kanga_roo
20.11.14, 08:32
dostałam od znajomej dwa beniaminy, piękne, zielone, zadbane - jeden drzewo dwumetrowe, drugi około metra siedemdziesiąt. są z nami drugi rok, ale wyglądają coraz gorzej. nie mam na nie pomysłu, ani dobrego miejsca, ani zdolności może, żeby się nimi zajmować. mój własny beniamin, wyhodowany pięknie na parapecie poprzedniego mieszkania, w domu też nie przeżył - padł po trzech czy czterech latach. jak myślicie, problem w miejscu czy w zaopiekowaniu?
nie mam w domu doświetlonego zakątka, w którym miałyby spokój i brak przeciągów. albo przeciągi, albo grzejniki, albo przejścia.
a dla odmiany jukki szaleją, jedna dorosła już do sufitu (czyli ma 2,80 m), kolejne mają po 1,7 m), pelargonie ładnie zimują, peperomie i trzykrotki rosną jak głupie, geranium ma fazy :-) lubi mnie bluszcz i scindapsus. i kliwie. zygokaktus co roku zaskakuje kwiatkami. nawet biedny zamiokulkas, któremu przeprowadzka zaszkodziła okrutnie, wypuścił ostatnio nowy pęd. tylko te beniaminy łyse.
opcje są takie: zostawić tam, gdzie są (choć widać, że jest im źle), przy drzwiach tarasowych od południa. albo przenieść do niezbyt jasnego, ustronnego pokoju od zachodu. albo postawić na antresoli, rozproszone światło wschód - zachód, ale będziemy koło nich przechodzić.
jakieś pomysły?