przekwitłe krokusy w doniczce

03.02.15, 01:44
Drodzy moi!
Poradżcie mi.
Dostałam ponad trzy tygodnie temu doniczkę z podpędzonymi krokusami, które już następnego dnia wypuściły pierwszy kwiatek. Kwitły cudnie przez dwa tygodnie, ale kiedy tylko ostatni przekwitł, liście zaczęły brązowieć, więdnąć i usychać.
Teraz już wszystkie wiszą żółte i cienkie.
Co z nimi zrobić, jak je dotrzymać do wiosny, żeby żywe i zdrowe cebulki wsadzić do ziemi w ogródku?

Jestem pewna, że ktoś będzie wiedział. Proszę o odpowiedż, zanim krokusy szlag trafi!
c.k.
    • enith Re: przekwitłe krokusy w doniczce 03.02.15, 02:41
      Twoje krokusy przeszły w stan spoczynku. Dokładnie tak, jak zrobiłyby to wiosną w ogrodzie. Masz jakieś chłodniejsze miejsce, gdzie mogłabyś wstawić doniczkę? Garaż, komórkę, korytarz? Jeśli liście już padły, to nawet całkowita ciemnica im nie zaszkodzi. Podlewaj ciut ciut, niech ziemia będzie tylko lekko wilgotna, na tyle, żeby korzenie całkiem nie zaschły. W ostateczności możesz je wyekspediować na balkon czy nawet parapet na zewnątrz. O ile nie ma okrutnych mrozów, powinny sobie poradzić.
      • ciociaklementyna Re: przekwitłe krokusy w doniczce 03.02.15, 03:24
        Dziękuję bardzo, Enith.
        Wyniosę je na strych, gdzie jest zimno, ale nigdy nie ma mrozu. Zimuję tam pelargonie i parę innych roślin, które w lecie są na zewnątrz w donicach. Pelargonie - jak co roku - właśnie zaczęły mi kwitnąć. Może to stworzy dobrą atmosferę (psychiczną) dla krokusów :)

        Pozdrowienia,
        c.k.
        • horpyna4 Re: przekwitłe krokusy w doniczce 03.02.15, 07:54
          Przecież krokusy są mrozoodporne. Ja po prostu w takim przypadku wykopuję dołek w gruncie, wyjmuję delikatnie zawartość doniczki razem z bryłką ziemi i wsadzam w dołek. Jeżeli liście są zielone, a nie ma w tym momencie mrozu, to odrobinę podlewam i zapominam.

          Można też chyba je zasuszyć, przecież mają bulwki i w sprzedaży są właśnie bulwki. Ale ja wolę od razu wsadzić do gruntu i zapomnieć. Bo o przechowywanych bulwkach, czy cebulkach, też zawsze zapominam...

          Aha, podpędzane cebulowe są sadzone w doniczkach często dużo płyciej, niż normalnie rosną w gruncie. Jeżeli cebulki są na wierzchu, to trzeba wykopać głębszy dołek i po wsadzeniu nasypać na wierzch ziemi. Dotyczy to zwłaszcza pędzonych tulipanów, bo tym cebule w doniczkach potrafią do połowy wystawać z ziemi. Podobnie hiacyntom.
          • enith Re: przekwitłe krokusy w doniczce 03.02.15, 16:16
            Aaa.... ja założyłam, że w Polsce grunt jest zamarznięty i stąd nie ma możliwości natychmiastowego wysadzenia. Jeśli w ziemi da się robić, to zgadzam się z Horpyną, krokusy z doniczki do ogrodu z zachowaniem zasady, że sadzi się na głębokość równą trzykrotności ich wysokości (z pewnymi wyjątkami). Stąd mniejsze cebulki sadzi się płycej, a większe, jak tulipany, hiacynty i duże odmiany allium dość głęboko. Licz się, ciociu Klementyno z tym, że ponieważ są to cebule podpędzone, w pierwszy rok po wysadzeniu do ogrodu (czyli przyszłą wiosną), możesz nie doczekać się kwiatów. Jeśli wyjdzie zielenina, możesz cebule ponawozić lekkim roztworem nawozu, by je wzmocnić (ale dopiero, gdy będą mieć liście). Podpędzanie cebul niestety je osłabia i czasem potrzebują one roku lub dwóch, by zakwitnąć ponownie. U mnie tak zachowują się głównie hiacynty, krokusy zazwyczaj radzą sobie już pierwszej wiosny po pędzeniu, choć wydaje mi się, że kwiaty są troszkę mniejsze, niż zazwyczaj.
            • horpyna4 Re: przekwitłe krokusy w doniczce 03.02.15, 18:47
              W Polsce ta zima jest raczej lekka i grunt jest miejscami zamarznięty, ale nie wszędzie. Są też miejsca, gdzie jest zamarznięty na bardzo niewielką głębokość.

              Co do dalszych losów podpędzanych cebulowych wsadzonych do gruntu, to oczywiście nie ma żadnej gwarancji na ich zachowanie. Ale ja już wielokrotnie wsadzałam kępę miniaturowych żółtych narcyzów zaraz po przekwitnięciu (oczywiście była już wiosna) i następnego roku pięknie kwitły, w kolejnych latach również. Czyli nie musi być przerwy w kwitnieniu.

              Może być za to coś innego - wyhodowane odmiany krótko żyjące. Producentom zależy, żeby wciąż kupowano nowe cebule. Niektóre nowe odmiany tulipanów potrafią zmarnieć po kilku latach. A stare, w tym niektóre o całkiem bajeranckich kwiatach, kwitną mi co roku bez wykopywania. Rosną przynajmniej od kilkunastu lat bez żadnej opieki i wcale sobie nie krzywdują. Za to kilka lat temu wsadziłam jakąś odmianę, która mi zdechła po dwóch latach.
              • enith Re: przekwitłe krokusy w doniczce 03.02.15, 20:26
                "Może być za to coś innego - wyhodowane odmiany krótko żyjące. Producentom zależy, żeby wciąż kupowano nowe cebule. Niektóre nowe odmiany tulipanów potrafią zmarnieć po kilku latach."

                Horpyno, coś w tym jest. Tulipany się u mnie w ogóle nie udają, znikają najczęściej po roku. Nawet te w donicach, których nie zeżrą nornice. Po prostu marnieją i znikają. Ostatnimi czasy nawet dotychczas dość odporne botaniczne jakoś słabo się udają.
                Chyba poprzestanę na klasycznych żonkilach, które rosną cudnie i mnożą się niczym króliki.
                • ciociaklementyna Re: przekwitłe krokusy w doniczce 03.02.15, 23:54
                  Dziewczyny drogie!
                  U mnie leży już ponad pół metra śniegu, a właśnie zaczęło znów padać. Kto nie wierzy, niech sprawdzi pogodę w Chicago.
                  Doniczkę z krokusami, których cebulki rzeczywiście widać na powierzchni ziemi, wyniosłam już na zimny strych, koło okna wychodzącego na zachód. Chyba przysypię te cebulki ziemią,
                  Dziękuję Wam i na wiosnę dam znać, co się z nimi dzieje.

                  c.k
                  • enith Re: przekwitłe krokusy w doniczce 04.02.15, 06:08
                    Rety, Klementyno, pojęcia nie miałam, że ty jesteś w Chicago! U nas w Seattle zima to jakaś kpina, rośliny wschodzą jak szalone. W Polsce ponoć też ciepło. A u was snowmageddon :-)
                    Trzymaj się ciepło!
                • horpyna4 Re: przekwitłe krokusy w doniczce 04.02.15, 07:55
                  Enith - w Holandii, będącej królestwem cebulowych, krokusy traktuje się jak rośliny jednoroczne. Bardziej opłaca się powyrywać przekwitłe i wyrzucić, a jesienią wsadzić nowe bulwki, niż uważać na to, co pozostało w gruncie, albo wykopywać, suszyć i przechowywać.

                  Cebule i bulwki (zwłaszcza w ilościach hurtowych) są tam bardzo tanie, a i tak przy masowej sprzedaży interes się kręci.
                  • enith Re: przekwitłe krokusy w doniczce 04.02.15, 15:19
                    Do USA importuje się wielkie ilości holenderskich cebul. Nie mam nic przeciwko traktowaniu ich jako roślin jednorocznych z tym wyjątkiem, że tulipany, zwłaszcza te nowsze/fikuśniejse hybrydy potrafią sporo kosztować. Paczka czterech cebul (czemu nie trzech lub pięciu?) kosztuje tu około 7-10 dolarów. To sporo, jak na roślinę, którą pocieszę się przez kilka tygodni, a potem out, na kompost. Zaczynam podejrzewać, że tulipany zwyczajnie nie lubią mojego klimatu. Mokro przez 8-9 miesięcy, a potem susza, ale upałów zazwyczaj brak (ostatnie lato było pod tym względem wyjątkowe). I może właśnie te mokre zimy to to, co tulipanom nie służy. Może one po prostu gniją. Żonkile za to są wspaniałe, wszystkie rosną tu cudownie.
                    • zettrzy Re: przekwitłe krokusy w doniczce 04.02.15, 15:33
                      hmm, a ja mam odwrotnie - tulipany rosną jak głupie, nawet się rozsiewają, natomiast narcyzy nie dają rady; żonkile w ogóle nie chcą rosnąć, te białe, paper white, niby dają szczypiór, ale kwitną jakby chciały a nie mogły, jeden na dziesięć
                      tyle że, na Mazowszu mamy 521 mm opadów rocznie - to pewnie tyle, co jeden lepszy deszcz nad Pacyfikiem, a do tego moja działka jest sucha jak pieprz
                      • enith Re: przekwitłe krokusy w doniczce 04.02.15, 15:45
                        No, u mnie średnio spada 130 cm deszczu na rok, ale większość tego w okresie od września do maja. Potem ciut ciut lub nic.
                        Pamiętam, jak po przeprowadzce do tego domu w 2007 roku pierwszej jesieni kupiłam wór klasycznych narcyzów (chyba ze 300 sztuk) i posadziłam jak popadło. I te narcyzy nadal rosną, kwitną, powiększyły nawet swój obszar. Z żadną inną rośliną cebulową nie udał mi się ten trik. Ale i tak każdej jesieni, gdy w centrach ogrodniczych pojawiają się cebule, nie mogę się powstrzymać przed kupnem różnych nowości. I niestety kolejnej wiosny znowu jestem rozczarowana. Trzeba postawić szlaban kupowaniu głupot, które nie mają się prawa w moim klimacie udać :-(
    • mamap Re: przekwitłe krokusy w doniczce 04.02.15, 17:13
      Pare lat temu moja kolezanka dostala doniczke kwitnacych krokusow na imieniny 4 grudnia. Przekwitly,podzolkly wiec wyniosla do piwnicy,bo zal bylo wyrzucic do smieci. Piwnica ma male okienko,chlodna,wilgotna nawet. Nie chodzila do piwnicy az do czasu nastepnego B.Narodzenia po choinke. I przyniosla te zapomniane krokusy z duzymi paczkami kwiatowymi, nie mowic o lisciach! Po 2 dniach rozkwitly. I juz zawsze tak wynosila kolejne doniczki do piwnicy-nawet nie czyscila. Te pierwsze mialy wyjatkowo ladny kolor wsadzila za moja rada w trawnik pod oknem-mieszka przy Lazienkach. Wyrosly na wiosne -zakwitly,ale zostaly brutalnie wyrwane przez eleganckiego pana,ktory wsiadl do eleganckiego auta. Kolor mu sie spodobal!
      • enith Re: przekwitłe krokusy w doniczce 04.02.15, 20:38
        Przykro się czyta takie historie. To znaczy o tym "eleganckim" złodzieju krokusów. Wielu ludzi nie grzeszy szacunkiem dla cudzej lub społecznej własności i albo ukradną, albo zniszczą, ot tak, dla zabawy :-(
        • ciociaklementyna Re: przekwitłe krokusy w doniczce 05.02.15, 01:57
          U mnie kwitną i rozrastają się żonkile, narcyzy, krokusy i - również podarowane mi kiedyś w doniczce - hiacynty. Tylko tulipany za każdym razem padają ofiarą złodziei - wiewiórek, które wykopują i pożerają ich cebulki. Przestałam już je kupować i sadzić, bo to przegrana walka :(
Pełna wersja