Dodaj do ulubionych

Co to za odmiany funkii???

25.05.21, 19:04
Witam, bardzo proszę o pomoc. Co to za odmiany funkii na zdjęciach. Chcę je posadzić kaskadowo i muszę wiedzieć do jakiej wysokości dorastają i jaką średnicę mogą osiągnąć. Będę wdzięczna za pomoc. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • dar61 Co to za hosta 26.05.21, 11:42
      Wypatrzeć te szczegóły można np. na stronach sklepów wysyłkowych - ze dwie odmiany host tam nabyłem jako dopełnienie paczki innego zakupu.

      Warto - prócz muszenia wiedzieć o wysokości i średnicy - poznać, czy dana odmiana kusi ślimaki, bo one mają na nie wykwintne swe smaki... I wtedy zostaje rzeszoto.
      Latoś nasze ślimaki siekają nam zwykłe irysy - ot, przednówek...
      Co deszcz, to ich ślimaczy zbiór, tak z pół litra, wywożę na łączki...
      • horpyna4 Re: Co to za hosta 26.05.21, 12:16
        Posadź języczkę pomarańczową, to zostawią irysy w spokoju.

        Nawiasem mówiąc, u mnie ślimaki przestały stanowić problem, odkąd licznie osiedliły się sroki i jeże.
        • dar61 O, ślimak 28.05.21, 10:31
          '...Posadź języczkę pomarańczową, to zostawią irysy w spokoju...'

          Dzięki, zapamiętam.
          To są już nadwyżki tych irysów, rozdaję je wręcz, mamy ich nadmiar.
          Mam odruch biegania po grządkach po/ w trakcie każdego deszczu i przyznam, że ilość ślimorów nam spadła wyraźnie, wielokrotnie.
          Nawet moje zabiegi trzymają ślimaki po drugiej stronie domu, na ogródku ozdobno-krzewowym, tam i w zieleni przychodnikowej zapłotowej - warzywnik właściwie mamy już bezpieczny.
          Jedno miejsce tam rozmnoży ślimaków jednak pozostaje - to dolna strona plandeki na truskawkowisku.

          Dwie plandeki temu - jak przekładałem ją na nowe miejsce na przedwiośniu - pod nią było ślimaczych złoży jaj kilkadziesiąt - wywiozłem je na łączki i kwita. Teraz mam już drugi termin przenosin, plandekę przeniosę jesienią, będzie mniej okazji dla slimaków na przezimowanie jaj.

          Dziś tam po sąsiedzku w warzywniku są napłotowe chaszcze bluszczu i czasem w nich skryje się ślimak czy pięć, ale je ścigam, zbieram i eksmituję na tę łączkę* - nie dalej jak wczoraj przed zmrokiem też tak uczyniłem, jako też i przedwczoraj, pozawczoraj i przed-przed...
          A pojemnika na piwo dla ślimaków już nie wkopuję - wykryłem metodę na ... łajno ;-)
          Dostrzegłem, że bezskorupkowce zlokalizowały defekat jakiejś u nas kuny czy przechodniego kocura i się w toto wgryzają namiętnie, Wczoraj było ... konsumentów tam pięć. Już szukają defekatów na łączce*.
          .
          */ Skojarzenie z Waszą powązkowską Łączką nieświadome, przepraszam, jeśli brzmi to zbyt dosłownie.
          • horpyna4 Re: O, ślimak 28.05.21, 15:24
            Przypomniała mi się jeszcze pewna historia sprzed jakichś 60 lat.

            Otóż moi rodzice mieli działkę, tzw. "pracowniczą". Czyli nie własną, tylko przydzieloną do użytkowania przez zakład pracy, na terenie miasta i od biedy w zasięgu pieszym. Był to duży teren, poszczególne działki nie miały ogrodzeń i dzikie króliki biegały swobodnie, żrąc to i owo. A wybór był, bo każdy uprawiał to, co mu odpowiadało.

