Dodaj do ulubionych

Monitorowanie temperatury

26.01.05, 21:33
Chciałbym śledzić temperatury w ogródku przydomowym. Czy może ktoś z
forumowiczów posiada coś takiego abym mógł śledzić średnie temperatury
dobowe, miesięczne.Wszelkie wskazówki mile widziane.
Obserwuj wątek
    • jacekp11 Re: Monitorowanie temperatury 26.01.05, 23:07
      Jeśli jest to ogródek przy domu to wystarczający będzie termometr MIN-
      MAX.Zapamiętuje on najniższą i najwyższą temperaturę.Wystarczy raz dziennie
      odczytać temp. i "wyzerować" skalę.Kolejnej doby ponownie zapamięta skrajne
      temperatury.Są do kupienia różne typy w marketach budowlanych,centrach
      ogrodniczych itp.
      • wcyrku1 Re: Monitorowanie temperatury 26.01.05, 23:36
        Są też "stacje pogodowe" - 2lub 3 czujki temp.do zainstalowania w ogrodzie i
        rodiowo przek temp.do domu + barometr. odczyt w mieszkaniu bez wychodzenia z
        domu. Są tańsze wersje z czujkami przewodowymi.
        • jacekp11 Re: Monitorowanie temperatury 26.01.05, 23:52
          Myśle ,że istotna jest kwestia ceny termometr MIN-MAX kosztuje o ile się nie
          mylę ok.30 zl,a stacja pogodowa z czujkami chyba rzędu kilkuset zl.
          • ksh54 Re: Monitorowanie temperatury 27.01.05, 00:29
            Wymienione wcześniej urządzenia tj. termometr min. max. czy też droższe stacje
            pogodowe odczytują temperatury. Ale ja też chciałbym znać średnie temperatury
            dobowe, miesięczna czy nawet roczna. Wyżej wymienione "zabawki" tego nie
            wskazują.
            • mjot1 Re: Monitorowanie temperatury 27.01.05, 11:34
              Oj Droga Ksh54... Jak do wszystkiego tak i do wszelakiego monitoringu trzeba
              dołożyć choćby i minimum własnego wysiłku.
              No chyba, że nabędziesz ową stację wraz z obsługą...
              Hmmm... „Robota” na trzy zmiany, czyli czterech zatrudnionych przemnożyć przez
              godziwą staweczkę (bo chyba nie okażesz się krwiopijcą bez serca?) do tego
              obowiązkowe składki, koszta ogólne itd. itd., to wyjdzie...
              Wiesz co?
              To ja za połowę tej kwoty będę Ci odczytywał tę temperaturę i skrupulatne
              czynił zapisy.
              Co Ty na to?

              Najniższe ukłony!
              Słynny meteorolog M.J.
              • wcyrku1 Re: Monitorowanie temperatury 27.01.05, 14:24
                Uśrednione dane można uzyskać z lokalnych biur meteo. Dla mocno nakręconych
                fanów komputerowego ogródka wydaje mi się właściwym pomiar temp przy gruncie i
                na wysok. ok. 1,5m / czujki zacienione/ oraz pomiar wilgotności w tych
                miejscach + wilgotność gruntu.Dane takie pozwalają wykreślanie punktów rosy
                oraz prognozowanie skutków przymrozków i uruchamianie instal. zamgławiajacej
                lub deszczowni
                • jacekp11 Re: Monitorowanie temperatury 27.01.05, 19:39
                  Wiem,że profesjonalne pomiary wymagają sprawdzenia temperatury w gruncie nie
                  pamiętam tylko na jakiej głębokości norma przewiduje umieszczenie
                  czujek.Myślę,że to istotna uwaga dla ksh54...,że o tym zapomniałem przy
                  pierwszej wypowiedzi.
    • antares777 Re: Monitorowanie temperatury 27.01.05, 23:56
      ksh54 napisała:

      > Chciałbym śledzić temperatury w ogródku przydomowym. Czy może ktoś z
      > forumowiczów posiada coś takiego abym mógł śledzić średnie temperatury
      > dobowe, miesięczne.Wszelkie wskazówki mile widziane.

      Hej!

      Nie chciałbym być niedyskretny i domniemywać płci autora(ki), ale skoro SYSTEM
      twierdzi, że ksh54 jest ONA, to pewnie ma rację - bo SYSTEMY tak mają. ;)

      Za to z treści domniemuję, że ksh54 chce SAM pobawić się w śledzenie i
      wyciąganie wniosków, (słusznie) mając w nosie dane z baz meteo-, aero-, agro- i
      tym podobnych.
      Moje obserwacje wskazują, że co baza to inne dane, bo to i innny sprzęt
      pomiarowy i inne warunki pomiaru i coś innego miał na względzie ÓW "uczony",
      gdy konstruował sobie (a i nam) swą średnią.

      Tu szczypta wiedzy absolutnej (mojej, oczywiście):

      Cóż to jest temperatura średnia?
      Ktoś napisał, że wystarczy użyć termometru z blokadą stanów minimalnego i
      maksymalnego i w odpowiednim momencie je zerować. Jasne że można, tylko czy
      wtedy uzyskamy to, o co ksh54 chodziło? Będziemy mieli wartości temperatur:
      maksymalnej i minimalnej, zarejestrowanych w jakimś (dokładniej: od chwili
      ostatniego "wyzerowania") okresie czasu - i nic ponad to. Średnia arytmetyczna
      tych wartości będzie tylko wynikiem wyliczenia i będzie się miała tak do
      temperatury średniej, jak pięść do nosa.
      Dlaczego?
      Bo temperatura średnia, to nie średnia arytmetyczna - to średnia ważona, która
      nie tylko uwzględnia temperatury ekstremalne, które wystąpiły w jakimś okresie
      czasu, ale i wszystkie możliwe temperatury pośrednie, wraz z czasem ich
      trwania.
      Gdyby pokusić się o wykonywanie i rejestrację pomiarów temperatury w stałych
      odstępach czasu, a następnie sporządzić wykres, gdzie na osi odciętych będzie
      czas a na osi rzędnych temperatura, to temperaturę średnią można wyznaczyć
      przez podzielenie pola powierzchni, zawartej pomiędzy linią wykresu, osią
      odciętych i linie brzegowe początku i końca badanego okresu, przez długość tego
      okresu.
      Mówiąc bardziej naukowo: jest to iloraz całki oznaczonej w granicach od chwili
      t1 do chwili t2 z temperatury "po czasie" i wartości czasu, jaki upłynął od
      chwili t1 do chwili t2 - tu serdecznie przepraszam wszystkich ogrodników z krwi
      i kości, albowiem zamieszczanie takich tekstów na forum ogrodniczym jest rzeczą
      co najmniej niegrzeczną . :)))
      Oczywiście, linia tego wykresu będzie kanciasta - im rzadziej będziemy
      wykonywać odczyty - tym bardziej kanciasta, a im częściej - tym "gładsza".
      Ponieważ zmiany temperatury to proces ciągły, więc powinniśmy tak dobrać
      częstotliwość wykonywania pomiarów, by kanciasta linia wykresu była możliwie
      najbliższa "płynnemu" przebiegowi zmian temperatury, a tym samym zestaw wyników
      pomiarów możliwie najwierniej odzwierciedlał przebieg rzeczywisty badanego
      procesu.
      Czyli jak często?
      Śmiem twierdzić, że dla celów domowych wystarczy co godzinę, ale w dnie
      słoneczne z cumulusami zasuwającymi jak pershingi (np. latem na Suwalszczyźnie)
      może się tak zdarzyć, że zawsze moment pomiaru trafi w chmurkę (i wtedy wyniki
      będą zaniżone) albo w słoneczko (i wtedy błąd będzie w drugą stronę). Innym
      przykładem może być pomiar w warunkach szybko przemieszczajacego się frontu
      atmosferycznego, kiedy to temperatura w ciągu godziny może spaść z +32 do +16
      stopni.
      No więc co pół godziny? Może. Nie ma mądrych.

      Tutaj jeszcze inny aspekt tej sprawy: gdyby Mjot miał wykonywać te pomiary co
      pół godziny i to w dzień i w nocy (a jakże, a noc to co? - też trza mierzyć i
      zapisywać i nanosić na wykres), to - jakem zgred stary - po tygodniu ten, który
      chlubił się na tym forum swoim lenistwem patentowanym, może wylądować w Sevres
      pod Paryżem jako wzorzec pracowitości (nb tuż obok Korzeniowskiego, którego
      umieścił tam niejaki Szaranowicz, podczas transmisji TV z ostatniej olimpiady).

      Tutaj wznoszę szklaneczkę z płynem złocistego koloru i białym kołnierzykiem za
      pomyślność naszego literata, a i rękę, uzbrojoną w paczkę fajrantów, jako
      symbolu piątkowej popołudniowej wolności, w jego stronę wyciągam :)))

      Reasumując: chcąc mieć wartość średnią temperatury, trzeba mieć zanotowane
      wartości temperatury możliwie często, a następnie stosując metody ogólnie znane
      (przynajmniej teoretycznie) - czy to analityczne, czy to graficzne, czy
      zlecone, czy jakieś inne - doprowadzić do wyliczenia pola powierzchni "pod"
      wykresem temperatur i podzielć tę wartość przez długość odpowiedniego "odcinka"
      czasu.

      Skąd wziąć odczyty temperatur?
      Można ganiać pod krzaczek i na kolanach zczytywać z termometru w dzień i w
      nocy, podporządkowując tej czynności rozkład doby, tygodnia .... i tak dalej,
      myląc się w odczycie, myląc się przy zapisie, popełniając bład paralaksy i
      jeszcze parę innych.
      A można do tego wykorzystać maszynę.

      Maszyna numer 1.
      Termograf, czyli termometr sprzężony z urządzeniem piszącym, robi nam na pasku
      papieru wykres. Zasada jego działania polega na tym, że piórko (bądź mazak)
      zmienia swoje położenie w zależności od temperatury (a zależność ta jest
      liniowa) i znaczy nam na papierze, który cały czas przesuwa się ze stałą
      prędkością, swoje chilowe położenie. Ponieważ ruchy pisaka i ruchy papieru są
      procesami ciągłymi (albo prawie), w efekcie uzyskujemy wierny wykres zależności
      temperatury od czasu. Urządzenie takie jest znane turystom i bywalcom
      Zakopanego - jest zamontowane w skrzynce meteo przy ulicy Kościuszki.
      Wystarczy taki pasek papieru wyciągnąć co jakiś czas i na uzyskanym
      wykresie "popracować". Znane są mi rejestratory, które mogą (używając różnych
      kolorów) rejestrować jednocześnie osiem procesów, a więc problem gdzie
      zainstalować termometr (czy inny czujnik - np. wilgotności) rozwiązuje się sam.
      Problem powstaje dopiero w momencie "opracowania wyników pomiarów", bo to jest
      praca benedyktyńska, grożąca utratą wzroku i dobrego samopoczucia i rychło
      prowadząca do pytania: "po co mi to było?".

