Dodaj do ulubionych

Ogród mój widzę ogromny...

23.09.04, 12:11
Ponieważ weszłam na Forum Ogród kilka dni temu niemal incognito, jakoś tak
kuchennymi drzwiami niemalże, pozwólcie Drodzy Forumowicze, że się
przedstawię:
Jestem Morgana, ogród mój widzę ogromny i przeważnie widuję go z pozycji
kucznej lub tzw. klęczek, gdyż ryjąc w nim nieustannie i jednoosobowo od
kilku lat, zdarza się, że nie zdążam nawet nasycić wzroku efektami. Mam
jednak nadzieję, że z czasem te proporcje się zmienią i padać będę, to
głównie na kolana nad jego pięknem i rozmachem, a mniej z krańcowego
wyczerpania.

Jestem z tych babonów, co to bardziej za pan brat są ze szpadlem i grabiami
niż z chochlą i patelnią, a na urodziny życzą sobie niewybrednych prezentów w
rodzaju ciężarówki torfu zamiast nowej sukienki.

Mając nadzieję na przyjazne przyjęcie, z góry przepraszam za podnoszenie
starych, być może już dla stałych bywalców oklepanych wątków, które
przeglądam z zapartym tchem.

Z ogrodniczym pozdrowieniem-
-morgana
Obserwuj wątek
    • sylllwia Re: Ogród mój widzę ogromny... 23.09.04, 13:09
      Korzystając z okazji pragnę również przywitać się z wszystkim. Ja także jakiś
      czas temu weszłam na to forum i tak już mi zostało. Atmosfera jest tutaj
      wyjątkowa, a ludzi bardzo dla siebie mili. To chyba ta miłość do przyrody czyni
      Was takimi dobrymy duszami.

      Grzebie w starych wątkach i czytam prawie wszystko. A jest co czytać, istna
      kopalnia wiedzy i mądrości życiowych. A te Wasze zdjęcia na forum Ogród -
      fotografie są suuuper. Tak trzymajcie!!!

      Pozdrawiam wszystkie dobre i pokrewne dusze
      Sylllwia



      • wkrasnicki Re: Ogród mój widzę ogromny... 23.09.04, 13:45
        sylllwia napisała:

        " Atmosfera jest tutaj wyjątkowa, a ludzi bardzo dla siebie mili. To chyba ta
        miłość do przyrody czyni Was takimi dobrymy duszami.
        Grzebie w starych wątkach i czytam prawie wszystko. A jest co czytać, istna
        kopalnia wiedzy i mądrości życiowych. A te Wasze zdjęcia na forum Ogród -
        fotografie są suuuper. Tak trzymajcie!!!

        Pozdrawiam wszystkie dobre i pokrewne dusze
        Sylllwia
        _________

        Eee, lizusy, a skadże się wam to wzięło na takie kadzenie?
        Ludzie, którzy potrafią kopać, obcinać, uszczykiwać (przepraszam za słowo),
        grabić (noo, to to już w ogóle bez komentarza), maja być tymi dobrymi duszami?
        Nie wspomnę już nawet o (p)olewaniu wszystkiego wokół i nasycaniu Matki-Ziemi
        jakimiś cuchnącymi ekstrementami. A fe wstydzilibyście się.
        A te fotografie to fotomontaze oczywiscie.
        PS. No, ale skoro juz wpadliście do tej bandy - to witam.
        :-)))
        • ptasik Re: Ogród mój widzę ogromny... 24.09.04, 21:14
          wkrasnicki napisał:

          >
          > Eee, lizusy, a skadże się wam to wzięło na takie kadzenie?
          > Ludzie, którzy potrafią kopać, obcinać, uszczykiwać (przepraszam za słowo),
          > grabić (noo, to to już w ogóle bez komentarza), maja być tymi dobrymi duszami?
          > Nie wspomnę już nawet o (p)olewaniu wszystkiego wokół i nasycaniu Matki-Ziemi
          > jakimiś cuchnącymi ekstrementami. A fe wstydzilibyście się.
          > A te fotografie to fotomontaze oczywiscie.
          > PS. No, ale skoro juz wpadliście do tej bandy - to witam.
          > :-)))

          Eeeee Walduś a pacnąć Cię bez łeb?:)))))no:)))))
          • wkrasnicki Re: Ogród mój widzę ogromny... 24.09.04, 21:26
            ptasik napisała:

            Eeeee Walduś a pacnąć Cię bez łeb?:)))))no:)))))
            ___________________________________________________

            Rad bym łeb swój nikczemny nawet nadstawić, ale aktualnie kurację zaleconą
            przez znachora, a polegającą na wcieraniu w globus popiołu przechodzę, co ma
            mnie posbawić łupieżu, a kosztowało gąsiorek nalewki na wiśniach, nie żaląc się.
            Gdyby jednak nie pomogło, chętnie się zgloszę, bo może wlaśnie tu jest sposób?
            :-)))
      • tomkoy Re: Ogród mój widzę ogromny... 19.10.04, 22:22
        Morgano witaj! Jestem tu bardziej "nowszy" niż Ty - ja tu od dzisiaj!
        Moi znajomi znaja mojego "śmargla" na punkcie roslin ozdobnych, zwlaszcza funkii, ale nikt mi jeszcze nie przyniósl prezentów w postaci worka kory,kaktusa czy innych tam. Wciąż tylko "parfumy" i jeszcze mówią żem fosiasty!
        Nie będę się jednak przedstawial, bo z natury jestem niesmiały(naprawdę!).
        • morgana_le_fay Re: Ogród mój widzę ogromny... 20.10.04, 10:54
          Tomkoy taki niby nieśmiały, a przebojem wszedł na forum, nazwami funkii sypnał
          jak z rękawa, o psim sikaniu sie rozpisał... Oj! Kokiet z Tomkoy'a, kokiet nie
          mimoza!

          Ciekawam, czy te tajemnicze "parfumy" co je Tomkoyowi w prezentach znoszą, to
          takie tylko dla zapachu, czy też bardziej "spożywcze"? Bo jeśli te dugie, to
          by wskazywało żeś medyk jakowyś albo inna Persona?

          -nieśmiało sie kłaniam
          morgana.
    • wk2 Re: Ogród mój widzę ogromny... 23.09.04, 15:28
      Ja też od niedawna weszłam na to forum i także przypadkiem.
      Jestem zapalona ogrodniczką, choc początkującą i też widzę swój ogród (w
      przyszłosci) ogromny, na razie to ogrom pracy. Ale za kilka lat ??.......
      Uważam, że to forum jest baaaardzo potrzebne, skorzystałam z porad już
      niejednokrotnie (i bedę korzystać).
      Zdjecia też oglądałam, sa swietne, zastanawiałam się, czy nie wrzucić czegoś
      swojego, ale jeszcze do tego nie dojrzałam.
      Pozdrawiam forumowiczów ogrodników :))
    • gg27 Re: Ogród mój widzę ogromny... 24.09.04, 08:27
      Witam wszystkich. jest to mój pierwszy post na tym forum - przeniosłam się z
      edziecka :). Ponieważ dziecię ma 3 latka, mam trochę czasu dla siebie.
      Rozejrzałam sie po swoim - trudno to nazwać ogrodzie, podwórku - i
      stwierdziłam, że pora coś z tym zrobić. Marzy mi sie ogród pełen kwiató, gdzie
      każda roślinka ma swoje miejsce, idealnie dla niej dobrane. Gdzie wszystko jest
      harmonią... Niestety jeszcze przede mną dużo pracy, tym bardziej, że dopiero w
      tym roku zaczęłam działać w tym kierunku. Czytam od jakiegoś czasu te Wasze
      posty i chylę czoła przed Waszą wiedzą. Chciałabym kiedyś tak znać się na
      roślinach jak Wy.Bardzo sympatyczne są Wasze wypowiedzi.
      Ale się rozpisałam jak na pierwszy raz...
      Pozdrawiam chyląc szpadel przed mistrzami
      Grażyna
    • morgana_le_fay Re: Ogród mój widzę ogromny... 24.09.04, 09:56
      Oj! łagodzi natura obyczaje! A znojna harówka jak łagodzi! Otóż pragnę wyznać,
      że moje obyczaje najskuteczniej złagodziło przekopanie tzw. STAJNI AUGIASZA
      zastanej na przed laty nabytym siedlisku... Wspomniana stajnia, to nic innego
      jak ogromna obora po brzegi wypełniona przekiszonym wspaniale, aromatycznym,
      kruchym i delikatnym gnojem krowim i końskim, który to gnój
      (pieszczotliwie:gnojek) eufemistycznie zwą ZŁOTEM OGRODNIKA!

      Otóż wożąc go w odległe zakątki ogrodu zdążyłam zajeździć już dwie taczki
      (takie na dymanym kółku), a złota ciągle jeszcze zapas. I jak tu nie wpaść w
      błogostan, jak tu nie złagodnieć, gdy ma się własną niewyczerpaną żyłę cennego
      kruszcu?

      morgana
    • wkrasnicki Re: Ogród mój widzę ogromny... 24.09.04, 11:00
      No to wpadliście, jak śliwka w kompost, a przecież uprzedzałem.

      Od dziś zapomnijcie więc, że mieliście kiedykolwiek jakieś wolne pieniądze, a
      właściwie pieniądze wogóle, nie mówiąc już o czasie.
      Kobieta z zadkiem wycelowanym w niebo, a glową w zielsku w niczym już nie
      będzie przypominać kobiety właściwej. Roztrząsanie obornika nijak nie może się
      kojarzyć z żadnym egzotycznym (a tyym bardziej erotycznym) tańcem. Będziecie
      brodzić na czworakach, jako jakieś robale, szukając tychże. Odzież wasza nigdy
      już nie bedzie wydzielała woni markowych perfum, a nawet wręcz przeciwnie.
      Wasze sny zaprzątną turkucie, przędziorki, mszyce, a za każdym rogiem będzie
      czaił się kret wraz z nornicą i karczownikiem, knujące wzajem jak was
      wyprowadzić z pola i dokonać stosownych zniszczeń, czyli wyżerki bez placenia za
      posiłek.
      Staniecie się chorobliwie wpatrującymi się w niebo zaklinaczami deszczu,
      słońca, śniegu.
      Zapomniecie o dłuższych urlopach (zresztą za co?), bo ktoś musi przecież tej
      hordzie dogadzać. Czeka was niekończące się pasmo strat i niepowodzeń.
      Bedziecie na każdym kroku upokarzani przez bezduszne zielsko i ...











      będziecie szczęśliwi
      • morgana_le_fay Ogrodowy GLAMOUR!!! 24.09.04, 19:35
        wkrasnicki napisał:
        > Kobieta z zadkiem wycelowanym w niebo, a głową w zielsku w niczym już nie
        > będzie przypominać kobiety właściwej

        O! I tu ośmielę się nie zgodzić z przedmówcą. Otóż:

        Zapraszam niniejszym na pierwszy autorski pokaz mody ogrodowej pod wdzięcznym
        tytułem: „Na hasło motyka serce żwawo pyka”

        W najbliższym sezonie w ogrodzie królować będzie styl „vintage” z dużą dozą
        sentymentalizmu. Sentymentalizm ten przejawiać się będzie głównie w tym, że
        nosimy ubrania z którymi trudno jest nam się rozstać od wielu sezonów, a
        vintage, bo obowiązują kolory sprane, formy wyciągnięte, o zachwianych
        proporcjach, tu i ówdzie prowokacyjne dziury i pęknięcia.

        Przykładowy zestaw obowiązujący w najbliższym sezonie to: Portki gładkie lub
        wzorzyste, śmiało poszerzone w okolicy kolan, poszerzenie powinno być
        podkreślone ciemniejszym w tym miejscu kolorem ziemi. Pod portkami kalesony,
        lub legginsy z przecierką lub niedbale wysiepanym dołem. W zależności od
        pogody na portkach dodatek w postaci 2 numery większych szortów z grubej
        bawełny. Obowiązujące są niezależnie od pogody skarpety (lub skarpety
        zdublowane) i wysokie Wellingtony w kolorze zielonym. Alternatywnie
        dopuszczamy tzw. gumofilce zwane walonkami, lub w czasie wyjątkowych upałów
        tzw. „przelotki” – klapki z lanej gumy w dowolnym praktycznym kolorze. W
        górnych partiach ciała obowiązuje pełna dowolność, z naciskiem jednakże, by
        ubiór był warstwowy, dający się dowolnie eliminować w trakcie pracy w miarę
        podwyższania się temperatury otoczenia i ciała modela. Zbędne bluzy kolejno
        odwieszamy nonszalancko na najbliższych kołkach (mogą być to bambusowe podpórki
        do wysokich bylin), ewentualnie maimy nimi płot, aż do osiągnięcia ostatniej
        spodniej warstwy, którą ściągnąć możemy na koniec w zależności od płci lub
        oddalenia od siedzib ludzkich. Warto wspomnieć, że w ten prosty sposób
        uzyskamy tzw. sexy look wyjątkowo pożądany w obecnym sezonie. Ewentualnie
        warstwy kolejne wdzięcznie owijamy wokół talii, co może mieć te dodatkową
        zaletę, że fundujemy sobie 100% ekologiczną saunę lub nawet tak modne obecnie
        SPA. Rękawy podobnie warstwowo wywinięte dla wygody, co jednocześnie pomaga
        nam stać się jeszcze bardziej „trendy” i wyeksponować rękawice gumowe w kolorze
        kontrastującym z resztą stroju, lub jeśli wolimy – nawiązującym do koloru
        gumowców. Najlepiej sprawdza się zestaw: rękawice tzw „wampirki” pod
        rękawicami gumowymi. Na głowę tradycyjna bandana z supełkami na rogach lub
        kapelusz słomkowy w spłowiałym kolorze. Jako dodatki najlepiej skomponują nam
        się narzędzia ogrodnicze, szczególnie konewka z blachy ocynkowanej, której
        kształt wpisuje się doskonale w stylistykę torebek dyktowaną obecnie przez
        czołowych projektantów. Jeśli chodzi o biżuterię, to zdecydowanie opowiadamy
        się za trendem ekologicznym. Broszki różnych wielkości w kształcie kulistym
        począwszy od rzepów, poprzez tzw. „wilki” i inne czepne owocniki, na wyjątkowo
        wdzięcznych puchatych nasionkach typu mniszka lekarskiego skończywszy. Ważne,
        by przyozdobić się nimi odważnie i obficie.

        Powyższy styl adresowany jest dla kobiet i mężczyzn aktywnych, pragnących
        osobiście wcielać w czyn swoje śmiałe pomysły i nie bojących się argumentu siły
        wobec przyrody nieożywionej. Ma on tę zaletę, że pozostawia duży margines dla
        własnej inwencji. Miłego noszenia Wszystkim Państwu życzy –
        Autorka.
        • joasia72 Re: Ogrodowy GLAMOUR!!! 24.09.04, 20:05
          Morgana jesteś bombowa!!
          Muszę sprawdzić stan posiadania przed nadchodzacym sezonem:
          - ukochane spodnie dresowe (z paskami!, trzema a co!)- ukochane już od kilu
          lat, więc będzie i sentymetalizm i vintage,
          - ukochany sweter, na tzw. podołku puściły oczka jak z cudzego pola wynosiłam
          wielgachne kamienie, tak się zastanawiam czy na pagonach nie puściły, bo
          kamienie były ciężkie,
          - Wellingtony mam, nawet w kolorze zgniłozielonym,
          - na upały mam ukochane tzw. " czeskie ćwiczki" z wentylacją w miejscach
          strategicznych,
          - rękawice gumowe we wściekłym kanarkowym kolorze są, ale wampirki pod nie nie
          wejdą, w trakcie cementowania oczka nosiłam wampirki na wierzchu,
          - bandankę wiązałam z tyłu i czasami wyglądałam jak pop jak wiatr podwiał mi
          tylni róg,
          - ale konewkę mam plastikową, zieloną, no ale pasuje do obuwia.

