Zwisające główki róż

24.05.14, 15:07
Znowu to samo. Kupione i przyniesione jeszcze sztywne, w domu przycięłam ze skosa, dałam ichni proszek do wody i po kilku godzinach wszystkie główki opadły. Da się jeszcze te róże uratować. Macie jakiś patent?
    • pinkink3 niezawodny sposob mojej (ex) tesciowej 24.05.14, 17:35
      Przygotuj flakon z woda. Wsadz koncowke lodygi pod strumien biezacej wody i potarmos ja rekoma albo obcazkami w te i wewte aby zmiazdzyc ale i odslonic wiecej powierzchni styku z woda niz przy cieciu ukosnym. Kazda roze z osobna, nie wszystkie razem.
      Natychmiast wsadz do flakonu.

      Sposob niezawodny jesli roze byly niedawno swieze ale np. w podrozy oklaply.
      Jesli jednak roze byly nie wiadomo jak dlugo w sklepowej lodowce/chlodni to nie wiem, czy da sie je odratowac.
      Sprobuj.
      • mitta Re: niezawodny sposob mojej (ex) tesciowej 24.05.14, 18:34
        Pinkink, potarmosiłam im te końcówki, ale słabo to widzę. Róże kupione w markecie. Inne kwiaty jakoś wyglądają, tulipany potrafią mi stać przeszło tydzień, a z różami to za każdym razem zonk, przestanę je kupować.

        • pinkink3 reanimacja 24.05.14, 22:43
          Co do tulipanow - nie wiem. Ale pamietam, ze gerberom czy fiolkom alpejskim [cietym] pomagalo przejechanie ostrzem igly/szpilki wzdluz lodyzki, ze dwa, trzy naciecia.
          Kto wie, czy tulipany nie zachowaja sie podobnie. Lodyge maja przeciez podobna.

          Co do roz z kolei, potraktowane 'sposobem tesciowej' odzywaly i nadal odzywaja.

          Pamietam, kiedy wymeczone po dlugiej podrozy wiotkie i paskudne zostaly zademonstrowane tesciowej, ze jakkolwiek ze wzgledu na ich zalosny stan juz sie nie nadaja jako prezent, ale stanowia dowod, ze owszem kwiaty, zostaly zawrocone z drogi na smietnik i po dosc brutalnym potraktowaniu z uzyciem miazdzacych kleszczykow powrocily do piekna i cieszyly oko przez nastepnych pare dni, czy nawet tydzien.
          Wiec prosze mi nie mowic, ze sposob zly, bo zlego bym nie polecala.

          Anatomia rozy jest taka sama.
          I czas tu niczego nie zmienia. Ani geografia . Mieszkam teraz na drugim koncu swiata, a roze reaguja podobnie jak te polskie z dawnych lat.
          Daja sie reanimowac.
          Daj im chwile czasu na opamietanie;)
          • pinkink3 aha! i pamietaj o biezacej wodzie 24.05.14, 22:52
            Operacje nalezy przeprowadzac pod biezaca woda. To warunek. Powietrze nie powinno sie dostac do komorek. Tylko woda. I od razu siup do wazonu!

            A to, o jakoby zlym sposobie bylo do Thei, nie do Ciebie , Mitta.

            Nie trac wiary.
            Dopoki nie poznalam tego tricku tez nie lubilam roz. Teraz ciesze sie, kiedy moge demonstrowac te prosta sztuczke i cieszyc sie razem ze zdumionymi efektem rozolubcow wazonkowych .
            Ja teraz jestem rozolubca ogrodowym raczej niz wazonkowym, ale trick pamietam.;)
            I chetnie sie nim dziele:)
      • thea19 tesciowej sie nie slucha 24.05.14, 20:41
        bo sposob jest zly. koncowek sie nie tarmosi, miazdzy, parzy ani uszkadza w jakikolwiek sposob. koncowki roz (innych kwiatow tez) obcina sie ostrym nozem (nie sekatorem) pod katem, usuwa liscie, ktore beda pod woda i do wazonu z odzywka.
        roze przemrozone w chlodni i wystawione na upal beda zdychac i tyle.
    • mamap Re: Zwisające główki róż 24.05.14, 19:11
      Roztluczone koncowki wkladac do wrzatku potem do zimnej wody. Pomagalo rozom, fiolkom alpejskim cietym, gerberom. Ale to w dawniejszych czasach. Obecne kwiaty nie poddaja sie takim zabiegom,sa przewozone w chlodniach, moze kostka lodu do wody??. Bylam wsciekla i rozzalona kilka razy-dostawalam piekny bukiet,a po paru godzinach smety wisialy. Raz corka zareklamowala w kwiaciarni internetowej -przyniesli nowy bukiet.Dostawca od razu popatrzyl na koncowki i stwierdzil,ze goraca kapiel nie pomogla.
      • irenazu Re: Zwisające główki róż 24.05.14, 21:26
        Kiedyś stosowałam kąpiel całych kwiatów w zimnej wodzie (woda w wannie i zanurzenie na ok. 1 godzinę). Pomagało. Teraz tego nie praktykuję, bo nie mam wanny, a róże mam z własnego ogródka. No i nie wiem czy na te "nowocześnie" transportowane io przetrzymywane kwiaty pomoże. Można spróbować.
        • mitta Re: Zwisające główki róż 24.05.14, 22:32
          Na 9 szt. - cztery się trzymają sztywno, pięć zwisa smętnie :(
          • pinkink3 jeszcze raz 24.05.14, 22:57
            Zrob tym pieciu zdechlakom jeszcze raz miazdzenie pod woda.
            I trzymaj flakon raczej w chlodnym pomieszczeniu, nie w pelnym sloncu.
            • mitta Skuteczna reanimacja :) 25.05.14, 15:30
              Dziękuję wszystkim za rady. Za OIOM posłużyła wanna. Jeszcze raz przycięłam końcówki, potarmosiłam pod bieżącą wodą i zostawiłam je w tej wodzie, w wannie, dodatkowo poprysznicowałam po całości i tak sobie leżały jakąś godzinkę. A teraz stoją, jak żołnierze na warcie ;)
              • pinkink3 Re: Skuteczna reanimacja :) 25.05.14, 18:32
                Jak to dobrze nie rezygnowac za wczesnie.
                Od teraz chyba polubisz roze za ich zdolnosc do zycia po zyciu, prawda?;))
                • mitta Re: Skuteczna reanimacja :) 25.05.14, 19:06
                  Za wcześnie się cieszyłam :( Znowu kilka główek opadło. Widać, co ma wisieć, nie utonie. A z różami w wazonie może dam sobie spokój. Właściwie to najbardziej lubię takie sielskie bukiety z ogródka. Moja babcia zawsze miała pełen ogródek cynii, nagietków, gipsówki, ostróżki, floksów, łubinów, kosmosu i wielu innych - wychodziły przepiękne bukiety.
Pełna wersja