      Maszyna numer 2.
      Komputer, wyposażony w odpowiedni program i odpowiednie "urządzenie
      peryferyjne".
      Wbrew pozorom, nie jest to rozwiązanie drogie, bo do tego celu najlepszym
      będzie "dziadek" z procesorem 386 - cena nie wyższa (pewnie) niż 50 zł,
      wyposażony w DOSa albo Windows 3.11.
      Komputer, włączony non-stop, będzie sam pilnował pory wykonania pomiaru,
      wykonywał te pomiary, zapisywał wyniki i je opracowywał - pod warunkiem, że
      wsadzimy mu odpowiednie oprogramowanie. Tu zaznaczam, że pomiary temperatury i
      ich rejestracja to jedno, a opracowanie wyników - to drugie i nigdzie nie jest
      powiedziane, że ma to robić jeden program - kombajn Bizon z wodotryskami.
      Optymalnym rozwiązaniem wydaje się być okresowe zczytywanie zarejestrowanych
      danych na dyskietkę, a następnie opracowywanie wyników już na innym -
      współczesnym komputerze za pomocą arkusza, np. Excela.
      Jako urządzenie peryferyjne można - i tutaj mógłbym zacząć wymieniać całą gamę
      różnych możliwości, jednocześnie obrażając najbardziej szanującą się część
      ogrodniczego społeczeństwa. Więc nie uczynię tego, natomiast zapewniam, że jest
      bardzo wiele miejsc na Wielkim Śmietnisku, gdzie można takie informacje
      znaleźć. Choćby na forum ELEKTRODA.
      Ja bym proponował odwiedzenie strony pana Mariusza Janikowskiego, publicysty
      miesięcznika "Radioelektronik Audio-HiFi-Video":
      republika.pl/bc107/index.html
      Pod adresem: republika.pl/bc107/projekty.html
      przedstawia on opis i schemat taniego i prostego urządzenia o
      nazwie: "Termostat komputerowy z przetwornikiem Smt160-30" , które - moim
      zdaniem - można łatwo przystosować do celów pomiaru i rejestracji temperatury.
      A może warto wejść z nim w kontakt i namówić go na modyfikacje? Nie byłoby
      wtedy problemu z prawami autorskimi, a i "siła fachowa" na pewno będzie fachowa.

      To tyle, wybaczcie gadule i
    • antares777 Re: Monitorowanie temperatury - dokończenie ;) 27.01.05, 23:57
      Pomachiwajki! :))))

      Stary zgred
      • jacekp11 Re: Monitorowanie temperatury - dokończenie ;) 28.01.05, 09:30
        Czytając ten wątek zastanawiam się czemu to służy i czy ktoś faktycznie będzie
        miał z tego pożytek?
        Czy ksh54 faktycznie chodziło o odpowiedz którą rozbłyśnie popijając
        szklaneczkę złocistego płynu antares777 ?
        -jesli tak to faktycznie pomylił/a/ dział forum.

        Bo mi ogrodnikowi-amatorowi do monitorowania temperatury w swoim ogródku i
        szklarni naprawdę wystarczy termometr min-max kupiony kilka lat temu za 30zł w
        supermarkecie.
        • antares777 Re: Monitorowanie temperatury - dokończenie ;) 28.01.05, 12:42
          Hej!

          Na początku muszę zaznaczyć, że jestem niespotykanie spokojny człowiek, ale ...

          wzorując się na metodyce śledztwa, prowadzonego przez Najwyższe Komisje
          Śledcze, można wysnuć przypuszczenie, że:

          1/ postawiłem autorowi wątku umowną szklankę złocistego płynu,
          2/ dodałem do tego telefon komórkowy najnowszej generacji,
          3/ pozwoliłem mu przewieźć się moją Blondie,
          4/ ...
          5/ ...

          tylko po to, aby autor tego wątku założył wątek o takiej właśnie treści, a
          celem tych moich wysiłków było ZABŁYŚNIĘCIE na forum OGRODY.

          Hmmm...

          Może tylko dodam, że zdarzają się na świecie sprawy, które nie tylko filozofom,
          ale nawet ogrodnikom amatorom, zaopatrujacym się w supermarketach (a może
          właśnie dlatego) się nie śniły.
          Zdarzają się bowiem ludzie, których zainteresowania sięgają cokolwiek wyżej niż
          czubek wzrostu u dopiero co wykiełkowawszej rzodkiewki ozimej - i to wiem na
          pewno.

          Pomachiwajki

          Stary zgred
          • wcyrku1 Re: Monitorowanie temperatury - robi się gorąco 28.01.05, 13:57
            Sądzę że Jacek miał na myśli autora tematu :-monitorowanie....
          • palo_ma1 Re: Monitorowanie temperatury - dokończenie ;) 28.01.05, 14:25
            Antares,

            Intuicja jaka taka podpowiadała mi, że przesadzasz z tym całkowaniem
            po krzywej temperatury. Podpowiedź okazała się niezła, gdyż poniższy
            cytat z materiałów dla studentów jednej z naszych szkół morskich
            (chyba bzdur ich nie uczą, to kwestia bezpieczeństwa żeglugi?)
            wskazuje wyraźnie na bardziej praktyczne podejście meteorologów
            do pojęcia temperatury średniej dobowej, w sposób nieco umowny.
            Pozwolę sobie tu zamieścić linka:
            ocean.wsm.gdynia.pl/student/meteo1/temp1.htm
            i zacytowac fragment:
            "Temperatura średnia dobowa - uśredniona wartość temperatury powietrza
            dla danej doby. Jeśli stacja pracuje w reżimie synoptycznym
            (8 lub 4 pomiary na dobę, tj. wykonuje pomiary o godzinie
            00, 03, 06, 09, 12, 15, 18 i 21 GMT) średnią dobową oblicza się
            jako średnią arytmetyczną z wykonanych pomiarów.
            Przy pracy stacji w reżimie klimatycznym poszczególne służby meteorologiczne
            stosują własne formuły do obliczania temperatury średniej dobowej.
            W wielu krajach temperaturę średnią dobową oblicza się jako średnią
            z temperatury maksymalnej i temperatury minimalnej ((tmax + tmin)/2)"

            Pozdrawiam pm
            • antares777 A to się porobiło ;) 28.01.05, 17:26
              Hej!

              Najpierw przykład z życia (już go podawałem na tym forum, ale nie zaszkodzi
              jeszcze raz):

              Mamy dwóch facetów:
              - pierwszy ma 70 lat,
              - drugi ma lat 10.
              Średnia ich wieku wynosi: (70 + 10)/2 = 40 lat.
              A zadowolić dziewczyny nie ma kto :(

              Dokładnie tak samo ma się średnia arytmetyczna z temperatur: maksymalnej i
              minimalnej do rzeczywistej temperatury średniej.

