych latach. Ale jak postrącano ich gniazda i troche przycieto
      gałęzie to kawki przeniosły sie gdzies w inne miejsce. W tym roku terrorystami
      sa szpaki. Mieszkańcy budynków obok mówią że jest ich tysiące. Ja myślę że
      może ciut dokładają . Ale może to i prawda. Przylatują pospac, póżnym
      wieczorem , ok. godz. 21 a odlatuja rano 5-6. Przed odlotem dając przez ponad
      godzine koncert na ''tysiąc gardeł' Oczywiście jest to juz pobudka dla
      większości lokatorów mieszkań obok. Przepraszam za małe wprowadzenie w błąd. A
      czy na szpaki są lepsze sposoby? Pomożecie??.
      • antares777 Re: Ptasi terroryzm-jak wypłoszyć ptaki 04.08.04, 00:30
        Szanowny Dziejanuszu!

        Z całym szacunkiem i wielkim uważaniem, by nie uchybić:

        Toż to jest problem przez jedną godzinę, a ja muszę słuchać psich ujadań przez
        24 godziny na dobę :(
        Ja wiem, że to dla Ciebie żadna pociecha - tak samo, jak dla mnie żadną
        pociechą wiadomość, że kogoś szpaki o barbarzyńskiej porze budzą czy wróble
        doprowadzają do szału.

        Grupa dzierżąca władzę i tak nie przyjmie do wiadomości, że hałas jest
        śmieciem, że stanowi takie samo zagrożenie dla zdrowia jak dym nikotynowy - i
        nie jest tu ważne, co jest źródłem tego hałasu: czy duuuupna kopara, czy
        dyskoteka, czy odgłosy tłumnej przyrody.

        Poradzić Ci mogę jedno: nim zdążysz wcielić w życie którąkolwiek z uzyskanych
        tu rad (o ile takowe będą) będzie po sprawie, bo szpaki odlecą na południe.

        Chyba że zastąpią je kawki albo gawrony - ale te nie powinny sprawiać aż
        takiego kłopotu, bo śpiewają inaczej.

        A póki co, najmij kogoś z dobrą dykcją i miłym głosem, daj mu mikrofon w garść
        i pomocnika do dźwigania tuby i parasola i niech chodzi wokół drzew i odczytuje
        na głos płomienne odezwy - jak się rozejrzysz, to znajdziesz tu na pewno jakieś
        stosowne teksty (ewentualnie rąbniesz jakąś kompilację). Parasol konieczny, bo
        jak ptaszydła poznają się na literaturze to gotowe gromadnie bezcześcić.

        Do Magdy:
        Jak widzisz, kapelusz nie na wiele by się zdał - chyba że głęboko naciągnięty
        na uszy. No i komu by się chciało tak wcześnie wstawać tylko po to, by
        pospacerować w kapeluszu?

