miskant zamarzł :(

06.05.14, 07:39
po wczorajszym nocnym mrozie moje miskanty (olbrzymi i zebrinus) wyglądają jak bida z nędzą :(
a tak się cieszyłam, że wreszcie pięknie zaczynają rosnąć...
czy dadzą radę jeszcze odbić? (mam nadzieję)
czy to wpłynie na ich kondycję tego lata? (założę się, że tak...)
do d...py ten nasz klimat :/
    • leeliana Re: miskant zamarzł :( 06.05.14, 19:10
      I ja mam nadzieję, że Twoje miskanty odbiją. Daj im czas, niektóre późno startują, może się jeszcze nie rozkręciły a te pomarznięte pędy do taki zwiad :-) Moje mają się dobrze, choć dziś rano na dachu garażu sąsiada siadł szron.
      • kocia_noga Re: miskant zamarzł :( 06.05.14, 20:22
        Olbrzymiemu nic nie będzie, złego diabli nie biorą. A jakby cos było, to ci odrąbię z 10kg mojego i przyślę.
        • wrexham Re: miskant zamarzł :( 07.05.14, 14:56
          kocia_noga napisała:

          > Olbrzymiemu nic nie będzie, złego diabli nie biorą. A jakby cos było, to ci odr
          > ąbię z 10kg mojego i przyślę.

          trzymam za słowo :*
      • wrexham Re: miskant zamarzł :( 07.05.14, 14:56
        nie wiem czy to był zwiad...
        wyglądało jakby ruszył na całego i tak się cieszyłam, bo od 3 lat go mam i zawsze był taki raczej rachityczny i rzadki :(
        • dar61 orzech 6-m n.p.g. zamarzł 07.05.14, 23:08
          Orzechy włoskie latoś będą drogie. Sądzę tak po wczoraj dostrzeżonym takim matecznym, włoskim, ale spolonizowanym - zmarzło na nim wszystko do kilku metrów wzwyż. O kilometr od nas raptem - ogródek nad łąkami...
          W nasze truskawowisko wstawiony termometr min-max zanotował nie mniej niż zero.
          Jednak posieję ogórki, ryzyk-fizyk.

          Współczuwać próbował miskantowcom, acz chyba nieudanie, za co przeprasza
          dar61
          • wrexham Re: orzech 6-m n.p.g. zamarzł 08.05.14, 07:38
            to ja w rewanżu pocieszę wszystkich, że podobno teraz zimna zofija nam już nie grozi ani ogrodnicy, a wilgi już koncertują o świcie; i to jak koncertują :)
            • kocia_noga Re: orzech 6-m n.p.g. zamarzł 08.05.14, 08:13
              Z tym miskantem będę musiała dosłać chyba kilkaset kg naszej gliny, bo w moich okolicach nie słyszałam o rachitycZnym m. olbrzymim. Z miesiąc temu zrobiliśmy (mąż zrobił, tak po prawdzie) hugelkulturę i napchaliśmy tam nieprzerobionego kompostu, po czym przykryliśmy to ( ja przykryłam) tkaniną czarną, bo górka ma być pod cukinie dynie itepe. Zauważyliśmy, że cuś podniosło tkaninę, więc zajrzelismy i co zobaczyliśmy? Miskanta cholernego, co się przeleżał od sierpnia zeszłego roku w kompostowniku, na samym dnie, a teraz bez światła i naszego błogosławieństwa wypuścił mocne kępy zielonych liści. Nogami będąc do góry.
              Orzechy nasze dwa przymroziło. Nie wiem, do jakiego stopnia, ale na pewno nie będzie tyle owoców co zeszłego roku, o ile w ogóle będą.
              Morwę, którą tak chwaliłam zmroziło. Wszystko - listki, pączki kwiatowe. Martwię się o nia, czy sobie poradzi i zastanawiam się, jak jej pomóc, chyba obłożę ją wokół korzeni cienką warstwą obornika i przysypie ziemią, nic innego na wzmocnienie nie przychodzi mi do głowy. Winorośle, co miały miec pierwsze owoce prawdopodobnie odłożą to na rok przyszły.
              Dobrze, że nie podkiełkowałam ziemniaków, bo u mnie przypaliło tylko czubki liści, a sąsiadka, co podpędziła ma teraz czarne wiechy zmarzniętej naci.
              W ogóle to zła jestem na siebie, bo zapowiadali niskie temperatury, mogłam przykryć włókniną przynajmniej tę morwę i winorośle, ech.
              • wrexham Re: orzech 6-m n.p.g. zamarzł 09.05.14, 11:44
                najtrudniej mi się do tej pory było pogodzić z "może w przyszłym roku zakwitnie/wyda owoce";
                bo to rok cały trzeba czekać :(
                i zawsze mi przychodzi wtedy do głowy obawa "czy dożyję", którą odziedziczyłam po mojej babci...
                ona nie powiedział niczego, co dotyczyło przyszłości, bez zastrzeżenia "jak dożyję";
                tak na przykład tawuła van houtte'a chyba nie obsypie się kwiatami; już drugi rok...
                w zeszłym roku była za młoda, przycięłam ją mocno, żeby się rozkrzewiła; teraz jest piękna ale chyba z powodu mrozów nic nie będzie z kwiatów; są pączki, ale nie wyglądają dobrze :(

                ale jest na to rada - mieć dużo różnych roślin - zawsze to większa szansa, że któraś nas ucieszy kwiatami/owocami ;)
    • wrexham rośnie :) 19.05.14, 08:10
      jednak rośnie dalej! przynajmniej olbrzymi;
      nie wypuścił innych kłączy (czy jak to się tam nazywa), tylko kontynuuje wzrost tych zmarzniętych; pomrożone czubki poschły i wiszą smętnie, ale ze środka wychodzą już zielone części i jak tak dalej pójdzie, to nie będzie nawet bardzo widać, że coś się stało, bo te suchelce zostaną na dole;
      z zebrinusem jest trochę gorzej, ale mam nadzieję, że tez się wyliże :)
Pełna wersja