psy na działce

11.05.02, 23:00
    • mjot1 Re: psy na działce 12.05.02, 17:51
      Hmmm...? Może jaśniej?

      Majniższe ukłony!
      Zaciekawiony M.J.
    • pletwa3 Re: psy na działce 13.05.02, 10:53
      Chyba chodzi o to, jak pogodzić obecność psów z utrzymaniem ładnego wyglądu
      działki. Moim zdaniem nie da się to pogodzić, tzn. - albo psy będą mia
      wyznaczony swój teren, a reezta ogrodu będzie "reprezentacyjna", albo będą
      biegały wszędzie - i wtedy trzeba z pewnych rzeczy zrezygnować, np. - psy
      niszczą iglaki, a suki trawnik (sikaniem). Oczywiście można nauczyć psy, aby
      nie załatwiały się w ogrodzie (tak jak nie załatwiają się w domu). Ja tak
      robię, ale wiem, że wiele osób uważa, że skoro pies jest na powietrzu, to już
      nie musi nigdzie iść i nie wyprowadzają go na zewnątrz dla załatwienia potrzeb.
      Poza tym psy biegają wzdłuż ogrodzenia i sadzenie tam jakichś roślin jest
      bezcelowe (zwłaszcza blisko bramy i furtki).
      Generalnie - psy w ogrodzie wymuszają inny styl tego ogrodu - nie
      wypielęgnowane, artystyczne rabatki - ale raczej styl "naturalny" - odporna i
      mocna trawa, takie same drzewka i krzewy, rabatki ogrodzone, albo obsadzone
      zwartymi lub kolącymi krzewami.
      I to (plus wyprowadzanie na siusiu i k..) jest- moim zdaniem - lepszy pomysł
      niż izolowanie psa w jakimś paskudnym kojcu.
      A co na to Pan Jerzy?
      Pzdr,
      P
      • maciek22 Re: psy na działce 13.05.02, 11:39
        potwierdzam, bez płotkow na rabaty i kwuiaty (przy
        małych psach) i kłujacych krzaczków sie nie obędzie,
        co do załatwiania sie na trawniku, b. cięzka u mnie
        sprawa, staram sie wyprowadzać na zewnatrz ale pies
        nie zawsze robi tylko tam robi i w ogrodzie, a potem
        wypalone dziury, okropność