            No i okazało się, że warto było sadzić jednoroczne goździki. Wprawdzie nie dane im było w tych warunkach zakwitnąć, ale króliki nie ruszały niczego innego w pobliżu. To tak, jak z tymi ślimakami i języczką, która z kolei rosła w maleńkim ogródku przy parterowym mieszkaniu.
            • dar61 O, bażant. Wnusiu, skocz po nać za płot 29.05.21, 11:51
              '...dzikie króliki biegały swobodnie [...] warto było sadzić jednoroczne goździki. Wprawdzie nie dane im było w tych warunkach zakwitnąć, ale króliki nie ruszały niczego innego w pobliżu...'

              Gdzieś w Sieci ludzie sobie okazują listę takich roślin trzymających ślimaki na dystans. Wśród nich są ponoć też tzw. turki. W ich szeregu i tak nam się ślimaki pojawiały. Może lepsze są jednak metody ... palpacyjne?
              Ostatnio zlokalizowałem leże ślimaków wśród warstwy średnio dużych kamieni, jakimi poszerzyłem podjazd, bo się ciężarówki tam wjeżdżające nie mieściły i ładowały na kiedyś tam po sąsiedzku grządkę (z dużym nakładem roboty przesadziłem stamtąd rząd krzewów, przeniosłem krawężniki). Kamienie podniosłem, ślimaki w ilości chyba setki trafiły na błonia miasta.

              Bardzo ciekawi mnie legendarna opowieść o wiązanych za nóżkę bażantach chyba, jakie testowano do wyjadania ślimaków w ogródkach - czy to nie za duża plotka...
              A może to były kaczki?

              ****
              A co do niepożądanych wizyt w warzywniku - chyba o części metod takich tu dawno temu wspominałem w forum, to na mej śp. Babci ogródku byli nimi ludzie - zza rowu z jednej strony - tam wystarczyło zlikwidować kładkę. Dla pewności posadziłem tam ćwierć wieku temu dwa, tylko dwa, wykopane ukorzenione pędy tarniny. Dziś tam jest jej lasek nie do przebycia wzdłuż rowu.
              Mej Babci i Dziadka już nie ma na tym świecie od dawna, rodzice tę babciną działkę miejską oddali, a tarnina jest - chroni jakichś małolatów, co posadzili tam (byłem w chaszczach wizytować działkę z sentymentu) krzaczek ... konopi, skrzętnie okopany, podlewany i z ławeczką po sąsiedzku.

              Ludzie - z drugiej strony - ten ogródek tez nawiedzali, także inne po sąsiedzku. To byli mieszkańcy domu jednorodzinnego zza płota, w jakim postawili sobie furteczkę do nikąd właściwie, do rowu tam tuz za płotem. Sąsiedzi z ogródków opowiadali, że ci posesjonaci nie mają u siebie dlatego żadnych warzywników ni zielników, bo za rowem mają nasze ;-) Sprawdzali to, wiedzieli, mieli dowody.
              Nie zdziwiło mnie, że po latach tam nowi użytkownicy ogródków ustawili płoty z siatki z drutami kolczastymi u szczytu - za płotem tam tego domu jednorodzinnego nadal jest jeno trawka i dzieciniec...
              Część z tych ogródków za rowem zarosły samosiewki... Ginie kultura ogródkowa w narodzie...
              - Marchewki skąd są, wnusiu, no skąd?
              - Ze sklepu, Dziadziu...
              • horpyna4 Re: O, bażant. Wnusiu, skocz po nać za płot 29.05.21, 12:58
                To jasne, że największym problemem na działkach nieogrodzonych byli sąsiedzi - działkowicze, skoro cały teren był otoczony wysoką siatką, a furtki zamykane na klucz. Na działce obok naszej często bywała teściowa użytkownika i zawsze czekała, aż wszyscy sąsiedzi pójdą do domu. Zdarzało się, że ktoś czegoś zapomniał i wracał...

                Ale za to wszyscy sąsiedzi tej wstrętnej baby mieli niezły ubaw, jak posadziła 100 krzaków jakiejś wypasionej odmiany pomidorów, a następnego dnia było po nich tylko wspomnienie.

                Moja mama przestała sadzić pomidory. Kiedyś były długotrwałe upały w maju i stwierdziła, że nie ma co czekać; posadziła je 19 maja. Następnego dnia rano było -6 stopni i przeszedł jej entuzjazm.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka