Bezobsługowa rabatka ...jest taka?

24.02.15, 09:22
Witam serdecznie po długiej nieobecności.
Mam wielki problem i nie chodzi mi o 'zaprojektowanie doniczki' a o coś większego, rabatkę 2 x 3-4m. Wierzę, że mi pomożecie.
Przy ścianie domu miałam wiejski ogródek, było fajnie, dopóki coś mnie podkusiło i posadziłam, ekspansywne to żółte. Przez lata walczyłam z nim bezskutecznie, zagłuszyło wszystko.
Zdjęcie jest sprzed kilku lat, teraz lilak jest duży a pod murem dobrze rosną floksy. Wystawa jest południowo -zachodnia, ziemia gliniasta, Chcę wszystko wykopać, zostawić tylko pnącą różę i lilaka.
Ponieważ jestem już wiekowa i przez pół roku nie ma mnie w domu, postanowiłam posadzić iglaki (wiem, że teraz trend jest odwrotny), takie które szybko urosną i nie będą wyższe niż 1,5 m. W donicy mam conica, może też mógłby się tam zmieścić. Ziemia jest dosyć kwaśna dobrze rosną u mnie rododendrony, hortensje jednoroczne (mam 6 odmian), hosty i barwinek. Mam tego b.dużo, może można by to wykorzystać?
I jeszcze jedno. Wiem, że tu randap nie jest mile widziany, ale wyjątkowo...? Jeżeli nie to, to co innego?. Widły już były.



http://i61.tinypic.com/1znbrye.jpg
    • dorka556 Re: Bezobsługowa rabatka ...jest taka? 24.02.15, 10:11
      To żółte, nie do usunięcia, to tojeść kropkowana.
      Ma kłącza, które potrafią wyleźć nawet po latach. Przestrzegam.
    • dar61 Rzadko, igła też opada 24.02.15, 10:59
      Legendy o bezobsługowej rabatce? Ujć, to legendy.

      To żółte dobrze się plewi właśnie teraz. Część widłami, ale większość zwykłym ręcznym poszukiwaniem, po spulchnieniu gleby lekkim podrzucaniem, co nie uszkodzi sąsiednich runa ciekawostek. Te żółte miałem, mam, mam mieć [pod kontrolą].

      Legendy o iglakach nierosnących nad 1,5 m są ... częste. Rzeczywiście, jak je głodzić i sadzić w piachu, porosną wolno, woooolno. Ale swe kilka metrów docelowo osiągną.
      Zamiast takich iglaków zachwalam idealnie pasujące w takich lokalizacjach zimozielone liściaki, jest ich niemały wybór.
      U nas nie wyrosły wyżej nad 1,5 metra trzy odmiany [nie-thunbergowe] kwaśnicy [berberys*], mają malownicze liście i ... ciernie, nieźle tarasowałyby wspinaczkę do okien jakichś kotów.

      „... zostawić tylko pnącą różę i lilak ..."?
      Lilaki też potrafią się podziemnie krzewić, a potem z nimi walka jest trudna. Wystarczy lilak lekko podciąć tam wysoko, by próbował podchodów podziemnie, też nawet lekkie przy pieleniu poskrobanie mu pięt daje masię tam odrostów. Miałem, mam i mam mieć [pod kontrolą randapową [kroplami] + grodziami podziemnymi z blach i starego linoleum].

      Róże, zdaje się, nie są bezobsługowe.
      A w poziomie runa dobrze zadziała - ku zmniejszeniu obsługi niepielącej - grube zaściółkowanie korowiną, tak do 10-centymetrową warstwą [grubych kęsów korowiny, nie mielonki drzewno-korkowej, szybko się zapadającej i dającej z czasem dobrą pożywkę dla wsiewek chwastów], jaka potem leży ze dwie dekady bez zmian, jak u nas w dwóch ogródkach. I się sprawdza.
      Do zaściółkowania jasnych typów korowiny zachwalam np. hosty jasnoliściowe, świetnie sprawdza się korowina dębowo-robiniowa, łatwo ją wyprosić u kominkarzy, a sosnową na składach tartacznych - lub na wycieczce po grzyby w las, przy zrębach na tzw. mygłach, gdzie załadunek pni kruszy dużą ilość takiej grubej korowiny.
      Jasna korowina zachowa się na grubej korowinie brzozowej, pokawałkowana i ułożona jasną w górę nada się nieźle do skontrastowania z ciemną zielenią darniowców.

      Runowce: dąbrówki barwne inaczej niż pospolita, albo w kilkunastu odmianach żurawki, różne wrzosy... Są żywotne, nawet w śniegu plamą barwną cieszą.

      A jak kto ukochał iglaki, to w zadarnianiu nieźle się sprawdzają płożące się, barwne odmiany żywotników, ale są dość ekspansywne, warto zostawić im niezły spłachetek, bo pędzą. Zapęd zmniejszy im separowanie zakątków innych roślin poprzez większe przeszkody, typu wysuniętych z 15-25 cm nad ziemię otoczaków, kęsów piaskowca itd., utworzenie różnych pięterek przez nadsypywanie. Wśród nich, nawet od pd-zachodu, sprawdzą się nieczułe na cień zadarniacze. Nawet okresowo, do czasu ekspansji iglaka.
      Lilak im nie przeszkodzi - i na odwrót.

      Są i pasujące w taki zakątek irgi, ogniki - ale warto uważać, bo są rozsadnikiem* [przekaźnikiem] różnych grzybic, uwaga i rozwaga tedy ...

      A tam przy wylocie z rynny zachwalam uczynić matecznik zimozielonym paprociom, byle tylko im glinę nieco zlekczyć domieszką piaskowo-żwirową.
      Ciekawe, nie widać u {Dorki} tam bergenii, to standard w takich bezobsługowych zakątkach, a pod okapem i w słońcu nieźle się sprawują.
      Bluszcz też się sprawdza jako zadarniacz, od północy bym tam ten dom nieco [...]
      ;-)

      Ciekawe:
      blogwogrodzie.pl/2014/04/rosliny-okrywowe-do-cienia/
      • dorka556 Re: Rzadko, igła też opada 24.02.15, 12:40
        Dar61, dziękuję wykorzystam. Po kolei.
        1. Berberysy, irgi, ogniki mam -wystarczy przesadzić, ale rosną w mniej eksponowanych miejscach (cała posesja ma ponad 1500m).
        2. Widły już były, ale może z randapem? Potraktuję punktowo, to co będzie wyrastać (obawiam się, że za 3 lata będę znowu prosić o pomoc).
        3. Pisząc o iglakach, miałam na myśli, tylko te płożące, zadarniające + mój conic z donicy.
        Może coś polecisz? Nie musi być piękny. Ma być odporny na choroby.
        4. Moja róża Flammentanz jest bezobsługowa, nie pryskana, nie nawożona, nie kopczykowana na zimę i obficie kwitnie. Sama się dziwię dlaczego. Jak nie obetnę zwiędniętych kwiatów, to zdobią ją czerwone owocki.
        5. Lilak to nie octowiec. Nie wiem na czym był szczepiony, ale od lat nie było ani 1 odrostu, mimo, że stale grzebałam wokół.
        6. Mieszkam przy lesie o grubych kawałkach kory będę pamiętać, drobna z wora nie sprawdzała się, przerastała szybko.
        7. Wrzosy niestety u mnie nie chcą rosnąć (u sąsiadów też nie widzę).
        8. Dzięki za podpowiedź o paprociach. Mam ładne odmiany od północnej strony. Myślałam, że od południowego zachodu nie będą rosły. Teraz w tym miejscu rosną liliowce (zasłaniają pojemnik na deszczówkę). Paprocie będą lepiej wyglądały.

        Już mniej więcej wiem co mam zrobić, może polecicie jakieś 2 iglaki płożące do posadzenia, aby szybko zarosły przestrzeń (ta rabatka jest szersza niż na zdjęciu).
        Może jakiś link do podpowiedzi?
        • horpyna4 Re: Rzadko, igła też opada 24.02.15, 12:47
          Zupełnie bezobsługowa, zimozielona i pięknie zadarniająca w miejscach półcienistych jest runianka japońska.
          • dorka556 Re: Rzadko, igła też opada 24.02.15, 13:12
            Horpyno, o runiance już dawno myślałam. Widziałam w parku Dreszera całe połacie kwitnącej na biało. Niestety trzeba by wielu lat, żeby zadarniła. Potrzebuję coś co szybko przykryje.
            • horpyna4 Re: Rzadko, igła też opada 24.02.15, 15:04
              Ona szybko się rozrasta. Bywasz w Warszawie? Bo jeżeli tak, to możesz dostać darmo i bez kolejki. Na dokładkę sporo skalnicy cienistej, również zimozielona.
              • dorka556 Re: Rzadko, igła też opada 24.02.15, 17:09
                Horpyno dzięki. Bywam bardzo często na Mokotowie i zawsze chciałam mieć runiankę. U mnie na Podhalu nieznana. Nawet w ub.tygodniu podziwiałam ją w tym parku. Rośnie pod ogromnymi drzewami. Czy będzie chciała rosnąć na tej rabacie? Słońce jest tam od 11-tej do zachodu.
                Zimą wędruję między Gdańskiem a W-wą, nie chce mi się odśnieżać i palić. Bliżej wiosny odezwę się. Skalnice mam.
                • horpyna4 Re: Rzadko, igła też opada 24.02.15, 17:45
                  No to do mnie z Mokotowa blisko. Jak będziesz się wybierać, to daj znać na mail gazetowy (najlepiej podaj tam swój numer telefonu). Mam niewielki, zapuszczony ogródek i usiłuję go porządkować, ale najpierw muszę sporo powyrzucać. Jakbyś tak jeszcze wzięła trochę bluszczu...

                  Nie wiem niestety, jak runianka radzi sobie w słońcu. Świetnie rośnie w cieniu, właśnie również pod drzewami, czyli w miejscach, gdzie nie chce rosnąć trawa. Ale na słoneczne miejsca też coś się znajdzie.
                  • dorka556 Re: Rzadko, igła też opada 25.02.15, 08:28
                    Horpyno, bluszczu u mnie dostatek, nie pomogę, natomiast z runianki już się cieszę.
                    Wiosną odezwę się.
                    Chcę posadzić w różnych miejscach jak najwięcej zadarniających roślin. Mam b.dużo hortensji pnącej, czy ktoś traktował ją jako zadarniającą? Czytałam kiedyś, że można prowadzić ją w pozycji horyzontalnej.
                    • horpyna4 Re: Rzadko, igła też opada 25.02.15, 09:21
                      Spróbuj, to będziesz wiedziała. Podejrzewam, że hortensja pnąca zachowuje się podobnie, jak bluszcz - płoży się, jak nie ma się po czym wspinać. A jak natrafi na coś pionowego, to rusza do góry.

                      Z zimozielonych bylin polecam jeszcze kopytnik. A z niezimozielonych okrywowych - ułudkę. Bezobsługowe są również konwalie, dąbrówka, tojeść rozesłana (bardzo się różni pokrojem i łatwością usuwania od kropkowanej) i wiele rozchodników. No, mam jeszcze więcej i chętnie się części pozbędę.

                      Paprocie też mam do częściowej likwidacji, zwłaszcza onoklea wściekle się mi rozrosła. Tej możesz dostać każdą ilość.

                      Odezwij się, jak tylko będziesz się wybierać do Warszawy. Im wcześniej, tym lepiej - ja też bywam wyjeżdżająca na kilka dni, więc możemy się minąć.
                    • enith Re: Rzadko, igła też opada 25.02.15, 15:31
                      > Chcę posadzić w różnych miejscach jak najwięcej zadarniających roślin. Mam b.dużo hortensji pnącej, czy ktoś traktował ją jako zadarniającą? Czytałam kiedyś, że można prowadzić ją w pozycji horyzontalnej.

                      Ja widziałam hortensję w roli okrywowej i wyglądała świetnie. Pamiętaj jednak, że nie będzie rosła tak nizutko, jak runianka czy barwinek. Z pół metra w górę trzeba liczyć. No i początkowo rośnie naprawdę powoli, ale jak już się rozkula, to rośnie jak szalona :-)
                  • solejrolia Re: Rzadko, igła też opada 26.02.15, 10:43
                    >Nie wiem niestety, jak runianka radzi sobie w słońcu.

                    Rośnie słabiutko, od wielu lat prawie stoi w miejscu, nie rozrasta się (zadarnianie? jakie zadarnianie? chyba za 100lat;-))
                    No i słońce runiankę przypala- jest jasnozielona, wyblaknięta zupełnie inaczej wygląda niż taka rosnąca w cieniu.

                    (nie ja obsadzałam ta rabatę, taki stan zastałam- ziemia dość cieżka i gliniasta, i przede wszystkim bardzo wysoki poziom wody gruntowej, do tego wystawa południowo-zachodnia. Na wiosnę zamierzam przeorganizować rabatę, może nawet lekko ją podnieść, bo żal patrzeć na rośliny, na runiankę i nie tylko.)
        • dar61 Coś za coś 25.02.15, 13:43
          {Dorka556}:
          ... 1. Berberysy, irgi, ogniki - mam, wystarczy przesadzić, ale rosną w mniej eksponowanych miejscach (cała posesja ma ponad 1500 m) ...
          Zachwalam zimozielone kwaśnice o liściach dłuższych, skórzastych, mają okazalsze ciernie, niż inne odmiany. U nas dają się nieźle co kilka lat kształtować, gdy się panoszą.

          ... 2. Widły już były, ale może z randapem? Potraktuję punktowo to, co będzie wyrastać (obawiam się, że za 3 lata będę znowu prosić o pomoc) ...
          Widać, ma {D.} parcie na tę metode...
          Tutaj mało kto kocha ten specyfik, ale rzeczywiście - w takim zastosowaniu jest skuteczny, byle mocno skrócić pęd nim zakroplowany, stosować preparat bez rozcieńczenia, w odpowiedniej fazie wegetacji [na niestwardniały, nieokorkowany pęd, na liście młode pączki]. W czas bez opadów przez co najmniej pół dnia , najlepiej w gorący dzień, co daje wiekszą jego skuteczność, bo wegetacja wtedy bucha. Można powtórzyć zabieg, a nawet to się zaleca przy roslinach mających podzemne rozłogi, jakie są dość oporne na herbicydy, nawet systemiczne. Narobi się przy tym sama {D.}, dużo preparatu zużyje. Ja w takich sytuacjach kiedyś smarowałem, kroplując, pędzelkiem, a potem wykorzystałem buteleczkę po jakimś leku, z nakrętką, takim jak do zakraplania oczu, łatwo ją ścisnąć i dozować „lek" oszczędnie.

          ... 3. Pisząc o iglakach, miałam na myśli, tylko te płożące, zadarniające + mój conic[a] z donicy ...
          Może coś polecisz? Nie musi być piękny. Ma być odporny na choroby ...

          Swego czasu, mieszkając na plance w borze, miałem inne potrzeby, szukałem bardziej liściastych.
          Miniaturki iglaków to zwykle mutanty, szczególnie świerki są czułe na choróbska grzybowe, na owady deformujące im pąki, mają wykwintne wymagania co do gleby. Swego konikę też postradałem, bardziej z przyczyn glebowych. Nie czuję się tu miarodajny ;-)
          Polecam w ich miejsce - zimozielone! - pierisy - wszakże trzeba im dobrze podkwasić dół, dać go szeroko, zdrenować tam u {D.} tę glinę obowiązkowo, ale jeśli nie zostawi się ich na pastwę słońca, dobrze podściółkuje, czasem w surową zimę oczapkuje, to są właśnie bezobsługowe. Choć te z odmian o przebarwionym listowiu to znów delikatniusie, zachwalam nieprzebarwiane.

          ... 4. Moja róża Flammentanz jest bezobsługowa, nie pryskana, nie nawożona, nie kopczykowana na zimę i obficie kwitnie. Sama się dziwię, dlaczego. Jak nie obetnę zwiędniętych kwiatów, to zdobią ją czerwone owocki ...
          Zazdraszczam, mamy u nas mało nasłonecznionych miejsc na róże, z ćwierć wieku temu moja matula miała ode północka, ale dom je - cień domu - wyeliminował. A nasza róża podporowa, zwana nie wiadomo czemu pnącą, jaką podarowaliśmy sąsiadom, u nich właśnie, nam na widoku wsch-pd., wspaniale kwitnie i rzeczywiście mało wymaga.
          Pisząc, że są róże kapryśne, myślałem bardziej o gruntowych, niskich.

          ... 5. Lilak to nie octowiec. Nie wiem na czym był szczepiony, ale od lat nie było ani 1 odrostu, mimo[] że stale grzebałam wokół ...
          Co to znaczy, że octowiec?
          Nie tyle grzebanie, ile dziabanie, głębokie, pielące, np. szpadlem.
          Starsze odmiany, rozmnażane z odłogów, nie muszą być na podkładce.

          ... 6. Mieszkam przy lesie - o grubych kawałkach kory będę pamiętać, drobna z wora nie sprawdzała się, przerastała szybko ...
          Bo workowana to podróba i marketing - widzę często, jak powstaje toto, przy mechanicznym formowaniu toczonych, okrągłych sosnowych kołków, palików. Tam 80 % drewna, mało korowiny, poza tym ona jest korą za młodą, cieniuchną. Swe korowiny grubokęsowe kolekcjonowałem tak, jak opisałem, nawet podbierałem sąsiadom, jacy taką porzucali, gdy cięli masę drewna opałowego. Kilka empe powrzucałem w swe różne klomby i wśród zdziczałych żywopłotów - leży tam już półtora dziesiątka lat i nadal się sprawdza. Na począterk trochę ręka boli, gdy się toto rozłamuje ;-) Ale coś za coś.
          Ma jeden minus - brzeżne kęsy są przez kosy penetrowane, całą zimę też, więc czasem je trzeba na powrót w swe pierwotne miejsca przerzucać. Jak korowina jest odarta z łyka, jest wieczna. No ... - czasem chronią się w nią ślimaki, ale gdy kora jest z tych grubszych, to trudno się w niej ślimakom maszeruje.

          ... 7. Wrzosy, niestety, u mnie nie chcą rosnąć (u sąsiadów też nie widzę) ...
          Bo, panie dzieju - wrzosom trza glinę zdjąć, nadsypać piachu spod starych borów, takiego z kwasem, ze 40 cm wysoko [długość ostrza szpadla]. A ogrodową niegliniastą dokwaszać, stale, bo wrzos inaczej zaniknie.
          Coś za coś.

          ... 8. Dzięki za podpowiedź o paprociach. Mam ładne odmiany od północnej strony. Myślałam, że od południowego zachodu nie będą rosły. Teraz w tym miejscu rosną liliowce (zasłaniają pojemnik na deszczówkę)*. Paprocie będą lepiej wyglądały ...
          Też lubię paprocie. Mam ich nawet za mało - bo mi jeden ich hodowca spode ZG, zna go nasz {Mirzan}, ciekawych odmian paproci ze swej kolekcji poskąpił był swego czasu, Echch...
          Ale paprocie zdatne na słońce są naprawdę ekspansywne, oby nie sprokurowała sobie {D.} kłopotu. Miała takie moja babcia na cmentarzu, tam panoszą się i ekspandują podziemnie.

          ... Już mniej więcej wiem, co mam zrobić, może polecicie jakieś 2 iglaki płożące do posadzenia, aby szybko zarosły przestrzeń (ta rabatka jest szersza niż na zdjęciu) ...
          Ależ tego w ogrodowych ofertach jest multum!
          Niedawno się zachwyciłem tym, com powyżej nieco opisywał - forma różnobarwnych, kilku szt., żywotników CZOŁGAJĄCYCH się, mało, że płożących - posadził to przychodnikowo w sąsiednim u nas osiedlowym kwartale ktoś koło swej willi, rośnie toto na 5 cm wysoko, ino że dość ... zachłannie. Bedę kiedyś musiał wyczaić tego posesjonata i dopytać, jak szybko to cudo rośnie. Willa ma góra z 7-10 lat. Te tam żywotniki „horyzontalne" mają circa kilka metrów w diametrze. Od chodnika do płotu. Cudne są ...
          Mam podobny żywotnik, ale ma wyraźne lekko wzniosłe gałązki, potrzebny był, by wjazd od bramy - od krawędzi betonu do betonu - zasiedlić i nie zarywać pojazdom. Tamtym powyżej gałazek w środku nie widać, są jak dywan. Może się takie spodobają {Dorce}? Nazw ich, na razie, nie znam.
          Swój nieco wzbogaciłem baterią nadwyżkowych host, irysów, orlików i czego się dało. Trochę przeszkadzają latem przy wjeździe, ale to wjazd ślepo się kończący na [były] wysyp dla węgla pod ścianą. Coś za coś.

          Cośzaciował
          D61
    • solejrolia Re: Bezobsługowa rabatka ...jest taka? 26.02.15, 11:15
      Dla mnie nie ma czegos takiego ja bezobsługowa rabata.

      Raz do roku, czy nawet 2- 3 razy w sezonie, ale JEDNAK trzeba coś zrobić, żeby odświeżyć, , przegrabić, przyciąć, usunąć to co się złamało, przekwitło. A to i tak jest znacznie mniej pracochłonne niż trawnik, który należy kosić raz w tygodniu, żeby był trawnikiem, a nie kwitnącą łąką.

      Jest mnóstwo roslin, które można zastosować na takiej rabacie, ja zastosowałabym byliny, albo chociaż kilka krzewów, w typie- tawuły japońskie, czy pięciorniki- kwitłyby całe lato, teraz tylko trzeba je przyciąc a potem juz nic się z nimi nie robi, czyli robota raz w sezonie)
      ale
      skoro chciałabyś iglaki, i coś dużego, to np. jałowiec Golden star, ale nie więcej niż 2 sztuki, wypełnią ci rabatę szybko. (Dwa takie jałowce, zamiast bylin oczywiście, bo dla bylin juz miejsca nie starczy)

      Ale tak po prawdzie, zeby rabata była bezobsługowa to po pierwsze WYRAŹNIE oddziel rabatę od trawnika jakimś obrzeżem (ekobord, kostka betonowa/granitowa/cegła COKOLWIEK)
      I po usunieciu wszystkiego co tam rośnie, a czego mieć nie chcesz, i przekopaniu rabaty, przegrabieniu, uzupełnieniu kompostem, połóż matę, nie szkółkarską, która potem ciągnie się nitkami, tylko włókninę, czarną, brązową, byle nie cienką, i dopiero potem ściółkowanie- na matę wysyp korę lub kamyk. I nie żałuj na grubości wartstwy kory, czy kamienia, bo inaczej takie ściółkowanie po prostu nie spełni swojego zadania.
      I tak przygotowana rabata daje bezproblemowość i brak pracy, a dobór gatunków w tak przygotowanej rabacie, to dopiero osobny temat.
      oczywiście na rabacie z matą nie dasz już roslin zadarniających, dąbrówki, runianki czy innych, ale takie byliny jak bergenia, funkie, rozchodniki okazałe, bez problemu mozna uprawiać.
      • dorka556 Re: Bezobsługowa rabatka ...jest taka? 28.02.15, 09:42
        Solejrolia zmartwiłaś mnie trochę tą runianką, ale dobrze wiedzieć. Niezależnie od tego, Horpyno dbaj o swoje runianki, mam bardzo dużo cienistych miejsc w ogrodzie.
        Dar pisząc o octowcu miałam na myśli sumaka.

        Wykorzystam wszystkie pomysły, dziękuję.
        Mój ogród ma być teraz nie tylko małoobsługowy, ale i małoinwestycyjny. Noszę się z zamiarem sprzedaży. Kupiec może się zjawić w ciągu paru m-cy a może to trwać i lata. Do tego czasu ogród musi wyglądać jako tako. Natomiast szkoda inwestować, bo 'przyjdzie walec i wyrówna'.

        Może się komuś przyda?
        blogwogrodzie.pl/2011/07/ogrod-bezobslugowy-czy-wogole-istnieje/
        • horpyna4 Re: Bezobsługowa rabatka ...jest taka? 28.02.15, 11:20
          O runianki nie dbam, one rosną same i naprawdę bezobsługowo.
Pełna wersja