a ja z pytaniem fotograficznym....

06.05.02, 11:33
wiem, że jest specjalne forum na ten temat, ale nauczyłam się ufać naszemu
Ekspertowi i nie chcę wkraczać na teren, gdzie wysmieją mnie super fachowcy.
Jestem laikiem i prosze o pomoc jako laik.

Mam klasyczną "idioten kamerę", practicę. Zdjęcia robi takie, że mozna przeżyć.
Problemem są barwy. NIGDY nie udalo mi się osiagnąć naturalnych kolorów. W
Naturze wszystko aż dech zapiera, a na zdjęciu - bure, przekłamane barwy. Ani
niebo nie jest takie ładne, ani kwiaty, ani pies, ani nic. Niezależnie od
kupowanego filmu.

W dawnych czasach robiłam slajdy i barwy były super. Czy w automatach
wywołujących nie da się ustawić normalnych kolorów?
Jurku, poratuj, w niedzielę wytrzaskałam cały film na uwiecznienie mojego
ogrodu (i mniszków w trawie pod kwitnącymi jabłoniami), nie chcę żeby znowu
wyszły buro-beżowo-szare.....
W najgorszym kolorowym pisemku zdjęcia mają ładne barwy, a prywatny fotoamator
ma odbitki fatalnej jakości. Buuuuu....
    • agatabe Re: a ja z pytaniem fotograficznym.... 06.05.02, 15:19
      W byle pisemku są lepsze, bo są "rasowane" komputerowo.
      A taką "samoróbką" to naprawdę niewiele można wskórać, chyba, że jest to już
      maszyna bardzo wysokiej klasy.
      Najlepiej pożycz aparat MECHANICZNY, może to być nawet Zenith czy własnie
      Praktica (można zreszta całkiem niedrogo takie starsze typy, o niebo lepsze od
      nowych samoróbek, kupić w komisach), do tego porządny film, najniżej czuły,
      żeby nie skontrastowac zbytnio obrazu i nie stracić przez to odcieni barw,
      zdjęcia robić najlepiej rano, lub przy lekko zachmurzonej pogodzie, żeby
      światło nie było zbyt ostre (co znowu podnosi niepotrzebnie kontrasty). Polecam
      kupić droższy film z oznaczeniem dla profesjonalistów - to się opłaci. Jeśli
      jest taka możliwość - zastosować na obiektyw filtr polaryzacyjny, wygaszający
      odblaski i poprawiający reprodukcję barw. Taki filtr można pożyczyc z aparatem,
      albo - kupic sobie.
      Jeśli lubisz fotografować - polecam kupno porządnego (to nie musi oznaczać
      drogiego) aparatu, najlepiej "second hand" bo tanio, z takim np. filtrem
      polaryzacyjnym odpowiedniego rozmiaru.
      I przypilnować gości w labie, żeby nie spaprali Twojej pracy - najlepiej
      popytać po prostu który zakład ma dobra renomę. We Wrocławiu mogę polecić z
      czystym sumieniem.
      Szkoda czasu, pieniędzy na film i obróbkę oraz nerwów na pracę "samoróbkami"!
      Pozdrawiam!
      Agata
    • jerzy.wozniak Re: a ja z pytaniem fotograficznym.... 06.05.02, 20:51
      To wina przede wszystkim filmu. Nie napisałaś, na czym robisz zdjęcia, a to
      podstawa. To czy jest to idioten kamera czy mój Nikon za straszne pieniądze ma
      drugorzędne znaczenie. Po pierwsze filmu nigdy nie kupuj w kioskach
      supermarketach itp. przypadkowych miejscach. Po drugie warto iść do sklepu
      kodaka i kupić film lub negatyw profesjonalny. Moim znajomym kupuję (sa
      pakowane po 5 sztuk)takie filmy do kretinen aparaten i zdjęcia są takie że ho!
      Dodam, że często profesjonalny negatyw kosztuje taniej niż film kupiony w
      kiosku. Dzieje się tak, dlatego że barwa jest najdroższa w całym filmie i aby
      była jak najwierniejsza musi mieć on odpowiednia ilość warstw. W filmach dla
      amatorów są oszczędności stąd czerń nie jest czarna, a czerwony wpada w szary.
      To nie prawda że są one podbijane w obróbce do składania pisma, można to zrobić
      tylko np. do Internetu nie można do wysokiej jakości druku na papierze
      kredowym. Filmy amatorskie mają również stosunkowo duże ziarno co w połączeniu
      ze słabymi kolorami daje to co widać. Oczywiście mowie tu o dobrych idioten
      kamerach które mają szklana optykę, a nie „aparaty” za 50 złotych z
      plastikowymi soczewkami. W pismach publikowałem zdjęcia z mojej praktiki,
      olympusa, nikona, pentakona itd nigdy nie było większej różnicy gdyż zawsze
      stosowałem najlepsze filmy jakie były na rynku. Obecnie fotografuje tylko na
      materiałach kodaka i stosuje prawie wyłącznie diapozytywowy film 100 VS. ZERO!
      Ponieważ w aparatach mam optykę robioną na zamówienie to ze zdjęcia
      małoobrazkowego robiłem kalendarze w formacie B3.
      Pozdrowienia,
      Jurek
      • piasia Re: a ja z pytaniem fotograficznym.... 07.05.02, 08:43
        jerzy.wozniak napisał(a):

        > To wina przede wszystkim filmu. Nie napisałaś, na czym robisz zdjęcia, a to
        > podstawa.
        Próbowałam fuji, kodak, agfa - zgroza.
        W dawnych komunistycznych czasach, gdy miałam do dyspozycji Smienę albo pożyczoną
        Practicę (do tej pory wspominam ją z czułością), wyjeżdżając na tzw. Zachód
        wstępowałam do pierwszego lepszego sklepu w NRD i kupowałam "drei filmen
        diapositiven" marki Orwo. Tamte slajdy do dziś są wspaniałe.

