senanna
22.11.04, 18:15
Jest na zachodzie kraju małe miasteczko. Na starówce przy ulicach o
średniowiecznym jeszcze układzie małe kamieniczki, jest ratusz, jest i zamek.
Przyjemnie się chodzi uliczkami małego miasteczka, w którym jedynymi
budynkami dominującymi nad resztą zabudowy są stare kościoły o potężnych
wieżach. Miasto opasuje wstęga starego parku rozłożonego na różnych poziomach
terenu, ze stawami połączonymi wijącymi się dolinką rowami, ścieżkami
wiodącymi przez pagórki i dolinki, wśród starodrzewu... bajka.
200 lat temu miasteczko należało do Prus. Potężne fortyfikacje i fosa
zajmowały ogromny teren, ale zaniedbane – nie wystarczyły by obronić miasto,
gdy przyszła armia napoleońska. Cesarz, nie chcąc żadnych niespodzianek za
plecami, rozkazał burzyć twierdze i mury obronne zdobytych miast. Po
przejściu Francuzów miasto wyglądało jak kupa gruzu i nieszczęścia, a na
domiar złego było rozpaczliwie zadłużone.
Teren po fortyfikacjach jakoś uprzątnięto, stworzono szkółkę drzewek dla
potrzeb miasta i wysadzono nimi aleję wiodącą śladem dawnych bastionów. Na
więcej pieniędzy nie stało. Wtedy znalazł się cwany człowiek, który wymyślił
i założył Towarzystwo Upiększania Miasta – składające się z mieszkańców i
finansowane przez mieszkańców. Musiał mieć dużą siłę przekonywania i
widocznie w dobrym tonie było wspomagać owo Towarzystwo, bo efekty
przekroczyły możliwe oczekiwania. Założono m.in. park na terenie fosy i –
zamiast ją zasypywać – wykorzystano ukształtowania terenu, dopływ wody z
pobliskiej rzeki, przeniesiono do parku bramę miejską – jednym słowem
wykorzystano wszystko, co było możliwe do wykorzystania aby nie podwyższać
kosztów, a teren uczynić ciekawym. Długo nie trzeba było czekać i do miasta
przyjeżdżali zamiejscowi podziwiać owe parkowe dziwy. Ha! Bo też Planty
piękne wyszły, były oświetlone, a drzewostan mają taki, że niejeden ogród
botaniczny nie może się podobnym pochwalić.
Przypominam, że Towarzystwo Upiększania składało się z mieszkańców i to oni w
dużej mierze decydowali o takim, a nie uboższym wyglądzie miasta. Ciekawa
sprawa....
Opowiadał mi niedawno przywrócony z krajów zaoceanicznych na ojczyzny łono
znajomy jak czasami w podobny sposób urbaniści, czy architekci krajobrazu
współpracują z mieszkańcami przeprojektowywanych dzielnic – umieszczają na
stronie internetowej wizualizację np. jakiejś ulicy i przyjmują propozycje
ludzi, co i jak można byłoby tam poprawić – to nie są jakieś bardzo
skomplikowane rzeczy – chodnik, oświetlenie, skwerek, ławki, fontanna. Potem
na stronce pojawiają się kolejne etapy z nałożonymi pomysłami mieszkańców
(zredukowanymi do tych realnych i ujętych w jakieś ramy kompozycyjne) – i tak
aż do końcowej wersji. Co ciekawe, realizacje na podstawie takich projektów
są ponoć bardzo udane, bo nikt tak dobrze nie zna danego miejsca jak jego
mieszkańcy.
Ech... pomarzyć by można, aby i u nas tak ...
Łojjj... chyba wyszłam poza tematykę forum...
Hmm.
Anna