          A możnaby się wystroić jak na reklamach niemieckich firm ogrodniczych : np.
          w jakiś różowy kombinezonik suto marszczony w pasie....
          pozdrawiam
          Joanna
          • wkrasnicki Re: Ogrodowy GLAMOUR!!! 24.09.04, 20:48
            Wobec druzgoczących faktów niniejszym odszczekuję, jakoby kobita wypięta
            traciła cokolwiek z uroku niewieściego etc, etc. Hau, hau, hau.
            Nie tłumaczy mnie nic, więc dodatkowo posypuję głowę popiołem, com go miał
            pierwotnie na kompostowniku rozsypac. :-))))
            • pieskuba Re: Ogrodowy GLAMOUR!!! 24.09.04, 23:29
              wkrasnicki napisał:

              > Wobec druzgoczących faktów niniejszym odszczekuję,Hau, hau, hau.


              Nie dość, że prawi impertynencje, to jeszcze włazi w moje kompetencje:o)
              Ja jestem od szczekania w tym ogrodzie!

              PIESkuba

              Kto pyton, niech błądzi.
              • wkrasnicki Re: Ogrodowy GLAMOUR!!! 25.09.04, 09:34
                pieskuba napisała:


                Nie dość, że prawi impertynencje, to jeszcze włazi w moje kompetencje:o)
                Ja jestem od szczekania w tym ogrodzie!

                PIESkuba
                ___________________

                Sorry, ale ja szczekałem pod stołem. ;-)
      • ptasik Re: Ogród mój widzę ogromny... 24.09.04, 21:23
        Waldek, jednak Cię pacnę:)))


        Żebyś Ty widział jaka szczęsliwa byłam wczoraj jak wdępnęłam w obornik, gnoik:)))))))))
        A okolice kompostownika to dlaodmiany kopalnia wiedzy na temat robali:))))
        Ech nie ma jak ogród:)
        Tylko mi zwieść się nie dajcie - mój ogród jest zaczarowany tylko i wyłącznie w moich o nim wyobrażeniach i choć nie zamieniłabym go za żadne tropikalne wyspy świata to zawsze widzę grymas ludzi, którzy najpierw znali go z moich opowiadań a potem zobaczyi:))))
        Tyle, że dla mnie i tak jest zaczarowanyi będzie:)
        Chocby ze względu na gniazdko szczygłów, które ostatnio znalazłam w jasminie i zrozumiałam wtedy dlaczego tak często spotykałam w pobliżu tego miejsca szczygły, choćby ze względu na jesiennie przystrojone szpaki, które odwiedzają mnie jeszcze całkkiem tak jakby się chciały pożegnać do przyszłej wiosny i miećpewność, żebędę na nie czekała, choćby ze względu na moje Kaśki, które tradycyjnie już od jesieni do wiosny biorą ogród w swoje posiadanie, choćby ze względu na pełne życia budki lęgowe i karmnik, choćby ze względu na wszystkie żyjątka, które w nim spotykam...
        Oj, mogłabym to ciągnąc długo -nie dajcie się zwieść jednak, mój ogród zaczarowany jest tylko dla mnie:)

        Ale się rozkłapałam:)))) Ale w tym temacie wiele mi nie trzeba:))))
        • wkrasnicki Re: Ogród mój widzę ogromny... 24.09.04, 22:44
          Ano właśnie coś w tym jest na rzeczy, o czym mówi Ptasik, że te nasze ogrody są
          właśnie jak własne dzieci, czyli oczywiście dla nas najpiękniejsze.
          Jest w związku z tym też trochę nieporozumień.
          Zasadniczo najlepiej potrafia go ocenić sąsiedzi, którzy widzieli stan
          poprzedni i dostrzegają różnicę. Z ich strony też padają porady nie do
          przecenienia i otrzymujemy rośliny, które przyjmują się najchętniej. Pamiętam
          jak zaciekawiona „sąsiadka” podeszła kiedyś do płotu, by pogadać i zobaczyć kto
          zacz. Gadaliśmy o roślinkach, a w jakimś momencie widząc osobę od siebie
          mądrzejszą spytałem wskazując na jakiś kwiatki: a co to takiego, nie pamiętałem
          bowiem, bym kiedykolwiek coś takiego wysiał. Sąsiadka, pani bardzo już wiekowa
          nawet specjalnie nie wlepiając wzroku w obiekt odparła: a jakie to ma znaczenie
          - ważne, ze się panu podoba. No właśnie.
          Inna, postury nieco przerośniętego ratlerka przyszła niosąc w jednej ręce
          znacznie ją przerastające drzewko w drugiej garść tawułek.
          Panie Waldku przecież musi pan mieć czeremchę stwierdziła. No pewnie, że tak,
          tyle, że do tej pory tego nie wiedziałem, iż takie coś wogóle istnieje.
          Inna sprawa jest właśnie ze znajomymi, którzy o tym ogródku tylko słyszeli.
          Według ich oglądu prawdopodobnie wieje nudą i coś z tym trzeba zrobić.
          Otrzymujemy więc prezenty z jakichś tam powodów, a z którymi troche problemów
          nie ma co ukrywać jest.
          Kiedyś już o tym pisałem, więc nie będę się powtarzał, choćby dlatego, by
          udowodnić, że plotki o mojej postępującej sklerozie są mocno przesadzone. ;-)
          Rosną sobie gdzieś w miejscach nawet dość eksponowanych, by ofiarodawcy nie
          urazić, trzeba koło nich skakać, bo to zwykle cudaczki różne, z tym, że z czasem
          jakoś wrastają w otoczenie i przestają razić.
          Siła przyzwyczajenia?
    • elusia14 Re: Ogród mój widzę ogromny... 24.09.04, 17:03
      Morgano i ja Twój ogród widzę ogromny
      i ogrody pozostałych Forumowiczów.
      Od czytania Waszych wypowiedzi zrobiło
      mi się błogo na duszy i też poczułam
      błogi zapach boskiego złota w nozdrzach
      i przejmujący ból w krzyżach
      od ciągłego pielenia mimo,że własnego
      ogrodu nie posiadam.Będę tu częściej
      do Was zaglądać.
      Serdecznie pozdrawiam.
      Elżbieta.
    • mjot1 Re: Ogród mój widzę ogromny... 25.09.04, 17:16
      Tak! Takim go właśnie postrzegam dosłownie.
      Zaczyna się on zaraz za sztachetami mego obejścia i ciągnie się we wszystkie
      strony świata.
      Tak tak! To nie pomyłka. Za ogrodzeniem.
      A są nim okoliczne krzaki lasy bagna i ugory...
      Co prawda Ciociaklementyna zganiła mnie za takie podejście do tematu tłumacząc,
      że ogród jak sama nazwa wskazuje ogrodzonym być musi a to, o czym ja myślę to
      las jedynie.
      Lecz ja Ciociu zawszem okoniem stawał i chyba już zmienić się mnie nie da bom
      dwadzieścia trzy roki ukończywszy stał się tym samym niezmiennym.
      No, bo cóż to znaczy ogrodzenie? Czy ma to być mur, drut kolczasty, sztachety?
      A może granice fantazji wystarczą?
      Czy „mój” ogród to ten jedynie w którym „ja” sam przesadzam i w wygięciu trwam?
      Czy jeśli w ogrodzie szaleje ogrodnik najmita to ogród ów automatycznie
      przestaje być moim?
      A gdy mamy do czynienia z dziełem Wielkiego Ogrodnika, jakim bezsprzecznie jest
      Matka Natura, to dzieło to nie ma prawa być zwane ogrodem?
      Spójrzmy na kępę krzaków, ugór czy las...
      Jakież tam wspaniałe niepowtarzalne kompozycje...
      Jakież bogactwo gatunków wszelakich i flory i fauny.
      Ileż tam „świątyń dumania”! Tylko skorzystać...
      No i ten podstawowy (dla mnie) plusik.
      Tam nie trzeba nic robić! Tam jakakolwiek działalność jest niewskazaną.
      Tam należy tylko patrzeć dostrzegać i się zachwycać.
      To jest ogród ogromny...

