solejrolia
19.11.13, 11:52
...inaczej się uduszę...
Na jednym ogrodzie:
Rośliny zostały posadzone na rabatach bez projektu, wizji, koncepcji, po prostu "postawione- posadzone"
wyższe przed niższymi, karłowe gdzieś z tyłu;
żadnych grup, czy zestawień kolorystycznych.
W dodatku pomieszanie z poplątaniem to co brzydkie, wróć, mało reprezentacyjne, jest na najbardziej eksponowanych miejscach, przy wejsciu, przy furtce, te ładniejsze- są mało widoczne,
W dodatku pomieszanie jeśli chodzi o wymagania roslin- na rabatce (od południa) posadzone zostały róże z ...wrzosami, w kamykach. W innym miejscu, również od strony południowej, różaneczniki z grupy wielkokwiatowych (teraz są okropnie przypalone od słońca:-/)
ale HITEM jest przygotowanie stanowiska pod rosliny.
i nie chodzi o to, że te wrzosy, czy różaneczniki nie zostały posadzone w torfie kwaśnym. To jest tzw. pikuś.
Chodzi o to, że ogrodnicy ułożyli na rabatach folię ogrodniczą , czarno białą, opatulili dość szczelnie rośliny, a na to położyli wełnę mineralną, taką jak się uprawia pomidory, i na to rozsypali korę sosnową (cienką wartwą).
Oto jak założył ogród ogrodnik (wraz z ekipą) z wielooooooletnim doświadczeniem.
A jeszcze nie dokończył swojego "dzieła", tylko zostawił bałagan, worki z wełną, zostawił kupkę gruzu, zamiast rabaty kupka ziemii, którą porosły chwasty .
Dla chętnych- służę zdjęciami.
Przysięgam, jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Słów zabrakło mi.
Przykre jest to, że tam jest teraz masa pracy a naprawdę niewiadomo od czego zacząć, i co ratować w pierwszej kolejności.