        Pomachiwajki

        Stary Zgred
      • ciociaklementyna Jezeli szpaki... 04.08.04, 00:49
        Jezeli szpaki, to powinno byc latwiej.
        Trzeba szybko nauczyc je mowic (jak wiadomo, mozna) i przeprowadzic rozsadne
        pertraktacje, a moze nawet przemowic im do sumienia.
        Podobno szpak - madry ptak.
        • mkhj Re: Jezeli szpaki... 04.08.04, 08:19
          Wiecie co, jesteście niepoważni. Choć rozumiem, że pewna doza humoru może
          uratować nawet trudna sytuację. Ale raczej nie tutaj. Człowiek naprawde
          potrzebuje pomocy a wy mu radzicie różne dyrdymały. W mieście muszą życ i ptaki
          i ludzie i trzeba znależć rozsądny kompromis. Przecież nikt tu nie chce ani
          ptaków zabijać, ani robić im krzywdy. Chodzi tylko o to zeby przeniosły się tam
          gdzie mniej będą przeszkadzały. Ja sama dobrze znam ten ból. Mieszkam w samym
          centrum Warszawy - koło parku i niestety od wczesnej wiosny do późnej jesieni
          jestem budzona strasznym hałasem (nadmiar ptasich treli to juz nie śpiew a
          hałas)tuz przed świtem. I szlag mnie trafia bo choc raz chciałabym móc pospać
          choć do 5,30 rano. To nie, juz przed 4 rozlega się "szczebiot" z tysięcy (i to
          nie jest przenośnia) gardeł. Potem ide do pracy - pracuję u dealera
          samochodowego. I znów to samo tylko w innym wydaniu. Tym
          razem "sraszki" "ptają" na samochody na placu. Wyobraźcie sobie kilkaset
          aut "optanych" od góry do dołu. Niestety musielismy wyciąć drzewa, które na
          placu stały bo nie dało się z tym życ. Drzew oczywiście bardzo szkoda, ale
          niestety. Ale ptaki sie trochę wyniosły. Tylko mi nie mówcie, ze auta mozna
          myć. NIE MOŻNA. Zresztą nie można było nawet przejść pod tymi drzewami.
          Spróbujcie codziennie prać całą garderobę to zobaczycie czy można tak życ.
          W tej chwili reszta ptaków juz nie jest taka dokuczliwa. Przed założeniem
          gniazd na drzewach są wypłaszane "strzelaniem z deski" (deska na ziemi,
          przydeptany jeden koniec nogą, drugi koniec podnosimy do góry i puszczamy.
          Konsekwencja w straszeniu musi byc duża i różnorodna. Strzały, klaskanie,
          przestawiane z miejsca na miejsce różnorodne strachy, "ozdobione" powiewajacymi
          chorągiewkami gałęzie i dużo cierpliwości.
          Pozdrawiam.
          mkhj
          • antares777 Re: Jezeli szpaki... 04.08.04, 11:56
            mkhj napisała:

            > Wiecie co, jesteście niepoważni. Choć rozumiem, że pewna doza humoru może
            > uratować nawet trudna sytuację. Ale raczej nie tutaj. Człowiek naprawde
            > potrzebuje pomocy a wy mu radzicie różne dyrdymały.

            Doga MKHJ! :)

            Sama prawda!
            I to, że człowiek potrzebuje pomocy - sam to podkreśliłem w pierwszym moim
            poscie i to, że popychamy se tu jaja - wszyscy, łącznie z autorem wątku i
            dramatycznego apelu o pomoc.

            Bo najpierw był problem z kawkami, potem okazało sie że to szpaki - inaczej
            trza chyba gadać z jednymi ptaszydłami, a inaczej z innymi i ekspert od spraw
            ptasich i od gadania do źwierzyny powinien to potwierdzić.
            Był problem z paskudzeniem na głowy klientów sklepu, a teraz dowiaduję się, że
            te ptaszyska wczesnym świtem opuszczają nękany teren - cóż za sklep jest
            otwarty o 5-6 rano?
            Problem eko-artu na autkach - tutaj szczerze: zupełnie mnie nie rusza, choć
            czasem używam mojej Blondie i zapewniam Cię, jest zupełnie nowa.

            Z ujawnionych faktów wynika dla mnie - i tu doceń moją "zgredzią naturę", w
            którą tak wątpiłaś w innym miejscu - że moja druga rada z pierwszej mojej
            wypowiedzi była chyba najrozsądniejsza - jeśli chcieć rzeczywiście zadbać o
            interesy mieszkańców i użytkowników feralnego miejsca, na tym stanowisku trza
            osobnika, który najpierw poznaje zagrożenie, a potem wzywa pomocy - nie na
            odwrót. Natomiast podziwiam anielski spokój Dziejanusza, gdy tu, przed nami
            prosi o pomoc. Mnie by trafił szlag a krew jasna zalała.

            Inne rady (przynajmniej niektóre) wcale nie są niepoważne - ale wynikając z
            głębi serca, w całej swej spontaniczności zapomniały zahaczyć o głowę. :(

            Jeszcze raz podkreślam: ja jestem narażony na hałas, tkwię w jego centrum,
            przeszkadza mi on i w pracy i podczas odpoczynku i mam go serdecznie dość, ale
            na razie poprzestaję na szczerych błaganiach, posyłanych do Najświętszej Matki
            Natury, za której dziecię się uważam, o zesłanie jakiejś plagi na psie plemię:
            ot, choćby takiego drobnego a nieodwracalnego zapalenia strun głosowych. I wilk
            będzie syty i owca cała.

