Miejsce na kompostownik

24.02.14, 21:50
Czy kompostownik może stać na kostce brukowej?

Przejrzałam kilka poradników online nt. kompostowania i budowania kompostowników - w większości kopostowniki stoją na ziemi / trawie. Kilka z nich pokazywało gotowe plastikowe kompostowniki - te mają chyba dno, więc bez różnicy gdzie się je postawi (chyba).
To zbieg okoliczności czy faktycznie kompostownik powinien mieć kontakt z ziemią / trawą?

Jakie macie zdanie o kompostownikach plastikowych? Nie jestem przekonana, ale może się mylę?
Mnie przekonują tylko drewnaine.
    • dar61 ad miejsce na termokompostownik 25.02.14, 01:03
      O, coś bez chemii...

      {Toya666}, jak to ona, wątpi:
      ... plastikowe kompostowniki - te mają chyba dno, więc bez różnicy, gdzie się je postawi ...

      Ich dno jest perforowane. Najczęśćiej dna nie ma. Są i takie [nowość], gdzie kompostownik to ukośnie stojąca beczka na korbę, bez kontaktu z podłożem.

      ... kompostownik powinien mieć kontakt z ziemią / trawą? ...

      Choć częściowe. Nie tylko dlatego, by tam się dostały [mikro]organizmy reducenckie, ale i by stamtąd, po robocie [częściowego] rozkładu - się wydostały. Głównie chodzi tu o dżdżownice. Te pojawiają się w środkowym etapie rozkładu masy kompostowej [po przegrzaniu się masy] i znikają przed fazą, gdy nie mają już czego żuć. Widać wręcz tę wędrówkę w tę i we wtę w czasie deszczu. Na dowolnego typu kompostownikach obudowa wręcz się lepi od dżdżownic, wślizgujących się po ściankach pionowych.
      Mikroorganizmy dostają się do surowego, świeżego kompostu z gruntu, szybciej tam, gdzie kompost na stałe jest składowany, a najszybciej, gdy doda się kilka szufli [nie wybierze się do dna] starego kompostu.
      U nas dno obu typów kompostowników jest częściowo podbrukowane. Klasycznych - w szachownicę, plastikowych - na narożach. Ta częściowość ułatwia - dla 1. - wybieranie zawartości, dla 2. i wybieranie od spodu, i stabilną ich postawę, nierozchodzenie się ich na szwach.
      Na trawie stawianie sprzyja trawy martwieniu. Sprawdzone.

      Osąd plastikowych tk?
      To typ szybkościowy i termiczny - warunek: dobrze nadziewane [rozdrobnioną w młynkach/ pod tasakiem] masą, odpowiednio ułożone warstwy [natlenianie, ale i wychładzanie], z raz w sezonie zmiksowane. Ostatni warunek nie jest sinequanonowy, ale u nas przyspiesza rozkład, praktycznie na przyszłą wiosnę jest nadzienie gotowe do użytku ku nawożeniu.
      Rozmiar wnętrza nie pozwala się i wystudzic, i przegrzać. Dla większych zachwalam wstawić w centrum pionową plast-rurę fi 80-100 mm, ponawiercaną w ściankach - napowietrzy, odgazuje, wstrzyma gnicie, sprzyjając butwieniu tlenowemu. I wstrzyma fochy sąsiedzkie, czasem wręcz uzasadnione!
      Rura taka to był mój patent, dla zapłotowej ogródkowej sąsiadki, bo ona wpierw lubiła obierki w plast-beczkę ładować, taką ze szczelną pokrywą, choć ją ostrzegałem, że siarkowodorem się to skończy. I z początku skończyło. Ależ cuchnęło! Ku sąsiadki nau[cz]ce...

      Mają tk i minusy - zwykle są za małe, za niskie. I jeden to za mało*. I chyboczą pa szwam.
      Patent nr 2 - zespoić w kilku nawiertach naroża taśmą zaciskową, tymi tzw. jednorazowymi plast-kajdankami. Wreszcie toto postoi i się nie pokiwa. Sprawdzone.
      Minus następny - jak każdego kompostownika - też i tk wabią ślimaki w suszę. I na zimę (dżdżownice też). Stąd [p. nr 3] radzę często tam, pod klapy np., zaglądać i wybierać oślizgłych lokatorów na bieżąco. To trudniejsze w klasycznej drewnianej wersji, ale nie niemożliwe.
      I to chyba summa.
      Mają minusy i kompostowniki drewniane. I plusy.
      Ale o to {Toona66}, jak to ona, na szczęście reklamiarzowe, nie pytała.
      ;-)

      Dar61

      ***
      */ I nie zawsze są zielone, bo są też czarne. Ale to chyba ... plus [nagrzewanie].

      d61
      • kocia_noga Re: ad miejsce na termokompostownik 25.02.14, 08:52
        Mam dwa plastikowe, bez dna, czarny i zielony :) Ślimaki wybiera się dość łatwo. Sam kompost szybko sie robi, a ja stosuję go na grządki podniesione więc nie musi być doskonale przerobiony, daję jaki jest, w tym celu podnoszę obudowę czyli cały kompostownik, odkładam a to co było wewnatrz biorę na widły i na taczki.Mam jeszcze jeden, duzy,jakieś 2x2x 1,20 bez dna, obudowany blachą falistą, po poprzednim właścicielu, ten będziemy musieli przerobić, bo wyjąc obudowy sie nie da. Chyba że cała zawartość pójdzie na to, co planuje, mianowicie rodzaj podniesionej grządki wysokiej, taki wał ziemny gdzie na spodzie w dole jest butwiejące drewno (zapomniałam chwilowo nazwy). Jest z tym jednak pewien kłopot, mianowicie na razie brak derwna, stare deski sosnowe chyba sie nie nadaja, zwłaszcza, że kiedys były malowane.
        Jak chcesz mieć z kompostownika kompost dobrze przerobiony, to kieruj sie wskazówkami Dara. Pzrerabiac możesz też w ten sposób, że zdejmujesz plastikowa obudowę i odkładasz, a kompost mieszasz na ziemi, potem wrzucasz do obudowy. Wtedy jednak musisz mieć przygotowane miejsce na dwa kompostowniki - jedno gdzie będzie stał zanim zaczniesz pzrerabiać, a drugie, gdzie go postawisz w czasie i po przerobieniu.
        • tamaryszek44 Re: Zaimpregnować czy nie? 28.02.14, 16:25
          Jutro skręcamy nowy kompostownik, bo stary przegnił. Mamy na niego surowe sosnowe dechy i chciałam zapytać, czy i czym je zaimpregnować, by przedłużyć ich żywot. Stary kompostownik wytrzymał 7 lat, a zaimpregnowany był zwykłym impregnatem, nie lakierem itp, chemią.
          Jak zabezpieczacie drewniane kompostowniki, aby dłużej wytrzymały?
          • nieskorzanka Re: Zaimpregnować czy nie? 28.02.14, 16:46
            Kiedyś słyszałam o zabezpieczaniu drewna stykającego się z ziemią poprzez wypalenie, to bardzo naturalny sposób bez chemii. Znalazłam w necie potwierdzenie na taki sposób:

            ,,W celu zabezpieczenia już obrobionego drewna stosuje się technikę wypalania. Polega ona na zwęgleniu miejsc obrobionych . Palnikiem z ogniem przypala się martwe drewno w celu jego zwęglenia. Węgiel pozwala na zakonserwowanie elementu i utrwalenie go.Dodatkowo przy obróbce drewna , które jeszcze do niedawna żyło i posiada w sobie żywicę, wypalenie powoduje, że w środku żywica się rozrzedza. Stając się tym samym konserwatorem.''

            Zwęglone drewno nie przepuszcza do wnętrza drobnoustrojów.
            • tamaryszek44 Re: Zaimpregnować czy nie? 28.02.14, 17:57
              A to dopiero ciekawostka. Pierwsze słyszę, ale to coś podobnego do przypalania ran na ciele by zabezpieczyć je przed infekcją.
              Myślałam że może jakimś olejem je nasączyć, ale nie wiem. Może jeszcze ktoś coś napisze.....
              • nieskorzanka Re: Zaimpregnować czy nie? 28.02.14, 18:30
                Pamiętam jak pewien zaprzyjaźniony majster-klepka opowiadał jak drewniane skrzynki do kwiatów na balkon zabezpiecza przed gniciem własnie poprzez opalanie ich palnikiem. Podobno wytrzymywały dobrych parę lat.
              • dar61 Zaolejować czy nie? 28.02.14, 20:42
                Olejowanie to oczywisty domysł dla surowca na kompostownik drewniany.

                Do wyboru mamy oleje albo mineralne [śtucne lubo naturalne, kopalne], albo naturalne „organiczne", roślinne.
                Te 1. są nieco skuteczniejsze, bo nie są smaczne dla mikroorganizmów.
                Te 2. są to np. pokosty, czyli wyciągi z żywicy drzew, też i dość zapomniane dziegcie - z iglastego [jasne] i liściastego [ciemne].
                Dziegcie by dziś można zwać smołami, ale to nie typowa dziś, czarna smoła.
                Ta ostatnia, czyli wytwór z pirolizy, zwęglania drewna, świetnie się by tu sprawdzała, ale jakoś nie mamy do niej przekonania, bo i pachnie, i ta czerń...
                Przyczyna jednak niestosowania jej na kompostowniki jest inna - w jej pobliżu spadałoby tempo biologicznego rozkładu zawartości kompostownika.
                Na impregnowanie toślinnymi olejami tropikalnymi nie namamawiam w Polsce, ich ceny są horrendalne, bo modnie sycą nimi parkiety i podesty ogrodowe.

                ***

                Wersja dla lubiących styl esemesowy:
                Można konserwować drewno kompostownika olejem syntetycznym*?
                - Tak, ale ten zapach...
                ... olejem naturalnym [asfaltowe wyciągi] ?
                - Tak, ale ten zapach...
                ... pokostem*?
                - Tak, pięknie do tego pachnie.
                ... dębiną niekonserwowaną zamiast typowej sośniny?
                - Tak, ale to nietanie. I dla dębiny z bielu nietrwałe.
                ... z tzw. akacji?
                - Tak, ale nie produkują z niej desek [dużych], słupy* - owszem. Te lepiej ostrugać z bielu, bo i tak on zgnije.
                ... z desek z tworzyw sztucznych?
                - Tak, od dawna są znane kompostowniki z grubego pecewu/ pefałce, imitujące deski. Np. w uusańskim kraju z takich nibydesek czyni się ogrodzenia wybiegi dla koni. U nas to jeszcze nowość, bo ceny ich rosną.

                */ sprawdzone by dar61

                ++++++++++++++++++++++++
                Na miejscu {Tamaryszkowców44} produkowanie nowego kompostownika zaplanowałbym na środek lata, wtedy drewno przesuszyć łatwiej, a takie ssie impregnaty dowolne w mig [sprawdzone], szczególnie, jeśli się je lekko rozrzedzi dowolnym spirytusem [pokost] lub benzynami, naftą [mineralno-syntetyki].
                Zanurzanie drewna w misach z np. folii wkopanej w glebę przedłuży żywot kompostownikowi na dekady.
                Nasz jeden taki stoi półtora dekady, ni śladu korozji - ze słupkami z robinii, przerżniętymi na półwałki i odeskowaniem pionowym; drugi - dekadę, na suchym murku w podkładzie, zaolejowany i zapokostowany, w postaci niby chaty z belek kładzionych na zrąb, od wnętrza moszczony pionowymi parawanami z siateczek lub mat.
                Po dokładniejssze me opisy odsyłam do archiwum wątków.

                d61
            • dar61 Opalać czy nie? 28.02.14, 19:45
              Opalanie wkopywanego drewna to starodawny sposób przedłużania funkcjonowania słupów.
              Innym - jest wybór rodzaju drewna.
              Najlepiej w tym sprawdzają się te rodzaje, co mają drewno w całej swej masie zakonserwowane - czyli albo zażywiczone, albo nasycone garbnikami.
              U drzew iglastych zażywiczony jest przyśrodkowy rejon przekroju pnia - z tego wykonane elementy są odporne na korozję biologiczną: żer owadów i grzyby - za życia i po życiu drzewa.
              Podobnie jest u liściastych, typu dąb, robinia („biała akacja").
              Jednak u nich wykonane np. słupki powinno się po prostu z bielu - czyli z części niezażywiczonej i niezgarbnikowanej - ostrugać.

              ... Zwęglone drewno nie przepuszcza do wnętrza drobnoustrojów ...
              Jednak korozja biologiczna trwa - nad częścią opaloną, z wilgoci deszczów. Stąd, po pewnym czasie, np. wkopane i opalone dołem słupki obłamują się tuż nad opaleniem. Po jakim czasie - a, to zależy od gatunku drzew i od tego, czy słupki, elementy drewniane, zmieniają swą wilgotność. Stale wilgotne też nadgniją, stale suche też. Tylko ciągłe zalanie wodą tego elementu [pod wodą, w bagnie] ochroni je na kilka ładnych wieków.
              Po 1000 lat nie ma już wbitych w grunt słupów dębowych, nawet tych sytych garbnikami - tleją na proszek [zostaje po nich lekkie zszarzenie gleby, tzw. negatyw w wykopach archeologicznych], ale wbite w dno jezior stoją jak świeże. Czasem nawet kamienieją na tzw. czarny dąb, świetny do wytworów sztukatorskich, mniej na meble ;-)
              Ale to w wodzie bieżącej, w rzekach...

              Czy warto opalać? Słupy - w części podziemnej - tak (ale nie dębowe, strugane z bielu). Dla desek się tego nie stosowało.
              • tamaryszek44 Re: Opalać czy nie? 18.03.14, 21:22
                Zrobiliśmy kompostownik, a zaimpregnowaliśmy go 3 razy. Raz białym impregnatem i 2 razy kolorem. Dechy na niego są grube i myślę że trochę wytrzyma. O taki.....
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/jf/ie/9lmq/l6e0absjQZYrmfbpVB.jpg
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/jf/ie/9lmq/p1TLbHprqFCswtu7yB.jpg
                • toya666 Re: Opalać czy nie? 18.03.14, 21:47
                  Ale śliczny i elegancki!!
                  • dar61 Autor[ka?]! Autor[ka!]? 18.03.14, 22:31
                    Otóż to!
                    Ślady sinizny na słupkach, długo nie postoją. Obym się mylił.
                    Można by skopiować te niesymetryczności, pliiiz...?
                    • tamaryszek44 Re: Autor[ka?]! Autor[ka!]? 19.03.14, 12:05
                      To prawda, słupki nie są nowe, wygrzebaliśmy je zza szopy gdzie zalegały od 10 lat, ale nie są w najgorszym stanie, a w razie "W" narożniki wzmocnimy metalowymi kantówkami. Dechy natomiast to zdemontowane palety od przewożenia okien, nie nasz to był pomysł by ciąć je w klin, tylko zbić z nich prostokąty;) co trudne nie było. Mam nadzieję że posłuży przynajmniej 10 lat.
                      Miło mi za pochwały;)
                • solejrolia Re: Opalać czy nie? 19.03.14, 10:24
                  SUPER!
                  bardzo estetyczny:-)

                  Ja mam zrobioną tylko ramkę z niskiego płotka ze sztachetkami - płotek kiedyś odgradzał dostęp do oczka wodnego, bo dzieci były malutkie i była obawa wpadnięcia do wody, ale dzieciątka podrosły, płotek miał wylądować na śmietnisku, to wzięłam go i dałam mu drugie życie;-)
                  Płotek jest stosunkowo niski, niecały metr, i ma własciwie jedynie funkcję otrzymującą w ryzach nasza pryzmę kompostową (bo jest duża, kilka m3) i trochę funkcję ozdobną(o ile przy pryzmie kompostowej można mówić o jakiejkolwiek estetyce ;-)).
                  Płotek połączyłam z sobą pod kątem prostym, ale jeden z boków jest otwierany- ma zawiasy, dlatego na pryzmę mogę podjechać taczką, co znacznie ułatwia mi pracę, równiez mam łatwiej w momencie, gdy trzeba pryzmę przerobić. a ostatnio pryzmę przenosiliśmy (zaledwie o 1,5m dalej, żeby zrobić dostęp do powstającego kurnika ;-)) to demontaż takiego płotka, to był moment, a przy okazji przerzuciliśmy całą pryzmę, i wydobyliśmy z dna kompost.
                  wspomniałam o kurniku- za kilka tygodni nasza pryzmę przerabiać będą już kury;-)))
Pełna wersja