Grabic czy nie grabić

16.10.13, 21:59
Drogie forumki, po 5 latach grabienia moich nastu arow przyszedł dzień , ze mam wątpliwości czy dobrze robię. A jak jest u was? Grabicie liście na zimę czy zostawiacie. Ja jak pisałam wcześniej bawię się w to każdej jesieni, nadal sprawia mi to przyjemność ale czy powinnam? Drzew nie mam dużo, kilka wierzb,sosna i 10m brzoza ( no dobra, z tej ostaniej to kilka dobrych taczek się uzbiera) i klika krzaczków ale z pod nich nie grabię.
    • horpyna4 Re: Grabic czy nie grabić 16.10.13, 22:18
      Grabię tylko z trawnika, bo trawa lubi mieć światło. Zostawiam na rabatach do przedwiośnia; dla bylin jest to naturalna ochrona przed silnymi mrozami w przypadku braku pokrywy śnieżnej, co może się zdarzyć.
      • arkanna Re: Grabic czy nie grabić 16.10.13, 22:27
        u mnie 80 % to trwanik, bylin jak na lekarstwo. Dopiero dorosłam do ogrodu i powoli cos tam dłubie :-)
        • krynia58 Re: Grabic czy nie grabić 16.10.13, 22:35
          Z trawnika to bym jednak zgrabiła, przedtem opryskując 5% roztworem mocznika.
          Ułożyć gdzieś pryzmę i za rok piękna ziemia liściowa, sama próchnica :)
      • zofianka25 Re: Grabic czy nie grabić 10.11.13, 20:11
        Z trawnika wygrabiam, bylinki i małe - młode szczepki roślinek okrywam własnie liśćmi cienką warstwę. Tej jesieni zrobiłam szczepki z bukszpana i tuji. zobaczę jak przetrzymają zimę.
        pozostałe liście na kompost.
    • budzik11 Re: Grabic czy nie grabić 17.10.13, 08:20
      Ja nie grabię - nie dość, że sporo pracy (niby przyjemna, ale sens ma czekanie aż spadną wszystkie liście, żeby nie grabić wiele razy, a to gdzieś w połowie listopada, kiedy jest zimno, liście są mokre i to już niespecjalna frajda), to jeszcze trzeba coś z tymi liśćmi zrobić. Co się rozłoży przez zimę, to użyźnia ziemię, a co zostanie, to wiosną zbierze kosiarka.
      • solejrolia Grabić 17.10.13, 09:47
        pierwszą porcję liści zbieram kosiarką- traktuję to jako ostatnie koszenie trawnika w tym sezonie
        potem już grabiami- szerokimi, plastykowymi, firmy Fiskars, są lekkie i świetnie się nimi to robi.
        mam też dmuchawkę spalinową, taką stosunkowo lekką, więc bez problemu radzę sobie- przedmuchuję przede wszystkim rabaty z kamienia i grysu.
        albo modrzewie, zaraz zrudzieją- wyłącznie dmuchawką , w suchy dzień po prostu zdmuchnę w jedną kupkę igły, zmiotę do worka i tyle, po robocie.
        jedne z gorszych (ale też oczywiście najbardziej ozdobne ) są do grabienia np. liście wiśni ozdobnych typu Pisardii, gorsze, bo spadanie jest rozciągnięte w czasie, liście wiszą dość długo na drzewie i kiepsko się je wygrabuje z trawnika (są niewielkie, co utrudnia). za to liście wiśni kanzan są całkiem ok do zgrabiania, i praktycznie tak jak "owocówka"- żaden problem.
        jak są jesiony, np wzdłuż ulicy rosną, to kiepsko się grabi, bo ich liście wręcz zaścielają trawnik, i totalnie zawalają (i zapychają) rów, ALE już w połowie października jesteśmy po pracy. u mnie wszystkie już spadły i w tej częście ogrodu mam już porządek.
        o, klony, łatwo się grabi, bo liście są duże.

        jak sobie ułatwiam pracę-
        pakuję w duże wory na śmieci, jeśli liści jest mało;
        jeśli jest duzo (jak z jesionów, których liście spadły szybko i praktycznie w ciągu kilku dni) to po prostu podjeżdżam przyczepką typu Niewiadów:-D i ładuję łopatą od śniegu.
        może śmieszne, ale za to jak wygodnie. potem okrywam plandeką i wywożę.

        dużą część zagrabionych liści wykorzystuję do okrycia wrażliwszych roslin,
        np zasypuję rabatkę z lawendą i różą okrywową- rośliny świetnie zimują w takiej pryźmie.
        z dużej części liści robię ziemię liściową; mam dwa naprawdę duże kompostowniki (pryzmy kompostowe, obudowane płotkiem itd)
        a całą resztę - wywożę na kompostownię miejską (ja akurat mam dość blisko) koszt zutylizowania wcale nie jest jakoś mocno wysoki, wczoraj wywiozłam 220kg suche liście są lekkie, bo objętościowo to była przyczepka i kilka worków, i zapłaciłam za odbiór 9,90 brutto a ogród posprzątany
        (na dzień dzisiejszy posprzątany;-))
        • dar61 płacić, nie płacić 12.11.13, 10:53
          Byłbym zapomniał spytać o:
          ... wywożę na kompostownię miejską (...) i zapłaciłam za odbiór ...

          Jeśli się nie mylę, to ustawa najnowsza [polska] wspomina, że odbiór odpadów zielonych [biologicznych, niepadlinowych] jest wkomponowany w lokalne uchwały o zagospodarowaniu odpadów jako nieopłacany dodatkowo?
          Jedyne, co to u {Solejroli} uzasadniałoby, to ponadprzeciętna ilość takich zielonych odpadów, z ponadprzeciętnych włości. Nie biorąc pod uwagę zastępowania służb miejsko-gminnych w zbiorze takich odpadów.

          Przeć, jeśli:
          ... wzdłuż ulicy rosną... - to służby miejsko-gminne [polskie?] mają, w myśl ustaw i regulaminów lokalnych utrzymania porządku (to inna ustawa, niż najświeższa śmieciowa), obowiązek same dbać o sprzątnięcie, utylizację i odbiór pokosów, liści. Jeśli ktoś je w tym dziele uprzedzi, wspomoże, zadotuje, to tym bardziej nie powinien za to płacić inaczej, jak w formie podatków lokalnych.

          Przynajmniej tak w mej okolicy jest: trawnikoluby [trawa pozaposesjowa przyuliczna] trawę nieswoją koszą, bo lubią, bo są od tego uzależnieni [każdy kłos ich drażni], w wory ten pokos dają i zostawiają służbom lokalnym do odbiórki.
          Jesienią tak samo z liśćmi - ludziska je grabią, w wory odpowiedniego koloru pakują i albo sobie do swych kompostowników je biorą, albo zostawiają do odbioru służbom miejsko-gminnym. Ale na pewno nie odwożą ich sami do punktów utylizacji odpadów zielonych i za tenże odbiór nie płacą dodatkowo!
          Nie ma znaczenia, gdzie rośnie źródło liści, które mogłyby zatykać jakieś rowy - na prywatnych włościach czy na publicznych. Ustawa, na szczęście, nie pilnuje każdego liścia. Jeśli pilnują tego jakieś lokalne uchwały, to jest, to byłoby, chore.

          Dar61
    • tralalumpek Re: Grabic czy nie grabić 17.10.13, 09:28
      lisciastych nie mam za duzo wiec i grabienia duzo nie ma ale sprzatam liscie przed zima
      • dagusia333 Re: Grabic czy nie grabić 17.10.13, 09:45
        U mnie jest różnie, zależy co i gdzie.Pod rozłożystym, dużymi krewami liście zostają, zgrabiam je tam z trawnika.Grabię i sprzątam listki głogu ozdobnego i brzozy, bo ich liście są zaatakowane chorobami, również z owocowych.To robię sukcesywnie kilka razy.Tam gdzie mam większe krzewy( perukowiec, jaśminowiec) i runo z bluszczu, to liście zostają w tym bluszczu, a sprzątam tylko nadmiar.
        • dar61 Atak, unikanie 12.11.13, 11:04
          {Dagusia333}:

          ... sprzątam listki głogu ozdobnego i brzozy, bo ich liście są zaatakowane chorobami, również z owocowych ...

          Czy {D.} naprawdę sądzi, że uprzątnięcie tych liści powstrzyma rok, dwa potem pojawienie się np. grzybowych sprawców takich chorób z sadów, ogrodów sąsiedzkich, z kilometra wokół?
          Że to nie zależy nieco od pogody, od zagęszczania nasadzeń?
          Są, rzadko znane, choroby dwudomowe, czasem więcej pośredników angażujące, ale warto te powiązania poznać wcześniej, by nie martwić się na zapas, że sąsiad posadzi coś, co naszego wychuchańca powali...
    • d.wludyka Re: Grabic czy nie grabić 17.10.13, 10:17
      Ja liście z trawnika "zbieram" kosiarką. Rozdrobnioną mieszanką liści z niewielką (ustawiam wysokie koszenie) domieszką trawy obsypuję rabaty z bylinami.
      Rozdrobnione liście rozkładają się szybciej i nie rozwiewa ich wiatr.
    • komanchu Re: Grabic czy nie grabić 18.10.13, 21:31
      Wszystkich nie dałabym rady, ale...grabię liście orzecha włoskiego, bo podobno rozkładające się hamują wzrost innych roślin. Liście brzozy i lipy zbieram, część suszę i używam do okrywania niektórych bylin oraz niskich krzewów, np. lawendy. Resztą okrywam na zimę kupę kompostową, żeby nie doprowadzić do jej przemarznięcia. Liście drzew owocowych dokładnie zagrabiam i głęboko zakopuję razem z liśćmi orzecha (powinnam spalić, ale sąsiadka ma hopla na tym punkcie...). Liście dębu zawierają sporo garbników, ich rozkład trwa dosyć długo, więc nie nadają się na kompost. Zostawiam pod drzewem. Podobnie robię z topolą oraz iglakami. Jeśli masz jakieś rośliny lubiące glebę o kwaśnym pH, np. wrzosy, borówki, to te ostatnie możesz wykorzystać jako ściółkę.
    • dar61 a wam wara? 12.11.13, 11:45
      https://www.stylesetterblog.pl/wp-content/uploads/2013/02/funny-donut-leaf-pun.jpg

      Szkoda, że wątkozakładczyni separuje forumki od forumków, dławiąc nieco

      https://rlv.zcache.com/funny_rhino_in_autumn_leaf_pile_flyers-r9ce0aaa85df6473c887ec91e98e2c624_vgvyf_8byvr_324.jpg

      wymianę opisów metod liściobrania...

      https://cdn.themetapicture.com/media/funny-owl-cute-eyes-leaf.jpg

      Dar61
Pełna wersja