Walka z pomrowami.

25.05.14, 21:12
Muszę zastosować niebieski smakołyk na te ślimuny. Nie mam już siły walczyć z nimi ręcznie. Dziś poszło w niebyt chyba z 50. Do tego jeszcze ręczna walka z poskrzypką liliową i mam dość. Ale z drugiej strony obawiam sie jak to będzie jak jakiś ptak lub inny zwierz skonsumuje takie nafaszerowane na niebiesko zwłoki to czy mu to nie zaszkodzi? Proszę doinformujcie mnie. No i zapewne winniczki też tym sie poczęstują, czy one nie są amatorami tego specyfiku?
    • horpyna4 Re: Walka z pomrowami. 25.05.14, 21:55
      Pomrowów chyba nic nie konsumuje, bo one same z siebie są trujące. Dlatego właśnie nie mają muszli, bo nie muszą się chować.
      • dar61 Walczący z muszlami 25.05.14, 23:54
        Muszlę mają, ino niewidoczną, w sobie ją noszą.

        A winniczki są chronione praktycznie cały rok - prócz terminu zbioru, majowego zdaje się...
        • donmarek Re: Walczący z muszlami 26.05.14, 08:04
          Owszem. Ale tylko na tzw terenach ogólnodostępnych. W ogrodzie to szkodnik, nie podlegający ochronie.
      • surmia Re: Walka z pomrowami. 26.05.14, 21:10
        Pomrowy są zjadane przez jeże - osobiście to widziałam. I pewnie nie tylko jeże. Może jakieś ptaki? W lesie może lisy? Ponieważ jeży jest mało, a pomrowy są wielkie (u mnie mają po 15 cm), to faktycznie jest niewiele zwierząt które je jedzą. Dlatego są tak bezczelne i jest ich tak dużo. To obcy, inwazyjny gatunek i powinno się go zwalczać.

        Horpyno - skąd masz informacje o trujących właściwościach pomrowów? Chętnie bym o tym poczytała.
        • horpyna4 Re: Walka z pomrowami. 26.05.14, 22:21
          Tak mi coś świta, chyba kiedyś gdzieś czytałam, ale nie jestem tego stuprocentowo pewna. Możliwe, że jeże je żrą, a ptaki już nie. To pewnie ze względu na jeże u mnie pomrowy są tylko niewielkie i raczej nie pokazują się - chowają się np. przy hydrancie pod przykryciem. Bardzo lubię jeże i stworzyłam im niezłe warunki, jak na miejski ogródek. A pierwszy raz zobaczyłam u siebie jeża już ładne kilka lat temu - żerował w nocy pod uchylonym oknem i obudziło mnie jego fukanie.

          Kiedyś w dzień jeż przechodził przez ogródek. W ogródku były dwa koty i udawały, że go nie widzą, chociaż przechodził blisko nich.

          A sroki chyba zżerają takie niewielkie ślimaki w pasiastych muszlach. Bo zanim się wprowadziły sroki, to tych ślimaków było dużo więcej, niż teraz.
        • zyrafa46 Re: Walka z pomrowami. 28.05.14, 18:07
          "Pomrowy są zjadane przez jeże - osobiście to widziałam. I pewnie nie tylko jeże. Może jakieś ptaki? W lesie może lisy? Ponieważ jeży jest mało, a pomrowy są wielkie (u mnie mają po 15 cm), to faktycznie jest niewiele zwierząt które je jedzą. Dlatego są tak bezczelne i jest ich tak dużo. To obcy, inwazyjny gatunek i powinno się go zwalczać. "

          Miałam kiedyś jeża w domu (przez kilka dni). Jadła chętnie różne rzeczy. Nawet stopę mi przedziurawił :D.
          Jednak pomrowa - nie. Radośnie go zabił. "Pobawił się" z nim trochę jak kot z myszą.
          Ale potem przykrył zwłoki ślimaka jakimś papierkiem i juz więcej nim się nie interesował.
    • dar61 Walka z pomówieniami. 26.05.14, 00:12
      Czy szkodzi ptakom/ jeżom [...]?
      Szkodzi.
      Ale konsument schodzi w niebyt gdzieś w oddali, czego nie widzimy. Producent mami, że ślimak faszerowany niebieskością zakopuje się w gruncie, jak w przeddzień zimy, tam kona...

      Nie tyle walka w postaci zbierania jest ważna, ile termin tejże.
      Zebrałem byłem ślimaki latoś 1. raz jeszcze w kwietniu, teraz zbieranie u nas jest znikome - wczoraj* pół litra zbioru [w tym mini-mini tak z 1/10, plus 3 pomrowy, z 5 sztuk z ... gałęzi drzew], a gdy wróciłem ze śródmiejskiej łączki, gdzie ślimaczy zbiór w trawę ciepnąłem, wypełzło jeszcze na ogrodowe ścieżki 6 sztuk, te odniosłem dzisiaj.

      Sposoby trzeba łączyć - pół roboty u nas to separowanie ślimaków w rejonach okolonych suchą przestrzenią [spulchniona gleba ogródkowa i świeże zaściółkowanie zrębkami w krzewowiskach. Drugie pół to zwabianie - wiadomo, gdzie je szukać.
      Piwo etc. pomijam - u nas nie działało.
      A na drugim ogródku, gdzie ziemia piaszczysta, załatwiają nam przeciwnika płazy, jaszczurki i właśnie separowanie-lokalizowanie spulchnianiem. *Po każdym deszczu.
      Ci, co mają ogródki niestacjonarne, muszą wziąć parasole i śledzić prognozę - myślę, że też powinny u nich zadziałać powyższe metody.
      • horpyna4 Re: Walka z pomówieniami. 26.05.14, 09:19
        U mnie było kiedyś bardzo dużo ślimaków, ale od jakiegoś czasu można wytrzymać. Nie stosuję żadnych preparatów, sroki i jeże robią swoje. Polubiłam sroki właśnie z tego powodu.
      • wrexham Re: Walka z pomówieniami. 28.05.14, 10:02
        właśnie ze względu na skutki uboczne (innych, przypadkowych konsumentów) staram się nie stosować niebieskich granulek (akurat mam szare, ale to nieistotne);
        jak już mnie ponosi, a dalie nikną w oczach, sypię je w grube rurki (peszle?) do zabezpieczania kabli i chowam w miejscu niedostępnym, wygodnym za to dla ślimaków; wtedy nawet te muszelkowe nie wejdą na obiad, a zatrute pomrowy nie wyjdą na wierzch na słońce bo po co? "umarte" natomiast raczej nie przyciągną kolejnego łańcucha pokarmowego, bo po prostu widać po nich, że są niejadalne ;)
        wczoraj wieczorem postawiłam pudełko po margarynie napełnione piwem do połowy (ale nie zakopane w ziemię, bo wtedy pajaki wpadały i sie topiły - ślimaki po ściance spokojnie wejdą) i dzis rano widziałam już dwa utopione; staram się sobie tłumaczyć, że to była piękna śmierć...
        w drugim miejscu na terakotowej podstawce położyłam podgniłe kłącza kanny (nie wiem czemu zdechły w donicy?) i przykryłam drugą terakotową podstawką; mam nadzieję, że to będzie dobry wabik i tylko wydłubię je później i wywiozę;

        dziś w samochodzie u wrexhamowego w garażu, czeka duże pudełko zapakowane schwytanymi pomrowami, skorupkowymi paskowymi i jednym niewyrośniętym winniczkiem; w drodze z pracy wypuszczę je gdzieś daleko od ludzi;

        a pamiętam jak któraś z forumowiczek pisała, że w desperacji łapie nożyczki i przecina nimi pomrowy na pół znajdując w tym nawet niejaką przyjemność;
        nie pamiętam kto to był, przyzna się któraś? ;)
        • leeliana Re: Walka z pomówieniami. 28.05.14, 18:27
          @wrexham: znalazłam tę nożyczkową morderczynię: Ewa. fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,40465742,41005171.html
          • wrexham Re: Walka z pomówieniami. 29.05.14, 07:55
            ależ z ciebie szpieg ;)
            wykopałaś wątek z 2006 roku!
            tak sobie myślę, że metoda "nożyczkowa" jest widocznie popularniejsza niż mi się wydawało, bo ja tamtego forum nie znam; dodatkowo w 2006 roku mieszkałam na 7. piętrze w środku miasta i zupełnie mnie te sprawy nie interesowały (prawdę mówiąc byłam na etapie znoszenia z chodnika w parku wszelkiej żywiny, włączając w to pomrowy, celem uratowania przed rozdeptaniem); jestem pewna, że czytałam o tym cięciu na "naszym" forum ;)
            do tego zapamiętałabym informację, że ta osoba wypaliła nieużytki wkoło swojej działki i miałabym po lekturze niesmak, a z przekazu który pamiętam, utkwiło mi tylko uczucie zdziwienia i lekkiego rozbawienia ;)
            • leeliana Re: Walka z pomówieniami. 01.06.14, 19:15
              Po prostu wrzuciłam hasło w wyszukiwarkę i taki tekst mi wyskoczył :-)
    • enith Re: Walka z pomrowami. 27.05.14, 07:10
      Ja tu w USA stosuję (z różnym efektem) Sluggo czyli fosforan żelaza. Rzekomo bezpieczny dla wszystkich zwierząt z wyjątkiem ślimorów. Niedawno posypałam, przylazły dzikie króliki i nażarły się. Nie wiem, czy od tego zdechły, ale żadnych trucheł nie znalazłam. Niestety w mokrym jak mój klimacie trzeba produkt non stop reaplikować. Metaldehydu (niebieskich granulek), choć 100 razy skuteczniejszy, boję się aplikować, bo to trucizna dla kotów, psów i innych, pomimo zawartości jakiejś tam super gorzkiej substancji, która ma powstrzymywać zwierzaki przed przypadkowym pożeraniem trutki. A pomorowy mam wielkie jak za przeproszeniem węże. I są ich tysiące, bo mieszkam obok lasu, a klimat mam deszczowy.
      • dar61 Walka z ...reklamami 27.05.14, 23:29
        Czyżby wypadło na mnie - aby zadać pytanie o preparat biologiczny na ślimaki, znany od dawna i bezpieczny dla ... nieślimaków?

        Kto z forumian stosował pewien preparat nicieniowy do zwalczania ślimaków? [„zadowolonych" nie pytam]
        Preparat, jaki tu kilka lat temu w forum ktoś przedstawił, jakoś nie wypłynął na pianie reklam - podpowiem jak się nazywa [ma swą stronę producencką!] - początek tej nazwy odpowiada czeskiemu tłumaczeniu polskiego „nie ma", a koniec nazwy to anglosaska nazwa łyku, kulki, żetonu, walnięcia lub anglosaska popularna nazwa właśnie ślimaka-pomrowa.
        ?

        Preparat sprzedawany może być nadal jedynie drogą zamówienia+wysyłki, wszystkie sklepy ogrodowe u nas tu wokół jego nie znały.
        O, jutro pójdę o niego spytać do zoo-sklepu ;-)

        ... £10.50 | £22 Free Delivery ...
    • atomska Re: Walka z pomrowami. 28.05.14, 10:13
      ja miałam ostatnio przygodę z pomrowem.... spotkałam delikwenta w mieszkaniu jak gdzieś szedł (nie mam pojęcia skąd się wogóle u mnie znalazł..... i jakoś teraz susząc głowę popatrzyłam na ścianę i już miałam gonić do sąsiada zakomunikować mu że znów mnie zalał...a okazało się ze to przyjemniaczek ślimak utytłał mi tak ścianę że myślałam że to ślad po zalaniu;/czeka mnie konkretne mycie i pewnie trzeba będzie potem ścianę maznąć farbą w tym miejscu..
    • kodam3 Re: Walka z pomrowami. 01.06.14, 08:37
      sa obrzydliwe
      ja je zbieram szczypcami, wkładam do papierowej torebki i do pieca
      • irenazu Re: Walka z pomrowami. 01.06.14, 15:08
        Nawet nie myślałam, że tyle ich u mnie mieszka-ło? Codziennie znajduję nowe zwłoki w ilości OGROMNEJ !
    • kodam3 Re: Walka z pomrowami. 08.07.14, 12:19
      sól
      zwykła kuchenna sól
      pomrów posypany solą unicestwia się
      wypróbowane w moim ogrodzie
      skuteczne
      • enith Re: Walka z pomrowami. 08.07.14, 16:45
        Przy ilości i wielkości pomrowów na mojej posesji (30 arów, z czego połowa to wilgotny las), musiałabym mieć na stanie żupę solną i armię pracowników, żeby twoja metoda się sprawdziła :-) Te cholery przyłażą z lasu, wyżerają trutkę, zdychają, a na ich miejsce przychodzą kolejne i tak już od 7 lat. Żadne, jak dotychczas, metody nie pomogły. To chyba urok mieszkania w klimacie deszczowym.
        • kodam3 Re: Walka z pomrowami. 09.07.14, 12:33
          Wystarczy posypać odrobinę soli na pomrowa.
          Od dwóch dni sypiemy-wczoraj wieczorem było ich jeszcze mnóstwo-powyłaziły skądś,
          ale rano zdecydowanie mniej,mimo,ze zazwyczaj z samego rana w ogrodzie było czarno
          jak do tej pory zużyłam pół kilograma soli
          ale wierz mi-działa
          najłatwiejszy i najskuteczniejszy sposób jaki do tej pory zastosowałam
          • yoma Re: Walka z pomrowami. 10.07.14, 08:58
            Najskuteczniejszy sposób, jaki znam, odkryty przypadkiem, to zasadzić wielką kępę funkii. Będą siedziały w funkiach i dadzą spokój reszcie.
            • dar61 nitką, nicią - do kłębka [ślimaków] 11.07.14, 10:16
              Najskuteczniejsze metody?
              Hmmm...
              Od dawna znany jest jeszcze skuteczniejszy sposób - zastosowanie środka biologicznego, na postać roztworu zlewanego po ogrodowych kątach.
              Od ładnych kilkudziesięcu wpisów, łkających nad losem zieleniny zjadanej przez ślimaki, zastanawiam się, dlaczego zwolennicy - i -czki - powszechnego skrapiania ogródków chemią, nie chcą zakupić sobie, np. przez internet, preparatów wykorzystujących WOJNĘ BIOLOGICZNĄ.

              Kupiliby'-łyby sobie preparat, rozpuszczalny w zwykłej wodzie, namnożyłyby się im w ogrodzie NICIENIE, wzajemnie ślimaki by się pozakażały - i wsio/ i szlus/ i fertig/ & that's it!
              Czy to takie trudne? By znaleźć nazwę preparatu typu Niemaszślimaka, jaki jest wymieniony np. - tym odnośnikiem, we wskazanym przeze mnie zakątku?
              www.ho.haslo.pl/article.php?id=70
              www.wymarzonyogrod.pl/pielegnacja-ogrodu/ochrona-roslin-szkodniki-i-choroby-roslin/ekologiczna-ochrona-roslin-naturalne-srodki-ochrony-roslin,14_1569.html
              Mógłbym podać nazwę peparatu wprost? Mógłbym. Mógłbym podać ile kosztuje, kto go produkuje? Oczywiście.
              Ale niech zwolennicy powszechnego chemizowania ogrodu i okolicy sami wykonają ten [mentalny] wysiłek, by sobie wyszukać i reklamiarza, jaki im zachwali ten i podobny w nazwie [producenci dodają angieską wersję nazwy polskiej zabójca, proszę sobie wstawić to w wyszukiwarkę] środek biologiczny.
              W drugiej kolejności będą musieli zakupić sobie np. pudła z trzmielami-zapylaczami, trzmielami jakie w okolicy schemizowanej zapewne są rzadkością:
              >> np. stąd<<
              Są one też rzadkością w okolicy ogródków skażonych tujosis-and-trawnikosis.

              Czy preparaty, jakie podsuwam, są skuteczne?
              Zależy, czy preparat długo na półce w magazynie leży.
              Bo im świeższy w nim zestaw nicieni, tym lepiej. One muszą być żywe/ żwawe, by wziąć ślimaka na kieł.

              forum.muratordom.pl/showthread.php?47828-nemaslug-przeciw-%C5%9Blimakom!
              Wyczytałem w przeglądaczu, że nicieniowe preparaty są w PL na etapie przepychania przez rejestrację, każdy z badaczy chce, mniemam, swą wziątkę wciąć, więc chyba to jedyny powód, dlaczego to tak się dłuży.
              Preparat sprzedawany jest więc na razie internetowo, za granicą od lat znany i sprawdzalny - byle nie stosować go w suszę, bo wtedy się nie rozprzestrzenia - ślimaki nie są w suszę nastawione do amorów, są ... aspołeczne
              A po suszy? Po suszy zabieg się powtarza.
              Nie uśmierca ten preparat wszystkich gatunków ślimaków.
              Może one są wybitnie ... sobkowate?

              mniemał
              Dar61

              PS/ P.S./ PS.
              Preparaty nicieniowe nie powinny chyba być rozpsikowane psikaczami, bo psikacze za małe dziurki mają, co uwierałoby nicienia w bok, zmniejszając zanicieniowanie ślimaków...

              d61
              • mirzan Re: nitką, nicią - do kłębka [ślimaków] 11.07.14, 13:17
                Oby nie wyszło-zamienił stryjek....
                www.dziennikpolski24.pl/artykul/3277198,slimak-nosiciel-nicienia,id,t.html?cookie=1
                Może trzeba wybrać odpowiednią rasę nicieni?Czy to one wybierają, kog zasiedlić?
Pełna wersja