      Spieszę i ja by przyłączyć się do powitań krwi świeżej!
      Cieszę się niezmiernie i czoła chylę

      Najniższe ukłony!
      Zachwycony ożywczym powiewem M.J.
    • gg27 Re: Ogród mój widzę ogromny... 27.09.04, 08:43
      o rany - morgana i wkraśnicki - posikałam się, nie zważając na swoje ukochane
      dresy w stylu balonowym. Co do reszty, jako początkujący grzebacz amator,
      muszę uzupełnić.... Ale torebkę (konewkę) mam... :-)
      Pozdrawiam
      Grażyna
      • morgana_le_fay Re: Ogród mój widzę ogromny... 27.09.04, 19:09
        gg27 napisała:

        > o rany (...)- posikałam się

        Każdy początkujący Przegrzebek Ogrodowy powinien już na wstępie zaopatrzyć się
        w ciepłe gacie. Już Czerwony Kapturek wiedział, że ciepłe gacie (na wacie)
        chronią przed złym wilkiem, którego atak grozić może nawet nietrzymaniem moczu.

        Hasło na dziś: "Ogrodniku! Bądź czujny! Nie wywołuj wilka z lasu! Załóż
        ciepłe gacie!

        Pozdrowienia dla Grażyny i reszty grzebiących-
        -morgana
        • sylllwia Re: Ogród mój widzę ogromny... 28.09.04, 09:48
          morgana_le_fay napisała:
          > Hasło na dziś: "Ogrodniku! Bądź czujny! Nie wywołuj wilka z lasu! Załóż
          > ciepłe gacie!

          Te ciepłe gacie ostatnio są bardzo potrzebne do grzebania w ukochanym ogródku,
          bo jest coraz zimniej :{
    • jerzy.wozniak Re: Ogród mój widzę ogromny... 27.09.04, 19:16
      Witam jako prowadzący, czyli tak zwany ekspert. Z góry uprzedzam, że
      przebywanie tu grozi trwałym uzależnieniem trudnym do wyleczenia metodami
      innymi jak wywalenia komputera razem z kabelkami na śmietnik. Przepraszam, że
      witam dopiero teraz, ale zapodziałem się w krajach gdzie są szczęśliwcy którzy
      nie maja komputera i na dodatek jest tam 40C prawie przez cały rok. Jestem wiec
      świeżo po powrocie i dziś pierwszy raz tu zaglądam.
      Pamiętaj co napisałem i cieszę się że przybyła na jeszcze jedna ogrodniczka do
      kompletu!
      Jurek
      • morgana_le_fay Re: Ogród mój widzę ogromny... 28.09.04, 09:59
        Duma mnie rozparła z tak miłego powitania! Spieszę donieśc Ekspertowi, żem i
        bez foruma przypadkiem beznadziejnym, toteż nic już zaszkodzić mi nie może...

        Wyrażam nadzieję, że kraje owe, co to w nich tak gorąco i komputera nie
        uświadczysz, to kraje spokojne i bezpieczne, bez tzw. ognisk zapalnych, co
        czynię z troski o Eksperta bezpieczeństwo.

        pozdrowienia
        morgana
    • gg27 Re: Ogród mój widzę ogromny... 28.09.04, 11:58
      Zauważyłam u siebie ciekawe objawy uzależnienia.... Co godzinę zaglądam na
      forum, by zobaczyć czy ktoś nie namieszał czegoś ciekawego w postach. Jak tak
      dalej pójdzie, wyleją mnie z pracy i grzebanie w ogrodzie będzie moim jedynym
      zajęciem.... Ale co tam, w dobrym towarzystwie...
      Bardzo dziękuję, za miłe powitanie.
      Nawet nie wiedziałam, że tylu "grzebalców ziemnych" się ukrywa w necie. Może
      wcześniej bym wskoczyła na to forum.
      Czytając Wasze posty mam wrażenie, że wstąpiłam miedzy ekspertów i czuję się
      taka malutka. Dobrze, że jest wyszukiwarka i mogę sobie znaleźć interesujące
      mnie odpowiedzi. Dlatego proszę się ze mnie nie śmiać czasem jak zadam głupie
      dla Was pytanie.
      Liczę na wyrozumiałość.
      Grażyna
      • jerzy.wozniak Re: Ogród mój widzę ogromny... 28.09.04, 21:59
        Powtórzę raz jeszcze na tym forum nie ma ekspertów i nikt nie zadaje tu głupich
        pytań- otóż głupi są ci co nie pytają, albo ci co mówią ze wiedza wszystko, a
        jak ich o coś zapytamy to nie maja czasu bo właśnie otrzymują kolejny doktorat,
        zo zo.
        I żebym nie musiał po raz kolejny strzępić paznokietków nie trafiając w te
        cholerne guziki. Na tym forum wszyscy są tak samo traktowani, a z żadnych pytań
        nikt się nie śmieje tylko pomaga – tak tu rzeźwa ustalili, popijając żywczyka i
        tak ma być. Ogród, pytania o zielsko, jakiś tam szpadelki są mało ważne
        najważniejsze to wasze cudne klepanie i układnie znaków z których powstają
        obłędne teksty – Jeszcze raz wam powtarzam REWELACJA!
        Jurek
    • kropka Re: Ogród mój widzę ogromny... 29.09.04, 03:05
      witajcie "nowe" :)
      Rzeczywście ekspert ma rację: teksty na forum kwitną. Gorzej w niektórych
      ogrodach. W zeszłym roku kot mi zaskakał lawendę, w tym roku pies wyrwał
      wszystko, co wystawało z ziemi. Tylko różom dał spokój, bo w mordę kłuły.
      No to róże wzięły i same zdechły. Definitywnie i nieodwracalnie.
      Można się zastrzelić, psia kość!
      • jerzy.wozniak Re: Ogród mój widzę ogromny... 29.09.04, 09:04
        A po co? Posadzić coś nowego zważając na to że róże jak to zagorsetowane damy
        są mało żywotne i szybko się starzeją, a lawenda to przybysz z Francji, a
        wiadomo co może wyrosnąć w kraju gdzie podżerają żaby. Po prostu kup coś, co
        już na sam wygląd przypomina Chrobrego to zobaczysz, że nawet pies tego nie
        zniszczy, kot będzie ze strachu sikał u sąsiadki, zaś mszyca zdechnie od samego
        widoku. Czy w wiejskim ogrodzie widziałaś babcię w chuścinie z opryskiwaczem
        wypełnionym Basudinem?
        Jurek
        • sylllwia babcinka w chuścinie z opryskiwaczem 29.09.04, 09:46
          Ekspert napisał:
          "Czy w wiejskim ogrodzie widziałaś babcię w chuścinie z opryskiwaczem
          wypełnionym Basudinem?"

          Oooo, ciekawe spostrzeżenie.
          Rzeczywiście nigdy nie widziałam babcinki w chuścienie z opryskiwaczem na
          plecach, coś musi w tym być. W przyszłym sezonie musze pomyśleś o czym naszym
          polskim, wiejskim, sielskim i anielskim i może też nie będę musiała latać z tą
          chemią po ogrodzie.
          Jednak co Ekspert to ekspert.
      • morgana_le_fay Pies - fakir 29.09.04, 09:29
        kropka napisała:
        w tym roku pies wyrwał
        > wszystko, co wystawało z ziemi. Tylko różom dał spokój, bo w mordę kłuły.