        >Po drugie warto iść do sklepu
        > kodaka i kupić film lub negatyw profesjonalny.
        Spróbuję.

        > Oczywiście mowie tu o dobrych idioten
        > kamerach które mają szklana optykę, a nie „aparaty” za 50 złotych z
        > plastikowymi soczewkami.

        no nie, moja practica kosztowała 5 lat temu prawie 300 złotych! A i tak ma wady -
        przede wszystkim nieszczelną przysłonę, co sprawia, że na większości zdjęć
        pojawia mi się w rogu "duszek" - jasna smuga.
        Szczerze żałuję, że dałam się namówić na automat, zamiast kupić sobie starą,
        porządną lustrzankę, gdzie sama ustawiam ostrość i ja decyduję, co ma się znaleźć
        w polu widzenia ( w automacie jest to loteria) a nawet czy trochę niedoświetlić...

        >Obecnie fotografuje tylko na
        > materiałach kodaka i stosuje prawie wyłącznie diapozytywowy film 100 VS. ZERO!

        Diapozytyw - czyli tzw. slajdy? No i co dalej? Slajdy ZAWSZE mi dobrze
        wychodziły - patrz wyżej. Tyle że nie wklei się ich do albumu, ani nie zaniesie
        znajomym do pokazania.
        Myślę, że największy problem to ustawienie automatu w zakładzie - ta sama klisza
        wywoływana w dwóch róznych firmach (Agfa i Fuji) dała zupełnie inne kolory!!!
        Nawet wywoływana dwukrotnie w jednym zakładzie też daje różne barwy!
        Jak zmusić wywołującego, żeby biel była biała a błękit błękitny?

        Na razie spróbuję z profesjonalnym filmem Kodaka. A potem się zobaczy....


        Ponieważ w aparatach mam optykę robioną na zamówienie to ze zdjęcia
        > małoobrazkowego robiłem kalendarze w formacie B3.
        > Pozdrowienia,
        > Jurek

        • jerzy.wozniak Re: a ja z pytaniem fotograficznym.... 09.05.02, 17:59
          Piasiu! trzeba było od razu napisać, że masz uszkodzoną przysłonę. To nie ma
          znaczenia gdzie film dostaje dodatkowe światło, czy na środku czy z brzegu. To
          ono powoduje że błona jest wtórnie naświetlona i stąd kolory ulęgają
          przebarwieniom. Niestety w tym wypadku wypada tylko wymienić zespół przysłony
          lub kupić nowy aparat. Niestety jest to wada, która jakby tu powiedzieć skreśla
          aparat. Przestrzeń pomiędzy błoną a przesłoną może dostać tylko jednorazowe
          naświetlenie, zgodne z parametrami przesłony i czasu. Jakiekolwiek dodatkowe
          światło nie daj boże ciągłe – w wypadku nidomykania się przesłony - powoduje że
          nie tylko to miejsce w które wpada duszek, ale po chwili całość jest źle
          naświetlona, co widać po kolorach.
          Pozdrowienia,
          Jerzy Woźniak
    • cirrus4 Re: a ja z pytaniem fotograficznym.... 07.05.02, 13:11
      Automatyczne aparaty chwytaja srednia ostrosc - maja przez to beznadziejna
      glebie obrazu. Dodatkowo zoomy sprawiaja, ze jakbys nie robil zdjecia - bedzie
      PLASKIE. Zla ostrosc, doswietlenie (nie daj Boze z fleshem ktory tylko
      rozprasza swiatlo w odleglosci 2 m- bez sensu) powoduja ze kolory nigdy nie
      beda dobre.
      Zatem polecam obiektyw STALOOGNISKOWY o dobrym swietle, moze byc szeroki kąt- w
      zaleznosci od rodzaju fotki. A obudowa jaka chcesz - nie jest az tak istotna.
      W Warszawie (Stodola) dziala gielda fotograficzna, gdzie tanio mozna przyzwoity
      sprzet zakupic.
      I jeszcze jedno - odbitki na papierze, a slajdy to jak truskawka na zdjeciu i
      truskawka na talerzu. :-)
      pozdro
      ulka
      • agatabe Re: a ja z pytaniem fotograficznym.... 07.05.02, 15:10
        Jesli podejrzewasz, że w zakładzie nie przyłożyli się do Twoich odbitek, a to
        niestety nagminne (pracownicy labów to ludzie często przypadkowi i na pewno bez
        fotograficznego przygotowania) - proponuję odmówic przyjęcia odbitek. To
        skandal, żeby pracownik nie wykorzystywał(bo nie umie albo mu się nie chce, ale
        obawiam się, że przeważnie nie umie) możliwości maszyny, a której pracuje (a
        tak sie własnie dzieje) tylko odwalał tzw. popelinę.Zanieś negatyw gdzie
        indziej i zobacz co z tym zrobią.
        I powtarzam - popytaj, które zakłady sa dobre w mieście i tam rozmawiaj
        bezpośrednio z pracownikiem, który będzie z Twoim materiałem pracował.
Pełna wersja