Miał być ekologiczny

11.08.04, 11:53
Nać marchwi brązowieje i usycha, nać pietruszki pokrywa sie białym nalotem
jakby ją ktoś polał wodą wapienną, a na liściach buraczków pojawiły się
brązowe plamy. No i ogórki bardzo szybko zżółkły i usychają. Wiem,że w tym
roku na ratunek jest już za późno, ale proszę o radę na przyszłość.
    • venus22 Re: Miał być ekologiczny 11.08.04, 21:32
      Hmm ja mysle ze jesli do tej pory bylo nie-ekologicznie to zanim wroci
      wlasciwa rownowaga w naturze to przewage maja szkodniki.
      cierpliwosci..

      Na pewno nie nalezy sadzic tego samego w tym samum miejscu - trzeba stosowac
      tzw rotacje warzyw aby nie rozwijaly sie wiecej te choroby w tym miejscu.

      jako ekologiczny srodek przeciwko plesni mozna uzyc roztwor wody z soda
      kuchenna. Popryskac..
      Ogorki moze mialy za malo wody?

      Inna sprawa, jesli wszyscy dookola stosuja pestycydy i herbicydy.. moze byc
      ciezko.

      Venus
      • ptasik Re: Miał być ekologiczny 11.08.04, 22:47

        No moj zawsze jest eklogiczny i juz umarl:(
        Bo najpierw wilgoci bylo zdecydowanie za duzo, zwlaszcza dlapomidorow, a teraz susza zabija po malutku wszystkjo, a wlaciwie to nie po malutku tylko blyskawicznie:(
        Czarna rozpacz mnie ogrania i jedyna rzecz, o jakiej aktualnie marze to ulewa, bo zaczynaja padac drzewa, apodelwanie niewiele daje....

        Rady zmojej strony?
        Anielska cierpliwosc
      • cesaria1 Re: Miał być ekologiczny 12.08.04, 10:48
        No więc, już wiem jaką lekturę powinnam przygotować sobie na zimę. A propos
        mojego ogrodu. W ubiegłym roku, gdy rozpoczęłam na nim pracę, był bardzo
        jałowy. Otrzymał poplon, wiosną dodatkowo kompost. Wody też mu nie brakuje, bo
        warzywa urosły dorodne. W ich gąszczu najlepiej czują się ślimaczki. Pozdrawiam.
    • jerzy.wozniak Re: Miał być ekologiczny 12.08.04, 08:00
      Ha ha po pierwsze kto powiedział że ekologiczny to taki przy którym nic nie
      robimy. Jeśli nie mamy zamiaru ingerować w rozwój roślin chemią trzeba
      wykorzystać wszystkie możliwe metody agrotechniczne, aby rośliny uchronić przed
      szkodnikami, oraz opryskiwać je jak najczęściej środkami własnej roboty. Bez
      tego nie macie co marzyć o jakichkolwiek plonach. Szkodniki zjedzą wszystko. A
      ponieważ ekologiczna ochrona roślin, zarówno ta agrotechniczna jak i ta
      wykorzystująca środki lecznicze uzyskiwane samodzielnie jest o wiele bardziej
      skomplikowana niż pójście do sklepu i kupienie Chemii to nie dziwcie się że tak
      mało osób je stosuje. Ja pisze o tym rzadko, bo tak naprawdę należy o tym
      napisać zwięzłą książkę traktująca od początku do końca ten problem, a nie
      wysyłać zdawkowe informacje że posadzenie czegoś tam przy marchwi odstraszy
      połyśnice marchwiankę. Takich zależności jest niezwykle dużo, a oprócz tego
      należy również znać się i na uprawie i na roślinach, aby tak naprawdę należycie
      je wykorzystać. Należy również odpowiednio dobierać odmiany gdyż właściwie
      każda z nich ma swe wady i zalety, jeśli więc w naszym rejonie panuje mączniak
      to wybieramy takie odmiany które są na niego odporne itd. W uprawie tego typu
      ważne jest również odpowiednie przygotowanie podłoża, i materiału do wysiewu.
      Także nie bez znaczenia są różnego rodzaju pułapki na szkodniki, których nikt
      nie stosuje, natychmiastowe zbieranie i niszczenie porażonych przez choroby i
      szkodniki części roślin, płodozmian i uprawy współrzędne. W sklepach jest tez
      dużo preparatów tak zwanych ekologicznych – prawidłowo nazywanych
      biologicznymi, które służą do zwalczania szkodników. Jest też około dwudziestu
      rodzajów preparatów uzyskiwanych samodzielnie z roślin których działanie jest
      równie silne co i chemii. Niestety pisze się o nich pierdoły, a jest zasadniczą
      różnicą czy to coś ma być wywarem, gnojówką, wyciągiem czy naparem. To wszystko
      trzeba wiedzieć i mieć to w małym palcu wówczas uprawa bez chemii ma sens
      inaczej przynosi tylko rozczarowania i szkoda, że o tym nie donoszą pismaki z
      pism ogrodniczych tylko prezentują na ogrody Isi Garbatki – nieciekawe i nic
      nie wnoszące do naszego ogrodu. Może przez zimę wstawię tu cykl pod tytułem
      ekologia w ogrodzie, ale do zimy daleko i nie wiem jeszcze czy będę miał na
      tyle czasu, aby coś takiego rozsądnie napisanego wstawić.
      Jurek
Pełna wersja