Kosiarki

23.08.14, 10:21
Właśnie przymierzam się do zakupu nowej kosiarki elektrycznej w granicach 400 zł do na areał 250 m2 trawnika. Do tej pory używałem kosiarek o mocy 1500 W. Każda z kupionych kosiarek sprawowała się przez 2-3 lata bez zarzutu. Ale stopniowo traciły moc. Teraz znowu mam ten sam problem. Jak trawa niska i sucha to jeszcze jest ok. Ale wystarczy lekkie zawilgocenie i pozostawienie trochę uciętej trawy w komorze po odjęciu kosza żeby nie ruszyła. Zaczęła też strasznie brudzić. To znaczy zostawia obok już ściętą trawę. Dodam , że kosiarki są na ~230V. Pytam znajomych łącznie z elektrykami ,którzy coś tam , coś tam trują o tym ,że wszystko się zużywa. Jak to właściwie jest, że silnik komutatorowy np. w wiertarce jest nie do zużycia a w opinii internautów w kosiarkach nie zdaje egzaminu. Dlaczego silnik indukcyjny po 4 latach nadaje się na złom.
Serdecznie pozdrawiam.
    • solejrolia Re: Kosiarki 23.08.14, 13:55
      No to widac jesteś bogaty, skoro stac cie na tak częste wymiany sprzętu. ;-)
      Ja juz po pierwszym modelu, ktory okazalby się do wymiany, szukalabym spalinowej.


      A tak serio. Od kilku lat mam kosiarkę spalinową kocham ją za niezawodność i to ze nie jestem zależna od zrodla pradu, nie placze mi sie nigdzie kabel. raz w sezonie ostrze daję do naostrzenia, a po kazdym koszeniu (niewazne czy to 250 czy 1250m2) szlaufem pod ciśnieniem myję, przeplukuje kosz. Kosz jest z ,,materialu'', jesli pory w tej ,, tkaninie'' są zapchane, to kosiarka źle kosi, nie zbiera. (Zasada podobna do zasady w odkurzaczu workowym-worek pelny, zapchany-odkurzacz źle zasysa).
      Tylko tyle. I polecam jednak spalinową.
    • thea19 Re: Kosiarki 23.08.14, 18:38
      Moja mama ma victusa chyba 20 letniego. Nigdy się nie zepsuł, kosi znacznie większe powierzchnie. Wazy może z 10kg. Spalinowej nie lubi bo za ciężko jej manewrować i oprozniac kosz. Do mojej z rozrusznikiem tez nie mogę jej przekonać.
    • dar61 kosiarki a kosiarki 26.08.14, 00:57
      Kosiarka bezkomorowa poduszkowa - nieźle kosi nam już naście lat. W chwili odkupienia miała klika lat, sądząc po zużyciu nożyków [wirujące na osi]. W związku z problemami zdobycia nie-online takichże przerobiliśwa głowiczkę z nożykowej na żyłkową - żyłki fi 3 mm, kanciaste, 4 odnogi tejże przewleczone przez starą głowicę.
      Pokos z niej to postać brei, podlepiającej się od spodu pod dzwon osłony noży/ żyłek kosiarki. Zeskrobywanej do wiaderka/kompostownika [zrzucanej gdzie-bądź], w ilości znikomej.
      Polecam wszelakie kosiarki poduszkowe - nie boją się niepłaskiego gruntu, nieniskiej i niesuchej trawy.

      Wyrazy współczucia.
      D61.

      PS. Dokupiliśwa okazyjnie 1 egz. takiej samej kosiarki kilka lat potem, miała być na ewent. części, na razie nie jest potrzebna - koszę obiema/ oboma na zmianę. Rok temu okazyjnie dorwałem takiż egz. nr 3.
      Kosić trawy nie tyle, że nie lubię, ile uważam to za ogrodowy bezsens i stratę czasu, nie wspominając o niewolnictwie oraz [...].
      • amityr Re: kosiarki a kosiarki 26.08.14, 11:25
        Dzięki już podjąłem decyzję. Kupiłem włoską Alfe 2000W za 270zł
      • pinkink3 zylkowe 26.08.14, 19:47
        to zaraza.
        Niby latwiej wejsc w trudniej dostepne miejsca za to niszcza wszystko dookola. Moze to zalezy od obslugujacego ten sprzet ale tyle co mi roslin poniszczyla ta cholerna obrotowa zylka, to nie zlicze!
        Az mi sie plakac chce.
        • pinkink3 Re: zylkowe 26.08.14, 20:02
          o czyms takim mowie
          www.richardsonsaw.com/echo-gt-225i-curved-shaft-trimmer
          Jeszcze smierdzi spalinami i ryczy w nieboglosy
        • dar61 polowanie za źdźblem, rozdział nr 1 28.08.14, 01:11
          Uwaga, bo może pęknąć żyłka, jeśli kto za mocno się zdenerwuje ;-)
          ***
          Zaraza?
          Ekhem.
          Opisywane przez Dara61 kosiarki to postać miski z uchwytem, kładzionej na ziemię/ trawę.
          Nic obok - dzięki tej miskowej osłonie - się nie niszczy w czas kośby, można podjeżdżać tuż pod kwiatki, nawet się trochę z nimi poczochrać i potarmosić, wpychając osłonę kosiarki w pogoni za upartym źdźbłem!
          Mało tego - uchwyt mają taki, że można nawet całość - nie puszczając włącznika - położyć nisko, że wjechać można tymże pod niski krzaczek, bez trudu nawet pod wtryniony [wkopany] niedawno [nam] na przychodnikowy trawnik śmieciowy kosz na słupku.
          Z plusów dodatnich to warto zachwalić mniejszą marszrutę przy kośbie. Zwykłą kosiarką człek lub kobita łazi w tę i nazad, a tą naszą po prostu się wymachuje, stojąc.
          Plus ujemny to taki, że zbytnie podniesienie kosiarki, niespoziomowanie, daje wydmuch resztek - stąd gdy koszę kole ogrodowego wodnego oczka, to - by nie zapominać się znów w jaką stronę mi dmucha a z jakiej zasysa - czasem kładę na tymże jakąś płachtę na skrzyżowanych podpórkach, by nie pływały potem tam ścinki trawy.
          Oczywiście - wśród kamieni skraju skalniaka czasem trzeba popracować wykaszarką [podkaszarką] żyłkową, z tą wirującą żyłką bez calkowitej osłony, ale rzeczywiście warto nauczyć się, jak lawirować jej półosłoną, by nie zawadzić o obiekt wart zachowania. Czasem lepiej wziąść wtedy mini-nożyce do trawy, nawet ręczne - i pociachać grzywkę. Mamy takie, po Dziadku, przyjechały z nim w l.70. łońskiego wieku do nas aż z GB.

          Swoją drogą, zawsze gdy 1. raz kosiłem tą moją poduszkową kosiarą, to na balkony wokół wylegali miłośnicy plantacji trawnych, zawieszali swe cielska na plotach i z zaciekawieniem śledzili tę naszą rzadkość, choć ma ona już swoje latka i w PL nie powinna zaskakiwać - a jednak.
          Swego czasu testowałem na pokazach firmy - specjalizującej się bardziej w produkcji broni myśliwskiej - ich kosiarki poduszkowe, ale takie prawdziwego sortu poduszkowe. One naprawdę same unoszą się nad ziemią, nie wymagają zbytniego wysiłku w użyciu - marzenie. Miały - i mają - ów kosz, weń ssą pokos. Nasza kosiara kosza nie ma, stąd jej obsługa jest ... bezobsługowa - mielonka-maź po skoszonej trawie się lepi od spodu, jak jest jej dużo, odpada sama ;-)
          I wtedy i dziś w naszym Nieszczęsnym Kraju było male zainteresowanie sprzedażą poduszkowców trawnikowych, zeznał mi nawet jeden sprzedawca, że wręcz jego firma wycofała te modele z naszego zielonego rynku - nie dorośliśmy pono do nich...
          Tamte super-poduszkowe wtedy nie były w powszechnej sprzedaży, kult trawników ogrodowych pełzał u nas jeszcze w zarodku, zapuszczał kłącza, skażał pomaluśku. Dziś ... ech!
          Nie marzekałbym za wiele na żyłki, byle je dobrze wpleść w głowice kosiarek, byle były z tych grubszych - czynią cuda.
          A że czasem jakiegoś płaza rozpołowią, to może i jakiś drugi rozdział się wykluje, rozdział o zielonych bezsensach - prosta historia...
          https://1.fwcdn.pl/po/08/21/821/7190226.3.jpg

          Walczył - dość nieskutecznie - z amorem do poduszek
          Dar61
          • amityr Re: poduszka 30.08.14, 09:32
            Powiem ci dar61, że się starzejesz.
            Sentymenty idą w pięty.
            A po tym rosną ostrogi i bolą nogi.
            Trzeba pod piętę żelową poduszkę.
            Inaczej nie staniesz na nóżkę.
            -------------------------
            Tylko się nie obraź na mnie.
Pełna wersja