czy ten kwiatek jest w Polsce znany?

21.10.14, 06:43
davesgarden.com/guides/articles/view/805/
Nie znalazlam polskiej nazwy, choc rosyjska, litewska i czeska -tak.
Wydaje mi sie, ze widzialam ja w polskich ogrodach. Ale moze to mi sie tylko snilo;)
    • enith Re: czy ten kwiatek jest w Polsce znany? 21.10.14, 07:29
      Akonitum, czyli tojad. Kiedyś chyba truło się tym ludzi.
      Mam jedną sadzonkę w moim ogrodzie, ale nie doczekałam się jeszcze żadnych kwiatów.
      • horpyna4 Re: czy ten kwiatek jest w Polsce znany? 21.10.14, 08:38
        Konkretnie tojad mocny, bo gatunków tojadu jest sporo - nawet wśród dziko rosnących w Polsce. Jest to roślina silnie trująca, mimo to chętnie uprawiana jako ozdobna.
        • pinkink3 do Horpyny 21.10.14, 21:23
          Dziekuje Ci , Horpyno.
          Twoja wiedza botaniczna i chec dzielenia sie nia robi na mnie zawsze wielkie wrazenie.


          Artykul wymienia wiele gatunkow i wystepujacych kolorow [bialy, bladoniebieski, rozowy, zolty]. Wystepuje pod nazwa 'Monkshood' co znaczy 'mnisi kaptur'.
          Przybyla na kontynent amerykanski wraz z najwczesniejszymi przybyszami z Europy i odtad jest ciagle bardzo popularna roslina ogrodowa mimo jej potencjalnie zabojczych wlasciwosci.


      • pinkink3 Re: czy ten kwiatek jest w Polsce znany? 21.10.14, 21:09
        enith napisała:

        > Akonitum, czyli tojad. Kiedyś chyba truło się tym ludzi.

        Dzieki, Enith
        wlasnie przeczytalam, ze Indianie polujac badz walczac zanurzali groty strzal w soku tej rosliny chcac byc pewnym efektu;)
        Wyglad kwiatka wydal mi sie jakos znajomy. Z Polski, bo tu u mnie nie rosnie.

        Poszlam za tropem podanym w zalinkowanym wyzej artykule - Aconitum napellus ale w anglojezycznej Wiki en.wikipedia.org/wiki/Aconitum_napellus
        nie znalazlam polskiego odpowiednika. Skoro jednak zobaczylam, ze skoro maja je Czesi, Rosjanie i Litwini nabralam pewnosci, ze i w Polsce tez musi rosnac.
        Tojad...
        Nazwa jest mi nieznana. Jakies dawne echa z literatury byc moze....
    • tralalumpek Re: czy ten kwiatek jest w Polsce znany? 21.10.14, 08:49
      powiedz mi, dlaczego nie znalazlas polskiej nazwy?
      przeciez kazdy myslacy czowiek i umiejacy czytac tekst, juz nawet nie wspomne ze ze zrozumieniem, widzi co czyta
      w twkscie, ktory zamiescilas jest lacinska nazwa rosliny, ktora wrzucona na googla daje:

      www.google.com/search?q=Aconitum&sourceid=ie7&rls=com.microsoft:de-AT:IE-ContextMenu&ie=&oe=&gws_rd=ssl
      z drugiej strony, nazwa rosliny moze byc idiotesicher przetlumaczona za pomoca najdurniejszej maszyny tlumaczacej:

      www.bing.com/translator/Default.aspx?to=&from=&ref=IE8Activity

      a zatem, nie znalazlas polskiej nazwy bo nie szukalas czy....


      • bez19 Re: czy ten kwiatek jest w Polsce znany? 21.10.14, 19:43
        tralalumpek napisała:
        > a zatem, nie znalazlas polskiej nazwy bo nie szukalas czy....


        A jakie to ma znaczenie ?
        Sam często używam nazw łacińskich, bo w polskich jest bałagan.
        Wiesz jak się po polsku nazywa mech z rodzaju Barbula ? - barbula.
        A jak się nazywa krzew Caryopteris ? - też barbula.
        Mogę przytoczyć więcej takich perełek.

        bez

        PS Tego tojada uprawiam - akurat kwitnie.
        • tralalumpek Re: czy ten kwiatek jest w Polsce znany? 21.10.14, 19:47
          a co ma moja twoje uwagi do mojej wypowiedzi?
          nie lubie "niemyslenia"
          • bez19 Re: czy ten kwiatek jest w Polsce znany? 21.10.14, 20:05
            tralalumpek napisała:

            > a co ma moja twoje uwagi do mojej wypowiedzi?
            > nie lubie "niemyslenia"

            Ja też nie lubię niemyślenia, ale nie jestem w stanie domyśleć się co ma niby znaczyć
            ...moja twoje uwagi...

            bez
        • horpyna4 Re: czy ten kwiatek jest w Polsce znany? 21.10.14, 20:14
          Owszem, jest więcej - choćby wiosnówka.

