monika.libra36 16.04.14, 12:43 Czy łatwo uprawia się tą roślinę w naszym klimacie ? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
horpyna4 Re: Pieris 16.04.14, 13:58 Podobno lepiej sprawuje się w Polsce zachodniej, zwłaszcza południowo-zachodniej, niż na wschodzie. Ale nie tylko mrozy mogą mu szkodzić, przede wszystkim jest wrażliwy na suszę. Może rosnąć zarówno w słońcu, jak i w cieniu. Ale obficie kwitnie na stanowiskach słonecznych i ma zwarty pokrój. No i oczywiście potrzebuje ziemi kwaśniej, torfiastej, jak prawie wszystkie wrzosowate. Odpowiedz Link Zgłoś
zettrzy Re: Pieris 16.04.14, 17:55 łatwo to mało powiedziane - pierisy same się uprawiają w moim leśnym ogrodzie na środkowym Mazowszu, na szczycie piaszczystej wydmy, pierisy pełnią trudną i odpowiedzialną rolę mini-żywopłotków między ścieżką i terenem rabatkowym; rosną fantastycznie, widać praktycznie jak im rosną nowe gałązki, kwitną niby tak sobie ale za to mają barwne liście, biało-zielone lub zielono-czerwone, no i są zimozielone; zimują idealnie, w ogóle po nich nie widać że był mróz - a nawet taka irga potrafi zbrązowieć na mrozie; nie jedzą ich żadne robale, można je przesadzać bez żadnych problemów, wszystko je cieszy, bez przerwy uśmiechają się do mnie, koty ich nie usiłują wykopać pieris jest dobry na wszystko !!! niech żyją pierisy!!! załóżmy Ligę Popierania Pierisów!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Byle uważać na porzeczki-morderczynie 10.05.14, 23:12 Ależ dłuuuuuugo przetrzymują wątkozakładczynię znawcy pierisości... Nie do końca znam ... inne odpowiedzi, bo ich zalew mógłby {Monikę.librę36} odstręczyć od wizyt w tym zakątku, ale znam dwa pierisy ze swego ogródka. Jak wiadomo, pierisy lubią kwaśną glebę. Wydaje mi się, że i lubią nie za ciężkie [polskie] zimy. Zimy bez zaskoczeń. Klimat? Moje dwie to [były]*równolatki, chyba 15-latki, jedna nadal żyje w półcieniu obok cisa i żywotnika solitera, jakie zwierają szyki i pomału głodzą swego pierisowego kompana. Muszę go więc odsunąć od tamtych giganciejących sąsiadów. I zrobię to z niemałą obawą, bo drugi pieris już stamtąd odsadziłem na 3 metry, rósł z pięć lat nieźle, też w lekkiej osłonie, ale w sąsiedztwie krzewów niezimozielonych. Niestety, dwie zimy temu zamarł, nie ruszył wiosną z wegetacją. Nie wiem, czy dlatego, że zima wtedy mu nadojadła, czy dlatego, że w ogóle nie powinienen go przenosić; może tam miał większy przewiew i coś mu płuca przewiało... Może też niepotrzebnie mu dałem w nowym miejscu dobrze podkwaszone podłoże, o jakie nie zadbałem w 1. lokalizacji? A może to wina sąsiedztwa tam porzeczek smorodin? Tak, to chyba one - przecież tam tuż obok */ padła 3 lata temu grusza hrabianka, długo przed tem chorując. Ha! Mam was, czarnokrzewy... Jak to dobrze, że człek pomaga puste plamy dla {Moniki.libry36} wypełniać. I dla siebie... Musi więc sama {M.L36} poeksperymentować. Z lokalizacją, z glebą, ze smorod... z mikoryzacją im podłoża. PS. Tamta borówka powinna być zapylana czymkolwiek spokrewnionym, nie musi być tą sama odmianą - byle kwitły te krewniaczki w podobnym terminie. Odpowiedz Link Zgłoś
chynia Re: Pieris 11.05.14, 09:35 Uprawia się łatwo, nawet nie wiedziałam, że lubi kwaśną ziemię. Rododendrony, azalie i wrzosy mam razem zgrupowane ,mają kwaśną ziemię i dostają odpowiednie nawozy , a ten biedaczek posadzony przy południowej ścianie, bez nawożenia trwał już naście lat. Jednak z tym przemarzaniem to prawda- może nie tyle zima mu szkodzi co późniejsze przymrozki, właśnie takie jak były teraz -na te młodziutkie czerwone przyrosty. te najmłodsze zrobiły się rankiem fioletowe, a za parę dni brązowe. Te troszkę starsze są nadal czerwone i nic im nie jest. Widocznie to zależy w jakiej fazie wzrostu zastanie ich zimna Zośka. Odpowiedz Link Zgłoś