            O strzelaniu z deski:
            Strzelanie to strzelanie! Nawet z deski jest (a jeśli nie to powino być) do
            ptaków zabronione ;)

            Ale - jeśli już o środkach, przedsiębranych przez "Twoją Silną Grupę" mowa: toż
            teraz modne są - szczególnie w reklamach TV - produkty typu dwa w jednym, trzy
            w jednym itede..
            Mnie się tak skojarzyło, że wszystkie elementy Waszego arsenału ( a nawet
            więcej) za wiera w sobie jedno. Nazywa się to "FLAMENCO" - więcej na ten temat
            napisałem w Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Flamenco
            Zatrudnienie zepołu flamenco, który dawałby pokazy pod drzewkami, byłoby ze
            wszech miar pożyteczne:
            - ptaki na pewno by się wyniosły,
            - mieszkańcy mieliby darmowe przedstawienia,
            - byłoby to na pewno działanie prounijne i "zadzierzgające więzi",
            - ludziska zobaczyliby kawałek świata,
            - wzrosłyby obroty sklepów, do tej pory za sprawą ptaszydeł ciągnących na
            skraju bankructwa,
            - i jeszcze parę innych korzyści by się znalazło, jak choćby domokrążny
            lodziarz Antoś sprzedałby parę lodów na patyku więcej (ale chyba Unia, a jak
            nie Unia, to te prounijne przygłupy z wierchuszki swoimi nowymi aktami prawnymi
            mu to definitywnie zabroniły).

            Bądźmy dobrej myśli.

            W znanym mi "city" nikt by się nie pieprzył - przepraszam za kolokwializm:
            rozciągnięto by w poprzek alejek i chodników biało-czerwone taśmy, powieszono
            by parę tabliczek z napisami "PRZEJŚCIE WZBRONIONE", postawiono by parę znaków
            drogowych: okrągłych białych tablic z czerwonym obrzeżem i byłoby po sprawie. A
            gdyby ktoś z mieszkańców albo spośród właścicieli sklepów próbował, to by się
            coś pogrzebało: a to w lokalowym, a to w spółdzielni, a to w skarbówce i byłaby
            cisza.

            Pomachiwajki

            Stary Zgred
            • mdabkowska Re: Jezeli szpaki... 04.08.04, 12:58
              Nic tu nowego i mądrego nie wymyślimy.
              Trzeba zdecydować: płoszyć czy pokochać.
              Kochać, jak to łatwo powiedzieć, ale parasol to naprawdę (po)mocna rzecz.

              Do Antaresa:
              Pomachiwajki kapeluszem, bez wymachiwajek parasolem.
              • ptasik Re: Jezeli szpaki... 04.08.04, 14:19
                Ciekawe w jakim momencie im te gniazda postracano?.....

                Ale nie o tym tu chcialam, chcialam o tym, ze zdecydowanie przyjmeniej sie
                nagle zrobilo w tym watku, a podziekowac chcialam Zgredowi za logiczne wnioski
                jakie wyciagnal z wszystkich wypowiedzi szukajacego pomocy:)
                Zgredzie dziekuje:)
                Bo najpierw wola pomocy, wszyscy i zwolennicy pomocy i zakreceni poczeli temat
                na czynniki pierwsze rozbierac, po czym okazalo sie, jak slusznie zauwazyl
                Zgred, ze problem wyglada zupelnie odmiennie...
                No racja samochody moga byc okupczone (mozna umyc i to niekoneicznie od razu
                caly trzeba myc, moim znajomi woza ze soba na takie okolicznosci butelke wody i
                szmate i jak im sie trafi kupka to zmywaja od reki), ale za Zgredem powtorze
                pytanie - jaki sklep jest otwarty tak wczesnie rano, zeby jego wlasciciel
                musial klientom parasole rozdawac? ?
                Poza tym drodzy moi dni coraz krotsze to i szpaki mieszkancom spac beda dawaly
                dluzej, bo swit bedzie przychodzil coraz pozniej a zmierzch zapadal wczesniej,
                a z doswiadczen obserwacyjnych wiem, ze moje ptaki w ogrodzie jak tylko ostatni
                rabek sloneczka chowa sie za horyzontem spia cichutko jak myszki pod miotla..
                No a najwazniejsza uwaga to ta, ze one lada moment odleca na poludnie i zyczyc
                im tylko nalezy, zeby jak najmniej amatorow szpaczego mieska po drodze
                trafili...
                Od razu przed oczyma stanal mi obraz z filmu o tym jak Francuzi wabia szpaki w
                siatki i je wylapuja - nie podam...
                One rzeczywiscie jak sie skonczy sezon legowy to przenosza sie do ludzi bo tam
                latwiej o jedzenie...

                Co do ploszenie po zmierzchu, wybaczcie, ale jestem przeciwna, bo jak zasypiaja
                to siedza cichutko a wyploszone z racji "kurzej" slepoty juz tak latwo
                bezpiecznego miejsca na spanie nie znajda...
                Ploszyc tak, bardzo prosze, ale za dnia, przy czym od razu napisze, ze i w
                przypadku szpakow, i kawek i innych krukowatych sprawa jest straszliwie trudna
                bo to niesamowicie inteligetne ptaki i szybko rozpoznaja zagrozenie...

                A na koniec sprzedam Wam patent mojej Mamy na szpaki w ogrodzie - na czeresni,
                ktora szpaki lubily objadac najbardziej wisi stara skorka z nutrii i dziala:)
                wisi od lat i od lat wszystkie czeresnie zbiera Mama...

                Mkhj - zaczepnie zapytam - a jakie rozwiazanie widzisz jesli chodzi o park?

                I juz naprawde (chyba) na koniec....
                Wczoraj, jak bylam na spacerze i ogladalam bardzo jesienne jak na te pore roku
                widoki (przynajmniej u mnie) poczelam liczyc miesiace, w ciagu ktorych dane nam
                jest podziwiac te przyrode w formie najbardziej ozywionej, i jak uwzglednilam
                te widoki jesienne wlasnie i wiosne, ktora przyszla wyjatkowo pozno w tym roku,
                bo przeciez jeszcze pod koniec maja byly calkiem solidne przymrozki to wyszlo
                mi z rachunkow, ze okres oczekiwania na to jest dluzszy niz okres radosci ...
                Moze mimo wszystko nauczmy sie cieszyc tym co mamy?

                A psiego ujadania Zgredzie Ci wspolczuje, tyle, ze to moze nie psy powinny
                dostac zapalenia strun glosowych a ich wlasciciele w prezencie pare szarych
                komorek dodatkowych i poczucia odpowiedzialnosci i szacunku w stosunku do
                sasiadow i zajac sie szczekajacym problemem...
                • antares777 Do Ptasika :) 04.08.04, 22:51
                  Nie wychodząc poza temat:

                  Niezależnie od tego, czy moje uwagi pod adresem autora wątku były słuszne,
                  genialne, pod Nobla czy zupełnie durne, ludzie w tamtym mieście mają problem i
                  muszą się z nim jakoś uporać. Opowiadanie o motylkach i inne takie na pewno
                  tutaj nie pomogą. Jaką znaleźć radę, by ludzie spać mogli, samochody nie były
                  wymalowane, a ptakom nie zaszkodzić? Nie wiem.
                  Sądzę, że jakiś sposób, metodą "nie wprost" już podsunęłaś, a mądrej głowie
                  dość dwie słowie i jeśli do tego dodać flamenco to będzie po problemie.
                  Jeśli o flamenco idzie: należy starannie dobrać repertuar, bo przy
                  nadmiarze "canto jondo" razem z ptakami gotowi do wymarszu będą i mieszkańcy.

                  To, co o samochodach: opowiastki o myciu na bieżąco z buteleczki itede można
                  między bajki włożyć. Ponadto odchody ptasie w sposób skuteczny niszczą lakier
                  na karoseriach. I teraz, możnaby z jednej strony rzec: jeśli ja mam do
                  dyspozycji s***nie w porcelanie, to dlaczego miałbym żałować ptaszkom
                  srebrzystego metalica albo zabójczej czerwieni? Ale z drugiej strony nie można
                  się dziwić protestom właścicieli spostponowanych samochodów, jeśli w układzie
                  właściciel i jego samochód, wartość samochodu stanowi 95% wartości układu.