          Ale pocieszę Cię, że i w łacińskich nazwach jest bałagan; być może właśnie to utrudniło znalezienie w tym przypadku właściwej polskiej nazwy. Bo tojad mocny oprócz łacińskiej nazwy aconitum napellus występuje też czasem pod nazwą aconitum firmum. Nawiasem mówiąc, inne gatunki tojadu też miewają po dwie łacińskie nazwy: tojad Fischera - aconitum fischeri nazywa się też aconitum carmichaelii, a tojad lisi - aconitum vulparia jest tym samym, co aconitum lycoctonum.
          • tralalumpek Re: czy ten kwiatek jest w Polsce znany? 21.10.14, 20:40
            rzecz w tym ze kiedy wrzucisz na najprostrza wyszukiwarke angielska nazwe wychodzi tojad mocny
            ok, amen, myslenie boli wiec trzeba go unikac, to odruch
            • lellapolella Re: czy ten kwiatek jest w Polsce znany? 21.10.14, 21:31
              tralalumpek napisała
              <rzecz w tym ze kiedy wrzucisz na najprostrza wyszukiwarke angielska nazwe wychodzi tojad mocny
              ok, amen, myslenie boli wiec trzeba go unikac, to odruch >

              Podstawowym odruchem jest przeczytanie postu przed wysłaniem i poprawienie go z szacunku dla przyszłych czytających. Nie jest to trudne, bo system podkreśla błędy na czerwono. Nie podkreślił Ci słowa "najprostrza" czy wiesz lepiej od programu ?
              Przepraszam, Tralalumpek ale osądzasz wątkodawczynię, sugerując, że myślenie ją boli; tym samym wystawiasz się na strzał.
              • pinkink3 do Lelli 21.10.14, 21:53
                lellapolella napisała:

                sądzasz wątkodawczynię, sugerując, że myślenie ją
                > boli; tym samym wystawiasz się na strzał.

                Miej dla niej litosc, Lella - to chora osoba. Znana ze swoich popisow na forum od lat. Zlosliwa , arogancka i prymitywna, totez zwykle tak to sie konczy.
                Zmyka z podkulonym ogonem. To jej pasja - nawrzucac i nawymyslac innym - tyle jej, biedaczce.

                To nie pierwszy raz. I, obawiam sie, nie ostatni.;)

                • tralalumpek Re: do Lelli 22.10.14, 19:07
                  prosze cie, nie ublizaj mi jak zwykle bo nie chce siegnac twojego poziomu i napisac w koncu co mysle o tobie,
                  ktoregos razu naprawde nie wytrzymam i zbiore twoje zachowania na forum ....
          • pinkink3 inne tojady po lacinie 21.10.14, 21:42

            Tojad, okazuje sie, ma silna reprezentacje w chlodniejszej czesci USA. Nic dziwnego, ze mnie zaintrygowal
            Aconitum henryi.
            Aconitum carmichaelii i
            A. columbianum
            A. columbianum var. bakeri
            A. lycoctonum (aka A. lamarckii, A. vulparia)
            A. septentrionale
            A. anthora
            A. biflorum
            A. bhutanicum.
            A. hookeri
            A. naviculare,
            A. delavayi
            A. hemsleyanum
            A. vilmorinianum
            A. volubile
            , A. tanguticum
            and a hybrid called ‘Red Wine'(dark wine).

            Read more: davesgarden.com/guides/articles/view/805/#ixzz3GoHMZ0Aj
            • horpyna4 tojady polskie 22.10.14, 14:33
              W Polsce rośnie sporo gatunków tojada, są jednak dość rzadkie i chronione. Podam ich nazwy polskie, bo w przypadku tojadów są one bardziej jednoznaczne od łacińskich (znalazłam już trzecią nazwę łacińską określającą tojad mocny!).

              Najbardziej rozpowszechniony jest tojad dzióbaty. Występuje głównie w Karpatach, Sudetach, na Wyżynie Małopolskiej i Lubelskiej, na Kaszubach i Pobrzeżu Gdańskim. Rośnie w miejscach wilgotnych, raczej zasobnych w wapń, żyznych. Lubi brzegi potoków i lasy łęgowe.

              Tojad mołdawski rośnie w Karpatach, Górach Świętokrzyskich, Jurze i na Ponidziu. Też lubi wilgoć i glebę z zawartością wapnia, ale nie przeszkadza mu bardziej kwaśny odczyn gleby. Ma dość charakterystyczny kształt kwiatów - górna część jest mocno wydłużona w pionie.

              Podobny kształt kwiatów ma tojad lisi, są one jednak dość nietypowego dla tojadów koloru: jasnożółte. Rośnie w Beskidzie Żywieckim.

              W Bieszczadach można trafić na połoninach na tojad niski. Ma nieco inne wymagania - rośnie przeważnie na płytkich, kwaśnych glebach o podłożu skalnym (piaskowcowym). Ale nad potokami też się trafia.

              Również typowo bieszczadzkim gatunkiem jest tojad wiechowaty. Lubi gleby wilgotne, leśne, słabo kwaśne.

              W Bieszczadach, Beskidzie Niskim i w niewielkiej ilości w Tatrach występuje tojad wschodniokarpacki (inaczej kosmatoowockowy). Wymagania ma podobne do poprzedniego gatunku.

              Tojad mocny, od którego zaczął się ten wątek, jest rośliną Tatr i ich najbliższych okolic. Też rośnie w wilgotnych miejscach i charakteryzuje się bardzo dużą tolerancją na odczyn gleby. Może rosnąć na glebach zasadowych, ale również na tak silnie kwaśnych, jakie według powszechnego mniemania znoszą tylko wrzosowate.

              No i tojad sudecki - rośnie w Karkonoszach i Masywie Śnieżnika, w mokrej glebie, często na wilgotnych piargach; bardzo rzadki.