              Jest to odpowiedź na sugestie użycia termometru z blokadą wskazań skrajnych
              (tego z supermarketu) i na ostatnie zdanie z wypowiedzi palo_ma1:

              > W wielu krajach temperaturę średnią dobową oblicza się jako średnią
              > z temperatury maksymalnej i temperatury minimalnej ((tmax + tmin)/2)"

              Czyż nie odniosłem się do tego stwierdzenia wyprzedzająco w moim tekście?
              Przypomnę:
              "Moje obserwacje wskazują, że co baza to inne dane, bo to i innny sprzęt
              pomiarowy i inne warunki pomiaru i coś innego miał na względzie ÓW "uczony",
              gdy konstruował sobie (a i nam) swą średnią."

              Przy całym szacunku, jaki żywię do palo_ma1, nie mogę się zgodzić z jego
              sposobem rozumowania.
              palo_ma1 napisał:
              > cytat z materiałów dla studentów jednej z naszych szkół morskich
              > (chyba bzdur ich nie uczą, to kwestia bezpieczeństwa żeglugi?)
              > wskazuje wyraźnie na bardziej praktyczne podejście meteorologów
              > do pojęcia temperatury średniej dobowej, w sposób nieco umowny.

              Wszystko to prawda, ale ... cóż nas to może obchodzić?

              Nas pownno obchodzić WYŁĄCZNIE to, co napisał ksh54, jako autor wątku.
              Dlaczego? Dlatego, że to ON, a nie rektor - choćby najbardziej renomowanej
              uczelni morskiej - zadał nam zadanie domowe i powinniśmy odrobić je zgodnie z
              treścią. Dokładnie z treścią zadania i wszelkie odstępstwa od tej treści
              powinny być traktowane jak praca "nie na temat" i stosownie ocenione.

              A jaka była treść zadania? Przypomnę:

              ksh54 napisała:

              > Chciałbym śledzić temperatury w ogródku przydomowym. Czy może ktoś z
              > forumowiczów posiada coś takiego abym mógł śledzić średnie temperatury
              > dobowe, miesięczne.Wszelkie wskazówki mile widziane.

              Czy nie napisał śledzić? - Co znaczy słowo "śledzić"?
              Czy wspomniał coś o temperaturach maksymalnych czy minimalnych?

              W zamieszczonych tu wypowiedziach snuto domysły typu: "po co to komu", "na co
              się to przyda" itp., a także podawano sugestie co do ewentualnego zwiększenia
              ilości punktów pomiarowych i do mierzenia innych parametrów.

              Mnie nie interesuje, po co to jemu. Zakładam, że ma taką chłopięcą fanaberię i
              już. Podobno prawdziwy mężczyzna pozostaje chłopcem do śmierci - a kto tego nie
              wie, to pewnie Hemingwaya nie czytał.

              A jeśli on nie podaje, po co mu to jest potrzebne, to nasza odpowiedź powinna
              dotyczyć samej idei wykonywania pomiarów, a nie takiego czy innego pójścia na
              skróty i uproszczenia - bo w konkretnym przypadku można sobie na to pozwolić
              albo dlatego, że sąsiad Antek tak zrobił i mu się nic nie stało.

              Dlatego w swej wypowiedzi posłużyłem się definicją UNIWERSALNĄ, stosowaną
              powszechnie w świecie nauki poważnej, przy określaniu wartości średnich
              dowolnych parametrów fizycznych, mierzonych przy różnych okazjach (stąd ta
              całka). Może to być temperatura, wilgotność, ciśnienie takie czy siakie, poziom
              napełnienia zbiornika czy ugięcia konstrukcji. To jest prawda absolutna.

              Co my z nią zrobimy - to nasza sprawa, nasze umiejętności i nasze ryzyko.
              Na pytanie sformułowane ogólnie nie można dawać odpowiedzi szczegółowych, bo
              może to przynieść skutki raczej opłakane.

              Jaki użytek zrobi z mojej odpowiedzi autor wątku - jego sprawa i nie nam
              oceniać.

              To chyba tyle

              Pomachiwajki

              Stary zgred
              • wcyrku1 Re: A to się porobiło ;) 28.01.05, 17:49
                Teraz już wiem po co jest zima - by doczytać do końca. Latem nie byloby czasu.
                • jacekp11 Re: A to się porobiło ;) 28.01.05, 22:12
                  Włączyłem komputer i stwierdziłem,że to moje "zabłyśnięcie" trochę jednak ukuło
                  niespotykanie spokojnego człowieka.
                  A tak wogóle zwrot "śledzić temperatury" oznacza min. poznanie temperatur
                  skrajnych-minimalnej,maksymalne j jak i pośrednich między nimi.
              • mjot1 Re: A to się porobiło ;) 28.01.05, 21:56
                O joooj! Antaresie! Poczytałem i...
                Dalibóg! Toż qrcze w niezłą wpakowałem się kabałę.
                Jedyna nadzieja ma w tym, że Ksh54 nie skorzysta jednak z mej nieprzemyślanej,
                pochopnej propozycji...
                Sam już nie wiem, co by tu teraz rzec ażeby nie skłamać...

                Hmmm... Tak na stronie...
                Czy słowo nieprzemyślane, ot tak rzucone pochopnie nieszczerym jest, czy wręcz
                przeciwnie, dlatego że nieskażone myślą przewrotną szczerym jest właśnie?

                A jeśli Ksh uchwyciwszy za słowo publicznie ciśnięte trzymał mnie jednak twardo
                będzie?
                Cóż... Mnie nieborakowi któren świat pierwszy raz w niedzielę był ujrzał ani
                chybi sczeznąć przyjdzie...
                Oj doloż moja dolo...

