budki dla ptaków, domki dla owadów

10.11.14, 22:25
czy macie takowe w swoich ogrodach? zamieszkane? przez kogo? jak umieszczone? jakieś wskazówki do współżycia z braćmi mniejszymi :)?

Ja właśnie dziś zamówiłam przez internet takie konstrukcje i rozmyślam gdzie je zamontować.
Mam ogródek w ROD. Budka (typ A, dla ptaków wielkości średnich sikorek) może zawisnąć na czereśni lub moreli w głębi działki; pod czereśnią jest huśtawka, myślicie że może ptakom przeszkadzać bliskie towarzystwo? Bo wyobrażam sobie że fajnie by było leżeć na tej huśtawce i podglądać mieszkańców budki.
Domek dla owadów mogę umieścić na ścianie altanki. Jak myślicie, lepiej na stronie południowej, przy której jest taras (owadom chyba aż tak bardzo ruch ludzki nie zawadza?), czy zachodniej, ocienionej przez winogron, gdzie rzadziej się kręcimy? Też bym wolała sobie dać możliwość podglądania tej fauny.
Mam jeszcze problem techniczny: ponieważ na działce nie ma prądu, nie ma jak wwiercić w ścianę haków. Mogę ten domek albo postawić na ziemi (słabo, bo dzieciaki nie ominą) albo podwiesić pod okapem, albo próbować przyczepić bokiem do krat na oknach. Chyba że macie inny pomysł? Waży to 2 kg (bez owadów ;)) i mierzy 33x20x8cm
    • solejrolia Re: budki dla ptaków, domki dla owadów 11.11.14, 23:12
      Mam budki lęgowe, tak to wygląda:https://portal-ogrodniczy.pl/wp-content/gallery/budki/dsc_4982_zmieniony_.jpg
      podwieszone są wysoko na słupach przy garażu, ale pod dachem wiaty- chodziło o to, by ptaki były bezpieczne (KOTY!!!)
      jak będziesz kupować to patrz również, by budka była bez patyczka. inaczej inne ptaki-szkodniki zniszczą jaja.
      niby miejsce powinno być spokojne, ale okazuje się, że my tam wiele czasu spędzamy, codziennie, bo to nasza najkrótsza droga na warzywnik, tam mamy i kran z wodą, to narzędzia, doniczki, jakieś rozsady, ale okazuje sie, że to nie problem- ptaki do ludzi dość szybko się przyzwyczajają.
      tak więc budka wysoko, ale tak, by był do niej dostęp:
      moje budki zawisnęły na koniec zimy, i zawsze luty/marzec przygotowujemy się je na nowy sezon, otwieramy je i sprzątamy. to ważne, żeby posprzątać budki, bo np w jednej z budek po zimie znaleźliśmy resztki gniazda trzmieli, i w ogóle po zimie te resztki butwieją, śmierdzą, koniecznie trzeba je sprzątnąć, żeby wiosną wprowadziły się tam ptaki na lęgi. w sumie mam 3 różne budki, z różnymi otworami, otwory skierowane na południe, ale w sumie budki wiszą w cieniu dachu, więc się nie nagrzewają jakoś nadmiernie. owszem, zamieszkują je sikorki, i wróble.
      ale mam też jaskółki... w garażu, i pod dachem wiaty.

      co do domku dla owadów, ja powiesiłabym na stronie południowej, i w takim miejscu, by domek był wyeksponowany, bo jest atrakcyjny wizualnie;-)
      może np. przybić go do palika, i palik wbić w ziemię?
      no albo faktycznie, tam gdzie jest winorośl.
      ja nie mam takich domków, mam za to dużo różnych miejsc, gdzie owady same się zadomawiają;-). To małe rumowisko z kamieni, to drewno ułożone (przygotowane do kominka) a obok jakiś pustak, bo podpiera stojak, to worki ze słomą, to suche liscie- liśćmi okrywam rośliny na zimę, itd itd. więc tam życie biologiczne wraz z wszystkimi jej formami owadzimi króluje.
      i gdybym miała mieć domek, to miałby jedynie funkcję ozdobną;-)

      co do innych wskazówek-
      NAJWIĘCEJ OBSERWACJI, można poczynić nad wodą. NIE MA NIC LEPSZEGO! Mam oczko/stawik, ale czasem wystarczy balia, czy poidełko - i owady, i ptaki, i wszystko co żyje w ogrodzie można sobie obserwować do woli.
      I to polecam ci najbardziej.
    • ewciakos Re: budki dla ptaków, domki dla owadów 12.11.14, 10:12
      My zrobiliśmy kiedyś karmnik ze sklejki i zawieszamy go każdej zimy na pobliskim drzewie - raz na kilka dni dosypujemy ziarno i wieszamy słoninkę ;)
    • dar61 karma, woda, błotko 12.11.14, 20:05
      Oby w tym {theringabulinowym} ROD-zie było dla ptaków co do dzioba włożyć, bo różnie bywa. Z samej trawy/ trawnika czy żywotnika długo by nie pociągnęły.
      Jeśli wokół jest multum krzewów, wabiących szkodniki/ owady, a i drzew nie brakuje, to będzie dobrze. Warunek - dostęp do wody w niedalekiej odległości.
      Jeśli nie ma - dosiewać, dosadzać, doposażać, wodą w upał uzupełniać. Dbać, wczuwać się w potrzeby.

      Jedna budka?
      Ech, nieco za mało. Warto mieć więcej, nie muszą być zaraz via Net ściągane - produkujmy samoróbki*. Wystarczy wypatrzeć na swych włościach, czy ma jakieś okapy w ogródku {G.}, czy są jakieś słupy wokół, nawet betonowe. Na nich można wieszać tzw. budki otwarte, typu półki - bez przedniej ścianki. Albo tzw. kołnierze lęgowe - wiecheć gałęzi, tworzących kieszeń lęgową. Skusi taka niejeden gatunek niedziuplaków. U nas zalęgają się [niedziuplaki] nawet w gąszczu zieleni na zwieńczeniu trejażu, w kłębowisku liści.

      */ grubość ścianek desek, z jakiej konstruujemy zamknięte budki, to co najmniej jeden cal - dają małą czułość na przegrzanie słońcem - wtedy nawet ekspozycja wlotu do budki na południe nie przegrzewa za bardzo wnętrza budki. Zwykle zaleca się kierunek wschodni usytowania wlotu, ale jeśli wieszana jest gdzieś w cieniu, nie ma wtedy to znaczenia.
      Oferowane w markecikach budki-domki, pięknotki cienkościenne - różne skorupy kokosa z dziurką, nie uwzględniają ptasiej specyfiki klimatu w np. PL. Są zabawką, kpinką, chińszczyzną ...

      Przy wielu takich samych typach budek staje się ważne, by nie wisiały one za blisko siebie, ptaki większości rodzajów mają silny terytorializm w okresie lęgów i zwalczają konkurencję, płoszą [...].

      Czy my możemy płoszyć, za nisko np. wieszając budki/ półki/ kołnierze [b./p./k.]? Tak, choć to zależy od intensywności krzątaniny ludzkiej obok/ obecności kun, kotów/ zacisza.
      Huśtawka plus dzieć [minus ogień] to nie najlepsze sąsiedztwo. Okres lęgowy ptaków to zakaz [w PL] jakiejkolwiek ingerencji w życie ptaków, wszelakich. Lepiej więc wyżej wieszać b./ p./ k., a zakupić sobie minilornetkę [za mocna będzie nieprzydatna] i zerkać na swe ptaki w SWYM wodopoju. Ten z kolei musi mieć wokół strefę o tyle bezpieczną, by ptak, pijąc, miał szansę lustracji na kilka metrów wokół - tam musi być pusto, bez przeszkód - nie tyle dla ptaka, a do czajenia się np. przez koty.

      Czyszczenie budek ze starych gniazd?
      Na przedwiośniu [luty, marzec, jeśli tęga zima - gdy śladowa, wcześniej!]. Teraz to trochę za wcześnie, ale są wyjątki - czyścimy [częściowo] np. teraz niektóre budki, w jakich jest kilka gniazd na sobie - drobne ptaki śpiewające mają kilkukrotne w sezonie lęgi i wypełniają gniazdami aż pod sufit swe budki - pod otwór wlotowy. A te same budki są po prostu zimą, w czas mrozów, schronieniem, czasem dla całych rodzin wróbli/ sikor, warto im więc wybrać nadwyżkę złożonych starych gniazd, do przedwiośnia zostawiając właśnie najniższą warstwę, będzie schronienie pojemniejsze.
      Czyszczenie budek warto czynić w dłuuugich rękawicach - to wylęgarnia wszołów i różnych pierzojadów, potrafią się tam wręcz mrowić [sprawdzone!]. Przed zawieszeniem budki warto przyjrzeć się mechanizmom jej otwierania, w razie wad zmienić nawet haczyki, dopiłować demontowalną ściankę, bo budki z czasem wilgotnieją i pęćżnieją im ścianki [zimą], trudne je rozewrzeć. Swoje staram się tak zawieszać, haczykując, by je zdjąć [spuszczając linką] i na ziemi oczyszczać.

      Jakie b./ p./ k. mam pod opieką? Na jednym ogrodzie przydomowym pod 20 szt., na drugim do 10. Zawieszam nad balkonotarasem, pod nim, pod okapem dachu - świetnie widać z okna wlot, przedsionek tamże, typ półotwarty. Unikam zwabiania do budek szpaków. To konkurent do wiśni, więc [...].
      Wieszam nawet poza posesją, właśnie na słupach elektro-tele. Na garażo-składzikach sąsiadów, za ich zgodą [i bez ...]. Typy A (B) C. Też dla kowalików, kilka półek podokapowych przedsionkowych i budek półotwartych. Dwie są w ... garażoskładziku ogrodowym, o czym gdzieś tu kiedyś pisałem - po prostu sikory wskazały same sęki w deskach, penetrowały je, wlatywały [3-4 m n.p.gr. i 1,8 m n.p.gr.]. Od środka więc obudowałem te otwory budkami, w jednym przypadku rozebrałem ściankę, wbudowałem komorę, a ściankę [deskę] zawiesiłem na haczykach, by łatwo było ją oczyszczać. Z jednego gniazda zrezygnowaliśmy, z sąsiadem - było we wspólnym do domu korytarzu wejściowym, pod sufitem. Prawdę mówiąc, to właściwie samych ich lokatorek zabrakło - jaskółek. Sąsiedzi, moi poprzednicy ogrodowo-domowi, zrezygnowali z hodowli zwierzaków, to baza pokarmowa jaskółkom zanikła. Oraz ... błoto, niezbędne do zakładania jaskółczych gniazd ;-)

      Jednak jeśli chce sama {T.} sprzyjać jaskółkom, to niech zostawi na środku ogródka błotnistą kałużę [do maja], byle wokół było tak na kilka metrów pusto, to jaskółki [+ jerzyki] w locie będą chłeptać błotko i z niego lepić swe gniazdo. Byle miały w okolicy jaką wolną, nieniską deseczkę pod okapem, zalęgną się!

      Jedną mamy też budkę dla sów, zawieszoną wysoko na 200-letniej sośnie, co czyniłem byłem z dużą dozą ryzyka, bo drabina była za krótka [acha, pamiętam! - dwie drabiny zesznurowane nad sobą - razem do gałęzi 10-12 m n.p.gr.], a i budka miała z pół centnara [...]
      Na niedalekim od nas ogrodzie mieli ogródkowicze platformę dla bocianów, ale pustą. Żyły wodne chyba były tam [...]

      Owady?
      */ Problem z wieszaniem mija, gdy gdzieś w zakątku stawiamy na sobie konstrukcję z kilku[nastu] cegieł dziurawek i kratówek, poziomo sytuując im otwory. Owady zasiedlą toto niechybnie. Tę zakupioną dla nich siedzibę też można postawić jako ozdobę na jakimś eksponowanym miejscu [przypłotowym], ale nieco w cieniu i nie pod rynny wylotem.
      Są znane też ręczne świderki, by nielektrycznie wkręcać wkręty. Haczyki wkręcić [z]ręcznie w uprzednio wbity/ wyjęty gwoździem otwór.

      ... podglądania tej fauny?
      Jedną stronę altanki, gdzie się przymocuje kostkę dla owadów, szklimy - wieszając na to wylęgarnię - od środka altanki zerkamy na wylot w otwory lęgowe. Ale one i tak będą zasklepiane z obu stron w większości roku.

      */ Jak chce {Theringabulina} mieć owadów zapylaczy i zwalczaczy szkodników więcej, niech po prostu poustawia sobie, równo z gruntem przykopując je w ziemi, doniczki grubościenne/ szkrzyneczki niecienkie, byle miały one z wirchu otwór wlotowy [doniczki, oczywista, do góry dnem]. Jak się zrezygnuje z koszenia kawałka trawnika, znajdą w nim - w ziemi - swą niszę właśnie trzmiele, pszczoły samotniczki, żeby o komorach dla ropuch, w skalniaku, nie pisać.

      Do kompletu z czasem warto zwabiać i innych pomocników, typu jeż - w jakimś kąciku na zimę zwalając im stertę gałęzi, zasypaną liśćmi, likwidując z 20 cm (ewent.) podmurówki (ewent.) płotu, przy ziemi.
      Zakładając obowiązkowo bajorko [są znane sposoby nie niezwabianie tam komarów!], byle jakie, nawet oczko wodne [pojnik + miejsce rozmnoży płazów]. W nim umieszczając niezatapialne lotnisko dla pszczół - a jedną co najmniej krawędź bajorka wykonując o niepionowym kształcie, by cokolwiek, co wpadnie w toń, mogło się wykaraskać samodzielnie.
      Sterta kamieni niemałych/ skalniak - w nagrzewającym się słońcem miejscu - zwabia jaszczurki. Czerń wyściółki włókniny w truskawkach - też [a i zaskroniec się tam pojawi, by się wygrzać - sprawdzone!].

      Kompostownik bu też [...]
      Nie tylko ptaki warte są zachodu!

      próbował ciąć z dłużyzn
      Dar61
      • theringabulina Re: karma, woda, błotko 12.11.14, 21:58
        Dzięki Ci Darze, nie tnij, bo chłonę ;) i zazdroszczę tylu gości i takiej powierzchni, to dla mnie niedościgniony na razie kierunek

        Jedna budka* to na pewno dopiero początek, ale nie chcę mojego małża od razu załamywać. On mieszczuch urodzony nie nadąża za moim nawrotem ku naturze, psioczy że trawnik musi kosić. Pewnie by mu błocko na środku działki odpowiadało, podobnie jak dzieciarni, hehe. Tylko błocko+parę metrów wolnych wokół, to by prawie całą naszą przestrzeń wyczerpało :)
        *budka z netu, ale ze strony ptaki polskie, więc żadna to chińszczyzna, normy ptaszane ponoć spełnia i jeszcze zacne cele wspomaga; ale może następną wydłubiemy samodzielnie, mając dobry wzór

        Jeż już się kiedyś u nas kręcił, ale skończył żywot w beczce z deszczówką :( ale waruneczki gałęziowo-liściowe mają stworzone, bo nie nadążamy utylizować, może się jeszcze jakiś rozgości.

        Dzięki za podpowiedź z doniczkami, wykorzystam, mam dwa pomysły gdzie wtyknąć - lepiej by było za winogronem, gdzie mało zarośnięte, ale czasem trzeba przejść, czy w malinowym chruśniaku, nieprzechodnim, który będzie jednak zarastał i cieniał? I czy dobrze rozumiem, że ta doniczka ma prawie w całości nad gruntem sterczeć, tylko przykopanie ma ją utrzymywać nieruchomo?

        O jerzykach czytałam, się zachwyciłam (żrą do 20 000 komarów DZIENNIE!!), ale najwyższy punkt pod okapem mamy tylko ze 4 metry nad gruntem, to nie wiem czy im wystarczy do ich startowania?

        I jeszcze prooooszę o te sposoby na niezwabianie komarów! To jedyna fauna której bym obserwować nie chciała, nawet zaskrońca bym ścierpiała, choć bez szału
        • dar61 Karasek, okręt i małża małżowina 13.11.14, 01:14
          Na początek: proszę wierzyć wyszukiwarce forumowej, bo większość naszych tu wspominek, temacików i pomysłów jest już kilka razy wałkowana, jest więc w forumoarchiwum.
          Podobnie jest z wyszukiwarką w Necie - tamże do wglądu i sposoby na zalęganie w ogrodzie trzmieli ziemnych, też i wzory domków-schronień dla jeży. Zachwalam wyszukiwarkować.

          Mieszczuch {theringabuliniańczykowiec}?
          Ha! Niżej podpisany takowyż, ale poczuł bakcyla, gdy wrósł w ogród. Małż zapewne też wrośnie. Gdy mu kilka bąbli i odcisków w dłoń wrośnie, to z trawnikowych manii wyrośnie.
          Trawokosząc, kosimy czasem to, co pełza i smyrga, co żyć chce, a mu nie dają. Trawa - zdaniem niżej podpisanego - dobra, ale niekoszona [łąka kwieeetnaaa, aaaach...]. Inaczej - skaża, czyni niewolnika z kosiby, zajmuje miejsce ciekawszym roślinom. Acz w czas dziecięcy pono potrzebna, do brykania, do piłki toczenia/ do zasysania tego czy innego kleszcza [psem]...

          Błocko?
          Nie musi być właśnie w naszym ogródku. Są różne okolice pozachodnikowe. Publiczne, wspólnotowe, powszechne. Marnują się wręcz.

          Jeż w beczce
          Co one mają z tą wodą?! U nas też się tak skończyło. Ale wiem odtąd, że oczko wodne i każdy stawek ogrodowy bez wstawionej w nie ukośnej wstawki - kamiennej/ deseczki/ platforemki etc. - to śmiercionośna pułapka dla wszelakiej gadziny i pszczoły. Wysoka ich, bajorek, krawędź - powodem do demontażu. Potwierdza się jednak, że lato w ogródku bez pojnika to minus jeden w ogrodach. Bezsens i śmierć. Z odwodnienia.

          Mały ogród? Za mały?
          A kto mówi, ze przestrzeń wspólna to powód do tego, by się - jako np. niezielona - marnowała? Zachwalam rozwiązania typu green guerilla. Wiele miastogmin wręcz bazuje na naszych takich inwazjach, byle nie dewastujących otoczenia. Są oszczędnością dla miastogminnych funduszy.

          Doniczki zdołowane?
          Mają imitować naturalne dziury w ziemi, z komorą poniżej. Jeśli grunt łatwo się nagrzewający - zagłębiałbym głębiej głąb głębin doniczki. Jeśli mokrawy i błotko - płycej, z nadsypką kopczykującą - teren dyktatorem, sterem, okrętem.

          W zacienianiu maliniaka żaden ze mnie znawca, wcinam - gulp! - i wycinam maliny na bieżąco - acz jesienne odmiany mamci ja dopiero co - cudnie, mimo przymrozków już kilku, owocują. Podsypane trocinami, trzymane w ryzach pionowo wkopanymi wokół nich obrzeżami, przypłotowo [maliny ekspandują - ostrzerzenie i przestroga]. Niedawałbym tam siedzib trzmielom.
          Trzmiele znajdą swą siedzibę tam, gdzie nie będzie się ich niepokoić. Maliniaki nawiedzamy licznie ;-)

          ... może następną wydłubiemy samodzielnie, mając dobry wzór ...
          Wzorem - potrzeby ptaka/ jeża/ trzmiela. I sterta starych, grubych, desek, jakie żal w ogień ciepnąć...
          Tak ja zaczynałem, gdy sąsiad rozbierał [pomagałem] stare szopki. Deski wziąłem, rżnąłem, sformowałem w te 20 budek. Lat kilka to trwało, ale są do dziś.
          Wzór wzoru?
          Np. kowalik lubi wchodzić w budkę małą, ale trójkątną kształtem, ciasnawą, wnijście ma w zwieńczeniu, jak w dziupelce między ciasnymi gałęziami. Inne budki - wielkości pudła na półbuty, ale wejście z mniejszego boku, pół ścianki odsłonięte, w środku ścianka taka sama, ale z mijanką. Przewiew, ale i brak widoczności gniazda. Niektóre półdziuplaki to uwielbiają. Inne gniazda a la deska to zwykła półka z rantem, balkon. Otwarta, ale stylowo prostacka, minimalistyczna. Widok wokół i przewiew. Najlepiej montować ją pod okapami. W tych gustują nie tylko jaskółki.
          Temat - Wisła...

          Jerzyki i komary?
          I jerzyk nie poradzi na komara przyziemnego. Bo ten ostatni lubi byle krzew, w jakim przed skwarem dnia się chroni, wyłażąc dopiero w suchy wieczór. A meszka wręcz przeciwnie, ranny to ptaszek, wilgoć w skrzydełkach mu niestraszna :-)

          Sposobem na komara byłaby więc zwykła wytwornica pary, ale kto by wierzył w pomysły Dara z Szóstką i Jedynką... Onże sieje w czas meszkowy w kapeluszu z welonem [wędkarski z siatką na gębie], wdziewając [w] rękawice w rękawy, a w cholewę nogawki. W czas komarowy piele, przed komarem ucieka w robotę - 2. egzemplarz hamaka, ten z moskitierą, czeka nadalo na testy.
          Komarom - jako słusznie tu wielokroć rzecze {Horpyna} - służy byle opona, z wodą tam nakapaną. Tedy precz, opono/ won, kałużo [w starym wiadrze] - w dolotowej odległości skrzydła komara.
          Czy precz oczko wodne ogrodowe? Beczko z wodą? Ależ nie. Te drugie nie powinny nie mieć pokryw [rurką dolotu i wylotu/ przelewu lewarem rurkowym - sprawdzone].
          Małżu, rusz międzymałżowiną, główkuj, konstruuj, miast kosić...
          Bezpokrywowe parabeczki nie powinny stać nieopróżniane dłużej niż 2 tygodnie. Larwom komarzym nie służy wylanie ich zawartości i napełnienie [deszczem] na powrót. Dziecięca, zapomniana konewko, schnij co 2 tygodnie!!!

          Co z oczkiem/ poidłem [niepłytkim]?
          W takiej byle rybka, sztuk jeden, poradzi stadu komarzych larw. Byle kijanka, byle larwa pływaka żółtobrzeżka. Dwie - to już komarów mór, potwór, zmora.

          Summa:
          - komar obcy, dolotowy, nie lubi nasłonecznionych altan, słońcem sytych winorośli [często gęsto zwanych winogronem];
          - sadźmy więc z rozmysłem krzewowiska, słońca wystawę wykorzystujmy - okadzanie grilem vel opiekaczem będzie wtedy zbędne;
          - lubmy karaski, zasiedlajmy;
          - domowe okna, te otwieralne częściej, maskitierujmy - tj. maskujmy moskitierą;
          - sliatkujmy latem beczki bez pokryw moskitierą [jajko komarzyhca mzłozy nawet przez tę siatkę, ale błędem jest pozwolić wylęgniętym komarom odlecieć spod siatki!];
          - siatki wiatr zwiewa? kropla mocnego owadomoru w bekę, lub i dwie; też i w bezrybie oczko - ptaki przeżywają pojenie, komarze larwy wypływają brzuchem do góry [sprawdzone od lat];
          - nie lubim wojny chemicznej? zatapiajmy w bajorkach wiązkę starej żytniej słomy [w siateczce], niech gnije, odtlenia wodę - larwom gorze!
          - altany ogrodowe separujmy od północnej strony deską, nie krze[we]m;
          - polubmy gekony/ gekkony [nie sprawdzone, ale ...].

          ***

          {Theringabulina}:
          ... waruneczki gałęziowo-liściowe [...] nie nadążamy utylizować ...
          Młynek-rębaczek ogrodowy [ + kompostownik], dobra rzecz [sprawdzone!]

          tą razą nie chwytał myszki za ogon, choć pierwospy,
          na co otrzymał list kaperski od wyżej wymienionej
          Dar61
    • zettrzy Re: budki dla ptaków, domki dla owadów 13.11.14, 13:48
      mam kilka budek lęgowych - z reguły tylko jedna jest w użyciu, bo podobno ptaki lubią prywatność i jeśli ktoś mieszka już na dębie, to się nie osiedlą na pobliskiej sośnie ;) co do owadów, to one u mnie mieszkają po swojemu, czyli mrówki zakładają sobie mrowiska (jedno zniszczył dzięcioł w zeszłym roku), a trzmiele i różne dzikie pszczoły potrafią zalęgnąć się w zakamarku domu, w ścianie skalniaka lub wręcz w norce w ziemi, więc domki dla owadów nie są mi potrzebne
      co do pozycji domku dla owadów - one zawsze wybierają albo południową stronę domu, albo południową ścianę skalniaka; jedno gniazdo założyły sobie pod parapetem mojego okna, i zupełnie nawzajem sobie nie przeszkadzamy; pciółki latają po ogrodzie, ja normalnie trzymam to okno otwarte całymi letnimi dniami, nawet jeśli jakaś przez pomyłkę wleci do pokoju to dość szybko wraca na dwór; koty też je ignorują
      domek możesz powiesić na gałęzi drzewa, o ile masz drzewo o dostatecznie mocnych gałęziach
      • hbinko Re: budki dla ptaków, domki dla owadów 08.12.14, 09:40
        Do nas przylatuje para dudków (pod koniec lata jest ich 3 szt.). Mąż chciałby zbudować im budkę, ale ostatnio oglądaliśmy film o "hodowcy" tych ptaków: budował im budki lęgowe na ziemi; do nas przychodzą koty tranzytowe, tak więc chyba nie uda nam się im pomóc, a może wcale nie potrzebują pomocy, no to umilić im życie. Natomiast kopciuszki obrały sobie za miejsce lęgów zwieńczenia kolumn na ganku pod podbitką - nawet ze 3 razy w sezonie się lęgną. Czasem muszę wynosić młode, gdy spadną i są oszołomione, siedzą i kiwają się, stare siedzą i krzyczą na płocie, bo nie mogą im pomóc, a licho nie śpi. Przenoszę je do drewutni, tam sobie urządziły miejsce do przysposobienia młodych do życia.
        • lidia_mikolajewicz Re: budki dla ptaków, domki dla owadów 02.01.15, 20:45
          Oczywiście że warto wieszać budki lęgowe :) Zazwyczaj optymalna wysokość to jakieś 3-5 metrów, choć istnieją gatunki ptaków, które powinny zamieszkiwać budki zawieszone wyżej. Najlepsze kierunki to północ, północny zachód i południowy wschód. I ważne - nigdy nie wieszamy jej w pobliżu karmnika, ani innych budek :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja