hippo 17.05.02, 11:01 Mam południowo-zachodni balkon, czy kobea będzie się tam czuła dobrze? Czy powinnam ją nawozić? Jeśli tak, to czym i jak często? Czy toleruje inne rośliny posadzone w tej samej skrzynce? Bardzo dziękuję... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
elinka1 Re: Kobea raz jeszcze... 17.05.02, 14:17 Skoro juz jestesmy przy kobei to prosze o odpowiedz na pytanie czy istnieje w naszych warunkach mozliwosc przetrzymania sadzonek przez zime? W ubieglym roku udalo mi sie ja wychodowac, ale zaczelam chyba troche za pozno, pierwsze kwiaty zostaly zwazone przez przymrozki(:. W tym roku nasionka wysialam w polowie marca, sadzonki maja juz po 2 dodatkowe listki i wasy, boje sie jednak, ze to tez bedzie za pozno. Wyczytalam wlasnie na forum, ze trzeba je wysiac w lutym, bo kobea ma dlugi okres wegetacji. Jednoczesnie wiem, ze w innym klimacie jest to roslina wieloletnia, a klika lat temu sprzedawca na bazarze zachwalal, ze mozna ja zima schowac do komorki i wystawic na wiosne. Obecnie jednak czytam, ze w naszym klimacie jest to roslina jednoroczna. Wiec jak to z ta kobea jest? Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
ktys Re: Kobea raz jeszcze... 17.05.02, 21:23 sadzę co roku kobeę na balkonie.Sadzonki rosną w pojemniku 10 l.Rosną bardzo intensywnie.Nawożę florowitem.Balkon jest bardzo nasłoneczniony.W ostatnim roku doczekałam się własnych nasion ale słabo wykiełkowały i mam tylko jedną sadzonkę.U nas traktuje się ją jako roślinę jednoroczną.Pozdrawiam i zachęcam do uprawy. krysta Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Kobea raz jeszcze... 17.05.02, 21:36 Kobee mam zawsze jeden sezon.Kupuje gotowe roslinki,dosc wysokie-ok 30 cm.Kwitnie do pierwszych mrozow. Odpowiedz Link Zgłoś
uwazna Re: Kobea raz jeszcze... 17.05.02, 22:58 Balkon południowo-zachodni - jak najbardziej. Nie ma jakichś szczególnych wskazań co do nawozu. Ja nawoziłam pokonem. Ale uwaga, kobea nie lubi przenawożenia. Nie wiem, czy można ją posadzić razem z innymi roślinami. Odradzałabym, bo kobea czepia się wszystkiego, co jest w pobliżu, więc ciągle trzebaby kwiaty rozplątywać. Skrzynka powinna mieć minimum 50cm. Jeśli sadzimy więcej kobei, to zalecana odległość między nimi wynosi 60cm. Rzeczywiście doczekać się kwiatów przy hodowli z nasion jest trudno. Podobno nasiona należy umieszczać w glebie na sztorc. Znacznie pewniejsze jest kupno gotowej sadzonki. Jeżeli będzie duża, a pogoda dopisze, to pierwszych kwiatów można spodziewać się na początku sierpnia. Jeśli nie, to odpowiednio później. Ale kwitnie bardzo wytrwale i obficie. U mnie kwitła nawet w temp. kilku stopni poniżej zera. Z kwiatów kapie trochę lepkiego soku. Tempo wzrostu tej rośliny jest imponujące. Doskonale trzyma się balustrady i chropowatych ścian. Wymaga obfitego, lecz nie za częstego podlewania. Na przesuszenie reaguje zwijaniem liści. Kobea (Cobea scandens) występuje też w wersji białej i niebieskiej. U nas jednak chyba nie do zdobycia. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Kobea raz jeszcze... 18.05.02, 09:35 Ja do okraglej duzej donicy wkladam ok.3-5 kobei,juz takich 30-to cm.Tak mi ogrodnik poradzil.I podlewam tylko woda przez caly sezon.Dodam jeszcze,ze donica stoi na tarasie i deszcz na nia nie pada. Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy.wozniak Re: Kobea raz jeszcze... 18.05.02, 21:30 Witam na forum Gazety! Kobea to roślina wieloletnia i czasem nawet wytrzymuje pod przykryciem nasze zimy szczególnie na ciepłym balkonie. Niestety jest trudna do przetrzymania bo ciągle chce rosnąć i trzeba dużo wprawy aby jej nie zasuszyć, a jednocześnie zahamować wzrost. Podobnie jak datury można ją przechować na chłodnej klatce schodowej. Najłatwiej w chłodnej szklarni lub oranżerii. Sam wielokrotnie przechowywałem ja na oszklonym balkonie. Ważne aby bryła korzeniowa nie przeschła i nie przemarzła wówczas wiosną odbija od korzeni lub nie przemarzniętych pędów. Pozdrowienia, Jerzy Woźniak Odpowiedz Link Zgłoś
valeria Re: Kobea raz jeszcze... 29.05.02, 16:40 Kobea jest rośliną, którą uprawia (i z powodzeniem) moja mama. Można kupić nasiona kobei niebieskiej i fioletowej. Nasionka sadzi w styczniu/lutym. Rzeczywiście wkłada je do ziemi "na sztorc". Przy zakupie doradzam dokładne sprawdzenie daty ważności nasion - o tej porze można kupić już stare, a to się jednak odbija na późniejszej uprawie. Gdy nasiona wykiełkują i roślinki mają ok. 15 cm wysokości (rosną szybko, ale są dość rachityczne), należy im uszczknąć czubki. Dzięki temu zyskują ładniejszy pokrój i chyba szybciej rosną. Na pewno stają się bardziej gęste. Można poeksperymentować i próbować urwany czubek umoczyć w ukorzeniaczu i posadzić do doniczki - przyjmuje się mniej więcej 50% sadzonek. Kobee sadzę w doniczkach 5 litrowych po dwie. Bardzo się rozrastają, dlatego odradzam sadzenie z nimi innych roślin. Z kolei duże rośliny, osychają od dołu (żółkną liście) co nie wygląda ładnie. Mozna próbować przysłonić to donicą albo miską z inną kwitnącą rośliną. Ponieważ liście kobei się interesująco przebarwiają (na bordowo - brązowo - fioletowo, zwłaszcza pod koniec lata) dobrze komponują się np. z różową werbeną. Ciekawe ( i wygodne!) jest to, że kobea - mimo, iż jest w efekcie naprawdę dużym pnączem - nie wymaga żanych specjalnych podpór i rusztowań. U mnie wspinała się po dwóch sznurkach i po sobie samej. Na wczesne kwitnienie ma wpływ termin siewu - im wcześniej tym lepiej. Jeżeli zasadzisz roślinę odpowiednio wcześnie - doczekasz się własnych nasion. Mimo dobrych chęci - nie udało mi się przetrzymać kobei przez zimę. Pozdrawiam, valeria Odpowiedz Link Zgłoś