oprysk na mszyce

23.02.14, 19:03
Jesienią mszyce zaatakowały mi ostrokrzew. Późno zauważyłam co się dzieje więc skala zniszczenia i ilość robaków i jak była ogromna. Kupiłam standardowy oprysk w spray'u i 2 razu przed zimą spryskałam. Psikałam sporo i możliwie dokładnie ale był wiatr więc ciężko szło.

Co teraz po zimie z tym zrobić. Roślina jest nadal oblepiona jajami i czarnym "sokiem". Czy mszyce przetrwały? Czy psikać znów? Kiedy i czym? Wiem że ogrodnicy mają jakieś mocniejsze środki niż to co jest w normalnych sklepach. Który jest najskuteczniejszy. Ten krzak jest przed domem, nie mam w tej części żadnych roślin jadalnych, dziecko się tam nie bawi więc mogę "przywalić" czymś konkretnym.
    • dar61 dylemat oprysku przeciw mszycy 24.02.14, 14:20
      Mam w ogrodzie ostrokrzew i nie waham się go nieopryskiwać.
      Gdyby on był zaatakowany mszycami, nawet bym się cieszył, bo zmniejszyłoby to jemu przyrosty i oszczędziłoby mi roboty w jego uszczykiwaniu, ku zagęszczaniu korony.
      Małe przyrosty dla takich roślin ozdobnych to - jak dla mnie - korzyść.

      Preparatów, w tym też rodem z ziołowych, jest multum, na pewno coś {T.} wybierze dla siebie.
      Jest też multum roślin-żywicieli, bo mszyce są rzadko jednodomowe.
      Jeśli większość mszyc zimuje w pąkach, to trzeba by rozpoznać gatunkowo, jaki gatunek mszycy atakuje ten ostrokrzew, potem wybrać termin i w czasie otwierania sie pąków tego ostrokrzewu, i tych w okolicy roślin w sąsiedztwie {T.}, z których prawdopodobnie mogą startować nowo wylęgłe mszyce. Te egzemplarze mszyc [tych gatunków, którym zimuje matka rodu w postaci imago], jakie chce {T.} wytruć opryskiem, zimują teraz w załomach kory/ murów gdzieś w okolicy. Może można trafić w nie opryskiem, ale to loteria, a i nie wszyscy chyba sąsiedzi w okolicy pozwolą na - u siebie - oprysk inicjowany przez {T.}.

      Kiedy oprysk?
      Dla oblatujących matek rodu - w czasie budzenia się soków w roślinach-żywicielach (ostrokrzew i nie tylko), na których ta żywicielka zdeponuje rodzone przez siebie mszyce-córki.
      Dla gatunków zimujących w postaci jaj - w czasie składania tych jaj - czyli rok temu.
      Bo wylęgające się z nich mszyce budzą się nierównomiernie, w zależności od postępu pogody, zwykle budzą się wtedy, gdy im namiot pączków, w których zimą śpią, się otworzy.
      Dla kolejnych generacji, przenoszących się od sąsiadów - z odległości wielu kilometrów (w zależności od siły wiatru) - termin cały sezon na okrągło. W całej - powiatu, merostwa, guberni - okolicy. Zgodnie z różą wiatrów.
      Oprysk na rośliny u siebie to wierzchołek góry lodowej - bo większość mszyc to gatunki wielodomowe.

      odwodzić od decyzji o opryskach próbował
      Dar61
      • deviol Re: dylemat oprysku przeciw mszycy 24.02.14, 19:24
        Najczęściej mszycom towarzyszą mrówki, które wytrwale je hodują. Prawdopodobnie mają w pobliżu mrowisko. Trzeba pozbyć się mrówek, to problem mszyc będzie mniejszy.
      • kozmak [...] 24.02.14, 20:03
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • dar61 dylemat reklamiarza 24.02.14, 21:44
          Są porady i porady.
          Są reakcje na wskazanie antyregulaminowości wpisów i brak reakcji.
          Są chemizatorzy i antychemizatorzy.

          Jak się reklamiarz oduczy tego i owego, to zamieni ad personam ku ad rem.

          Dodałbym, że inwazja mszyc na roślinach ozdobnych nie musi je zaraz zabijać.
          Brak chemii nie musi dobijać ogródkowego handlu.
          Jednak takiej dyskusji chyba {K.} nie oczekuje.
          ***
          Mszyców ci u nas na różach niedostatek, ale i palpacja umie je - w czas - zwalczyć.
    • alejakwiatowa Re: oprysk na mszyce 24.02.14, 21:24
      Trzeba to robić w porze bezwietrznej, nie na dużym słońcu - najlepiej wieczorem i nie w porze deszczowej. Ja stosowałam różne środki, cola - jest bardzo dobra, ale na zmasowany atak za słaba, środek Karate - doskonale sobie poradził z mszycami i nie było problemu.
      Trochę dziwie się, że zaatakował ostrokrzewa - bo mam je w ogrodzie i są krzewami, na których nigdy nie widziałam mszyc - sądziłam, że są to krzewy odporne na coś takiego.
      Życzę powodzenia.
      • turnesolka Re: oprysk na mszyce 26.02.14, 22:01
        ja nie wiem co to za gatunek ale rok temu zrzerało mi sosnę...
        rozumiem mszce na róży... ale na sośnie i ostrokrzewie... pecha jakiegoś mam
Pełna wersja