                  Co miałem o psach do powiedzenia, to już rzekłem. Niektórym ich właścicielom i
                  tona nowych komórek nie byłaby przesadą, a psy jak szczekały tak szczekać będą.
                  Dziś, ten najbliższy (terytorialnie) z piesków, stał przy bramie i próbował się
                  dogadać z reklamówką, którą wiatr wzdął i powoli przetaczał ulicą, a rozmowy
                  jego z opadającymi klonowymi "noskami" to rzecz normalna.
                  A podobno w Singapurze jest taki obyczaj, że jeśli ktoś chce mieć pieska, to
                  może ale pod warunkiem, że najpierw go podda zabiegowi usunięcia strun
                  głosowych. Cóż - inny kraj i inny obyczaj.

                  Pomachiwajki

                  Stary Zgred
              • antares777 Do Magdy ;):))) 04.08.04, 22:14
              • antares777 Do Magdy jeszcze raz :))) 04.08.04, 22:18
                Jeśli można prosić: słomkową panamą z różową wstążką ;))))

                Pomachiwajki i całusy

                Stary Zgred

                P.S. techniki tego forum przed zejściem nie opanuję :(
    • mjot1 Sposób... 05.08.04, 19:37

      ...opisywany już przy wielu okazjach. Jednak skuteczny.

      Otóż.
      Należy udać się jak gdyby nigdy nic na piętro, po czym ze znajdującej się
      prawie naprzeciw drzwi „mojego gabinetu” gabloty należy pokątnie wyjąć
      jastrzębia i chyłkiem wymknąć się z nim na zewnątrz.
      Następnie należy przytwierdzić go sznurkiem do długiej żerdzi, którą to żerdź z
      kolei trzeba zamocować naprzeciw okna „mojego gabinetu” tak by eksponat
      sterczał ponad chronionym drzewem czereśni z dojrzewającymi właśnie owocami.
      Efekty:
      Szpaki nikną niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
      Sójki hen na obrzeżach lasu, co prawda głośny czynią rwetes, lecz tak jak
      gwałtownie protestują tak też gwałtownie cichną.
      Pan kos lotem pewnym, prostym i pełnym dostojeństwa zmierzający do wiadomego
      celu nagle gwałtownie przyspiesza, lotem nurkowym schodzi w dół, po czym
      zygzakami błyskawicznie znika z pola widzenia.
      I wokół rozlega się niczym nie zmącona cisza...
      Jedynie czasem wietrzyk cichutko zaszemrze w listowiu kołysząc łagodnie żerdzią
      i eksponatem...

      Nie należy używać w tym celu jednego z kilku bielików wiszących na ścianach.
      Bielik może okazać się „skutecznym inaczej” i miast odstraszyć wręcz
      przyciągnie nam zgraję złodziejaszków wszelakich.
      Wszak wszyscy wiedzą, że to właśnie pod rozpiętymi skrzydłami biellika
      największe szalbierstwa i złodziejskie przekręty miejsce mają.

      Najniższe ukłony!
      Służący sposobem sprawdzonym naocznie M.J.
      • ptasik Re: Sposób... 05.08.04, 20:55
        Za bielika stoje i klaszcze:)
        No owacja Ci sie nalezy i basta!!!!!
      • antares777 Re: Sposób... 06.08.04, 00:14
        Ja tak trochę hurtem ;)

        Gdy usłyszałem te spontaniczne oklaski, to aż wybiegłem na pole by sprawdzić,
        czy tam aby świerszcze mazurka nie grają. Ale nie, wszystko w porządku: dalej
        tkwią przy obertasie, chociaż wprawne ucho może wyłowić i krzesaną nutę ;)

        Pomysł Mjota, zdaje się, do genialnych należy :)

        Tylko zapomniał podać numer klatki schodowej ;(

        Pomachiwajki

        Stary Zgred
        • aix.sponsa Re: Sposób... 10.09.04, 21:23
          Znam naprawdę świetny sposób na ptasich "terrorystów". Należy zrobić z tektury
          sylwetkę siedzącego sokoła i co kilka dni zmieniać jej położenie. Kawki itp.
          nabiorą się z pewnością na takiego "antyptaka".:o)
          aix sponsa
          • venus22 Re: Sposób... 11.09.04, 04:28
            No i co, gdziejanusz??

            jakie rozwiazanie?

            Ostatecznie kawki same odlecialy, czy jak?
            Poza tym, jesli jest to wejscie do sklepu to czy nie mozna postawic jakiegos
            ladnego zadaszenia?
            Albo powiesic nad wejsciem markize?

            Venus
            ps- nie mam czasu czytac wszystkich watkow :(
Pełna wersja