Jak wypłoszyć kreta z ogrodu?????

04.08.04, 18:12
    • bosman1 Re: Jak wypłoszyć kreta z ogrodu????? 04.08.04, 20:59
      Na naszej działce żadne super działające środki nie podziałały jedyne wyjście
      to przyczaić się wykopać i wynieś daleko.Powodzenia
      • jerzy.wozniak Re: Jak wypłoszyć kreta z ogrodu????? 04.08.04, 21:02
        Zapędź do roboty wyszukiwarkę ten temat bije tu rekordy powodzenia.
        Jurek
    • saluti Re: Jak wypłoszyć kreta z ogrodu????? 05.08.04, 14:01
      Gdzies 3 lata temu mielismy plage kretow i jak zaczely mi niszczyc bzy
      (usychaly) nie mialam wiecej wyrzutow sumienia. Maz zalozyl polapki w ich
      korytarze i dowidzenia. Plaga minela i moje bzy przezyly.
      • kropka Re: Jak wypłoszyć kreta z ogrodu????? 05.08.04, 17:51
        Jesteś potworem!!! :)
        Wszystkim polecam dyskotekę w ogrodzie.
        To nie żart. Krety nienawidzą hałasu i tupania. Wynoszą się po jednej balowej
        nocy. Trawnik wprawdzie zadeptany, ale wystarczy dosiać trawę i solidnie podlać.
        Za to krety na długo zapamiętają i znikną.
    • antares777 Re: Jak wypłoszyć kreta z ogrodu????? 08.08.04, 23:40
      Hej!

      Jakiś czas temu, w wątku na inny temat, pochwaliłem się, że mam krecika w
      ogrodzie:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=13649670&a=14351242
      Od tamtego czasu zaglądałem, sprawdzałem, przydeptywałem kopki i ... nic.
      Kopki były w tych samych miejscach, nie przybywało nowych, a te przydeptane od
      czasu do czasu podnosiły się - znak, że żyje.
      Sąsiadka od wschodu też stwierdzała, że podnoszą się przydeptane, ale nowych u
      niej też nie przybywało.
      Czyli co? Kursował sobie tak na linii wschód - zachód i to mu wystarczało?
      Ale wczoraj zobaczyłem nowe kupki: i to od razu cztery. Na osi poprzednich.
      Z premedytacją parł dokładnie na zachód.
      Ostatnia była tuż przy podmurówce ogrodzenia. Więc ja oko przez płot, w
      maliniak sąsiada, wytrzeszczam oczy... są!!! Dwie kupeczki - na przedłużeniu
      osi poprzednich. Prosto na Brukselę!! :)

      Sąsiad akurat zagłuszał psy przy pomocy piły tarczowej, więc miałem czas na
      ochłonięcie i przybranie ogródkowej pozy.
      Gdy przerwał na chwilę, dałem głos (to właściwe określenie):
      - Giyyyniuuu!! Giyyyniuuu!!
      - Aaa coooooo?
      - Cho-no ino na chwile.
      Przyszedł.
      - Co jest? - spytał rzeczowo.
      - Postaw piwo, to ci pokażę.
      - Stoi!
      - Chodź tu, w maliniak, o - tędy.
      - Noi?
      - Odgarnij te dwa krzaki.
      - Noi? O Quuu*a!!!
      - Przyszedł od sąsiadki miesiąc temu, a teraz jest u ciebie.
      - G***! To jest ten sam, co u Staśka.
      - Jak to?
      - Stasiek mi pokazywał wczoraj takie kopki.

      No, to krecik ma przechlapane. :((((
      Stasiek jest następnym sąsiadem od zachodu - jakieś 12 metrów dalej - i tak na
      moje oko, to właśnie o nim, za czasów Państwa, śpiewał Kazek od Grześkowiaków.

      Pomachiwajki

      Stary Zgred
      • piasia Re: Jak wypłoszyć kreta z ogrodu????? 11.08.04, 19:44
        Jedyny ratunek dla krecika dążącego do Brukseli, to dyżury sąsiedzkie i
        pogadanie ze Staśkiem, żeby powiedział, kiedy kreta wypatrzy. Jak się (ten
        Stasiek) juz zaczai na futerkowego z łopatą, to któryż z dyzurujących sąsiadów
        musi cos wrzasnąć. Cokolwiek! Albo "Staśku! Przywal mu!" albo "O QJM, osa mnie
        użądliła!!!" albo "Stara, dawaj obiad" albo "Reeetyyy, żelazka nie wyłączyłam!"
        albo co tylko wam do głowy przyjdzie i ślina na język przyniesie. Chodzi o to,
        żeby Staśkowi łopata drgnęła w ręcach, a kret pod ziemią drgnął od hałasu i
        zwiał w głębiny. Po dwóch dniach przekopie się dalej na zachód i Stasiek
        przestanie mu zagrażać.

        I znów wychodzi na to, że jestem dziwoląg. Bo jak u mnie w ogrodzie kret wyłazi
        na powierzchnię to cała rodzina się zlatuje, żeby na niego popatrzeć i się
        zachwycać. A krety wyłażą często, bo gleba u mnie taka, że łatwiej im zasuwać
        górą niż przekopywać się dołem. A jeden korytarz naziemny istnieje odkąd sięgnę
        pamięcią, czyli co najmniej 38 lat! Najnowszy "speedway" ma dwa metry długości,
        niestety, akurat przy oglądaniu tegoż kreta nie byłam obecna. A podobno był
        śliczny.
Pełna wersja