        pozdrawiam
        mac
        • mwm Re: psy na działce 13.05.02, 12:35
          A moja niezyjaca juz niestety wyzlica nigdy nie zalatwiala sie na ogrodku!
          Trawnik i taras uwazala za dalszy ciag domu i za potrzeba wychodzila za brame.
          Nigdy jej tego nie uczylismy - sama to sobie wykombinowala! Taki pies to
          skarb! :-)
          Pozdrawiam- Malgosia
          • agat1 Re: psy na działce 13.05.02, 13:53
            Taki pies (chodzi mi o załatwianie się za bramą), to utrapienie dla sąsiadów.
            Dlaczego myślicie tylko o swojej wypielęgnowanej działce, a nie o małych
            dzieciach sąsiadów, wpadających w psie kupy, którymi jest usłany chodnik przed
            domem ? Czy nie należałoby po tym psie posprzątać? Mnie do szału doprowadzają
            właściciele psów wypuszczający swoje czworonogi za ogrodzenie własnej posesji,
            żeby tam zostawiały odchody. Nie mam nic przeciwko psom, sama je lubię, ale
            uważam, że należy ponosić konsekwencje posiadania psa i zdawać sobie do końca
            sprawę, czym różni się od zwykłej zabawki. Żywy pies musi gdzieś załatwić
            fizjologiczne potrzeby i niech to nie będzie ogólnie dostępna piaskownica przed
            blokiem ani też chodnik przed domkiem.
            Przepraszam za zbyt ostry być moze ton mojego postu, ale naprawdę mam dość
            psich kup pod moją furtką
            Pozdrawiam
            AgaT
            • mwm Re: psy na działce 13.05.02, 15:08
              Agat! Nie napisalam, ze moj pies zalatwial sie pod domem sasiadow. Za brama mam
              kawalek pola niczyjego, a potem las! Ale rozumiem Twoje protesty. U nas w
              Polsce nie ma zwyczaju sprzatania po swoich czworonogach. Niestety...
              Hej - Malgosia
              • agat1 Re: psy na działce 13.05.02, 15:15
                W takim razie Wasz pies też był szczęsciarzem - ja mieszkam co prawda w domku z
                ogródkiem, ale w mieście i prawie wszyscy sąsiedzi mają psy, z których niemal
                wszystkie są wypuszczane za ogrodzenie w celu załatwienie się. Koszmar ! Przy
                czym widuję tylko jednego sąsiada, który codziennie wychodzi z psem na długi
                spacer inne muszą tkwić całe życie za tym ogrodzeniem, co chyba na psa też nie
                wpływa dodatnio.
                Tak w ogóle lubię psy i bardzo chciałabym mieć takiego czworonoga u siebie, ale
                jak popatrzę wokół, to się zniechęcam.
                Pozdrawiam wszystkich przyjaciól i miłośników psów
                AgaT
                • mkhj Re: psy na działce 13.05.02, 15:34
                  Nasz pies - jamnik (na wsi)nieraz załatwia się na trawnik, ale kupa zaraz jest
                  zbierana i wyrzucana. Nie jest to uciążliwe bo pies jak człowiek załatwia te
                  sprawy, w zasadzie raz dziennie. A nawet jeżeli pare razy to sprzątnięcie kupy
                  nie jest problemem - zwłaszcza w ogrodzie, gdzie i miejsce do wyrzucania łatwo
                  wykombinować, i łopata pod ręką.
                  Ale faktem jest, że woli załatwiać się na łące lub w lesie, a nie w ogrodzie, i
                  z zasady prosi o wyprowadzenie. Jeśli mamy czas to idziemy z nim na spacer (
                  nie zbyt długi bo psi wiek juz nie ten) i tam załatwia wszystko co trzeba.
                  Pzdr
                  mkhj
    • barbara52 Re: psy na działce 13.05.02, 22:57
      przepraszam.Nie wiedziałam że temat został wpisany,ale chciałam powiedzieć że
      konsekwencja w tłumaczeniu psu że działka to taki inny dom daje efekty.nie
      krzyczeć ,nie bić ,tłumaczyć i wyprowadzać w odpowiednie miejsce.Mój pies myli
      się tylko raz jak saper po kilku m -cach nieobecności na działce zimą.ale
      natychmiast przy pierwszej próbie ,skarcony biegnie do bramyi wpole.Jeżeli
      załatwiają się na działce to chyba trochę nasza zasługa.
      • piasia Re: psy na działce 14.05.02, 05:40
        Mój Szeryf to mieszczuch, nauczony wychodzenia na spacer. Gdy jadę z nim do
        swojego starego sadu ze starą chałupą i ogródkiem wokół niej - NIGDY nie
        załatwia się w obrębie ogródka. Czeka aż pójdziemy na spacer w sad, daleko od
        domu, i dopiero tam...

        W ogrodzie z reguły chodzi po ścieżkach, nie demolując kwiatów, chyba, że
        trzeba szybko kogoś przywitać, wtedy gna na przełaj, ale dużymi susami, tak że
        zniszczenia sa niewielkie ;))))
    • mjot1 Moje trzy grosze... 15.05.02, 19:02
      Noooo! (ale „fajne” słowo wykombinowałem!) Teraz wiadomo, co jest grane!

      Zwierzak – roślinność! Odwieczny problem... Możliwość rozwiązania? Tylko
      półśrodki!

      Jako „słynny znawca osobowości i psychiki istot żyjących” uważam, że jednak
      pies jest istotą bardziej wrażliwą na wszelkie zakazy, nakazy i niedogodności z
      tym związane! I to z uwzględnieniem jego właśnie powinniśmy kształtować swoje
      maleńkie środowisko. Czyli „pod psa” sadzić i siać!
      Pies z powodu swej ślepej miłości do pana zdolny jest do największych
      poświęceń! Może nawet przyuczyć się do robienia kupki w nocniczek! Pewnie nawet
      zdolny byłby stać się wegetarianinem! Tylko czy my ludzie czasami nie
      przeginamy pały? Czy to biedne zwierze znające wszystkie sztuczki cyrkowe jest
      jeszcze psem? Czy już tylko pokraczną karykaturą?
      Widziałem prostaków z fakultetami i z dogami czy z dalmatyńczykami na
      łańcuchach przy budach! Fakt, że kosztowne (te budy oczywiście)! Bo wyrósł i
      biega po kwiatkach i rabatkach!!!
      Jak już gdzieś napisałem. Gdybym był np. ministrem wojny to takiego inteligenta
      zastrzeliłbym własnoręcznie! Przyczyniając się pośrednio do spadku bezrobocia a
      i wzrostu zdrowia psychicznego narodu!
      Chyba się zapędziłem...
      Chodzi mi o to że:
      - Musimy być naprawdę przekonani, że chcemy mieć psa!
      - Musimy wiedzieć, po co nam pies jest potrzebny!
      - I teraz dopiero do potrzeb dobieramy rasę!
      Nie wolno kierować się broń boże urodą, modą czy jakimiś chwilowymi emocjami!
      Pamiętajmy pies to członek rodziny! Jeśli ktoś uważa inaczej to nich raczej
      zdecyduję się na cybernetyczne cudeńko japońskie.

      Najniższe ukłony!
      Stawiający jednak psa nad roślinkami M.J.
      • ptasik Re: Moje trzy grosze...Dziękuję M.J. Katula 15.05.02, 21:46
        Witaj M.J-ocie
        Dzięki Twoim trzem groszom znowu jestem bogatsza , o trzy złote grosze...
        Dziękuję
        Pozdrawiam
        I Twoim zwyczajem bardzo , bardzoooooo nisko się kłaniam
        PS. Ja też swojego psa stawiam nad roslinkami
        Pozdrawiam
        Katula
        • agat1 Re: Moje trzy grosze...Dziękuję M.J. Katula 17.05.02, 09:22
          Ja też się dołączę ; co prawda nie mam jeszcze psa, ale już czynię
          przygotowania ku temu, tzn. zasiałam na swojej działce sporo trawy, posadzę
          jeszcze jakieś krzaczki i jak wszystko będzie gotowe, to ustalimy, jakiego
          czworonoga przyjąć do naszej rodziny. Uważam, że dobrze jest mieć kawałek
          ogródka koło domu (mieszkam w mieście), ale nie trzeba zaraz robić z tego
          ogrobu botanicznego i pola uprawnego w jednym. Ważniejsza jest wygoda
          mieszkańców (dzieci, psów) niż możliwosć zerwania marchewki, która i tak nie
          urośnie taka, jak byśmy chcieli, a jak się jej jakimś paskudztwem nie opryska,
          to zjedzą ją robaki (to jako argument, że własne wcale nie musi być
          zdrowsze...).
          Pozdrawiam wszystkich podobnie czyli zdrowo myślących ludzi
          AgaT
    • barbara52 Re: psy na działce 15.05.02, 22:01
      w rodzinie też jej członkowie mają pewne ograniczenia a to o czy Pan pisze to
      ludzka głupota i bufonada.Są ludzie i ludzie ,są psy i psy,różne charaktery i
      sposoby na życie.Na mojej działce są tylko drzewa ale tylko
      młode..........................Sprzątam za to po młodych jaskółkach na balkonie
      w jednym końcu a po\ szpakach w drugim końcu balkonu i starczy.Myślę jednak że
      mało jest ludzi którym psy potrzebne są do cyrkowych sztuczek.Ludzie którzy nie
      lubią zwierząt ich nie mają.Pozdrawiam.
      • mjot1 Do Pani Barbary... i nie tylko! 16.05.02, 20:51
        Zaznaczam z góry, że poniższe pretensje nie są Boże broń skierowane do Pani!

        Oczywiście przykłady podałem skrajne i oczywiście wybrałem je celowo. Ponieważ
        uważam, że problem „Pies” w Polsce istnieje i jest on niebagatelny.

        Pisze Pani „Ludzie którzy nie lubią zwierząt ich nie mają”. Chyba mieszkamy w
        różnych krajach?
        W moim kraju są nagminne przypadki nabywania psiaka, ponieważ dziecko raczy
        mieć pieska! Nagminne jest wyrzucania psa, bo potomek się znudził, bo piesek
        brudzi, bo wyrósł, bo trzeba wyjechać na wczasy itd. itd. Sam w tej chwili od
        dwóch lat mam znajdę. Czteroletni pies wyrzucony z samochodu. Żeby
        choć „miłośnik” przypiął karteczkę z imieniem!
        W moim kraju wypada też mieć psa rasy obronnej i bardzo agresywnego no bo jakże
        rośnie prestiż posiadacza, który potrafi taką bestię poskromić.
        W moim kraju widzimy też karmione przez „miłośników” pierniczkami w czekoladzie
        biedne zapasione monstra.
        Przykłady można mnożyć i mnożyć...

        Spacery z milusińskim...
        Należałoby posłuchać, choć raz steku słów udzielonego przez „miłośnika” w
        odpowiedzi na zwróconą uwagę, że pies nie powinien biegać po lesie luzem!
        Iluż z nas raczy przyjąć do wiadomości że:
        las jest mieszkaniem zwierząt leśnych.
        pies nawet karmiony pierniczkami w czekoladzie sieje popłoch wśród wszystkiego,
        co się rusza.
        Grzeczność wymaga przecież by gość uszanował prawa mieszkańców!

        A swoją drogą czy w ogóle wiadomo ile psów jest w Polsce?
        Ponoć są robione spisy przez sołtysów??? Pusty śmiech!
        Trzeba zobaczyć zorganizowaną watahę psów w akcji, gdy zaganiają sarnę na
        śmierć! Trzeba się choć raz salwować ucieczką na drzewo ratując własną skórę
        przed zorganizowaną grupą trzech bezpańskich psów.
        Tylko czy te psy są naprawdę bezpańskie?
        Czy my naród wszak cywilizowany naprawdę nie ponosimy za to żadnej
        odpowiedzialności?
        To jest mój kraj! To jest Polska właśnie!

        Mój pies ma oczywiście prawo do korzystania z całego podwórza, ma prawo
        wytarzać się w trawie, ma prawo załatwiać swoje potrzeby. Przecież nie będzie
        zapaskudzał i tak zapaskudzanego przez ludzi lasu!
        Podwórze jest systematycznie sprzątane, co prawda przez Moją Zdecydowanie
        Lepszą Połowę!
        Oj przepraszam za dłużyznę...

        Najniższe ukłony!
        Czepiający się, ale tak ogólnie M.J.
    • barbara52 Re: psy na działce 16.05.02, 22:54
      Straszny brak wiary w ludzi.OD stycznia do marca tego roku obok naszego bloku
      mieszkała sobie bezdomna suczka wilczek.Dorobiła się prowizorycznej budy a po
      miesiącu nie chciała spojrzeć na makaron.Firmowe jedzonko i pełna swoboda mimo
      że do nikogo nikogo nie miała zaufania.Nie można jej było nammówić na
      schronisko a za nią ganiały całe watahy osiedlowe psów.Mimo kłopotów masa ludzi
      była zaangażowana ,telefony,spotkania z fachowcami itp.Nawet nie wiem skąd
      ciągle miała pełne miski.w końcu po trzech miesiącach mrozow pomógł nam
      właściciel prywatnego schroniska przy ul.Kosodrzewiny i pojechała na podmiejską
      działke.Trochę zmieniłam temat ale był pies i działka .Proszę popatrzeć trochę
      cieplej na ludzi. Może to ich zmieni Pozdrawiam
      • yasmin Re: psy na działce 17.05.02, 13:29
        Mam i psa i działkę. Mieszkamy w dużym mieście, w bloku, ale na szczęście obok
        nas są niezaspodarowane tereny i całkiem blisko las, więc psiak ma choć
        blokowe, to jednak całkiem niezłe życie. A z działką nie było od początku
        najmniejszych problemów. Pies jest nieduży więc specjalnie nie zadeptuje
        grządek, było trochę problemów z ryciem w ziemi - wiadomo jamnik musi zajrzeć w
        każdą dziurę, ale wystarczy parę razy go upomnieć na początku sezonu i jest
        spokój. Nigdy nie był uczony, że nie należy załatwiać się na działce, bo ten
        problem nie przyszedł nam do głowy. Kiedyś po prostu zauważyłam, że kręci się
        niecierpliwie i zachowuje tak kiedy chce z domu wyjść na spacer. I rzeczywiście
        tak jak pisaliście mój pies też traktuje działkę jak dom i potrzebuje być
        wyprowadzany z niej "na dwór".
      • marnamania Re: psy na działce 01.01.14, 13:17
        no ja niestety muszę się zgodzić z przedmówcą. również cierpię na niewiarę w ludzi. owszem są świetni ludzie, organizacje itp., ale jakoś mam wrażenie, że w mniejszości... proszę się przejść do pierwszego lepszego schroniska i porozmawiać z pracownikami. miałam okazję być wolontariuszką w azylu (w tej chwili niestety nie mogę bo wyprowadziłam się do innego kraju) i wiary w ludzi coraz mniej ;/
        • annu_uszka Re: psy na działce 03.01.14, 13:25
          Niestety ja też jestem do ludzi dość sceptycznie nastawiona. Tyle razy w mojej wiosce pojawiały się już porzucone psy i koty, nie wiadomo skąd - tak po prostu się przybłąkały, ktoś z samochodu musiał wyrzucić po drodze. Wielu z moich sąsiadów jest "posiadaczami" zwierząt - co z tego, skoro zamiast w domach trzymają je na podwórkach, biegające samopas, bez schronienia, ciepłego kąta, porządnego jedzenia... Niektórzy totalnie nie powinni mieć psów czy kotów!
          A co do ogrodu - mój psiak jak był mały to szalał po grządkach, ale wiadomo, szczeniak bawić się chciał. Jak dorósł to nauczył się chodzić po ścieżkach :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja