Swiezo posadzona jablon -czy moze owocowac?

13.06.14, 03:36
Niedawno posadziłam w ogródku jabłoń typu 6w 1, która akurat w tym momencie kwitla na niektórych gałęziach. Myślałam, że przekwitnie i po sprawie , aż tu wczoraj zauważyłam, że jednak jest kilka maleńkich jabłuszek. :-) Teraz mam gwiazdkę, czy je zostawić i jesienią spałaszować (co mnie korci), czy lepiej je zerwać, by pomóc tak drzewku lepiej się upokorzenic przed następną sroga zimą (mieszkam w Kanadzie)? Boję się, że cała siła jabłoni pójdzie w te kilka owoców... Proszę o radę bardziej doświadczonych ogrodników, co robić? ;-) Dziękuję!
    • dar61 a kształtna czy plenna ma być? 14.06.14, 00:10
      Podkreślę zrazu, że warto, by na to pytanie nie tylko w tym forum była szansa odpowiedzi, ale i w nieco bardziej gwarnej okolicy, np >>tu<<

      Co do owocowania osesków są dwie [i więcej] szkoły. Jedna kładzie nacisk na to, by młodociani rośli w siłę i nie ważyli się owocować. Jest to odłam/ kasta/ nurt/ sekta/ szczep, jaki nawet ukróca im kwitnienie - co dla niskich drzewek jest dość manualnie łatwe - uszczykuje [też chemicznie] się im zawiązki kwiatów, a na pewno owoce, zawiązki owoców [też chemicznie, hormonalnie].
      Nurt ten jest tak ortodoksyjny, że trudno z nim polemizować. Dla mnie to jakaś mania, wręcz religia, chyba licznie wyznawana w gronie sadowników nastawionych na zysk. Im szkoda każdego [przyszłego] kilograma plonu. Choć z drugiej strony woleliby, by [...] - a, zostawię to dla entuzjastów, niech sami bronią tezy.

      Inna szkoła mówi, że jeśli drzewko młode nie podoła plonowaniu, to samo pokaże - zrzucając owoce dość wcześnie - że nie jest gotowe do rozmnażania. I woli rozwijać swe członki.
      Dla mnie wszelkie dziś uprawiane jabłonie to dość silne zawodniczki, Potrafią i dać niezły plon, i zregenerować swe korony, jakie się im wg znanych zaleceń redukuje, by szły w owoc.

      Szkoła ostatnia mówi, że i tak za młodu większości drzewkom - prócz kilku, jakim nie zaleca się ciąć koron [morele, czereśnie, jabłoń Adama i Ewy - pigwa] - kształtujemy pokrój pod swe wymagania, modelujemy go nawet na płaskie, przyścienne, przypodporowe.
      Wtedy z ciętą gałęzią ciacha się i pąki kwiatowe, a drzewo rzeczywiście rozwija się bardziej podziemnie.
      Swoją drogą, w odpowiedni termin sadzone drzewko, byle jemu nie zadać w 2. połowie lata nawozu azotowego, powinno bez problemu na czas i zdrewnieć w nowych gałązkach, i głębiej się ukorzeniać, nawet w kraju Inuitów ;-)
      A samo drzewko, szczególnie wtedy, kiedy jest zroślakiem [szczepione], już w chwili zakupu sadzonki ma wiek o kilka, kilkanaście lat więcej, niż liczyć wiek rzeczywistej jego hodowli. Czyli, w skrócie: ma postać kilkulatki, a jest już jurną kilkunastolatką, biologicznie zdolną do kwitnięcia i owocowania. Po to właśnie się szczepi takie sadzonki, by skrócić im czas bezczynności o min. 10 lat.
      Nieszczepione, zwane ziarnówkami, zakwitają po swym dziesięcio-, kilkunastoletnim okresie dziecięctwa, dla sadownika zawsze jest to marnowanie czasu i gruntu.

      Musi {Monika_a_b} sama rozstrzygnąć, co dla tego egzemplarza lepsze - już dziś lustrując jego rozmiary, siłę wzrostu, kondycję, warunki glebowe, pogodowe. Dodając przy tym swoje wymagania. nAwet przewidując przyszłość*...
      Mnie wygodniej by było, by w 1. kilku latach kształtować cięciem drzewko tak [ogławiam dorocznie górne pędy, tworząc mocniejszą i rozłożystszą koronę], by w jego koronę można było wchodzić jak po drabinie. A! jeszcze chciałbym zobaczyć, czy u {M._a_b} zimą są duże czapy śniegu na drzewach, bo zawczasu warto wtedy by było tak koronę jabłonce kształtować [eliminacja ostrych kątów rozgałęzień u konarów - w przyszłości - szkieletowych], by się nie łamały pod ciężarem czap śniegu*. I pod ciężarem dorodnych owoców, gdy rok będzie sprzyjać*.
      Warto ciąć ku modelowi samonośnemu koronę, bo za kilka lat będzie to już bardzo trudne. Jak kilka kwiatków pod sekatorkiem spadnie, świat się nie zawali. Kto drwa rąbie, nie wącha róż, rzekł Ogrodnick...
      https://www.subprimeshakeout.com/wp-content/uploads/2012/08/chance-in-the-garden-2.jpg

      doradzał, nieco filozofując,
      walczący z pierwotnym planem skracania do meritum
      dar61

      ***

      ... As long as the roots are not severed, all is well. And all will be well in the garden ...
      Chance the Gardener
      • monika_a_b Re: a kształtna czy plenna ma być? 17.06.14, 04:27
        Serdecznie dziękuję za tak obszerną poradę! ;-) Mój "problem" jabłoniowy w części sam się rozwiązał - mój czteroletni syn pomagał mi pozbywać się mszyc, i niechcący strącił dwa zawiązki. Ciekawa jestem, czy pozostałym 2-3 uda się doczekać jesieni? Zostawię je na próbę, by w tym roku choćby to jedno jabłko można było komisyjnie skonsumować... ;-)
        --
        https://www.suwaczki.com/tickers/k0kde6ydg6lrwcq2.png
        https://www.suwaczki.com/tickers/relg82c3t3m20vxn.png
Pełna wersja