              Rozpisałam się bardzo, ale są to tak piękne i ciekawe rośliny, że mogą kogoś zainteresować. Zresztą rośliny chronione na naturalnych stanowiskach często bywają uprawiane i rozpowszechniane przez producentów sadzonek, co również chroni te dziko rosnące. Można więc niektóre ze wspomnianych gatunków nabywać legalnie.

              Warto też wiedzieć, że gatunki tojada łatwo się krzyżują. W ogrodach często uprawia się mieszańce.
              • pinkink3 Re: tojady polskie 23.10.14, 01:04
                Oczywiscie, za sa interesujace!
                O tym, ze latwo sie krzyzuja dowiedzialam sie juz z innych zrodel [nie podawalam nazw hybryd bo na tym forum ich nazwy moga niewiele wnosic- rosna i sa uprawiane w USA].

                Cos mi kolatalo w glowie, ze musialam wczesniej widziec te rosline, gdzies w lesie najpewniej bo wtedy bardziej chyba zwracalam uwage na rosliny niz w ogrodach, w ktorych praktycznie rzadko bywalam.

                Przyszlam do wniosku, ze musialam chyba widziec tojad mocny, wlasnie w Tatrach bo tam bywalam przez dluzsze okresy, a jest bardzo piekny i zwraca uwage.

                Dziekuje Ci Horpyno jeszcze raz. To forum jest naprawde uprzywilejowane majac Ciebie.
                Tyle wiedzy !

                • horpyna4 Re: tojady polskie 23.10.14, 08:08
                  W Tatrach tojad jest często uprawiany w przydomowych ogródkach. Mogłaś widywać go pod wiejskimi chałupami, to zawsze była na tamtych terenach roślina wiejskich ogródków. Ja właśnie w ten sposób go poznałam, jako kilkuletnie dziecko; zresztą już wtedy ostrzeżono mnie, że jest silnie trujący i nie należy go ruszać.

                  • pinkink3 daleki znajomy 23.10.14, 20:15
                    horpyna4 napisała:
                    >Mogłaś widywać go pod wiejskimi chałupami,<

                    To nie jest wykluczone, chociaz kojarzylam go z lasem raczej, czy polanka lesna. Ale to bylo dobra chwile temu i nie pamietam. ;)
                    Scislej byloby napisac, ze go zarejestrowalam katem oka i jakos przechowalam w pamieci niz swiadomie i z jakas minimalna chociazby wiedza, ogladalam.
                    Ale teraz, dzieki Tobie glownie, tojad to moj znajomek;) Szkoda, ze daleki.
                    Ale co wiem, to wiem:)
        • pinkink3 do bez19 21.10.14, 21:30
          Dobra rada. Nie trac czasu i energii na t.
          To przypadek beznadziejny.


          W jakim kolorze kwitnie Twoj tojad?
          • bez19 Re: do bez19 21.10.14, 21:43
            pinkink3 napisała:

            > W jakim kolorze kwitnie Twoj tojad?

            Tu go pokazywałem:

            forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/64-byliny/98134-tojad-aconitum
            bez
            • pinkink3 piekna jest! 21.10.14, 21:56
              bez19 napisał:
              > Tu go pokazywałem:


              Widze! Piekna roslina!
              Przydalaby mi sie bardzo do ogrodu. :)
              • bez19 Re: piekna jest! 22.10.14, 07:47
                pinkink3 napisała:

                > Widze! Piekna roslina!
                > Przydalaby mi sie bardzo do ogrodu. :)

                Ja niestety w tej kwestii nie pomogę, bo mój tojad był dopiero dzielony.
                Ale na tamtym forum jest dział sprzedaży. Daj ogłoszenie, że go poszukujesz - na pewno ktoś się zgłosi.
                • pinkink3 nieporozumienie 23.10.14, 01:10
                  bez19 napisał:

                  > Ja niestety w tej kwestii nie pomogę, bo mój tojad był dopiero dzielony.
                  > Ale na tamtym forum jest dział sprzedaży. Daj ogłoszenie, że go poszukujesz - n
                  > a pewno ktoś się zgłosi.


                  Nie, nie.
                  Ja sie nie przymawiam. Ani nie poszukuje:)
                  Po prostu podziwiam i zaluje, ze taki piekny kwiat nie moze rosnac w moim ogrodzie ze wzgledu na suchy klimat. Tojady wola chlodniejsze temparatury strefy umiarkowanej. Ja mieszkam w strefie subtropikalnej.
                  Poza tym lubie kolor niebieski i fioletowy - we wszystkich odcieniach.
                  Tak czy inaczej - dziekuje za rade. Niech Ci sie Twoj tojad dobrze sprawuje i ladnie rosnie;)
                  • enith Re: nieporozumienie 23.10.14, 03:46
                    Pinkink, zajrzałam do mojej ulubionej książki na temat bylin (Perennials. The Gardener's Reference.) Faktem jest, że znakomita większość tojadów woli chłodniejsze strefy klimatyczne, natomiast dwa rodzaje są oznaczone jako nadające się do uprawy do strefy 9 włącznie: Aconitum carmichelli 'Ardensii' oraz A. c. 'Late Crop'. Oczywiście ty musiałabyś posadzić te rośliny w pełnym cieniu, dodać sporo trzymającego wilgoć kompostu oraz dbać o podlewanie w okresie suszy. Warto spróbować, jeśli jesteś wystarczająco zdeterminowana :-)
                    A co do niebieskich kwiatów, to nic nie pobije bijącego wręcz po oczach blasku goryczek (Gentiana).
                    https://edelweissperennials.com/Thumb_Images/Gentiana_acaulis_Hybr._%27Maxima%27.jpg
                    • pinkink3 do Enith 23.10.14, 05:11
                      Dzieki Enith za wdrozenie poszukiwan;)
                      Musze poprzestac na podziwianiu tojadow z daleka., niestety. Moja strefa to 10 a lub nawet 10b.
                      Pelnego cienia u mnie nie ma, za wyjatkiem miejsc pod gestym drzewem pieprzowym ale pod nim i tak nic nie chce rosnac.
                      Jest straszliwa susza.
                      Wg niektorych zrodel - najwieksza od 200 lat. Podlewam, oczywiscie, ale mam wyrzuty sumienia bo wody jest naprawde malo. Wiec leje tyle, zeby rosliny jakos przetrwaly i wygladam zimy z El Nino.
                      Jak widzisz, rosliny wymagajace wody, w tym trawa, to w tych warunkach to bezmyslna ekstrawagancja.

                      Z moim domem sasiaduje dom, ktoryzostal po gruntownym remodelingu wystawiany na sprzedaz [sprzedal sie w dwa tygodnie;)]
                      Sprzedajacy real estate, zeby go auatrakcyjnic nastawil sprinklery 2 x dziennie po 10 minut.
                      Szal!
                      Woda leci, ale chyba nikt tego nie kontroluje bo nowy wlasciciel jeszcze sie nie sprowadzil tylko zaglada od czasu do czasu. Jak sie zorientuje wkrotce przykreci kurki bo lupna mu kare za marnotrawstwo, no i rachunki sa pewnie niebotyczne.

                      Ale dzieki tym zabiegom upiekszajacym [i zlemu ustawieniu spryskiwaczy] i moje rosliny z frontu ozyly. Juz od kilku dobrych lat nie mialy takiej frajdy! Sa naprawde piekne- kwitna jak szalone. A ja juz je zaczelam stopniowo wykopywac...a tu naraz drugie zycie!

                      To tyle na temat podlewania. I tojadow, ktore kochaja wilgoc;)
                      To nie u mnie, niestety.
                      Gencjana - przecudna ale....patrz wyzej.
                      Pozdrawiam.
                      • pinkink3 Re: do Enith - uscislenie 23.10.14, 05:16
                        Nie napisalam dostatecznie jasno:


                        > Sprzedajacy real estate, zeby go auatrakcyjnic bo zaniedbane trawniki po poprzednim wlascicielu byly wypalone do cna nastawil sprinklery 2 x dziennie po 10 minut. Trawnik sie zrobil szmaragdowy i gesty
                        > Szal!
                      • enith Re: do Enith 23.10.14, 21:16
                        Podobnie, jak ty mieszkam na zachodnim wybrzeżu i wiem, że borykacie się w Kalifornii z potężnym kryzysem wodnym. Rzeczywiście, w takiej sytuacji kupno i posadzenie rośliny lubiącej wodę byłoby zbytkiem i ekstrawagancją. Sama zmieniłam w ostatnim czasie zainteresowanie z roślin runa leśnego (cienio i wilgociolubnych) na tolerujące przesychającą glebę (w okresie od czerwca do września w ogóle tu prawie nie pada). Tak jest po prostu praktyczniej i taniej.
                        • pinkink3 Re: do Enith 23.10.14, 22:59
                          enith napisała:

                          > Podobnie, jak ty mieszkam na zachodnim wybrzeżu

                          Wiem, wiem. Pamietam, sasiadko. ;)

                          >i wiem, że borykacie się w Kali
                          > fornii z potężnym kryzysem wodnym.

                          To jest wielki problem.
                          Wlasnie wczoraj wzielam udzial w glosowaniu, ktore odbedzie sie dopiero 4 listopada, ale ja zaglosowalam listownie - sprawdzilam sobie wszystkich wybierajacych sie do rzadzenia na spokojnie - i z calego serca poparlam propozycje #1 naszego gubernatora o zgode na inwestycje w gospodarke wodna w Kalifornii. www.voterguide.sos.ca.gov/en/propositions/1/

                          Moj stan jest zmuszony kupowac za ciezkie pieniadze wode m.in. z rzeki Colorado bo stanowych zasobow nie starcza i wiekszosc zbiornikow wyschnieta.

                          Za rozrzutnosc i marnotrawstwo lepia kary. Zachecaja do robienia zdjec i kablowania na rozrzutnikow wodnych. Zdaje sie ze $1000, ale dobrze nie wiem.
                          I wiedziec nie chce;))

                          Zima zwykle przynosila deszcze ale w ostatnich latach i tego nie ma. :((
                          Zapowiadaja, ze moze w tym roku kryzys sie przelamie i troche popada. Oby...
                  • horpyna4 Re: nieporozumienie 23.10.14, 08:00
                    No cóż - pozostaje Ci lawenda, kocimiętka i perovskia. Zainteresuj się też przetacznikami o szaro owłosionych listkach (veronica incana). Zresztą przetacznik rozesłany (veronika prostrata) też w naturze rośnie w miejscach suchych i słonecznych, w naturze wielokrotnie widywałam go w takim środowisku.

                    W ogóle w miejscach słonecznych i suchych dobrze czują się te rośliny, które potrafią bronić się przed nadmierną utratą wody. Są to sukulenty, byliny cebulowe (zwłaszcza te bezlistne w najgorętszym okresie), byliny o zgrubiałych bulwiastych korzeniach, rośliny o liściach szaro owłosionych (zwykle drobnych, a przynajmniej wąskich) lub sztywnych i pokrytych woskiem. Pamiętanie o doborze roślin do warunków panujących w ogrodzie oszczędza wielu rozczarowań i marnowania pieniędzy.
                    • pinkink3 do Horpyny 23.10.14, 21:10
                      horpyna4 napisała:

                      > No cóż - pozostaje Ci lawenda, kocimiętka i perovskia.

                      O, pozostaje mi duzo wiecej! Przyroda jest tu bujna i bardzo kolorowa, a rosliny nauczyly sie zyc i pozostawac piekne. Nie mieszkam nad samym oceanem ale blisko, wiec odrobina wilgoci do mnie dociera zwlaszcza w formie nocnej mgly.
                      Caly rok mam niezawodne hibiskusy, oleandry, roze - zwlaszcza, kiedy sasiad nie oszczedza wody;)) - kwitnace caly rok blekitne morning glories, gardenie, azalie, kamelie, kufliki, strelicje, orchidee,bougainvillee, calorocznie kwitnace brugmansje zwane w Polsce daturami itp.itd. Kwitna kolorowe drzewa i krzewy, caly rok wisza pomarancze, teraz wisza persomony; fruwaja kolorowe ptaki i rozne inne brzeczydla i kolorowe motylki.

                      Klopot zaczyna sie wtedy kiedy ubzduram sobie, ze a nuz/ noz(?) jakis zapamietany z zimnej czesci Europy
                      kwiatek przetrwa i sie przyzwyczai.:) Tak sie nigdy nie stalo, a jak nawet przetrwaly to na krotko. I nie wygladaly szczesliwie.
                      Ale juz troche zmadrzalam i rzadko sie wypuszczam na takie bolesne dla obu stron eksperymenty.

                      Lawendy zaczely rosnac, jedne lepiej, drugie gorzej. Posadzilam je w kilku roznych miejscach, rozne rodzaje.
                      Piekna Perovskia - taka sliczna i delikatna jakos nie przetrwala. Chyba miala za sucho. A moze za goraco. [Wiele roslin, nawet u mnie ma napis "full sun=pelne slonce", ale moze tylko poza paroma kaktusami i sukulentami odpowiada to prawdzie. Zwlaszcza kiedy nastepuje po sobie kilka dni, czasem dwa tygodnie o temperaturach ok 40*C (w cieniu!). Tak sie zdarzylo tego lata i rosliny to odczuly.]

                      Przetacznik piekny. Ale piekny obrazek juz mnie zwiodl niejeden raz;)

                      Sukulenty mam w duzych ilosciach i wielu rodzajach. Sa wyjatkowo ciekawe i nieklopotliwe. A jak kwitna! Ale to im sie zdarza tylko zima kiedy spadna deszcze.

                      Z waskolistnych mam niebieskie agapanty- musze je ograniczac bo sie rozlaza wszedzie ale i tak nie dorownuja w zaborczym usposobieniu irysom motylkowym na ktore tylko maczeta pomaga:) Piekne irysy fioletowe rosna niezmordowanie chociaz wiem, ze powinnam o nie lepiej zadbac.[przycinanie klaczy co dwa lata itp., czego nie robie...]
                      Z niebieskich dobrze sie u mnie czuje rozmarym ale tez sie rozpycha.;)

                      Jest ich znacznie wiecej, jedne zostaja na dluzej. Inne gina, mimo, ze teoretycznie powinny byc zadowolone z warunkow. Nie bardzo mi idzie z laurem [laurus nobilis], mirtem - tak go lubilam i dbalam, a padl - bywa. Ale ogrod to nigdy nieskonczona przygoda i tak to traktuje.

                      To, co napisalas a co cytuje ponizej to sa slowa, ktore powinnam wyhaftowac zlota nitka i zawiesic jak transparent [albo makatka:)))] przy wejsciu do ogrodu!;)

                      >Pamiętanie o doborze roślin
                      > do warunków panujących w ogrodzie oszczędza wielu rozczarowań i marnowania pie
                      > niędzy.


                      Tak jest!!!!
                      • horpyna4 Re: do Horpyny 23.10.14, 22:17
                        Oczywiście, że masz dużo więcej roślin miejscowych, ja pisałam tylko o uprawianych w Polsce podobnie do tojadów.

                        Co do przetaczników, to w obrębie jednego rodzaju są i sucholuby, i lubiące wodę. Trzeba uważać na gatunek.

                        I rzeczywiście jest sporo bylin, które muszą zimą mieć mróz, inaczej padają. Widocznie z upału dostają zadyszki...
                        • pinkink3 Re: do Horpyny 23.10.14, 23:09
                          horpyna4 napisała:
                          > Co do przetaczników, to w obrębie jednego rodzaju są i sucholuby, i lubiące wod
                          > ę. Trzeba uważać na gatunek.

                          Wezme je 'pod lupe' w takim razie, bo wygladaja bardzo lanie. I niebiesko:)

                          > I rzeczywiście jest sporo bylin, które muszą zimą mieć mróz, inaczej padają. Wi
                          > docznie z upału dostają zadyszki..

                          O tych to w ogole musze zapomniec.
                          Nieznosny upal to rzadko przychodzi; zwykle jest cieplo z przyjemnym wiaterkiem i sucho, bez duchoty, ale jak przyjdzie i przycisnie, to eh....
                          Ale takie goraca to tylko kilkanascie dni w roku. Ludzie maja AC, a biedne roslinki musza wytrzymac. Niektorym sie nie udaje...

                          Dostalam kiedys od kolezanki z forum [Bryni kochanej] fasolnika egipskiego, co do ktorego mialam nadzieje, ze pociagnie. Nic z tego. Jego egipskie pochodzenie nic mu nie pomoglo. Moze sie poprzez pobyt w Polsce rozarmatyzowal;)
                          • horpyna4 Re: do Horpyny 24.10.14, 08:54
                            Spróbuj zdobyć przetacznik siwy (veronica incana). Potrzebuje dużo słońca i suchej gleby.

                            Są pewnie odmiany o różnych odcieniach kwiatów, ale ja znam głównie takie ciemnoniebieskie. W dodatku kolor kwiatów wydaje się głębszy przez kontrast z jasnymi, szarymi liśćmi. Jest to roślina dość niska, właściwie okrywowa - zwłaszcza po przycięciu przekwitniętych pędów kwiatowych.

                            A próbowałaś uprawiać bylinowe gatunki lnu o niebieskich kwiatach? Choćby len trwały (linum perenne).
                            • lellapolella Re: do Horpyny 24.10.14, 10:14
                              Co do roślin o niebieskich kwiatach, przychodzą mi na myśl jeszcze żmijowce rozmaite i farbowniki, które lubią sucho.
                              Np. davesgarden.com/guides/pf/go/1940/
                              davesgarden.com/guides/pf/go/62298/
                              Na fali głodów wczesnowiosennych kupiłam nasiona tego pierwszego i teraz się telepię z dziadem w doniczkach, chciałabym dotrzymać do przyszłego sezonu, żeby zakwitł wreszcie:) Akurat w pojemnikach to on pić lubi pasjami ale to raczej kwestia uwięzionego korzenia palowego. W gruncie pewnie będzie inaczej.
                              • lellapolella Re: do Horpyny 24.10.14, 11:36
                                ... i jeszcze bym chciała wiedzieć, co to jest irys motylkowy? Wiem o fiołkach motylkowych, tudzież takich nożach ale irys? Zaborczy do tego?
                                • pinkink3 Re: do Leli o irysie motylkowym 24.10.14, 18:09
                                  lellapolella napisała:

                                  > ... i jeszcze bym chciała wiedzieć, co to jest irys motylkowy?


                                  Butterfly iris Dietes iridioides. Inaczej afrykanski .
                                  To te biale, tuz przy murze:

                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/AnYaO0kGBNx1HUIbVB.jpg

                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/lNPsTEiHJ4eagRjRMX.jpg

                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/69cMK5ZKDzSDxNhc0X.jpg


                                  Pokazywalam ich kiedys sporo, ale teraz nie moge znalezc;)
                                  Zapraszam do ogrodu na dalsze poszukiwania;)
                                  fotoforum.gazeta.pl/a/72402.html
                                  • pinkink3 o irysie motylkowym - wiecej fot 25.10.14, 05:49
                                    Znalazlam pare.
                                    Sa mile, bo niczego od czlowieka nie chca oprocz odrobiny wody, kwitna caly rok co jakies 3 tygodnie, - tyle, ze trzeba je krotko trzymac;)
                                    I wygladaja jak motylki...:)

                                    1.
                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/CTb2b81NbDZz655ELB.jpg


                                    2.
                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/zMuzQbtjBkh79p4SbB.jpg



                                    3.
                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/VEAvjMNIJ4ynposaAB.jpg


                                    4.
                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/JwI75fSeYWLcwdgE0B.jpg


                                    5.
                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/bjHBa1TeVgxAbNFMbX.jpg
                              • pinkink3 Re: do Leli o zmijowcu 24.10.14, 18:13
                                Zmijowca mam. To potwor! Na szczescie - niebieski;)
                                U mnie nazywa sie Madeira's Pride i jest potezny. Uwazaj na niego bo Ci dom rozniesie. Jak wroce, wstawie fote to zobaczysz jaki to gigant.

                                Tego drugiego nie bardzo kojarze, bo czesc zdjec pokazuje cos b. znajomego, a czesc to tajemnica, ktora musze rozgryzc.
                                Dzieki.
                                • pinkink3 do Leli o zmijowcu - fota 25.10.14, 05:06
                                  pinkink3 napisała
                                  >Jak wroce, wstawie fote <:

                                  oto on:

                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/xPLJ2PbnLvrP55bjjB.jpg


                                  • lellapolella Re: do Leli o zmijowcu - fota 25.10.14, 09:52
                                    Przepiękny potwór, choć w naszym klimacie nie spotwornieje raczej;) Zamierzam je wysadzić do ogrodu w przyszłym roku i niech szaleją przez ten jeden sezon, potem mróz i tak je załatwi. Zbiorę wtedy nasiona i zobaczymy, co dalej. Irys jest zabójczy, szkoda, że pozostanie do podziwiania z daleka:( Ale strefa ósma jest całkowicie nieosiągalna.
                                    Kiedy napisałaś, że żmijowiec nazywa się u Was 'Duma Madery" przypomniał mi się jeszcze mega bodziszek, do którego się kiedyś przymierzałam ale odpuściłam. Ładna rzecz, choć różowa i jednak trochę cienia potrzebuje
                                    zojeczka.wordpress.com/?s=geranium
                                    davesgarden.com/guides/pf/go/60114/

                              • pinkink3 kwiatki zmijowca 25.10.14, 22:29
                                lellapolella napisała:
                                > Co do roślin o niebieskich kwiatach,
                                davesgarden.com/guides/pf/go/62298/

                                Wyglada mi to jak lobelia, przynajmniej na zdjeciach obok. Owszem, jesli to lobelia to miewam prawie co roku, ale to delikatna roslinka. I trzeba jej stale dogladac. Ale kolor ma.

                                >>{zmijowiec} Akurat w pojemnikach to on pić lubi pasjami ale to raczej kwestia uwięzionego korzenia palowego. W gruncie pewnie będzie inaczej. <<

                                Nie, no on z tych co sie lubia napic:) ale o suchym pysku tez wytrzyma.
                                Najpiekniejsze rosna nad oceanem gdzie maja wilgoc z powietrza i najwyrazniej sol im nie szkodzi. Ale musza mies DUZO slonca i ciepla.
                                Lubie jak kwitna - robia to caly czas, tylko po kolei, jeden kwiatek, a po nim nastepny i wabia przy tym mnostwo robaczkow, pszczol i kolibrow

                                Ale same liscie, szarawe na powyginanych lodygach sa tez bardzo piekne. A moze nawet bardziej;) To bardzo efektowna i dekoracyjna roslina.
                                Jestem ciekawa, jak tez moze wygladac taki doniczkowy okaz. - Czy tez sie tak wije i wykreca?


                                1.
                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/9Ez51mwLsVZq2rLNvX.jpg


                                2.
                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/8sayv7lMHaxn8Cb55B.jpg


                                3.
                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/taD28NOPEdmMKRCilX.jpg

                                4. A tak wyglada po przycieciu, zima.

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/sJGdEmek3WKU2GM9fB.jpg
                                • lellapolella Re: kwiatki zmijowca 26.10.14, 10:59
                                  Jestem ciekawa, jak tez moze wygladac taki doniczkowy okaz. - Czy tez sie tak wije i wykreca?

                                  Nie zwija się jeszcze i nie wykręca, bo przerażona jego wzrostem, gdzieś w okolicach lipca zaczęłam go głodzić, co nie było trudne, bo była akurat piekielna susza;) Mam na górze w nieogrzewanym pokoju tylko jedno okno i tam się wszystkie ciepłoluby muszą zmieścić albo śmierć. Faktycznie, jest tak, jak piszesz, pić lubi, ale o suchym pysku wytrzyma- wystarczyło go takiego obwisłego i bez ducha, wstawić do michy z wodą i od razu zmartwychwstawał. Zdjęcie znalazłam z drugiej połowy czerwca, gdy sprzedawałam nadwyżki i wiedziałam, że wszystkich żmijowców nie upchnę zimą w domu
                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mb/mc/xb7f/MpRzZX6yspxr0fOutX.jpg
                                  Od tej pory ogólnie zmężniał i zaczął coś kombinować na boku ale wzrostowo jest podobny.
                                  • pinkink3 zmijowiec i inne potwory 28.10.14, 06:11
                                    Dzieki za prezentacje.
                                    Dobrze sobie radzi zwazywszy, ze trafil mu sie klimat , powiedzmy, taki sobie;))
                                    Dzielny kwiatek.

                                    Skoro mowa o monstrach, to mam tez drugiego takiego zajdlego. Nazywa sie Melianthus major [ Antonow's Blue Honey Bush lubHoney Giant Flower i mowia o nim, ze przetrwa apokalipse. Ma piekne srebrzystozielone, powykrawane liscie i drapieznie wygladajace brazowo-czerwone kwiaty. Pochodzi z Pld. Afryki i , przynajmniej u mnie, jest jeszcze malo polpularny, choc moim zdaniem zasluguje na rozpropagowanie. Zyje w kazdej glebie, szczegolnie na glinie. Odporny na susze. I bardzo dekoracyjny.

                                    Ciekawe czy dotarl juz do Europy?
                                    Wcale bym sie nie zdziwila, gdybyscie go znali doskonale od lat. Jest tego wart.


                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/D3IHkv8RsVK2rvZVsB.jpg



                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/ri/lh/kqmz/C8T4LkwbuKtP5cRGdX.jpg
                                    • horpyna4 Re: zmijowiec i inne potwory 28.10.14, 09:25
                                      Niestety nie jest mrozoodporny. A jest trochę za duży do przechowywania zimą w pomieszczeniu, chyba że ktoś ma wielką oranżerię. Apokalipsę może on i przetrwa, ale epoki lodowcowej raczej nie. Chyba że pod bardzo grubą warstwą śniegu, a w Polsce normalką są mrozy bez okrywy śnieżnej. W takich warunkach to on może przeżyć -5 stopni, ale - 15 na bank nie przeżyje.
                                      • pinkink3 przetrzyma 28.10.14, 20:32
                                        horpyna4 napisała:

                                        > Niestety nie jest mrozoodporny.

                                        No, nie jest.
                                        Ale zmijowiec tez nie, a Lela mimo to udzielila mu zimowej gosciny w pokoiku na pieterku:)

                                        Wnoszac z tego, jaki jest zazarty na zycie mysle, ze mozna go dowolnie przycinac, na zime do pokoiku i latem do ogrodu. I tam niech sobie hula!
                                        Gdzies wyczytalam, ze wystarcza mu strefa 7.

                                        A tu jest potwierdzenie moich przypuszczen: www.cooltropicalplants.com/Melianthus-major.html
                                        Mowia, ze zimowe przyciecie robi im swietnie. Mozna zostawic go na zewnatrz tylko dobrze zasciolkowac.
                                        W Poludniowej Afryce tez potrafi byc bardzo zimno.
                                        • horpyna4 Re: przetrzyma 28.10.14, 20:59
                                          Wiesz, w Polsce problemem są mrozy bez śniegu. I potrafią być naprawdę silne, chociaż czasem trafiają się i bardzo łagodne zimy.

                                          Byliny, które rosną dziko i świetnie zimują w Himalajach, potrafią u nas wymarzać bez przykrycia właśnie z powodu braku śniegu.
                                          • pinkink3 zimowa przykrywka 29.10.14, 21:02
                                            horpyna4 napisała:

                                            > potrafią u nas wymarzać bez przykrycia właśnie z powodu braku śniegu.<

                                            Nie mam doswiadczenia w przykrywaniu roslin na zime, ale to chyba nie problem?
                                        • lellapolella Re: przetrzyma 29.10.14, 14:23
                                          Lella i owszem, gościny udzieliła ale tylko dlatego, że stara się odpowiedzialna być;) Zawsze, gdy coś kupuję, sprawdzam, co jeszcze sprzedawca ma w ofercie, bo a nuż... Żmijowiec wystąpił akurat z czarnymi pomidorami w zestawie;) Jak już wyrósł, trzeba było dbać, teraz trzeba zimować a wiosną znaleźć miejsce dla bydlaka na mojej chusteczce. Kłopot za kłopotem;P Jeszcze towarzystwo trzeba mu znaleźć, również jednoroczne, żeby potem pozamiatać i wymyślić nową udrękę. Myślę o ryżu Black Madras, bardzo ładny jest:)
                                          Jak się gdzieś, przy jakichś pomidorach czy innych paprykach, trafi Melianthus major, to już będę wiedziała, kto zacz:) A nasiona są dostępne w P., już zdążyłam sprawdzić.
                                          • pinkink3 trzeba stawiac na pewniaki 29.10.14, 21:30
                                            Rozumiem Cie. Tez mi przykro kiedy kwiatek niedomaga i zamiast wyrzucic i sobie glowy nie zawracac, dogadzam mu jak moge.
                                            Posadzilam karczocha, ktory, jak sie okazuje potrzebuje wody wiecej niz sprinkler daje, polewalam i polewalam na okraglo caly rok po to, zeby przez 3-4 dni ogladac 1! niebieski kwiatek.
                                            No, i czy to jest madre!?
                                            To samo z brzoskwinia, ktora pochlania hektolitry dajac w zamian 7 owocow ktore i tak ptaki zjadaja...
                                            I to wcale nie jest koniec listy ...

                                            Zupelnie niepotrzebny wysilek, wydatek i stracony czas dla tak mizernego efektu, podczas kiedy inne - bujne i dorodne wyrywam i wyrzucam bez mrugniecia okiem, bo sa zbyt zdrowe co demonstruja nadmierna plennoscia.
                                            Tak mi sie skojarzylo z sytuacjami w schroniskach dla zwierzat : slepe, chore, stare i kulawe znajduja opiekunow [ przynajmniej w mojej okolicy] znacznie szybciej niz mlode, silne i zdrowe. Te ostatnie czesto ida spac.:(

                                            Wniosek: kierujemy sie niepotrzebnym sentymentalizmem. I powinnysmy to zmienic!

                                            Zapomnij o ryzu. Juz Cie nie bede namawiac na melianthusa, bo znowu wsiakniesz. Chyba, ze dostaniesz sprawdzone sygnaly, ze rosnie w Polsce ladnie i bezproblemowo

                                            Do tej pory jednak poprzestan na sokrotkach i tulipanach;)




                            • pinkink3 do Horpyny o przetaczniku 24.10.14, 18:18
                              Opis przetacznika o szarych lisciach brzmi zachecajaco. Chyba bym to lubila;) Nawet na pewno.

                              Co do lnu - musze zobaczyc! Mam siemie lniane, jakby co. ;))
                              Czyzby chcial tu rosnac?

                              Teraz musze leciec, ale juz sie ciesze na odkrywanie nowych niebieskich opcji.
                              Dzieki, Horpyno
                              • horpyna4 Re: do Horpyny o przetaczniku 24.10.14, 21:01
                                Siemię lniane to nasiona lnu zwyczajnego - tego na włókno. Jest to gatunek jednoroczny. Istnieją też gatunki dwuletnie i byliny; do bylin należy m.in. len trwały. Istnieją też gatunki o kwiatach innego koloru, choćby len żółty.
      • pinkink3 do lumpa 21.10.14, 21:27
        O, nie! Nie ze mna, lumpie i awanturnico. Odmawiam udzialu w twoich chorych grach.
        Baw sie z kims innym.
Pełna wersja