brzoskwinia na straty?

05.05.14, 12:50
Czy brzoskwinia która ma wszystkie liście kędzierzawe..całe drzewo jest nie do odratowania w tym roku? Dałam od razu oprysk choć zdaje sobie sprawę i czytałam że to nic nie da. Trzeba poczekać znów do jesieni na oprysk kolejny. Napiszcie jak jest z tymi brzoskwiniami..spodziewać się że wszystkie liscie opadną? bo o owocach to mogę zapomieć...
Co robić?
    • dar61 brzoskwinia nie zawsze na straty 05.05.14, 19:45
      Kędzierzawość brzoskwiń to choroba nękająca, ale nie zabójcza. Osłabia, praktycznie zeruje plony, ale to nic nadzwyczajnego.
      Opryski na kędzierzwkę stosuje się wyłącznie w stanie bezlistnym, nawet dwukrotnie - po i przed sezonem.
      Sprzedawcę fungicydu, jaki zachwalał stosować oprysk na kędzierzawkę teraz, to ja bym [...] a potem bym go [...] i w końcu bym mu [...].

      Cięła {Aga.kotek} drzewko brzoskwiniowe dorocznie mocno, czy w ogóle nic?
      Będzie dobrze. Odbije.
      • aga.kotek Re: brzoskwinia nie zawsze na straty 06.05.14, 13:24
        no ja opryskałam:-(
        To teraz co mam zrobić? zostawić jak jest i czekac do jesieni? wtedy jak drzewko będzie ogołocone z liści to spryskać? i potem na wiosnę jak zacznie pączkować?
        A co z tym cięciem? Wybaczcie ale jestem początkowym działkowcem..zaczynam:-(
        • leeliana Re: brzoskwinia nie zawsze na straty 06.05.14, 19:18
          Nie na straty, daj jej czas. Moją brzoskwinię uznałam już dawno za nieuleczalnie chorą, na nic były opryski, nawet te prowadzone póki była mała regularnie przez 2-3 sezony. Czy pryskana czy nie liście zwijała i gubiła, może po opryskach nieco mniej... Teraz też liście się zwijają, gałązki podmarzają, często jest prawie łysa, ale kwiatów i owoców ma mnóstwo jakby ta kędzierzawość nie miała dla niej większego znaczenia. Może wie, że stosuję spartańskie metody w ogrodzie i jak przestanie owocować to pójdzie pod topór?;-)
          • aga.kotek Re: brzoskwinia nie zawsze na straty 07.05.14, 12:48
            może to sposób..gadać do drzew jak do kwiatów hihi
            Jak powiedziałam do sliwki że daje jej ostatnią szansę bo miała tylko raz owoc..dosłownie jedna śliwkę..obchlastaam jej gałęzie do szczytu możliwości..bo i tak do wycięcia..i patrze a ona teraz oblepiona:-)
        • dar61 Starannie, Ale Tyle Ile [trzeba] 07.05.14, 14:12
          Sąsiadka dobrze radzi - czekać. Jak się nie zdarzy jeszcze teraz przymrozek czy inny pomór, drzewko sobie poradzi.
          Ważna jest też odpowiedź na pytanie o cięcia.

          Jeśli ktoś w ogóle nie przerzedza koron brzoskwiniom/ nektarynom, ma - bez ataku grzybowej kędzierzawości liści - dużo kwiecia, dużo owoców, ale małych.
          Stąd ci, co chcą owoców mniejszych i powstrzymania dziczenia koron brzoskwiń, corocznie na przedwiośniu wycinają, uwaga - 2/3 wszystkich zeszłorocznych gałazek w koronie.
          Wtedy, gdy takiemu drzewku zdarzy się kędzierzawka, brak oprysków przeciw niej ogołaca drzewo z liści, one zwykle do końca sezonu się zregenerują, ale z plonowaniem jest kiepsko w następnym roku, nawet i później. Siłę drzewko zuzywa w regenerację.

          Wiele lat moja rodzicielka sadziła brzoskwinie i kilka razy je wycinała, bo i nie opryskiwaliśmy ich, więc nie było z czego ich objadać. A było to w czasach, gdy rodzice upierali się doczekać swoich owoców ze swojego drzewka wyprowadzonego ze swojej pestki.
          Na 5 lat przed odejściem mej Rodzicielki do Lepszego Świata, posadziłem byłem jej nektarynkę-hrabiankę z rodowodem*, szczepioną, dwa lata potem miała zatrzęsienie owoców, dużych, bo - jak każe wzorzec - przerzedzałem koronkę. Rok i dwa potem owoców było tyle, że trafiły w lodówkę, nie mogliśmy ich przejeść*.
          Ale dwukrotnie w roku nektarynę tę Syllitem okadzałem.

          Oprysk anty?
          1. Pierwszy raz - w dowolnym okresie jesiennym, po opadnięciu liści - całe drzewko zrosić, najlepiej opryskiwaczem fumigującym [zamgławiającym, oszczędniejszym] - nie tyle dawka jest ważna, ile to, by nawet każdy załom kory drzewku zwilżyć, osłabiając wklejone tam zarodniki grzyba.
          2. raz w jak najpóźniejszym okresie wiosennym, wstrzeliwując się w porę tuż-tuż przed otwieraniem się pąków, w jakich może też się, niezabite jesienią, wtuliłyby zarodniki. Jak deszcz tuż po oprysku wypłucze preparat, zabieg powtórzyć.
          2A. Mówią praktycy, że odżałować nieco grosza na dokupienie preparatu i spryskanie drzewek w sąsiedztwie, nawet tych nie atakowanych przez kędzierzawkę
          2B. Fanatycy nawet zalecają inne opryski, miedzianowanie, ku profilaktyce. Wszystkiego wokoło. To już perwersja. jak dla mnie...
          3. Mówią znawcy, że starsze rasy brzoskwiń, pestkówek [nieszczepione], gwiżdżą na tego jw. grzyba.

          Będzie dobrze [ale...].

          */ rok za swą panią, odeszła i nektaryna. Na też niewyleczalną chorobę, ale nie grzybową, a wirusową.
          • dar61 Staranniej 09.05.14, 21:56
            ... Stąd ci, co chcą owoców mniejszych i powstrzymania dziczenia koron brzoskwiń ...
            ?
            >>>
            ... owoców większych ...
    • iksigrekzet111 Re: brzoskwinia na straty? 22.05.14, 10:21
      Moja brzoskwinio-nektarynka co roku się kędzierzawi..... W tym roku zastosowałam inny sposób znaleziony w necie: oprysk naturalny wzmacniający drzewka. Co prawda najlepsze efekty maja być gdy pryskamy jesienią.... ale trudno nie zaszkodzi spróbować.
      2 tygodnie temu opryskałam liście (jeszcze nie "zerdzewiałe" ale juz mocno powykręcane) wywarem ze skrzypu polnego. Liście nadal wiszą - nawet jakieś takie grubsze, nie zasychają jak zawsze, choroba na razie nie postępuje. Wczoraj przygotowałam jeszcze wyciąg z krwawnika. Dziś będę pryskać.
      Skrzyp i krwawnik to ziela powszechnie występujące - wystarczy je znaleźć w pobliżu i ekologiczne opryski mamy za darmo.
Pełna wersja