        A to z Ciebie szczęściara! Ja część swojego rosarium opryskiwałam, motyczyłam,
        oglądałam długo, by dojść co się dzieje, że w tym, a nie innym miejscu kilka
        róż zamiera podczas gdy reszta rośnie jak trza. Podejrzewałam robale, grzyby,
        w ostateczniści okrutną zemstę karczowników (choć nie było norek...). Problem
        okazał sie mieć 30 kilo żywej wagi i przemożną chęć porannej drzemki w
        romantycznym zakątku. Moja własna suka... ! Pies - fakir, czy co?
    • gg27 Re: Ogród mój widzę ogromny... 29.09.04, 07:47
      Właśnie kotki.... lubię zwierzaki, ale czasem one mnie nie... Mój potwór uparł
      się szczać do doniczek z cebulkami przyszłorocznych kwiatów. Zagrzebałam je
      podstępnie w ogródku, a on sobie z nich kuwetę zrobił. Głupie bydlę.... :)

      Grażyna

      • ptasik Kurcze:))) 30.09.04, 11:26
        Jeden wątek a tyle róznych tematów i wkażdym bym chciała zamienić dwa słowa
        albo sie raczej własnymi spostrzeżeniami podzielić:)))
        Zacznę od M.Jotowej definicji ogrodów:)
        Bo choć sama właścicielem, właściwie współwłaścicielem (z Chopem) ogrodu z
        ogrodzeniem jestem to definicja M.Jota o najwspanialszym ogrodzie świata,
        którego właścicielem Mateczka Natura jest bardzo do mnie trafia, tak, tak
        M.Jocie, masz 100 % rację... I mój ogród ten najprawdziwszy kończy się tam
        gdzie kończy sie moja wyobraźnia... I choć wiedza ogrodnicza, uprawnicza we
        mnie malutka i pewnie gdybym więcej pytała to mój ogrodzony materialnie ogród
        wyglądałby zdecydowanie lepiej to niczym wilka do lasu ciągnie mnie do ogrodu,
        którego granice wyznacza wyobraźnia...
        Nie ma nic pyszniejszego niż wziąć psa łobuza ( o tym zaraz), a czasem i kota
        (też łobuza i o tym tez zaraz) i leźć przed siebie, na swój ugorek, który stał
        się lasem, laskiem, laseczkiem właściwie, bo sosny, które właśnie posadzono
        malusienkie na góra 20 cm, na "swoje" łąki opanowane teraz głównie przez
        mimozy, nad "swój" strumyczek, do "swojego" lasku przy nim....
        I spotkać w tymże a to gigantycznego pająka, a to malusieńka jaszczureczkę
        uciekającą przede mną, a to motyla jakiegos, a to ptaszka, a to bande szerszeni
        Tak, tak M.Jot ma rację:)

        A pies dlaczego łobuzem jest? Bo za kotem łobuzem nie bacząc na moje rabaty się
        ugania i łamie wszystko co mu na przeszkodzie stoi, bo upodobał sobie moje
        bukszpany na swoją siusialnię, a nasze oczko na pijalnie wód zdrowotnych:))))
        A kot? No ten grasuję też nie bacząc na granice przeze mnie wyznaczone, no ale
        przynajmniej inwentaryzację gryzoni przeprowadza:)
        Ale, że łobuzem jest najlepiej udowdnił pewnej niedzieli, bo to dosyć dziwny
        kot:)))
        Otóż od dawien dawna nad naszym oczkiem ku mojej ogromnej radości latała sobie
        wazka żagnicą okazałą zwana (niestety nie mogę tu zaprzeczyć, że sklerozy nie
        mam i jesli sie powtarzam to z góry przepraszam), a że to wojownik i samotnik
        to wszystkie stowrzenia od współbraci po mnie zawsze jak intruzów traktowała i
        próbowała wystraszyc i przegonić.... Ważki uciekały, pies patrzył zdziowny
        czego ten mikrohelikopter od niego chce, kot nie zwracał uwagi (tak mi sie
        wydawało) a ze mną jej się udało:))) Owszem próbowałam ja w kadr upolowac ale z
        respektem:))))
        Straciłam juz nadzieję na udane łowy, tej niedzieli wzięłam psa i poszłam na
        spacer a jak wróciłam zastałam kuchnie z nową podłogą, to znaczy cała w ślady
        kocich łapek przystrojonych.... Zdziwiona i rozbawiona, bo to było zajęcia psa
        (zdobienie podłogi) zapytałam Chopa co to znaczy na co On mi odrzekł, że kot
        polował z sukcesem...
        Pytałam co upolował wymieniając po kolei wszystkie złote rybki i małe rybki, aż
        w końcu moj Chop sie ulitował i powidział, że Tedek przyniósł żagnicę i
        schrupał ja na dywanie:)))
        A potem, choc dałabym sobie rękę uciąć,że jest tylko jedna przyniósł sobie
        drugą na drugie danie:))))
        Piszecie, że Wasze koty obsikują Wam roślinki, a mój nie:))))
        Potrafi jak na wiejskiego kota przystało cały dzien siedziec w ogrodzie a jak
        mu sie zachce to alarm pod drzwiami robi i po wpuszczeniu do kuwety leci:))))
        Ot taki cywilizowany z nego stwór:)))))

        Co sie zaś tyczy ciepłych gaci i ogrodowej rewii mody to zupełnie spokojnie
        mogłabym z jedna z modelek wśród Was robic:))))
        Tyle, że jak już w ten chłodny jesienny lub wczesnowiosenny ogród wlezę i on
        mnei wciagnie i w szał prac wszelakich wpadnę to oferuję potencjalnym
        podglądaczom jeszcze jedną atrakcję striptisem zwaną:)))
        A że pośpiewać sobie w ogrodzie lubię, choć talentu nie mam, to takie
        rozbieranie prawdziwym występem artystycznym możnaby nazwać, no kabaretowym:))))

        Co do świeżej krwi - Panie (bo chyba same Panie się ujawniły) , no więc Panie
        pozwolą, że i ja Je serdecznie i z radością powitam:)
        A ponieważ znowu nie pamiętam czy Was już witałam, to na koniec tylko na
        wypadek gdybym już witała, za swoją sąsiadką powtórzę, że lepiej kilka razy za
        dużo i raz za mało:)
    • qubraq Re: Ogród mój widzę ogromny... 19.10.04, 21:54
      Kiedyś Morgana współczuła mnie i "Ignorantowi 11", że takim dziwnym językiem
      gadamy o egzotach, to dziś jeszcze Jej dołożę, że w domu mam kilka Zamii
      Furfuracei i że jedna z nich wywaliła teraz kupę młodych pędów i pędzików
      wyglądających jak karykaturalne szczoteczki do zębów olbrzyma!
      Oj Baby Baby nad Babami ....(Na szkle malowane)
      Andrzej
      • morgana_le_fay Re: Ogród mój widzę ogromny... 20.10.04, 10:44
        Ależ Qubraqu! Ja Wam nie współczułam! Ja z zachwytu ochrypłam! Ja nawet
        zwykłe nazwy chronicznie przekręcam, nie co dopiero "Zamieli - Zafurczeli"!

        Parafrazując znane powiedzenie, że "bogatemu to i diabeł dzieci kołysze",
        powiem, że jak kto uczony, to sobie nawet szczoteczkę do zębów w doniczce
        wyhodować może...

        Zastanawiam się, czy takie końcówki do elektrycznej szczoteczki by też można...

        -morgana.
    • danam Re: Ogród mój widzę ogromny... 20.10.04, 20:15
      Tak, tak! I to wcale nie z powodu powiększonego areału!
      Po prostu nasze podwórko wiatr raczył zasypać kolorowymi listkami nie tylko z
      naszego buczka i brzózek, ale też dosypał z jaworów, dębów i akacji, które
      rosną poza ogrodzeniem. Do tej kompozycji modrzewie zaczęły dokładać swe
      igiełki. Co prawda dywanik kolorowy, pięknie ułożony, ale kiedy tak sobie
      patrzę i myślę, że trzeba to sprzątnąć... to od razu wymiary podwórka
      wzrastają, wzrastają, wzrastają! ;-)
      Zanim jednak zabierzemy się za liście z Męską Połową, podpatrywać będę sikorki,
      które przerzucają listki z miejsca na miejsce, skrzętnie coś z pod nich
      wybierając.
      A może nie sprzątać, tylko patrzeć???
      Baaaa... :-)

      Serdecznie pozdrawiam.
      Danuta.
    • morgana_le_fay Do "ziomala" Tomkoya: 21.10.04, 14:02
      Toć się domyśliła że skądściś z północnego-wschodu jesteśta! By nie poznała!
      Pewnie że nie co! Ja niby w stolycy zimuję, ale Panie Kochany, dyć wilka do
      lasu ciągnie. Toć u nasz insze powietrze! Insze życie! Jak kto przywyknie, to
      i przes capki na mróz wylezie i choróbska nie złapi, choćby i bes płot skakał!
      Tam mowa! W tem mieście to tylko huk, smród, spać sie chce i tyle.

      Pozdrowić Ziomków, pozdrowić!
      -morgana
    • qubraq Ogród Morgany ogromny a mój maleńki... 21.10.04, 21:00
      To Ty jesteś stołeczna choć z płn.-wschodu? A skąd? Jesli moze z Supraśla to
      powiem że mam szczęście jak nigdy!!!
      Zazdroszczę Ci wielkiego ogrodu. Mój jest trochę większym dwupoziomowym,
      częściowo ogrodzonym, fragmentem trawnika, przylagającego do mojego
      parterowego balkonu. Rośnie tu ponad 300 okazów głównie iglastych.
      Powinnaś jednak te szczotki do zębów dla olbrzymów zobaczyć - czy wiesz co to
      za roślina - Zamia?
      Andrzej
      • morgana_le_fay Re: Ogród Morgany ogromny a mój maleńki... 22.10.04, 09:55
        Ojejku! Supraśl... To dużo dalej jest niż ja się zapuszczam... U mnie to też
        już dzikie niby ostępy, ale tak w porównaniu z podmiejskimi terenami bardziej.
        A ty mówisz o prawdziwej Puszczy przez duże "PE"! W każdym razie rajcują nas
        jak widać podobne okolice i klimaty. Cieszę się!

        Mój ogród, rzeczywiście ogromny. Jak kończę kosić, to już trzeba zaczynać od
        początku. Ale on jednopoziomowy! Choć na pagórku. On nie wiszący jakowyś
        Semiramidy, czy co? Bardzo to frapujące, o czym opowiadasz. I jeszcze te
        szczotki... Niesamowite.

        morgana.
        • zoska15 Re: Ogród Morgany ogromny a mój maleńki... 22.10.04, 19:57
          W tym temacie jeszcze mnie nie było bom nowa, ale wlazłam do Wasz z butami.
          Jest mi u Was tak dobrze - szczególnie teraz, gdy ciemno już na dworze i nie
          można posiedzieć przed chałupką, że aż nie chce się wyłączać kampa jak mówi mój
          wnuczek. Czytając Wasze posty zęby same się wietrzą a i przepona szybciej się
          porusza. I co najważniejsze chyba - od Was płyną promienie słońca.
          Pozdrawiam Zośka
    • qubraq Re: Ogród mój widzę ogromny... 24.10.04, 22:00
      Zosiu, dziś o tym myślalem, żeby sobie usiąść na "przyzbie" (ale czego, przecie
      nie chaty bo to nie chata ale mieszkanie na parterze z wyjściem do ogrodu
      zarośniętego niemiłosiernie kilkuset odmianami drzew i krzewów!) - na tej niby
      przyzbie i wyciągając nogi wetknąć je między karłowe świerczki Maxwella a
      kilkunastoletnią jodłę koreańską niesamowicie skarloną (ma niecały metr
      wysokości!) przy czym tak jak kiedyś potraktować drewniane schody z balkonu do
      ogródka jako ławeczkę ale jak wróciłem z wypadu do podwarszawskiej wsi Czarnów
      i jeszce wyprowadziłem moje staruszki dwie suki na spacer to już słońce sie
      zaczęło chować a dzieci sie zapowiedzialy że wpadną do nas na późny obiadek
      więc nici się zrobiły z tego półpoleżenia-półposiedzenia na schodkach w
      gęstniejącym mroku ciepłego jesiennego przedwieczoru. Jutro może będzie podobna
      pogoda jak dziś i tak samo ciepło - ok. 20 stopni to sobie pójdę wieczorem
      popalić w ogrodzie maciupeńki ogieniek na żeliwnym piecyku z rusztem. Może nikt
      nie będzi mi mial za złe tego ale przcież nie każdy musi uwielbiać zapach dymu
      z palonego drewna.
      Margo, dwupoziomowość ogrodu wzięła się stąd, że w istocie 17 lat temu,
      obejmując we władanie nasz dom, z tzw. wysokimi parterami (podniesionymi o pół
      kondygnacji), zastaliśmy przy balkonach parterowych mieszkań usypaną na
      otaczającym terenie, przeznaczonym na trawniki i ścieżki, dość wysoką skarpę
      przeznaczoną na przydomowe miniogródki i niewysokie ogrodzenie siatkowe
      mielismy prawo ustawić na górnym krańcu tej skarpy. Czasem to było parę metrów
      i juz koniec a czasem (szczególnie jak sie załatwiło z budowlańcami jeszcze
      przed odebraniem budynku) ta skarpa wybiegała i 20 metrów przed budynek! Tyle
      szczęścia to ja nie miałem ale udalo mi sie bo moja skarpa dała w sumie ok. 170
      m kwadratowych no i to juz był niezły ogródek na kilkanaście grządek i kilka
      jałowczyków. Ale ja sie uparłem zamienić go w las i dziś wyprowadzając z
      konieczności z tego gornego ogródka wszystkie rośliny którym zaczęło brakować
      światła na dół do "dolnego ogródka" tak że w końcu stał się większy niz ten
      górny. Fajnie to wygląda. Niestety dzieciaki grając w piłkę trochę mi porobiły
      szkód ale specjalnie tego nie widać.
      Andrzej
        • qubraq Re: Oooo! 27.10.04, 21:03
          barba50 napisała:

          > Toś Ty Andrzeju był w sobotę u nas w Czarnowie i ja Cię nie widziałam? Jak to
          > możliwe?
          >
          > Pozdrawiam
          > Barbara

          Bo przecież byłem w niedzielę, 24go, na ulicy Diamentowej...
          Poznałabyś mnie natychmiast mam ponad 6 stóp i hipisowskie korale z malachitami
          i kwarcytami na szyi.
          Andrzej
    • qubraq Morgano, 07.11.04, 17:14
      Melduję że szczoteczki do zębów giganta rozwinęły się w piękne młode prawie
      półmetrowe grube pędy ale część listeczków - takich grubych mechatych
      placuszków brązowieje w czym upatruję zapowiedź odejścia. Za to dwa moje
      sagowce Cycas'y Rumphii wypuściły kolejne szpady młodych pędów i jak na razie
      walą prosto w górę! Świadczy to chyba o ich pochodzeniu z antypodów ale żeby
      sekwoja fundowała sobie młode listki to świat się kończy.

      Ludzie powiedzcie wreszcie jaka ta zima będzie!!!!
      Andrzej
      • wcyrku1 O o o o o! mamutowiec 08.11.04, 23:13
        Mój ma trochę ponad 1,5m u mnie od 2lat. Rośnie na miejscu tymczasowym- planuję
        do osiągnięcia ok. 3m w pojemniku z tkaniny poliprylenowej. Wsadzilem go
        w "leśną ziemię" z dodatkiem popiołu z dużego ogniska.W tym roku miał przyrost
        0,4m. Zimą niczym go nie osłaniałem, pytam bo kiedyś wspominałeś o takiej
        konieczności. Proszę o kilka rad, oraz nt. sagowca. Zapewne masz też
        metasekwoje, ja mam cztery- każda w innej ziemi i każda ma zupełnie inny
        pokrój. Najładniejsza jest w lesie w półcieniu w suchej piaszczestej ziemi od
        mięsiąca pięknie przebarwiona, taka subtelna. Mam też młodą sosnę, chyba
        spokrewnioną z limbą bo też w szyszkach ma pestki bez skrzydełek. Igły trochę
        krótsze, zmierzwione/ nie proste/ koloru niebieskiego, młode igły do września
        sklejone- fajnie wygląda. Miałem też sosnę o igłach pokręconych i wyglądających
        jak karakuły, oraz inną rosnącą bez przewodnika/jak krzak/ w czasie pogody igły
        odstawaly od gałązki a w czasie deszczu ukladały się scisle do gałązki. Te
        ostatnie mi padły. Pozdr.
        • qubraq Re: O o o o o! mamutowiec 09.11.04, 12:59
          wcyrku1 napisał:

          > O o o o o! mamutowiec!
          > Mój ma trochę ponad 1,5m u mnie od 2lat. Rośnie na miejscu tymczasowym-
          > planuję do osiągnięcia ok. 3m w pojemniku z tkaniny poliprylenowej. Wsadzilem
          > go w "leśną ziemię" z dodatkiem popiołu z dużego ogniska.W tym roku miał
          > przyrost 0,4m.

          Stary, ja nie mam mamutowca "sekwojadendronu" ale "sekwoję wieczniezieloną",
          "sempervirens", moja niestety jest znacznie delikatniejsza, Amerykańce mówią na
          to drzewo Costal Redwood. Taka jak Twoja ale sześciometrowa rośnie w Ogrodzie
          Botanicznym PAN w Powsinie pod opieką P.Andrzeja Marczewskiego - szefa
          Arboretum i ma sie dobrze; 3 tygodnie temu żegnałem się z nią na zimę.
          Moja natomiast egzystuje zimą na granicy przeżycia. Rpbię jej na gruncie
          wielkie ciepłe majtki z weny mineralnej i toreb plastykowych wypełninych
          ścinkami styropianu lub pianki poliuteranowej. Dziwię sie że trzymasz swoją w w
          gruncie w kontenerze co chcesz w ten sposób uzyskać.

          > Zimą niczym go nie osłaniałem, pytam bo kiedyś wspominałeś o takiej
          > konieczności. Proszę o kilka rad, oraz nt. sagowca.

          Na temat rodziny sagowców sam wiem niewiele tyle co z internetu, zresztą jak
          widzisz ciągle sie pytam i nie mam w zasadzie odpowiedzi. Z sagowcem rumphii
          raczej żadnych natomiast Zamia co jakis czas traci wyrastający młody pęd z
          drobnymi mechatymi listkami, które brązowieją i obumierają.
          Czuję że muszę kliknąć do znajomych z "Kwietnika".

          > Zapewne masz też metasekwoje, ja mam cztery- każda w innej ziemi i każda ma
          zupełnie inny
          > pokrój. Najładniejsza jest w lesie w półcieniu w suchej piaszczestej ziemi od
          > mięsiąca pięknie przebarwiona, taka subtelna.

          Mam kilka, w tym jedną 6-metrową fastigiatę pieknie zrudziałą na jesieni ale
          juz zaczyna tracić listki i krótkopędy. Natomiast najpiękniejszą płomiennorudą
          czapę ma dwu-i-półmetrowy taxodium distychum, cypryśnik błotny.

          > Mam też młodą sosnę, chyba spokrewnioną z limbą bo też w szyszkach ma pestki
          > bez skrzydełek. Igły trochę krótsze, zmierzwione/ nie proste/ koloru
          > niebieskiego, młode igły do września sklejone- fajnie wygląda. Miałem też
          > sosnę o igłach pokręconych i wyglądających jak karakuły,

          Rozumiem że mówisz o 5-igielnych, czy tak? Wiem że kilka lat temu była na rynku
          Wejmutka Crispa o takich właśnie igłach ale cieniutkich. Parviflory ostatnio
          maja kilkanaście nowych odmian. Koreańska limba ma czasem podobne długo
          posklejane igy; Koreańskie limby hoduje Staszek Weiss z Warszawy, syn słynnego
          przedwojennego profesora Mariana Weissa, jednego z prominentnych odnowicieli
          polskich zasobów arboretycznych po wojnie.
          Pozdrawiam
          Andrzej
          • wcyrku1 Re: O o o o o! mamutowiec 09.11.04, 14:11
            Witam.

            Dziwię sie że trzymasz swoją w

            > gruncie w kontenerze co chcesz w ten sposób uzyskać. <To jest działka
            letniskowa-sosna i piasek- 600m kw więc dla mamutowca mało miejsca, planuję go
            posadzić takiego wiekszego na przeciwko po drugiejstronie dróżki już w "lasy
            państwowe" /taki mam gest!/ między duże sosny. Będzie miał słońce i moje oko
            ale musi być trochę większy i mam nadzieję ze takiego nikt nie wykopie. Działka
            jest polożona w pobliżu największej góry na terenie wielkopolski/ prawie
            300mnpm/.
            >
            dwu-i-półmetrowy taxodium distychum, cypryśnik błotny< Też mam takiego ale w
            tym suchym piasku ciężko mu idzie.
            > Rozumiem że mówisz o 5-igielnych,<- Tak. Dziękuję za podpowiedz być może
            jest to limba korea sądząc po pestkach w szyszkach i tych posklejanych igłach.
            Kiedyś nie zwracałem na kartki a teraz nie wiem co ma jakie nazwisko.
            Pozdrawiam
            • qubraq Re: O o o o o! mamutowiec 10.11.04, 16:13
              Żebyś nie myślał że jestem znawcą to się przyznam że w ogóle nie mam
              jakiegokolwiek wykształcenia botanicznego nie licząc botaniki w 10 klasie bo w
              11-tej to już była tylko teoria Darwina i radzieccy uczeni Oparin i
              Lepieszyńskaja. Tak "wogle" to kształciłem się na konstruktora silników
              odrzutowych ale pracowałem jako projektant technologii obróbki mechanicznej a
              potem jako przeciwpożarowiec w biurze projektów. Widzisz więc że wszystkiego
              musiałem się uczyć od ludzi, "na nosa" i z książek.
              Jest taka limba koreańska nazywa się "Silver Ray", jest tak piękna jak
              dziewczyny na wiosnę (jeśli jeszcze dobrze pamiętam!). Jest w Powsinie, ma
              piękne szyszki tak intensywnie zażywicowane że prawie nikną pod tą pachnącą
              peleryną. Zbieram na zimę zamierające igły sosen ponderozy, czarnych,
              Wallichiany, peuce, Armandii i robię z nich takie miotełki - jak one pięknie
              pachną balsamem żywicznym! trzymam ja razem z szyszkami jako jedno wielkie
              naturalne pachnidło, sam spróbuj... Niestety zbiera się na nich kurz przez co
              podpadam żonie...
              Andrzej
              • wcyrku1 Re: O o o o o! mamutowiec 10.11.04, 21:44
                Jeszcze raz bardzo dziękuję za info. "Silver Ray" -piękna nazwa- pinus silver
                fascigata, pinus silver ...jakaś tam o pokroju rozłożystym, modrzew japoński
                mają igły niebieskie ale botanicy nazywają je srebrnymi! więc prawdopodobnie ta
                moja niebieska limba też jest silver. "Od pierwszego wejrzenia" jestem pod jej
                urokiem choć to dopiero "gó..ara", uświadomiłeś mi co to będzie jak skończy 18-
                20lat. Skoro taka mała ma szyszki to być może jest szczepiona, bedę musiał
                podejrzeć ją od spodu. Szczepione mam s. czarną i jodłę kalifornijską. Mam
                też takie zażywicowane dziwadło - igły krótkie, plaskie jak jodła ale
                dwuigielne jak sosna. Być może to nie dziwadło tylko moja nieznajomość
                botaniki. Czy ta s. peuce to ta co ma szyszki wielkie jak strusie jaja? kiedyś
                widziałem coś takiego w Gnieznie ale pękłem z powodu kasy -miała taką jakąś
                krótką nazwę, bo wcześniej kupiłem różanecznika wielkokwiatowego - każdy bukiet
                jak wiaderko 10litrowe. Z domu do lasu jadę 50-60min więc to jest rozsądny
                czas. Na razie nie wychodzi mi wklejanie zdjęć ale postaram się niedługo
                puścić parę fotek - dla mnie magicznych. Pozdrowienia.
                • qubraq Pinus silvestris 13.11.04, 20:03
                  wcyrku1 napisał:

