jadłam chronionego grzyba....

24.08.04, 18:33
W sadzie mojego sąsiada wyrosło COŚ. Cos było białe i duże, więc sąsiad, jako
wielbiciel porządku, wziął to coś i kopnął na tyle mocno, że wyleciało na
ścieżkę. Tam to znalazłam i podniosłam. A że wszystko, co choćby odrobinę
pachnie grzybami jest przeze mnie pożerane omalże na surowo, więc zapakowaam
to COŚ w siatę, przywiozłam do domu, i zaczęłam szukac w internecie co to
może być ( w końcu lepiej zakopać niejadalnego grzyba niż w miarę przydatną
Piasię, nie?)
Było to to:
www.grzyby.pl/gatunki/Langermannia_gigantea.htm
czyli purchawica olbrzymia.
I okazało się, że złamałam prawo, bo zebrałam chroniony egzemplarz. Sąsiad
prawa raczej nie złamał, bo prawo nic nie mówi o kopaniu chronionych
egzemplarzy.
No ale skoro juz zebrałam, to musiałm o niego zadbać, czyli chronić dalej.
Jest w dobrym miejscu - w mojej zamrażarce, usmażony w panierce ;)))
W ostatnią niedzielę odkryłam, że mój sąsiad wykopał nogą ze swojego sadu
kilka kolejnych chronionych egzemplarzy.
Znalazły podobne schronienie w mojej zamrażarce.
Są pyszne - o ile ktoś lubi grzyby (a kto nie lubi?) - smak łagodny, troche
podobny do boczniaka, a trochę do pieczarki.
Czy mogę zaryzykowac deklarację, że na październikowym spotkaniu każdy
dostanie kawałeczek chornionego egzemplarza? Nie naślecie na mnie strażników
ochrony przyrody?
Z lekka zaniepokojona Pi
    • mjot1 Nooo...? 24.08.04, 19:01
      Piasiu. Prawo jest prawem!
      Ojjj zazdroszczę Ci tej purchawy. Ja już dawno nie znalazłem godnego
      egzemplarza takiego by odkrojonym plastrem plasnąwszy na patelnię przykryć ją
      całą.
      A prukwa smakuje pysznie jest taka... „delikatna”.

      Piasiu. Pokazały się już rydze!
      I nie jest to donos na zasadzie: „ktoś komuś powiedział, że słyszał itd.”, lecz
      Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa tydzień temu najnormalniej przywlokła kilka ich
      egzemplarzy.

      A wracając do chronionych.
      Nigdy przenigdy nie przepuszczę szmaciakowi!
      I mogą mnie zamknąć, lecz jak dostrzegę szmaciaka to go zeżrę i już!
      W tym sezonie nie było mi to jeszcze dane niestety...

      Najniższe ukłony!
      Szmaciaka stawiający ponad prawem M.J.
      • ptasik Re: Nooo...? 24.08.04, 19:17
        Pi.Asiu
        Smacznego
        (A jako dobra sąsiadka może uświadom sąsiada:)
        Albo podziękuj:)

        M.Jocie, a co to jest szmaciak?
        W każdym razie i Tobie smacznego:)
      • jerzy.wozniak Re: Nooo...? 24.08.04, 21:33
        Byłem niedawno na Mazurach zaprojektować kilka ogrodów i o dziwo żadnych
        grzybów normalnych tylko dziwolągi których już bardzo dawno nie widziałem! Co
        się porobiło! Szmaciaków widziałem kilkanaście nie chodząc nawet za grzybami,
        za to kozaczka czy prawuska Zero czyli nul. Potworne! Pierwszy raz zebrałem tez
        trzy gatunki zasłonaków tych co to otruły większość królów Europy. Ha, ususzę i
        strzeżcie się wrogowie. Niewiele trzeba, a nic ich nie wykryje. Zobaczymy czy
        przepisy czarownic spisane w 18 wieku są coś warte!
        Tęgoskórów mnóstwo! Spotkałem tez koronicę, piestrzycę i wiele innych ochydków.
        A ja w przeciwieństwie do mjocika miastowy i boje się nawet spojrzeć na
        szmaciaka!! Jej czy to naprawdę jak piszą jest pyszne????????
        Jurek
        • venus22 Re: Nooo...? 25.08.04, 00:16
          Zlociutcy, badzcie rozsadni- jesli zezrecie wszystkie chronione grzybeczki to
          juz nigdy w zyciu takich nie szkosztujecie!

          No, Piasia po prostu nie pozwolila na marnotrawstwo, ale...
          zastanow sie, drogi Mjocie??, no??? jak chroniony........
          Venus
          • mjot1 Re: Nooo... 25.08.04, 09:47
            ... ja tak w zasadzie to jestem za prawem dotyczącym ochrony przyrody. Staram
            się by przez sam fakt swego istnienia na tym padole wyrządzić wokół możliwie
            jak najmniej szkód.
            Ale wiesz Venus jak to jest... Ot słabostka... Taka zwykła ludzka
            przypadłość...
            No normalne hieństwo mnie dopada na widok szmaciaka i już!
            Doznania smakowe biorą górę nad rozsądkiem, nad logiką i w niwecz pustoszą cały
            mozolnie nagromadzony dorobek punktów dodatnich.
            Pocieszam się jedynie tym, że jeśli ja szmaciaka nie zeżrę to i tak sczezłby on
            marnie, bo jakiś „grzybiarz” w łaskawości swej raczyłby go kopnąć.

            Ptasiku pytasz, co to jest szmaciak?
            Hmmm... Może odpowiem nie wprost?
            Otóż nie należy mylić go z osławionym „towarzyszem szmaciakiem”, ponieważ są to
            osobniki gatunkowo baaardzo odległe i żadnego pokrewieństwa pomiędzy nimi być
            nie może!
            No i jeśli o „towarzysza szmaciaka” chodzi to nie widnieje on na liście
            gatunków chronionych. Jest to chyba jedyny znany mi przypadek, że z listy owej
            coś usunięto.
            Ach! I nie jest on jadalny. Chyba? W każdym razie nie sadzę by mógł być
            smacznym.

            Zaś na pytanie: czy szmaciak jest smaczny? Mogę jedynie krótko rzec: jest
            pyszny! Mniam!

            Najniższe ukłony!
            Pożeracz przyrody chronionej M.J.
    • koleandra Jak to? Wy jecie purchawy?????????? 25.08.04, 10:22
      Hmmm....... nigdy by mi nie przyszło do głowy, ze to w ogóle jest jadalne. U
      moich rodziców na podwórku tego roście full i się je tylko rozdeptuje.
      Chronione? Mój Boże! czy teraz wszyscy będziemy ukarani? Juz deptac nie będę
      ale do zjedzenia tego i tak sie chyba nie przekonam....
      • mjot1 Do Koleandry 25.08.04, 13:05
        Nie przejmuj się. Pod ochroną jest jedynie purchawica olbrzymia. I jest ona
        naprawdę rzadka.
        A co do jadalności grzybów.
        Cóż... Wszystkie grzyby są jadalne. Z tym, że niektóre jedynie raz :-)

        Przy okazji.
        Witam Cię Koleandro w „ogrodach”! Jak widzę jako osóbka młoda jesteś też bardzo
        niecierpliwa.
        Pamiętaj, jeśli tu pytasz o coś to kiedyś na pewno ktoś odpowiedzi udzieli.
        Tylko cierpliwie czekaj.
        Cóż ogrodnik to jest takie zwierze, które każdą wolną chwilkę spędza w swoim
        ogrodzie z dala od internetu.
        Więc zanim odczyta pytanie, je przemyśli, zdecyduje się by odpowiedzieć,
        sięgnie w głąb swych szarych komór i wiedzy książkowej by odpowiedź miała sens
        to może minąć naprawdę mnóstwo czasu.
        Ogrodnik to bestia cierpliwa niezmiernie. On potrafi w tym ogrodzie godzinami
        stać na jednej nodze, bo drugiej nie ma gdzie umieścić gdyż całe latyfundia
        przeznaczył na swe ukochane chabazie.
        On może tam tak stać i gapić się i widzieć jak kiełek drąży glebę, jak z pączka
        kwiat a z kwiatu owoc powstaje, jak okopowe pod ziemią przybierają na masie.
        On potrafi zachwycać się kształtem listka czy szlachetnym łukiem krzywizny
        kolca róży.
        On usłyszy z niewyobrażalnej odległości zgrzytanie zębów mszyc pożerających
        jakąś zieloność, usłyszy pomimo tego, że owa mszyca zębów nie posiada.
        On potrafi też być groźny, gdy nieopatrznie wleziesz w jakiś chabaź a według
        ciebie zielsko zwykłe. Wówczas potrafi być niezmiernie szybki i niezwykle
        niebezpieczny!
        Dodatkowo musisz przyjąć, że tu na forum swą ostoję znalazły indywidua
        przeróżne i występują w zagęszczeniu niespotykanym w normalnych warunkach.
        Występują tu licznie miłośnicy wszystkiego, co żyje z chwastami i insektami
        włącznie!
        Tu kąkol, mniszek, oset, pająk ba szerszeń nawet znajdzie natychmiast swego
        obrońcę!
        Tu bardzo łatwo narazić się okrutnie jednym nieopatrznym słówkiem.
        Forum ożywa troszkę zimową porą, gdy ogrodników mrozy wygonią z ogrodów. Lecz i
        to może okazać się ułudą, bo potrafią tkwić tam wśród bezlistnych badyli snując
        się jak dymy ognisk, którymi to dymami walczą z przymrozkami.
        Ale to Forum mimo tych wszystkich przedziwnych przywar, które powyżej opisałem
        ma jednak w sobie coś...
        Jeśli to „coś” dostrzeżesz to utkniesz tu na dłużej.
        A wówczas wiele spraw już Cię nie zadziwi :-)

        PS Mniemam, że gdy czas nadejdzie to i inni dorzucą słówko „zachęty”...

        Najniższe ukłony!
        Z „jako-taką” mową powitalną wyskoczywszy przed orkiestrę M.J.
        • koleandra No tak. 25.08.04, 15:28
          A ja, roztrzepaniec jeden wlazłam tu na forum jak do prywatno - publicznego
          ogrodu z kopytami, nie zważając na panujące zwyczaje ciszy i zadumy, nie
          zważając czy to oset rośnie, a może róża? wszak i jednym i drugim pokłuć się
          można! nie zważając nawet na purchawy gigantusy pospolite czy też nie, depcząc
          wszystko i niszcząc.
          Patrzycie na mnie jak na dziwaka, który nic tylko zamęt sieje, pytając
          pośpiesznie i nie kulturalnie - bo się nawet nie przywitała jak należy z
          wszystkimi roślinami i motylami.... i na dodatek swego się domaga i to
          natychmiast! bo czekać w nie w jej naturze jest.

          Dzięki Ci mjot za to słówko "zachęty".
          • mjot1 Oj 26.08.04, 18:08
            W zamierzeniu ta moja powyższa bazgranina miała ogólnie zabrzmieć zachęcająco.
            Lecz chyba jednak coś namieszałem...?
            Lepiej już zmilczę.
            Może ktoś inny wybawi mnie z opresji...

            Najniższe ukłony!
            Wycofujący się na pozycję wyczekującą M.J.
            • koleandra Re: Oj 26.08.04, 18:24
              I zabrzmiała jak najbardziej zachęcająco. Moja wypowiedź tez miała być miła, z
              lekką nutą humoru.
              Pozdrówka.
              • mjot1 Oj... 26.08.04, 18:47
                ...to dobrze!
                Kamienie mi pospadały :-)
                Najniższe ukłony!
                Duuużo lżejszy M.J.
                • piasia Re: Oj... 07.09.04, 18:50
                  Witaj Koleandro!
                  Za "purchawę gigantusa" wybaczę Ci z góry wszystko ;)))
                  Mjot już Ci uswiadomił wdzięczną dziwaczność tegoż forum. Jak dłużej tu
                  pobędziesz, zrezygnujesz z bytności na innych forach. Boć jest to chyba jedyne
                  forum, gdzie ludzie się nie kłócą i nie obrażają wzajemnie, a jedyny w dziejach
                  tego forum przypadek postawienia jednej z forumowiczek przed sądem skończył się
                  samooskarżeniem oskarżycieli ;))). Ot, ogrodniki. Cierpliwe, szalone,
                  zakręcone, rozmarzone, a przy tym praktyczne, czepialskie, naładowane wiedzą i
                  żądzą zdobywania kolejnej wiedzy tudzież dzielenia się tą wiedzą ze wszystkimi
                  wokół.
                  Tu znajdziesz informacje z zakresu budownictwa, gospodarki wodnej,
                  meteorologii, wychowania, tresury zwierząt, obserwacji ptaków, astronomii,
                  astrologii, literatury, historii, a nawet budowy mostów (Zgredzie gdzieżeś?) no
                  i rzecz jasna filmoznawstwa. Aha, i porady kulinarne też są. I piosenki dla
                  dzieci. I różne takie inne też.
                  Witaj w TWA.
                  Pi
                  • kropka Re: Oj... 07.09.04, 19:41
                    pewnie już się tu zadomowiłaś, a ja dopiero z powitaniem:
                    witaj Koleandro (śliczny nick :))
                    Bez kompleksów. Ja też tu wpadłam przypadkowo i tylko na chwileczkę. I pewnie
                    większość z nas "za krótkim interesem" tu przyszła.
                    Ale tutaj się zostaje. To forum tak ma.
                    A wracając do grzybów: czy one chronione, czy nie, to jeśli nie uszkodzi się
                    grzybni, to chyba im się nic nie stanie?
                    W ostatnią niedzielę Mężczyzna Życia znalazł w naszym lesie ogromneeeeeego
                    borowika płowego. Tak się oficjalnie nazywa, choc jest bordowo-rdzawy.
                    Jest tylko jedno miejsce, w którym rosną. Każdego roku udaje nam się kilka
                    znaleźć. Ale takiego ogromniastego znaleźliśmy po raz pierwszy. Kapelusz miał
                    23 cm średnicy :)
                    Piasiu, a czy sromotniki kutaśne są pod ochroną?
                    • mjot1 Re: Oj... 07.09.04, 21:22
                      Co prawda pytanie skierowane do Piasi ale... no „wicie rozumicie” człek musi
                      zaistnieć i już!
                      Otóż mniemam, że opiewanym tu gatunkiem jest mądziak malinowy.
                      Mądziak ów nie znajduje się na liście ściśle chronionych natomiast bliski mu
                      mądziak psi i owszem zajmuje zaszczytne miejsce na liście owej.

                      Najniższe ukłony!
                      Tuż tuż przed orkiestrą pomykający M.J.
Pełna wersja