                Najniższe ukłony!
                Pogrążon w rozpaczy czarnej M.J.
                • antares777 Re: A to się porobiło ;) 28.01.05, 22:39
                  mjot1 napisał:

                  A jeśli Ksh uchwyciwszy za słowo publicznie ciśnięte trzymał mnie jednak twardo
                  >
                  > będzie?
                  > Cóż... Mnie nieborakowi któren świat pierwszy raz w niedzielę był ujrzał ani
                  > chybi sczeznąć przyjdzie...
                  > Oj doloż moja dolo...

                  Nie może tak być! Pókim żyw! I nie będzie!!!

                  I niech za kaftan ułapi, a trzyma mocno!

                  Wszak czyżeś nie napisał był?:
                  "Hmmm... „Robota” na trzy zmiany, czyli czterech zatrudnionych przemnożyć przez
                  godziwą staweczkę (bo chyba nie okażesz się krwiopijcą bez serca?) do tego
                  obowiązkowe składki, koszta ogólne itd. itd., to wyjdzie...
                  Wiesz co?
                  To ja za połowę tej kwoty będę Ci odczytywał tę temperaturę i skrupulatne
                  czynił zapisy.
                  Co Ty na to?"

                  Jeśli Cię chwyci za słowo, to będzie oznaczać, że warunki Twoje przyjął.
                  A że sumka zdaje się być okrągłą, zmontujemy maszynę numer 2 i będzie się samo
                  pasło. A Ksh54 będzie wyskakiwał z portfela :) A Ty będziesz inkasował i
                  będziesz miał środki, by od czasu do czasu zaprosić mnie na jasne w korzuszku.
                  A wtedy, wzmacniając się Mocnymi i relaksując się "po robocie" Fajrantami,
                  będziemy mogli prawdziwie zachwycać się urokami, jakich nie szczędzi nam
                  Najświętsza Mateczka Natura :)))

                  Gorzej będzie, jeśli Cię oddelegują do Sevres, bo tam zwariowany zachód i
                  wszystkie przedziały dla niepalących :(

                  Pomachiwajki

                  Stary zgred
                  • mjot1 Re: A to się porobiło ;) 29.01.05, 12:40
                    O dzięki Antaresie!
                    Dzięki Tobie, choć baaardzo nikła to jednak zaświtała nadziei skierka...
                    A i Ksh jak na razie przemilczał...
                    Więc może mi się uda? (Jak już nie jeden raz w mym dotychczasowym marnym
                    żywocie).
                    Ot czasem człek tak palnie...
                    A swoją drogą to interesująco Ksh do sprawy podchodzi...

                    Najniższe ukłony!
                    Nadal czując się niewyraźnie :-) M.J.
                    • antares777 Re: A to się porobiło ;) 30.01.05, 13:15
                      Hej!

                      A nie trop sie Mjocie, bo ni mos cymu.
                      Un tam teros myśli a kombinuje, boś mu doł do myślynio. A miyso se to w rozumie
                      i kalkuluje i trza mu dać cas, boś przecie dutki fcioł niemałe.
                      Nie beee źle, Ci padom, nie beee.

                      A tera trza siednonć se przed lufcikiem i patrzeć, bo ta bedom Małyse lotali.
                      No i cosi złocistego w rence tyż trza mieć.

                      Twoje zdrowie Mjocie i bośkanio dla Twoi lepszy połowy!

                      Pomachiwajki

                      Stary zgred
                • ksh54 Re: A to się porobiło ;) 28.01.05, 23:27
                  Nie spodziwałem się że mój pierwszy wpis na forum tak rozgrzeje atmosferę.
                  Chcę wyjaśnić dociekliwym po co mi te odczyty temperatur. Interesuję się
                  roślinami nie z naszej szerokości geograficznej. O powodzeniu uprawy tych
                  roślin bardzo często decyduje ciepła zima , gorące lato. Ja jestem trochę
                  dociekliwy i chciałbym wiedzieć dlaczego w jednym roku egzotyczne rośliny
                  rozwijają się lepiej a w innym znacznie gorzej.Czy wpływ na to miał ciepły
                  kwiecień czy też październik. Mając bazę temperaturową można dość do jakiegoś
                  wniosku i wyeliminować popełniane nieświadomo błędy w uprawie.
                  Oczywiście można korzystać z informacji np. ze strony :
                  www.imgw.pl/wl/internet/meteo/sredmiestemp.html ale jak przeglądam tą
                  mapę i widzę że średnia miesięczna temperatura grudnia jest taka sama na Dolnym
                  Śląsku jak i w Białymstoku czy Lublinie to wybaczcie ale nie chce mi się w to
                  wierzyć. Wpływ na średnią temperaturę ma też lokalny mikroklimat. W dużych
                  miastach występuje tak zwane zjawisko miejskiej wyspy cieplnej. Na tej mapie
                  jest jakaś średnia temperatura i czynniki podwyższające lokalnie temperaturę są
                  nie uwzględniane. Dlatego postanowiłem sam mierzyć temperaturę w ogrodze bo
                  lokalne stacje metorologiczne nie chcą udostępnić danych.Dla zainteresowanych
                  klimatem forumowiczów z Górnego Śląska podaje stronę dosyć przyzwiocie
                  opisanego grudnia 2004
                  www.imgw.katowice.pl/Biuletyn/Grudzien_2004.html
                  Gorąco pozdrawiam ksh54
                  • jacekp11 Re: A to się porobiło ;) 29.01.05, 00:08
                    Opisz swoje doświadczenia z uprawą takich roślin w wątku"Uprawa roślin
                    ciepłolubnych w gruncie".Nie przeceniaj też przy uprawie tych roślin wpływu
                    temperatury bo na rozwój w danym roku chyba największy wpływ ma ilość opadów .
                    Moim zdaniem aby wysnuć wnioski co do uprawy trzebaby mierzyć
                    temperaturę,opady i cały ogół innych czynników .
                    • wcyrku1 Re: A to się porobiło ;) 29.01.05, 14:12
                      Duży wplyw na rozwój roślin cieplolubnych w gruncie ma temp gruntu, w tym
                      celu przykrywam syst.korzeniowy czarną tkanina polietylenową/ np winorośl/
                      podlewam tez ciepła wodą- podgrzewaną nawet w dni pochmurne - plastykowy 1000l
                      zbiorniki pomalowany na czarno, okryty folią, wodę pompuję ze studni "
                      płytkozmineralizowanej"
                  • antares777 Re: A to się porobiło ;) 30.01.05, 12:46
                    Hej!

                    Witaj w Klubie Dociekliwych :))

                    Nie przejmuj się, że trochę powiało :) Takie wiatry bardzo dobrze robią w
                    okresie stagnacji, kiedy to człek miota sie z kąta w kąt i nie bardzo wie, co z
                    sobą uczynić, a pod ręką nie ma nikogo "na przylewkę".

                    Całość dotychczasowej dyskusji podsumuję przytaczając moje wietnamskie imię: Yo-
                    To-Choow (wym.: jotoczuł). :))))

                    Wspomniałeś o mikroklimacie miejskim. Wszystko to prawda, a i jeszcze dodam od
                    siebie - z moich paroletnich obserwacji.

                    Jak niektórzy wiedzą, mieszkam w oklicy "willowo-działkowej", 1,5 km na
                    południe od Huty K. i - jak to w tym wieku bywa - obserwuję pogodę na moim
                    podwórku.
                    Generalnie, ma się ona nijak do prognoz przepowiadaczy: i tych, z telewizorni
                    państwowej i tych, z telewizorni prywatnych i do objawień wizjonera
                    Zalewskiego, a szczególnie do tego, co zapowiada stacja meteo, zainstalowana na
                    lotnisku w Muchowcu (a to przecież niespełna 25 km).
                    Mało tego: wielokrotnie zdarza mi się obserwować - szczególnie latem - ciężkie
                    zwały chmur, przetaczające się z zachodu na wschód, z wstęgami ulewy i z
                    błyskawicami. Widzieć, jak upragniona woda leje się z nieba - ale nie u mnie,
                    tylko 2-4 km na południe ode mnie. Leje w Kazimierzu, Ostrowach, Maczkach, na
                    Cieślach (to dzielnice Sosnowca) - a u mnie susza. Wiem, bo odmierzam czas od
                    błyskawicy do grzmotu. A u mnie tylko komp wyłączony (bo co będzie, jeśli
                    niechcący pierdutnie?).
                    Inne spostrzeżenia - przy cyrkulacji północnej w okresie jesienno-zimowym: W
                    Ząbkowicach - zaspy, na północnej krawędzi huty - zima, u mnie o śniegu można
                    pomarzyć. A przecież do północnych krawędzi huty jest nie więcej w linii
                    prostej niż 5 km.
                    Czyli nie tylko aglomeracje miejskie, ale i duży obiekt przemysłowy, emitujący
                    duże ilości ciepła, jest w stanie stworzyć w swoim sąsiedztwie swój specyficzny
                    mikroklimat.
                    I jeszcze takie spostrzeżenie w skali "bardziej makro": zimą, u mnie jest o ok
                    1-2 stopnie cieplej, niż w odległym o 30km (na północ) Zawierciu, a zdarza się,
                    że pod Miechowem (65 km na wschód) jest zimniej nawet o 5 stopni.
                    Czyli pomysł ksh nie jest wzięty z powietrza, a na pewno nie należy do
                    fanaberii.

                    Z drugiej strony (i niech Jerzy, jako niezaprzeczalny ekspert w tych sprawach,
                    mnie poprawi: cykl życia każdej rośliny, uzależnionej od ultrafioletu - a są to
                    rośliny syntetyzujące w obecności chlorofilu - jest dobowy. Gdy jest widno -
                    one żyją, gdy ciemno - one tylko istnieją. Jeśli tak, to inne znaczenie, z
                    punktu widzenia rozwoju rośliny, mają temperatury występujące w czasie dnia, a
                    inne (może prawie żadne) - te, które pomierzymy pomiędzy zmierzchem a świtem.
                    Tu poprawka: jeśli temperatura spadnie poniżej zera, to może po prostu (na
                    skutek zamarzania wody i jej anomalnej wtedy rozszerzalności) roślinę po prostu
                    rozwalić - ale to przecież inna para kaloszy. Stąd pomiar tylko temperatury
                    maksymalnej i minimalnej - w świetle celu, jaki nam przedstawił ksh, jest
                    zmarnowaniem czasu.
                    Temperatury trzeba mierzyć częściej.
                    Na przykład nie wiemy, jak szybko roślina przestawia się z trybu dziennej
                    aktywności w tryb nocnej drzemki i z powrotem (pewnie każda roślinka ma to
                    trochę inaczej), a więc częstsze pomiary w okolicach zmierzchu i świtu mogą być
                    cenne.
                    Z kolei nie zdarza się, by temperatura maksymalna w ciągu dnia występowała
                    zawsze o tej samej godzinie - czasem tylko udaje nam się przewidzieć, że będzie
                    to np. między 12 a 14. Żeby uchwycić ten moment (o ile nam na tym zależy - a
                    skąd wiemy, że nie? - po tygodniu, gdy dojdziemy do takiego wniosku, będzie
                    płacz po wylanym mleku), pomiar 6 razy na dobę na pewno nie jest wystarczający.

                    Do ksh54:
                    Twój pomysł mi się podoba :)
                    Do pomiaru temperatury dorzuciłbym jeszcze, wspomniane przez innych, pomiary
                    wilgotności powietrza i gleby, a także kierunek i siłę wiatru (o ile uznasz, że
                    mogą mieć wpływ na rozwój roślinek). Z tym wiatrem to nie śmichy-chichy, bo w
                    oparciu o spostrzeżenia, poczynione przeze mnie podczas prac "wykopaliskowych"
                    korzeni po ściętych drzewach, wysnułem hipotezę (nieco sprzeczną z prawdami
                    głoszonymi), że roślina (przynajmniej "ta duża") orientuje swój wzrost i rozwój
                    nie tyle względem stron świata, co względem kierunku wiania najsilniejszych (a
                    może najczęstszych) wiatrów.

                    Gdybyś miał problemy - służę pomocą w ramach mej szczupłej wiedzy.
                    Oczywiście na priva, bo szanujący się ogrodnicy by nas tu zezarli.

                    Pomachiwajki

                    Stary zgred
                    • jacekp11 Re: A to się porobiło ;) 30.01.05, 14:13
                      Pytanie co prawda skierowane do Pana Jerzego,ale z uwagi na to,że toczy się na
                      forum publicznym pozwolę sobie coś dorzucić.
                      Na życie rośliny mają wpływ temperatury zarówno w dzień jak i w nocy/nie chodzi
                      mi o kwestię przemarznięcia/.Roślina produkuje pokarm w dzień i zjada go w nocy.
                      Roślina jest organizmem zmiennocieplnym dlatego jej metabolizm zależy od
                      temperatury otoczenia i spada w niższej temperaturze.Wg wiedzy książkowej
                      największe przyrosty masy mają miejsce przy wyższej temperaturze w dzień /w
                      czasie produkcji/ i niższej w nocy /w czasie kompsumcji/ co jest związane ze
                      wzrostem i obniżeniem metabolizmu.Jeśli mówię coś zle niech Pan Jerzy mnie
                      poprawi.
                      Nie chcę broń Boże doprowadzać do następnej burzliwej dyskusji by nie
                      powiedzieć kłótni,ale w jaki sposób chce Pan mierzyć przestawianie się rośliny
                      z trybu dziennej aktywności w tryb nocnej drzemki i z powrotem.To możnaby
                      wykonać w warunkach laboratoryjnych mierząc intensywność wydzielania cukrów w
                      tkance rośliny i spadek wydzielania cukrów oraz ich rozpad.Bo jakiś szczególny
                      przyrost o świcie czy jego spadek o zmierzchu nie nastąpi.Co więc dadzą te
                      częste pomiary temperatur o świcie czy zmierzchu ?
                      Z resztą wykonując pomiary temperatury rzadziej ich średnia dobowa na pewno nie
                      będzie tak dokładna jak przy pomiarach częstrzych ale różnica w stylu
                      0,2st.c ,a 0,8st.C jest nieistotna w warunkach domowych.
                      Proszę o pomoc eksperta i inne wypowiedzi bo może czegoś tu nie rozumiem a
                      temat ten też mnie interesuje.
                      • jacekp11 Re: A to się porobiło ;) 30.01.05, 14:58
                        Do mojej wcześniejszej wypowiedzi roślina "zjada" również w dzień ale produkcja
                        przeważa nad rozpadem.
                      • antares777 Re: A to się porobiło ;) 30.01.05, 18:12
                        He he he :)))

                        Qui pro quo - w wydaniu klasycznym :)

                        Hej!

                        Wygląda na to, żem ugrzązł i trza się będzie tłumaczyć :)

                        jacekp11 napisał:
                        > Nie chcę broń Boże doprowadzać do następnej burzliwej dyskusji by nie
                        > powiedzieć kłótni,ale w jaki sposób chce Pan mierzyć przestawianie się
                        rośliny
                        > z trybu dziennej aktywności w tryb nocnej drzemki i z powrotem.To możnaby
                        > wykonać w warunkach laboratoryjnych mierząc intensywność wydzielania cukrów w
                        > tkance rośliny i spadek wydzielania cukrów oraz ich rozpad.Bo jakiś
                        szczególny
                        > przyrost o świcie czy jego spadek o zmierzchu nie nastąpi.Co więc dadzą te
                        > częste pomiary temperatur o świcie czy zmierzchu ?

                        Po pierwsze - wszyscy tu jesteśmy kolegami: i po ogródku i po piórze (lepiej:
                        po klawiaturze), więc wersal zostawmy innym - chyba że ktoś nam się tak
                        naraził, że nie chcemy z nim w ogóle gadać :)

                        Po drugie - moje doświadczenie mówi, że "nieburzliwe" dyskusje najczęściej nie
                        pozostawiają śladu po sobie, więc po co w ogóle tłuc paluchy o klawiaturę? Do
                        kłótni było jeszcze daleko - a jeśli nawet kłótnia, ale w dobrym stylu - nikt
                        na tym nie straci a jakaś rozrywka być może :)
                        Warto tu również zauważyć, że internet (w odróżnieniu od telewizorni) ma tę
                        cechę, że tu największych krzykaczy słychać równie głośno, co tych, co to sobie
                        coś tam pod nosem bzibziają :)

                        A po trzecie - muszę przyznać, że moje wejście w rozmowę było godne śp. Bruce'a
                        Lee i z tego chyba winienem się wytłumaczyć - tylko jak to zrobić możliwie
                        krótko?
                        A więc tłumaczę (wrrr - zawarczą puryści językowi - niech im tam):
                        Całe swoje życie mierzyłem i można rzec zjadłem na nim moje zęby.
                        Mierzyłem "geodezyjnie" - by robić mapy, mierzyłem mechanicznie - by wiedzieć,
                        czy konstrukcja nie trzaśnie, mierzyłem elektrycznie - by wiedzieć kiedy
                        tranzystor puści dyma. Mierzyłem, ale też i projektowałem pomiary (czyli co,
                        gdzie, kiedy, czym, w jaki sposób i po co mierzyć) i opracowywałem wyniki(w tym
                        oceniałem ich przydatność do dalszego spożycia).
                        Najboleśniejsze chwile były wtedy, gdy człowiek się natyrał (oj, czasem to była
                        ciężka praca fizyczna) potem się nawykreślał, narachował i dochodził do
                        przekonania, że wyniki czujnika zainstalowanego w punkcie "A" można wrzucić do
                        kosza, a brakuje nam wskazań w innym miejscu - bo Jaś nie pomyślał.

                        Stąd moje wejście - reszta już jest znana. Szczególnie wzburzyła mnie
                        informacja, że termometr min-max załatwi wszystko. Niczego nie załatwi, a poza
                        tym, gdyby autor chciał poprzestać na odczytach termometru na pewno nie
                        trudziłby się, by zakładać taki wątek.

                        Na roślinach się nie znam i nie będę się wypowiadał na temat pomiarów poziomu
                        bisacharydów w odniesieniu do poziomu monosacharydów w świetle średniej fazy
                        kwasu ortofosforowego - to część odpowiedzi na pytanie Jacka.
                        A więc nieporozumieniem jest posądzanie mnie o jakiekolwiek chęci prowadzenia
                        takich pomiarów.

                        To sam prowadzący obserwacje ocenia, czy mu roślina rośnie czy marnieje (cała
                        ludzkość tak czyni), zapisuje sobie w swoim dzienniczku dokonane spostrzeżenia,
                        a gdy nazbiera sobie dostatecznie dużo informacji - porówna je z dobranymi wg
                        swej wiedzy i woli odpowiednio spreparowanymi wynikami pomiarów.

                        Te dwa przykłady, podane przeze mnie, to wyraz moich wątpliwości czy
                        przypadkiem temperatury o porze wieczornej czy porannej nie mają wpływu na
                        rozwój jakiejś roślinki. Nie twierdzę, że mają, ale nie wolno mi wykluczać, że
                        tak jest.
                        Czy nie znane są nam miłe chwile wieczornych posiadów, kiedy to komary gryzły
                        ale było ciepło?
                        Czy nie mamy w pamięci poranków, kiedy człowiek zębami kłapał, a w południe
                        potem ociekał?
                        Czy nie znamy powiedzonka o wstaniu lewą nogą?
                        Czy porzekadła ludowe nie wskazują na powiązanie obfitości plonów z pogodą czy
                        klimatem? Przytoczę: "Suchy marzec, mokry maj - będzie żyto jako gaj",
                        albo: "Suchy marzec, zimny kwiecień, mokry maj - w stodole raj".

                        Więc pytam: dlaczego biologia świata roślin miałaby podlegać innym regułom niż
                        biologia organizmu ludzkiego? Wprawdzie ogół zdaje się o tym zapominać, ale
                        nadal jeszcze jestemy dziećmi Najświętszej Mateczki Natury.

                        Przytoczone przysłowia (a one są mądrością narodów) wskazują, że powodzenie
                        leży w zapewnieniu roślinie różnych warunków bytowania, w zależności od
                        zaawansowania jej rozwoju.

                        I rodzi się pytanie: czy znajomość temperatury średniej dobowej - nawet
                        określonej z dokładnością do 7 miejsc po przecinku - jest receptą na powodzenie?
                        A może lepiej byłoby znać również temperatury średnie dzienne i średnie nocne?
                        A może rzeczywiście (przy czym wcale się nie upieram) bardziej istotne są
                        temperarury średnie wieczorne albo średnie poranne? Nie ma mądrych.

                        I dochodzę do sedna wywodu:
                        Mogę sobie sporządzić dokładny projekt prowadzenia badań wtedy, gdy znam (a
                        przynajmniej tak mi się zdaje) istotę procesów mierzonych. Gdy nie mam takiej
                        wiedzy, albo mam raczej mętne pojęcie, mierzę zdecydowanie więcej niż by
                        rozsądek nakazywał - a wszystko to po to, by móc wybierać.

                        Zabierając się do tych potyczek poczyniłem założenie, że autorowi wątku nie
                        zależy wcale na "klasycznym" wykonywaniu pomiarów; założyłem, że chce sobie
                        prace zautomatyzować. W przypadku zastosowania "maszyny numer 2" czyli
                        komputera, nie ma jakichkolwiek kosztów dodatkowych czy barier technicznych aby
                        mierzyć - czy to co godzinę, czy to co minutę. Koszt jest ten sam i nakład
                        pracy ten sam. A że komputer poda nam wyniki nie po 0,15 sek a po 0,714 sek
                        chyba nie ma najmniejszego znaczenia.

                        To samo dotyczy pomiarów innych parametrów fizycznych, mogących mieć wpływ na
                        rozwój rośliny: wilgotności, opadów, wiatrów, nasłonecznienia itp.

                        Kosztować będzie tylko odpowiedni czujnik wraz osprzętem - reszta w cenie
                        komputera.

                        Pomachiwajki

                        Stary zgred
                        • jacekp11 Re: Podsumowanie 30.01.05, 19:52
                          Ksh otrzymał swoją odpowiedź chyba w sposób zadowalający.
                          Ja na ten wątek patrzyłem za bardzo przez pryzmat potrzeb własnych,a co jednemu
                          wystarcza drugiemu niekoniecznie.
                          Dlatego zakończmy tą dyskusję bo pozostaliśmy przy niej chyba tylko my.
                          Łączę pozdrowienia
                          Jacek
                  • winnicacieplice stacja pogodowa do pceta 30.01.05, 21:50
                    wydaje mi się, abyś zaczął weryfikować uwarunkowania jakie są potrzebne tym
                    roślinkom. Jeśli wg nawet podanych danych (upublicznionych) włącznie z opadami
                    i SAT-em nie spełniają wymagań do wegetacji tych roślinek , to trzeba
                    krzyżować - próbować, lub chronić bardziej - po szkło.
                    co do stacji jest podłączana do pc - wydruki i dane ustawiasz sam co jaki czas
                    ma sprawdzać dane pogodowe.

                    save water, drink wine
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka