Rabata dla wapnolubów.

15.11.14, 22:37
Ph gleby w moim ogrodzie to 6-6,5. Kwasoluby rosną tu jak marzenie. Zakupiłam kilka gatunków roślin wapnolubnych (ciemierniki, wawrzynki, cyklameny) i chce im zbudować wapienną rabatę. Zwłaszcza cyklamena purpurowego chciałabym uszczęśliwić z nadzieją, że zacznie się ładnie rozsiewać i nie będę musiała płacić za sadzonki, jak za zboże. Wiem, że można wapnować, sypiąc różne środki do tego celu przeznaczone, ale ja myślę o jakiś bardziej permanentnych metodach. Cyclamen purpurowy rośnie w naturze "w szczelinach skalnych, na podłożu zasadowym, na cienkiej warstwie gleby wytworzonej na skałach wapiennych". Co sądzicie o zakopaniu płyty lub czipsów wapiennych, nasypaniu odrobiny ziemi i posadzeniu tam cyklamena? Czy to ma sens? Czy taka płyta lub czipsy zawapnują powoli glebę? Może znacie jeszcze jakieś inne metody na uszczęśliwienie waponolubów?
    • horpyna4 Re: Rabata dla wapnolubów. 16.11.14, 08:52
      Cyklamen purpurowy, czyli europejski, rośnie w Polsce dziko (jest bardzo rzadki), więc można pokusić się o określenie warunków zbliżonych do naturalnych. Rośnie w cienistych buczynach na podłożu wapiennym, ale ma pod sobą warstwę naturalnej próchnicy - jak to w lasach liściastych bywa. Trzeba więc zapewnić mu przynajmniej półcień, żeby nie smażył się w pełnym słońcu, a zakopanie pod nim gruzu wapiennego dobrze mu zrobi; gleba powinna przypominać naturalną leśną. Jeżeli nie masz w ogrodzie buków, ale rosną gdzieś w okolicy, to na zimę posypuj go nieco suchymi bukowymi liśćmi.

      Bardzo powoli wapnują glebę potłuczone skorupki jajek, można zresztą podsuszyć je np. w piekarniku i utłuc albo zemleć na drobny proszek. Można też zakopywać tłuczeń gipsowy, albo kredowy (taka klasyczna szkolna kreda tablicowa jak najbardziej się nadaje).
      • enith Re: Rabata dla wapnolubów. 17.11.14, 02:42
        Horpyno, właśnie dlatego, że jest jedynym występującym dziko przedstawicielem tego gatunku w Polsce, mam miękkie serce dla cyklamena purpurowego. Kupuję je tu, w USA w szkółkach specjalizujących się w rzadkich roślinach. Mam już niezłą kolekcję w pojemnikach i czas wysadzić je do gruntu. A ponieważ ani u mnie wapieni, ani buczyn, stąd pomysł właśnie takiego, jak opisałaś zaimitowania Matki Natury. A nuż uda mi się cyklameny oszukać ;-)
        Dzięki za patent z pokruszonymi skorupkami jajek. Tych mam pod dostatkiem, zawsze je wyrzucam, a teraz, dzięki tobie, znalazłam świetne zastosowanie w ogrodzie. Cudnie!
    • dar61 Robota dla wapieniolubów. 16.11.14, 22:11
      {Enith}:
      ... Zwłaszcza cyklamen purpurowy chciałabym uszczęśliwić, z nadzieją, że zacznie się ładnie rozsiewać ...

      To nie jest niemożliwe, taka róbótka na skałkach. Acz ta „drubość gleby" ma spore znaczenie.
      Bo na nieco grubszych zwałach opadziny liści nawet na skałach wapiennych notuje się odgórne lekkie zakwaszenie kwasami huminowymi, zmniejszające się w głąb.
      Swego czasu właśnie tak komponowałem zwałowisko dla górskich kalcyfilnych, nadkład dałem jednak taki z 10-15 cm, czyniąc mieszankę na różnych kredach, dolomitach - na czystsze składniki, gipsy i wapienie, nie miałem pomysłu i do nich dostępu - ot, stosy lekko odstałych zwałów wapna gdzieś na gruzowiskach po sąsiedzku. One poddały mi pomysł, gdy porastały ją różne siewki.
      Z czasem część u mnie nasadzeń sama się wysortowała i zanikała, też w tym swój udział miały sypiące igliwiem nad nimi rosnące sosny - trudno stwarzać idealne warunki, nawet deszcze mogą dokwaszać podłoże - warto rozważyć podlewanie odstałą wodą wapienną [?].
      Powodzenia - do eksperymentatorów/-ek ogród należy.
      Proszę się jednak nastawić na to, że to roślinki zdecydują, nie my.
      • enith Re: Robota dla wapieniolubów. 17.11.14, 02:49
        > Bo na nieco grubszych zwałach opadziny liści nawet na skałach wapiennych notuje
        > się odgórne lekkie zakwaszenie kwasami huminowymi, zmniejszające się w głąb.

        No właśnie, Darze, też mnie to zastanowiło. W publikacjach na temat cyklamena purpurowego co rusz powtarzają się informacje o jego występowaniu w lasach bukowych, na skałach wapiennych, roślinach często zagrzebanych 20-25 centymetrową warstwą ściółki opadniętych bukowych liści. Zawsze sądziłam, być może mylnie, że taka ściółka jest właśnie bardziej kwaśna. I że cyklamen może wcale nie jest takim wapnolubem, jak się go próbuje opisywać.
        Dziękuję za sugestie zbudowania rabaty, o takie coś właśnie mi chodziło. Wybiorę się na dniach do ogrodnika, który ma w ofercie wapienie. Jak tylko ziemia odtaje, zabiorę się za budowę.
    • zettrzy Re: Rabata dla wapnolubów. 20.11.14, 14:50
      po raz kolejny czytam, że ciemierniki są wapnolubne; tymczasem nawet Penelope Hobhouse, wielka dama ogrodnictwa brytyjskiego, wypowiedziała się przeciwnie - to jest, że urosną wszędzie, byle gleba była "chociaż odrobinę żyzna"
      ciemierniki rosną fantastycznie w naszym leśnym osiedlu, wielu ludzi sadzi je wręcz w przedogródkach, gdzie się przecież niczego nie uprawia, bo to obszar już ulicy - no ale jest miejsce i lubimy kwiatki, to niech sobie rosną
      u mnie ciemiernik, posadzony w glebie leśnej, pod dębami, nie dość że pięknie rośnie i kwitnie, od pierwszego roku zaczął się rozsiewać i teraz mam całą zgraję ciemierników; nie widzę aby wapno było im do czegokolwiek potrzebne, nie stosuję żadnych zabiegów "glebowych" - cokolwiek u mnie rośnie, musi być samodzielne - no i ciemiernik się jak najbardziej sprawdza
      co więcej, znajoma, która prowadzi szkółkę bylin, twierdzi to samo - ciemierniki rosną świetnie w glebie obojętnej lub lekko kwaśnej, a ich wapnolubność uważa za przesąd
      co do cyklamena ogrodowego (tak się u nas na niego mówi - takie maluśkie kwiatunie, aczkolwiek cebula potężna), rośnie u mnie pomiędzy wrzosami i dotąd kwitnie, na innym stanowisku - pod dębem - kwitł do połowy września - ponieważ to naprawdę maciupci kwiatunio, trzeba go sadzić z daleka od wielkich zielsk, bo go zarosną - ale co za frajda oglądać te maleństwa, zwłaszcza że kwitną literalnie dwa - trzy miesiące
      niestety, silny deszcz może je zniszczyć; a po stronie stety, to nawet jeśli ulewa połamie kwiatunie, dość szybko wyrosną nowe
      posumowując: nie wiem jak z tym wapnowaniem, bo u mnie naprawdę jeśli jakiekolwiek wapno trafia do gleby, to chyba tylko ze skorupek ślimaków (o ile takowe istotnie wpada w glebę) - a różne takie "wapnoluby" świetnie rosną
      • enith Re: Rabata dla wapnolubów. 20.11.14, 17:17
        Zettrzy, u mnie rośliny powszechnie uważane za wapnolubne (powojniki, piwonie bylinowe, ciemierniki, wawrzynki itp.) zawsze rosły słabo i dość długo nie potrafiłam zdiagnozować problemu. Dopiero pewien ogrodnik zwrócił mi na to uwagę, kazał zbadać Ph gleby i wyszło szydło z worka: 6 w porywach do 6.5. To ciut za kwaśno dla co niektórych roślin. Już w drugim sezonie po rozpoczęciu sypania sproszkowanej kredy, sytuacja się poprawiła.
        > co do cyklamena ogrodowego (tak się u nas na niego mówi - takie maluśkie kwiatu
        > nie, aczkolwiek cebula potężna), rośnie u mnie pomiędzy wrzosami i dotąd kwitni
        > e, na innym stanowisku - pod dębem - kwitł do połowy września...
        Cyklamen ogrodowy, czyli zapewne hederifolium to zupełnie inna bajka, niż purpurowy. Rośnie bez większych zabiegów, rozsiewa się jak dziki. Cyklamen purpurowy wśród miłośników, znawców i hodowców tych roślin ma opinię, całkiem zasłużoną, trudnego w uprawie, niechętnego wysiewowi, a czasem i kwitnieniu. Właśnie dlatego, że trudno zaimitować w zwyczajnym ogrodzie konieczne do udanej uprawy warunki (warstwa humusu z bukowych liści na podkładce z wapieni). Stąd ceny bulw takie, a nie inne. Zanim więc wysadzę do ogrodu zebraną już kolekcję, chce mieć pewność, że ze swojej strony zrobiłam wszystko, by roślinom dogodzić :-) Oczywiście, jak napisał Dar, one same zweryfikują, czy im się tam podoba, czy nie. Ale spróbować nie zaszkodzi.
        • zettrzy Re: Rabata dla wapnolubów. 21.11.14, 14:32
          tutaj może być jeszcze jeden problem - to jest, odmian uprawianych już przez hodowców na silnie wapnowanej glebie; rzeczywiście większość bylin, jakie nabyłam w pewnej szkółce, bardzo szybko zrobiła pyf, i kiedy potem rozmawiałam z panią właścicielką, okazało się, że ona wapnuje na zabój - u niej chyba nawet różaneczniki wymagają wapnowania ;) ale te same byliny z innych źródeł mają się dobrze a nawet bardzo dobrze, więc chyba po prostu ta pani dorobiła się własnych odmian niezdolnych do życia bez wapna
          oczywiście, jeśli ktoś to zbadał na miejscu, to problem jest jaki jest - chciałam tylko zwrócić uwagę, że zawsze warto weryfikować różne "świnte prowdy"; bo co do ciemierników, to one naprawdę dobrze rosną w dębowym lesie
Pełna wersja