enith
19.03.14, 03:17
Ależ jestem zła. Na początku lutego kupiłam na targach od renomowanego sprzedawcy piwonię japońską (paeonia japonica), a konkretnie goły korzeń w woreczku z torfem. Przesadziłam ją natychmiast do małej doniczki z lekką ziemią, podlałam i wstawiłam do nieogrzewanej szklarni. Po około miesiącu korzeń wypuścił jedną ładną łodygę z parą liści. Parę dni temu wystawiłam doniczkę na dwór, bo przymrozki już nam nie grożą, a łodyga miała już ze 20 cm. Wtedy też po raz kolejny ją podlałam. Następnego dnia piwonia zwiędła. Jeszcze kolejnego podniosła się i wyglądała zdrowo. A dziś znalazłam ją z przegniłą jedyną łodygą. Przegniła dokładnie w połowie. Wygląda to dokładnie jak zgorzel siewek, no, ale ta piwonia nie jest siewką. Podejrzewam botrytis paeoniae, czyli jakąś tam odmianę szarej pleśni. Wiem, że walczy się z tym usuwając i paląc wszystkie porażone pędy. No, ale moja piwonia ma tylko jeden pęd! Jak go usunę, roślina chyba nie przeżyje, prawda? Bez liści przecież nie będzie się w stanie wyżywić. Jak ją ratować? Przyznam, że zależy mi na niej bardzo, bo te piwonie są przepiękne, a przy okazji naprawdę trudne do dostania i sporo też kosztują.