Wąż pocący

10.03.15, 21:25
Zastanawiam się, czy warto kupić do szklarni. Mam tam beczkę 180l na wysokości 1m. Długość szklarni to niecałe 6 m, jakbym kupiła 2 węże po 7,5m i połączyła, wkopała w ziemię, to dałaby radę woda z beczki pokonać całą długość węża i nawodnić mi szklarnię?
    • dar61 Wąż wart spocenia 10.03.15, 23:16
      Kupić by, wkopać by, eksperymentować by - sprawozdawać by.
      Ten typ węża nie boi sie wody twardej, w odróżnieniu do trójwęża [trzy kanaliki równoległe, sklejone obok siebie w tasme, ponakłuwane], niestety sprawdzonego...
      Co najmniej by wstawić przed wężem regulator spływu [dławik]. Wodę dawkować by nocą, wieczorna wizyta u kurka. Lub w porze trzecich kurów. By.

      - - -
      Przy dostępie do wody z rur >>>>> zestaw kroplujący [kpl. 30-40 PLN, markety; dokupić i wymienić kroplowniki na regulowane gard*nopodobne], podwariant: komputerek a'150-200 PLN, dobry horti-sklep [opcja urloposprzyjalna] zmiennowariantowy/ porcjownik minutnikopodobny zegarowy a'30 PLN, markecik [opcja codziennej wizyty]. Plus opcja dołączalnej do komputerka sondy wilgotności gruntu, wkłuwana w grunt - a'50 PLN, b.dobry horti-sklep [sprawdzone].
      Duża masa wody w podfoliowym zbiorniku schładza się nocą za szybko, wychładza wnętrze zbyt małe [sprawdzone w foliaku 30 m kw.]. Pomalowanie baniaczka na czarno nieco nagrzewanie słoneczne tej wody przyspiesza [sprawdzone].

      Sprawdzić sprawdzanie, sprawozdawać.
      • kocia_noga Re: Wąż wart spocenia 11.03.15, 09:29
        Beczka jest czarna z natury :) Rano wlewam wodę z kranu, wieczorem podlewa(ła)m, ale raz, że długo to trwa, dwa że część wody się marnuje a trzy że nie wszystka woda dociera tam gdzie trzeba czyli do korzeni. Co do eksperymentowania to najchętniej poczytałabym o doświadczeniach innych osób, ale przeszukałam sieć pod tym kątem i znalazłam tyle co nic, a chodzi mi głównie o ciśnienie, w moim przypadku poniżej 0,1 bara tak na oko.
        Lella, ty coś wiesz na ten temat?
        • lellapolella Re: Wąż wart spocenia 11.03.15, 11:18
          Kiedyś znalazłam coś takiego, trochę skomplikowane jak na anty techniczny umysł ale można się przegryźć;)
          forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=5&t=83547
          Trochę o tym myślałam, ale odpuściłam. W sumie, nawet w największe upały nie podlewam częściej niż raz w tygodniu, w dodatku chłopem; jak jemu się nie chce robić, to mi tym bardziej:) Pomidory nie narzekają.
          Co masz na myśli pisząc, że nie cała woda dociera tam, gdzie powinna? Po dłuższym czasie ziemia pod osłonami zmienia strukturę i woda, lana z góry, spływa po niej, jak po tłustej powierzchni. W końcu i tak gdzieś wsiąknie ale denerwujące to jest;) Trick, jeszcze nie sprawdzony, bo poznany miesiąc temu, polega na chwilowym zanurzeniu w konewce mydła- podobno zmienia to napięcie powierzchniowe (cokolwiek to jest) wody i po takiej operacji ona już się 'nie ślizga'.
          • kocia_noga Re: Wąż wart spocenia 11.03.15, 11:41
            No właśnie ta struktura ziemi, woda spływa na boki. Się zastanawiam.
            • dar61 Wąż wart upunktowienia 11.03.15, 21:17
              Obserwacje z praktyki? Proszę bardzo:
              Wąż w zestawie kroplującym sprzyja punktowemu wycelowaniu wody. Może warto, by zamiast pocącego taki założyć?
              Swój taki zestaw kroplujący testowałem właśnie pod namiotem foliowym. Wyloty końcowe można było przytroczyć wbitymi zaczepami w grunt - przycięcie końcowej rurki [odgałęzienia końcowego] można było wykonać na dowolną długość i wetknąć tuż pod korzenie rośliny.
              Z czasem, by woda się nie rozlewała na boki, u samych korzeni [np. pomidorów], w czasie sadzenia, umieszczałem w wygrzebanym dołku śr. dużą donicę, byle z dziurkowanym dnem była. pomysł taki podebrałem od tych, co go wymyślili właśnie dla oszczędzenia wody i roboty na pielenie. W wersji oryginalnej to były, zdaje się, wkopane przepołowione butelki pet, wylotem w dole.
              Z początku też testowałem wodę spływającą ze zbiornika ustawionego w samej folii, bo zestaw kroplujący nawet do grawitacyjnego podlewania, na balkonach np., wymyślono. Niewielka porcja wody wystarczała na jedną roślinę, ale z wiekiem, ze wzrostem, pomidory podfioliowe potrzebują z wiadro wody na dobę, stąd przeprosiłem się z kranem, domontowałem ów komputerek - i uwolniłem sie na co najmniej 2 tygodnie od niewolnictwa doglądania codziennego.

              Ten pomysł z wkopanym pojemniczkiem u pięt roślin pozwala też na wykorzystanie zimnej wody w środku goracego dnia, wody wprost spod ziemi - ma więc wiele plusów.
              Minusem było tylko to, że wabiło takie rozwiązanie do tej czeluści namiotu młodziutkie ropuszki, a te, gdy woda w doniczce wsiąkała, nie mogły sie wygrzebać z dla nich za wyskoiej doniczki. No to dołożylismy do każdej doniczki średnio ciężki patyk, by woda go nie wyniosła poza doniczkę, ale by też po nim mogła wyleźć z donicy ropuszka. Dodany lekki luz w styku ścianek foliowych przy ziemi dawał ucieczkę tym ropuszkom, gdy czasem za nimi zaskroniec właził w namiocik. Też świerszczom, za jakimi w namiot ropuchy wnikały. I tak dalej... [...].
              • kocia_noga Re: Wąż wart upunktowienia 12.03.15, 08:57
                dar61 napisał:

                > Obserwacje z praktyki? Proszę bardzo:
                Dziękuję, Darze. Ten pomysł z wkopaymi zbiorniczkami bardzo mi się podoba. Mołabym nadal podlewać z węża od beczki, ale nie marnując wody. I mniejsze parowanie. Doniczek mam od jasnej cholery, teraz mogą się do czegoś przydać.
                • dar61 pomidor wart roboty 13.03.15, 21:20
                  Wspaniale, pomysł będzie żył nadal...
                  Mogę też podsunąć pomysł z mej okolicy - pozwala on ryzykancko przesunąć porę sadzenia pomidorów w grunt na co najmniej miesiąc wcześniejszy:
                  - Kupić kilka[naście] worków cukru luzem, w worku papierowym kilkuwarstwowym, w hurtowniach są tanie*;
                  - worek z jednej strony przeciąć na pełna szerokość, z drugiej naciąć jeden worka narożnik;
                  - obok sadzonki pomidora wbić dyżurny, wysoki kołek, na nim zawieszać worek paierowy ponad sadzonką, nadziewjąc go nieprzeciętym narożnikiem;
                  - przy zapowiadanym przymrozku worek przesunąć jego nadciętym narożnikiem tak, by osunął się po kołku i przykrył całą sadzonkę na czas zagrożenia.

                  Baterie takich wiszących worków w ogródkach widziałem swego czasu z daleka, wręcz z okien pociągu, na ogródkach w mej okolicy.
                  Worki schły po deszczu i miały wieloletnie zastosowanie.
                  Mój śp. ogrodowy sąsiad budował w swym foliaku, nad trzema sadzonkami pomidorów i papryk, dodatkowe odstawiane namiociki. I sadził sadzonki w marcu/ kwietniu. Namiotu nie ogrzewał...
                  U nas w ogodzie jest zmrozowisko. Uprawa pomidorów wprost w gruncie, bez namiotów, udaje ię sąsiadom - bez niszczenia przymrozkami majowo-czerwcowo-sierpniowymi - tak raz na 10 lat.

                  */ sąsiad, ten śp. - był pszczelarzem. Docukrowywał swe podopieczne często.
    • enith Re: Wąż pocący 11.03.15, 13:41
      Węże pocące nie nadają się chyba do zakopania, to nie jest typowe podlewanie kroplowe, ktore można zasypać warstwą ściółki. U mnie sprawdza się wyłącznie na krótkich dystansach, na całkowicie płaskim terenie i przy wyższym ciśnieniu, niż zapewnione grawitacyjnie z beczki. Jeśli te węże nie są drogie, można spróbować. Jeśli nie, lepiej sprawdzi się typowe kroplowe grawitacyjne, ale nie wiem, jak jest w Polsce z dostępnością komponentów.
      Co do spływania wody to można wykopać płyciutki rowek wzdłuż roślin i tam położyć wąż, woda nie będzie ci wtedy uciekać na boki. Badaj głębokość namoczenia od czasu do czasu, bo mi też się wydawało, że roślina niepodlana, a to tylko z wierzchu tak wyglądało, bryła korzeniowa była porządnie namoczona.
      • dar61 pot z węża 11.03.15, 20:57
        W średnio dobrych PL sklepach ogrodniczych, a na pewno w specjalistycznych, są komponenty do sklecenia zestawu kroplującego. W ściśle specjalistycznych jest pozostały zestaw - regulatory, filtry, pompy, też węże-matki, te rękawowe z kompensacją ciśnienia, nieznane za bardzo amatorom ogrodowym.
        Zestawy kroplujące bazujące na sztywnych, nierękawowych rurkach, są sprzedawane też w kompletach, sezonowo, niedrogo. Właściwie to klienci wymuszają zapasy magazynowe na ogrodowych sklepach małogabarytowych - swoje składniki zestawu kroplującego wypatrzyłem nawet w małych sklepach osiedlowych, acz w wiekszych miastach. Małe miasta maja małe rozeznanie w niowostkach. Trzeba wtedy kupować zdalnie.
        Wiele z takich nowości mozna wypatrzeć [było] na krajowych targach typu Polagra, Poleko itd.
        Kto szukał, znalazł potem te produkty w sklepach, sklepach jw.

        Ciekawe, po co wymyślono te węże pocące. Od lat je widzę, ale mało kto w amatorskich uprawach ogrodowych je stosował. Może one są do rzędowego podlewania nasadzeń? Mój sąsiad zachorował na taki, podlewa nim rząd żywopłotowych nasadzeń...
        • enith Re: pot z węża 11.03.15, 21:11
          > Ciekawe, po co wymyślono te węże pocące. Od lat je widzę, ale mało kto w amator
          > skich uprawach ogrodowych je stosował. Może one są do rzędowego podlewania nasadzeń?

          Tak właśnie. Świetnie sprawdzają się na niedużych rabatach warzywnych, gdzie sadzonki sadzone są w rzędach. Kładziesz taki wąż między rzędami, na końcu zakręcasz i kładziesz w przeciwną stronę, "esując" pomiędzy nasadzeniami. I to jest chyba zasadniczo jedyne udane zastosowanie węży pocących, choć oczywiście można próbować z innymi. Poprzedni właściciele mojego domu podlewali takim wężem swoją magnolię. Okręcili drzewko kilka razy, coraz dalej i dalej od pnia i tak podlewali. Wiem, bo wąż zostawili mi w spadku :-)
    • solejrolia Re: Wąż pocący 11.03.15, 22:53
      nie wiem po co to wymyslono... nie bardzo rozumiem idei. to nie jest żadna tam nowość, bo od lat zalega na marketowych półkach.

      -(węże) linie kroplujące rozkładane po wierzchu, albo pod ściółką (a nawet pod matą i ściółką), czy to kora, czy to kamień- to rozwiązanie zdaje egzamin, widać to najlepiej na ogrodzie gdzie część żywopłotu jest z linią, a część żywopłotu-jest bez linii kroplujące i nie jest podlewana.
      - i (węże) linie kroplujące zakopane w podłożu (np pod trawnikiem, gdzie nie ma mozliwości zastosowania zwykłych dysz wynurzalnych)- tak, te stosowałam, również zdają egzamin, tyle, że kosztują 3 razy tyle niż standardowa linia kroplująca.

      ale te pocące? to jest jakiś-siakiś wymysł, i myslę, że na większą skalę na pewno nie będzie to popularne. może działkowcy? amatorsko? ale i tak trzeba by było przeliczyć, skalkulować, czy w ogole warto- ile kosztuje w stosunku do zwykłej linii kroplującej, kupowanej za 1-2zł/mb, czy nawet takiej gruntowej linii kroplującej)
      • kocia_noga Re: Wąż pocący 12.03.15, 13:37
        Dziwna ta niechęć do węża pocącego. Żeby dyktowana doświadczeniem, ale nie, nie rozumiem. Tym bardziej że właśnie takie węże przeznaczone są do wkopywania w glebę, ktoś je kupuije i ich używa, ni zalegają na półkach. Chyba kupię.
        • solejrolia Re: Wąż pocący 12.03.15, 15:09
          niechęć?? Ok, ok, chcesz, kup, napisz potem, na ile sie sprawdza.
          Tylko przelicz, czy to jest warte swojej ceny
          ...
          np. w stosunku do linii kroplującej rozkładanej na ziemi,
          allegro.pl/listing/listing.php?bmatch=seng-v10-p-sm-isqm-2-o-0113&order=p&string=linia+kropluj%C4%85ca
          czy linii kroplującej do zakopania w gruncie- przy rolce 100mb kosztuje c.a. 6zł/mb.
          (na kilka lat działalności w zakresie instalacji i serwisowania systemów nawodniających, RAZ kładliśmy taką linię, na tyle jest to rozwiązanie niszowe, nietypowe, bo z założenia stosuje się inne rozwiązania, bo to jest nietypowe i b. drogie)
        • enith Re: Wąż pocący 12.03.15, 16:27
          ocia_noga napisała:

          > Dziwna ta niechęć do węża pocącego.

          Może wynika z tego, że węże pocące mają bardzo ograniczoną liczbę aplikacji. Najlepiej sprawdzają się w rzędach, jak wyżej wspomniałam. U mnie wąż pocący był wstępem do zainteresowania się podlewaniem kroplowym, które jest praktycznie uniwersalne i ma niezliczoną ilość zastosowań. Tutejsze szkółki stosują prawie wyłącznie podlewanie kroplowe, tak w pojemnikach, jak i w gruncie. Od sprinklerów się odchodzi, bo mało kto może sobie dziś pozwolić na takie marnotrawstwo wody. Natomiast cenowo nic węży kroplowych nie przebije, bo nawet najtańszy system kroplowy kosztuje 4-5 ray tyle co taki wąż.
        • dar61 Wąż porównywany 12.03.15, 16:58
          Nie chodzi chyba o niechęć, ile o sprawdzanie się tego rozwiązania. Nawet o efekt ekonomiczny.
          Na miejscu {K.n.} szukałbym nadal opinii, np. wśród rolników hodowców, ogrodników zawodowych w specjalności podszklarniowej, na ich oddzielnych forach, wiele takich zgłasza się w wyszukiwarce.

          Jak dla mnie - a' propos tego wkopywania pocącego węża, to efekt chyba będzie zależał od czasu zalegania go w gruncie, od odległości od korzeni, żeby na razie nie analizować strat wody na wsiąkanie, zależnej od struktury gleby, jej uziarnienia.

          Jeśli ten wąż nie jest podatny na wrastanie w jego wnętrze korzonków roślin (co jednak warto sprawdzić), wiele lat koło niego tkwiących, to na pewno zostanie otoczony skłębioną masą drobnych korzeni, szczególnie na suchszych gruntach. Sądzę tak po oglądzie swych perforowanych, wkopanych rur, takich karbowanych, twardych, poziomio tkwiących koło korzeni, też krótkich, pionowych, wkopanych pionowo, do zasilania nawozami. Świetnie to było widać wokół doniczkowych nawadniaczy z glinki, wbijanych tam w glebę. Kłąb kłębu.
          Oby te pocące można było po wielu latach ponownie używać w innej lokalizacji, w razie zmian planów...

          Sądzę, że rozwiązania typu zmuszenia [wieloletnich] roślin do oszczędnej gospodarki wodą, po okresie ich młodocianym, zmiana ich podłoża, tzw. doziarnienie, są lepsze. Sprzyjają też zmniejszeniu intensywności wzrosu różnych żywopłotów, ulżeniu roboty w ich przycinaniu.
          Dobrze przemyślana startowo gleba naturalnego - niedonicowego - podłoża, pozwala zrezygnować w przyszłości z dodatkowego nawożenia rośliny [odpowiednio też do tego podłoża dobranej].
          Dla roślin jednorocznych nakład pracy chyba jest za duży - tylko darmowa woda z opadów, gromadzona w pojemnikach, sprawdzałaby się, bo mało kto ją wycenia. Ile się jej w takim wężu po drodze, i nie w zamierzonym kierunku wypoci, też nie jest analizowane.
          Domyślam się, że wąż taki sprawdzi się np. w dosypywanych podłożach sztucznych w takim para-wannowym uprawianu pod osłonami, ale w tropikach, w jakichś kibucach, przegra w sensie ekonomiki...
          Cóż, jestem stronniczy - preferuję masywne ściółkowanie i docelowe podlewania spod chmurki. Pod namiotami - punktowe nawodnianie. Zero tam zraszaczy powietrza [opłacanych przez klienta ceną danej gerbery].
          Jest taka dużo mówiąca scenka w nieco głupawym serialu „Alternatywy 4" [chyba?] - dozorca siedzi z wężem ogrodowym nad włazem studzienki kanalizacyjnej, leje do jej wnętrza wodę z węża - i powiada: - Lubiem tem robotem......
          • solejrolia Re: Wąż porównywany 12.03.15, 23:19
            Dar, ogrodnicy szklarniowi nie używają takich węży.
            W zależności od upraw używają
            linii kroplujących, lub taśm kroplujących,
            albo kroplowników, jesli jest to uprawa pojemnikowa www.arpol.wroc.pl/images/nawadnianie/szklarnie/szklarnie.inc_clip_image013.jpg
            static.panoramio.com/photos/large/11999119.jpg
            albo mikrozraszaczy (np w przypadku upraw typu anturium) enawadnianie.pl/user/images/min/product_mid/1394367804_7110.1.jpg
            no i stołów zalewowych- m.in.cała rabatówka uprawiana jest na stołach zalewowych, to jest podstawa, jesli chodzi o uprawy szklarniowe www.intekoagro.by/img/misc/240-20120803121011.jpg

            edith, u nas ten wąż pocący nie jest tani. tania jest linia kroplująca, kosztuje od kilkudziesięciu groszy za mb
            • kocia_noga Re: Wąż porównywany 13.03.15, 09:20
              15mb węża kosztuje ok45zł, więc znowu nie fortuna, a linie kroplujące wymagają ciśnienia xonajmniej 0,3 bara. Wiem, bo wcześniej studiowałam fora pod tym kątem. U mnie szklarnia amatorska, beczka dość nisko, woda ze studni via hydrofor, więc tyle co za prąd. Miałam nawet kupioną linię kroplującą, ale ukradli, hehe, jak ktoś na jakimś forum zauważył nie kradną tylko rzadkiego g.wna i gorącego żelaza. Profesjonaliści mają odpowiednia ciśnienie wody i raczej nie mają problemów z panami poszukjącymi czegoś co się da opchnąć na wódkę. Z tego co czytałam to te kroplujące zatykaj się ziemią i korzeniami, po prostu dziurki są rzadziej rozmieszczone niż cała przeciekająca powierzchnia węża. W szklarni uprawiam pomidory, paprykę, czasem melony i jeden ogórek marki zuzana który dostarcza kiszonych ogórków na całą zimę. Acha i winorośl. Nie mam kogo spytać poza forum o doświadczenia. Przekoanie, że te węże zalegają półki wydaje mi się dziwne, bo w centrach ogrodniczych zaegają wszystkie inne wyroby, tzn widać je stale na półkach ilekroć tam zaglądam.
              Kroplująca odpada z powodu słabego ciśnienia pzrede wszystkim, bo co do złodziei to mogłam zamykać szklarnię na kłódkę tylko mi się nie chciało. Pozostają te doniczki i wlewanie, jak dotychczas wody z węża do nich oraz ten pocący, wymagający ode mnie w zasadzie tylko nalania raz lub dwa razy dziennie wody do beczki i odkręcenia zaworu i to mnie kusi. Chyba zrobię tak: ten sezon to donczki wkopane przy pomidorach, a wąż ewentualnie w przyszłym sezonie.
              • dar61 Wąż dwakroć porównywany 13.03.15, 20:51
                {Kocia_noga}:
                ... te kroplujące zatykają się ziemią i korzeniami ...

                Taka opinia może dotyczyć kilkusetmetrowych, rękawowych linii kroplujacych. Nieamatorskich, mniemam.
                Ten typ, jaki zachwalałem, nie ma żadnych po drodze od kranu wylotów [chyba że jest nieszczelny*], prócz kroplowników u każdej rośliny, ewentualnie zamiast nich ma, na wylocie kroplownika, rurkę. To ostatnie rozwiązanie jest nieczułe na osadzanie sie u wylotu - z zażelazionej lub b. twardej wody - kamienia kotłowego. Te z kroplownikami mającymi obrotową końcówkę odkrusza się z osadu poprzez raz dziennie, lub rzadziej, poruszenie tego pokrętełka.

                Cała moja podnamiotowa instalacja wyglądała tak, że miałem główny [zbrojony oplotką wewnętrzną] wąż idący od zaworu [po drodze wodny komputer**, przytwierdzony w pancernej obudowie ze stali pod blatem stołu stojącego koło kranu] do namiotu [zakopany aż do naroża namiotu, płytko pod ziemią], w namiocie na jego przedłużeniu był czarny polietylenowy/ polichlorkowowinylowy [?] wąż główny [czarny], zawijasem U-kształtnym idący pomiędzy 4 rzędami pomidorów, w ten wąż główny były wbite zaczepy odgałęzień końcowych. W sumie drzewko. Z czasem zakochałem sie w końcówkach kroplujących, bo dały one możliwość nie równego rozdziału wody, a właśnie regulację osobniczą, gdy się sadziło różnej postaci odmiany pomidorów. Dokupiłem je osobno, dobrałem tylko ich przewidzianą wielkość do swych rurek końcowych w instalacji kroplującej.
                Całość nie była nieszczelna, nie była za dużo skomplikowana. Startowo koszt miała coś z 40-70 PLN.
                Nie ma więc żadnego powodu, by nie przykopać całej takiej rozgałęzionej linii pod ziemię, a nad ziemię wystawić same końcóweczki kroplujące. Pomysłowy majsterklepka mógłby nawet te ostatnie tak zmyślnie u wylotu tych opisywanych doniczek ukryć, że żaden amator cudzesów by tego nie dostrzegł...
                Wąż pocący - oooo, to coś, co każdego skusi, bo taki ciekawy, mało znany, pewnikiem drogi i dobrze się na targowisku staroci sprzeda...

                ... Kroplująca odpada z powodu słabego ciśnienia ...
                Powtórzę - te mini-linie kroplujące [rurkowe, nie rękawowe], zachwalają też do amatorskich namiotów i niedużych szklarenek, także na balkony. Dołączali producenci schematy, na których powyżej roślin doniczkowych stał zbiornik z wodą i grawitacyjnie jego zawartość skapywała do roślin. Beczkę u {K.n.} postawić by na podmurówce/ podstawie z kilkudziesięciu masywnych cegieł, na pewno jego zawartość sama spłynie - te 20 cm różnicy poziomu do podstawy pomidorów powinna starczyć. I kilka prób generalnych to potwierdzić.

                Jednak, jeśli u {K.n.} jest hydrofor i - jak myślę - kran, to zamiast/ oprócz beczki z wodą na miejscu {K.n.} zastosowałbym zwykły regulator wypływu, przyrządzik nakręcany na kran/ wąż. Mam jego dwa [trzy**] warianty. Jeden ma regulowaną skalę, na której jest ilość wody w litrach, po wylaniu której ten przyrządzik sam odcina wodę, systemem kroplowników się sączącą do roślin. Porcjuje on wodę mechanicznie, ilościowo, dziś są jego odpowiedniki elektroniczne.
                Przychodziłem do ogrodu np. po zmroku, puszczałem tym regulatorem wodę - i szedłem spać, regulator sam się zamykał.
                Nie widzę w przeglądarce takich regulatorów wypływu wody, dziś je zastępują mikrokomputerki wodne. Ten mój pierwszy był świetny, bo nie reagował na spadki ciśnienia wody, co miał wylać, wylał.

                Drugi wariant, z 3 do 5 razy tańszy od tego powyżej, podobny do tego:
                miniimg8.rightinthebox.com/images/384x384/201412/qzyprc1418890057856.jpg
                lub tego:
                www.tim.pl/media/catalog/product/cache/1/image/1360x768/c46e812466c562d789d48396b0219b0e/Z/e/Zegar-przeplywu-wody-_0-120min_-Lime-Edition-LE202B_14.jpg
                ... był odpowiednikiem zwykłego minutnika kuchennego, nakręcanego ręcznie jak zegar typu budzik. Nastawa regulowała w tym przypadku czas wypływu wody, a jego ilość można było regulować poziomem ciśnienia w odkręcanym kranie.
                Z czasem minutnik ten wkopywałem na sezon pod ziemię, maskując stertą kamieni, bo po całym ogrodzie rozprowadziłem pod ziemią rozgałęzioną linię kilku odnóg węży wodnych, nie musiałem już co sezon ich rozkładać i zwijać. Zakopałem je ponad pół metra pod poziomem gruntu [dwie długości sztychu szpadla]. Wodę zamykałem jednopunktowo przy wyjściu w domu wody do ogrodu, a przed zimą odsączałem linie wszystkie, otwierając im wyloty. Na ogrodzie mam:
                - wkopaną skrzynkę plastikową, w niej rozgałęźnik na kilka linii węży;
                - na jednym z tych węży jedną studzienkę z pionowo wkopanej fi-12 cm rury pcw.
                W niej odkręcałem kran przy linii do namiotu - trzeba było włożyć pionowo rękę prawie aż po pachę, by dosięgnąć zaworów. Z góry calość była zamknięta zamaskowaną pokrywą z zasypką, mało kto z sąsiadów ogrodowych [wspólny ogród] o tym moim rozwiązaniu wiedział.
                Sam namiot dorocznie rozbijałem w innej części ogrodu, nie musiałem - jak śp. sąsiad - wymieniać w nim gruntu co kilka lat. Stąd, wylot węża był nad ziemią. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by {Kocia_noga} sobie całość, aż po pomidory, zasypywała.

                */ szczelność zapewniał tylko jeden typ szybkozłączek na liniach węża - bo łączenie różnych producentów powodowało wyskakiwanie tych łączy przy włączaniu się hydroforu/ spadkach ciśnienia na poborze, nawet przy zwykłym właczaniu wody na kranie.
                **/ komputerek wodny [bateryjny 9V], plus sonda wilgotności gruntu. Wymaga chyba pewnego minimalnego [i maksymalnego] ciśnienia wody w instalacji wodnej. Wspaniale pomaga[ł] podlewać w czasie, gdyśmy na wspólnej ogrodowej wodnej instalacji mieli początkowo słabiutkie ciśnienie - nastawiałem popółnocne cykle podlewania. Potem wymieniono hydrofor i [...].

                Starał się streszczać
                Dar61
            • dar61 Wąż nieaktualizowany 13.03.15, 21:02
              Ujć, dawno nie zaglądałem do przemysłowych szklarni...
              Dzięki za dokształt.
              • kocia_noga Re: Wąż nieaktualizowany 14.03.15, 12:02
                Dzięki Darze, dam do postudiowania mężowi to co napisałeś. Moja beczka stoi na stole , a ten na płytach betonowych. Od beczki prowadzi kurek i wąż, do beczki wlewa się wodę górą z węża ogrodowego podłączonego do hydroforu. Mąż miał jeszcze taki pomysł, żeby podłączyć do beczki wąż plastikowy z oplotką o średnicy 4cm, czyli gruby i go podziurkować; jako bardziej pojemny mógłby teoretycznie doprowadzać wodę do samego końca. Wszystkie rozdzielniki, końcówki itp. są dostępne w każdym sklepie ogrodniczym, więc zmajstrowanie instalacij to nie problem.
Pełna wersja