                  > Jeszcze raz bardzo dziękuję za info. "Silver Ray" -piękna nazwa- pinus silver
                  > fascigata, pinus silver ...jakaś tam o pokroju rozłożystym, modrzew japoński
                  > mają igły niebieskie ale botanicy nazywają je srebrnymi! więc prawdopodobnie
                  > ta moja niebieska limba też jest silver.

                  stop: "to nie jest "silver" ale "silvestris" czyli leśny i Pinus silvestris
                  'fastigiata' ma igły niebieskie jak oczy tej Laponki z filmiku Discovery Science
                  natomiast Picea pungens argentea compacta jest rzeczywiście prawie biała (tak
                  owoskowane są igły) szczególnie kiedy patrzeć na nią ze słońcem, podobnie
                  jodła "Arizonica" compacta (Abies lasiocarpa 'arizonica' compacta) jest
                  absolutnie srebrzysto-biała! a na wiosnę jej pączki są aż różowo-pomarańczowe!
                  Takie efekty mają tylko: Picea pungens 'galuca' "Jan Byczkowski", Picea
                  pungens 'glauca' "Białobok", Picea orientalis 'aureospicata' "Mironov" z Krymu,
                  i jakiś świerczek wyhodowany w OB PAN w Powsinie przez P. Andrzeja
                  Marczewskiego pn. Picea pungens 'Tomek', Więcej nie pamiętam...

                  > Mam też takie zażywicowane dziwadło - igły krótkie, plaskie jak jodła ale
                  > dwuigielne jak sosna. Być może to nie dziwadło tylko moja nieznajomość
                  > botaniki.

                  Nie znam czegoś takiego... Przyjrzyj sie dokładnie okółkom czy igła jest na
                  podstawce - na stoliczku jak u jodeł przyleppiona do plamki czy siedzi w
                  mieszku - kieszonce jak u sosen w bruździe? Może się mylisz a podstawki igieł
                  są bardzo blisko siebie i to jest Abies nikko, co? 2 podwójne rzędy igieł mocno
                  rozchylone prawie na 180 stopni!

                  > Czy ta s. peuce to ta co ma szyszki wielkie jak strusie jaja?

                  Nie, ma podłużne sierpowate "rogale", mocno ożywicowane, niektóre dochodzą do
                  25 cm długości, są cholernie malownicze. Trzymam ich całą stertę w sypialni w
                  skrzynce i pachną mi ciągle!
                  Andrzej
                  • wcyrku1 Re: Pinus silvestris 28.11.04, 21:39
                    Właśnie wróciłem z działki.Przywiozłem gałązkę "dziwadła" - chyba podjadę do
                    ogr.bot. Igły wyrastają z całkiem dużych kieszonek, więc to jest cecha sosny.
                    W stosunku do innych s. ma jeszcze dziwne szyszki - tzn są małe, zupełnie bez
                    ogonka, wyrastając poziomo z kącika dwóch gałązek ale licząc do tyłu to z
                    przed 3-5 lat, np. z pnia przewodnika 0,5m od ziemi sterczą poziomo stare
                    szyszki. Inne odmiany s. mają na tegorocznych przyrostach na czubku przy pąku.
                    Ale z tym "silvestris" dałem plamę - tak jak pisałem że nie pilnowałem kartek i
                    po kilku latach z pamięci wymyśliłem silver. Jeszcze raz bardzo dziękuję za
                    wyjaśnienia - POZDR.
                    • qubraq Re: Pinus silvestris 04.12.04, 10:15
                      wcyrku1 napisał:

                      > Właśnie wróciłem z działki.Przywiozłem gałązkę "dziwadła" -

                      Teraz coś sobie przypomniałem: mam, owszem, w ogródku taką śmieszną dwuigielną
                      sosnę z dość szerokimi, (2-3 mm) jak na sosnę igłami, nazywa sie Pinus contorta
                      sosna wydmowa, z Kalifornii, odmiana 'Latofolia' albo 'Murryana", jej igły są
                      dość krótkie parę centymatrów, trochę zmierzwione, dostałem ją w persencie od
                      Bruna Robin na Targach Leśnych dawno dawno temu. Moze to ona, co? Igły
                      jasnozielone.
                      Andrzej
    • amija Re: Ogród mój widzę ogromny... 26.11.04, 10:28
      Ja również chciałam się przywitać, bo zaczęłam dzisiaj rano od "suchego" zadania
      pytania, a dopiero potem poczytałam sobie forum.
      Sama nie mogę zwać się jeszcze ani ogrodnikiem, ani znawcą kwiatów, ale mam dużo
      chęci i wielki balkon :), do którego nie umiem się zabrać sensownie od paru lat
      :(((
      Cieszę się że znalazłam takie miejsce do którego będę mogła zaglądać częściej i
      uczyć się. Mam nadzieję, że się wreszcie przełamię co do tego mojego balkonu i
      przestanie być taki "łysy";
      Pozdrawiam wszystkich stałych bywalców i nowych, tak jak ja
      • amija Re: Ogród mój widzę ogromny... 27.11.04, 17:43
        Jedyne, niestety... Chociaż może stety, bo nie wiem czy umiałabym "obrabiać"
        większe poletko. W każdym razie balkon ma chyba 12 metrów, jest od wschodu,
        zadaszony :(((. Drugie miejsce, na którym się "wyżywam", to kąt w pokoju (nie
        mam parapetów, bo moje okna są w skosach)
    • qubraq Re: Ogród mój widzę ogromny... 29.11.04, 18:53
      Ależ skądże - żadna plama, errare humanum est!
      Ale w kwestii tego dziwadła to nie wiem, szyszeczki bez ogonków, maciupeńkie,
      sterczące z pędu, przypominaja mi niezapłodnione kwiaty żeńskie duigielnej
      sosny sosny bośniackiej białoskórej leucodermis (mówię na pamięć!) ale nie
      pamiętam aby jej igły były tak widocznie płaskie; pamietam, że są dość długie
      ok. 10 cm cieniuteńkie twarde ale sprężyste niełamliwe, z lekkim nalotem
      woskowym. Seneta ani Willery czy Hesse nie piszą o ich płaskości. Moze to nie
      to. Nie chce mi sie sprawdzać i wychodzić do ogrodu - mokro, ciemno i łatwo
      wejść w psie kupy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka