"niechciane rosliny"

09.04.05, 21:02
Witam...
Czy orientujecie się Państwo co można zrobić z trawą, która wyrasta tam gdzie
jej nie chcemy ???
    • zyga5 Re: "niechciane rosliny" 09.04.05, 21:28
      Zobacz tutaj:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=21522159
    • wari Re: "niechciane rosliny" 09.04.05, 21:34
      Pokochać. Poważnie.
      • basia961 Re: "niechciane rosliny" 10.04.05, 08:15
        Mogę pokochać chwasty na trawniku. Mogę pokochać chwasty gdziekolwiek. Ale
        trawy-chwastu pokochać nie mogę. Daję jej to odczuć i bezlitośnie pryskam
        chemikaliami na jednoliścienne. A ona, diablica, ciągle gdzieś się pojawia,
        wystarczy chwila nieuwagi.
        • tram_ktos Re: "niechciane rosliny" 10.04.05, 11:14
          Ja tam swojego kawałka ziemi NIGDY nie pryskam chemicznymi świństwami. Jeżeli
          już ta trawa jest dla Ciebie nie do zniesienia, to połóż czarną włókninę. Można
          ją przysypać korą sosnową, żwirkiem, itp.
          • basia961 Re: "niechciane rosliny" 10.04.05, 15:50
            A właściwie dlaczego mam kwiatowych rabat nie pryskać?
            • venus22 Re: "niechciane rosliny" 10.04.05, 20:07
              Bo zatruwasz srodowisko. Sama potem siedzisz w tych oparach zreszta. Z jednej
              strony ludzie narzekaja ze choroby cywilizacyjne a z drugiej sami sie
              zatruwaja...

              Ja trawie plewie. Recznie.

              Venus
              • jerzy.wozniak Re: "niechciane rosliny" 11.04.05, 06:38
                Venus, naprawdę nie wystarczy powiedzieć zatruwasz środowisko – przepraszam,
                ale to banał i nie siedzimy w żadnych oparach. Nie pryskamy chemią i silnymi
                środkami roślinnymi dlatego, że przy okazji zwalczenia kilku źdźbeł trawy
                niszczymy wiele pożytecznych organizmów, które są nam pomocne przy zwalczaniu
                szkodników. Opryski takie są też śmiertelne dla płazów i to one głownie
                przyczyniają się do zmniejszania się populacji tych pożytecznych zwierząt.
                Ogród to nie jest nasz ogród, lecz wycinek szerszej całości otaczającego nas
                środowiska, niszcząc więc lichą trawkę dokonujemy spustoszenia na wielką skalę
                o której rzadko lub wcale się nie pisze. Nasz ogród jest ściśle (chcemy czy nie
                chcemy) powiązany z otoczeniem i nasze zabiegi naprawdę musza być przemyślane,
                inaczej niszczą nie tylko trawki, ale tez dokonują istotnej niepotrzebnej
                ingerencji w danym ekosystemie. Zwykle pryskamy mszyce i wyrywamy chwasty, bo
                uważamy że to OK. tym czasem razem z mszycami ginie wiele ich wrogów, co
                ułatwia mszycom dalsze życie. Zwykle pisząc artykuły w gazetach podaję taki
                przykład: Tak jak na afrykańskiej sawannie tak i w ogrodzie za zwierzętami
                żywiącymi się roślinami podążają drapieżcy którzy ograniczają ich populację. I
                tak jak w Afryce tak i w naszym ogrodzie ilość drapieżników jest mniejsza niż
                roślinożerców. Jeśli teraz wyobrazimy sobie, że opryskamy Afrykańska sawannę
                środkiem niszczącym ssaki to w wyginą wszystkie drapieżniki (jest ich
                najmniej), a zostaną nieliczni roślinożercy. I teraz najważniejsze –
                roślinożercy odbudują swą populację drapieżniki nie. To samo dzieje się w
                naszym ogrodzie tylko w mini skali. Opryskiwanie drzew karbioliną zniszczyło
                dobroczynka gruszowego niemal doszczętnie, natomiast inne roztocza wysysające
                soki z roślin rozwinęły się wspaniale pozbawione swego naturalnego wroga. Teraz
                w wielu krajach w tym także Polsce dobroczynek gruszowy jest sztucznie
                wprowadzany do sadów, ale ten proces będzie trwał lata i nie wiadomo czy
                zakończy się sukcesem. Przy uprawie ogrodu należy najpierw myśleć jakie skutki
                może spowodować nasza działalność, a dopiero później działać. Jeśli spowodujemy
                szkodę to jej naprawienie może zająć długie lata. A na koniec do zwalczania
                pojedynczych chwastów najlepiej używać aplikatorów zwanych mazakami i nanosić
                herbicyd tylko na wybrane rośliny. Przy opryskiwaniu herbicydy i inne
                chemikalia rozprzestrzeniła się po ogrodzie dokonując niekontrolowanych
                zniszczeń.
                Jurek
                • basia961 Re: "niechciane rosliny" 11.04.05, 08:35
                  Wszystko to racja, ale...proszę mi wskazać ilu ogrodników nie pryska, mówię o
                  tych produkujących żywność. Na targu niepryskane? śmiech mnie ogarnie, wystarczy
                  pójść wiosną do sklepu, producenci kupują opryski na wszystko. Jeśli moje
                  pryskanie niszczy ekosystem to co powiedzieć o rolnictwie, o szambach wylewanych
                  na pola i śmieciach wożonych do lasu? W moim ogrodzie mam nie pryskać ale mogę
                  jeść, bo nie szkodzą, warzywa pryskane, nawożone chemikaliami, owoce traktowane
                  chemią żeby wytrzymały transport? Możemy zrezygnować ze sztucznych środków w
                  rolnictwie i sadownictwie, ale co proponujecie zamiast? Cóż z tego że ja będę
                  "ekologiczna", jeśli inni nie będą? Trzeba pamiętać o skali. Co, poza opryskami,
                  zaproponujecie mi np. na kędzierzowatość liści brzoskwiń?
                  Pana przykład jest bardzo dobry, ale ja podam inny. Lisy roznosiły wściekliznę
                  więc je zaszczepiono. Teraz nie chorują, jest ich bardzo dużo. Ich główny wróg -
                  człowiek przestał na nie polować, nadal lis = wścieklizna. Czy widział Pan
                  ostatnio zająca? Ja już od paru lat ich nie widuję, kiedyś na polach było ich
                  wiele. Teraz nie ma - lisy zjadły. Czy z tego wynika że nie trzeba było lisów
                  szczepić?
                  Każde nasze działanie ingeruje w środowisko. Budowa drogi, miasta, linie
                  energetyczne - czy możemy się bez tego obyć? A sztuczne zbiorniki wodne,
                  przecież gdyby w tym miejscu taki zbiornik powinien być, natura sama by go
                  stworzyła. O skórze "ekologicznej" produkowanej w fabrtce chemicznej nawet nie
                  ma co wspominać.
                  Czy można zrezygnować z "udogodnień" cywilizacyjnych - nie. Ja to wiem, Pan to
                  wie, wiedzą to nawet protestujący przeciw wszystkiemu ekolodzy, którzy, nawiasem
                  mówiąc, po proteście wracają do domów samochodem (spaliny), po drodze która
                  przeszkadza żabom (czasem nawet je rozjeżdżają) i budowa której wymagała
                  wycięcia lasu. Wracają do ciepłego mieszkanka zbudowanego z materiałów
                  produkowanych w dymiącej fabryce chemicznej.
                  Nie sądze więc, żeby moje opryski miały tu szczególnie duże znaczenie.
                  Pozdrawiam, idę plewić ręcznie :)))
                • irs3 Re: "niechciane rosliny" 11.04.05, 14:36
                  Witam...
                  widzę, że moje niewinne pytanko spowodowało tu lawine odpowiedzi...
                  chyba jednak zajme sie moją trawką mechanicznie ja wyrywając, zresztą to
                  całkiem miłe zajęcie...

                  Pozdrawiam...
                  • basia961 Re: "niechciane rosliny" 11.04.05, 14:37
                    Pod warunkiem że ma się zdrowy kręgosłup....
                    • irs3 Re: "niechciane rosliny" 13.04.05, 19:29
                      no, tak....
                      • venus22 Re: "niechciane rosliny" 13.04.05, 19:45
                        Jurku wspaniale wlasnie takie wypowiedzi sa potrzebne.

                        Na temat jak dziala ekosystem jest wspaniala beletrystyczna ksiazka ktora kazdy
                        ogrodnik i milosnik zwierzat MUSI przeczytac jest to ksiazka Barbary Kingsolver
                        pt Prodigal Summer czyli byloby po naszemu Hojne Lato cos w tym stylu podaje
                        ang. tytul bo mozna sprawdzic wewnatrz okladki czy to ta ksiazka o ktorej pisze.

                        tam wlasnie przy uzyciu wciagajacej akcji jest napisane to co Jurek napisal-
                        jak szybko i latwo rozmanzaja sie szkodniki a jak trudno drapiezniki i jak
                        latwo z groznymi skutkami zaburzyc te rownowage.



                        a propos Basi odpowiedzi:
                        gyby tak kazdy zaczal od siebie..... a jeszcze z pasja...

                        poza tym np w Kanadzie sa ograniczenia pryskania,
                        ostatnio publika zadala aby przestac pryskac trawniki na ktorych w koncu bawia
                        sie dzieci psy itd.
                        Bardzo szlusznie moim zdaniem.
                        Farmy organiczne rozwijaja sie i zyskuja coraz wiecej zwolenikow pomimo
                        wyzszych cen.

                        Mozna kupic naturalne srodki do tepienia szkodnikow np biedronki, czy takie
                        miskroskopijne chyba osy ktore skladaja jaja w innych robaczkach.


                        A jak ktos ma bole kregoslupa no to moze kupic sobie styropianowe ochraniacze
                        na kolana i na kolankach albo zaplacic jakiemus dzieciakowi pare groszy za
                        wyskubanie trawy..

                        dla chcacego nic trudnego.

                        Venus

                        • basia961 Re: "niechciane rosliny" 14.04.05, 11:59
                          Dziękuję za radę w sprawie kręgosłupa. Mam nadzieję że kiedyś i ty usłyszysz coś
                          tak niesamowicie "miłego". Lata lecą dla każdego tak samo, w Kanadzie tez.
                          • irs3 Re: "niechciane rosliny" 14.04.05, 14:56
                            myślę, że nie musimy być dla siebie tak nie mili... czuje sie troche
                            odpowiedzialna za to pytanie więc prosze ... rozmawiajmy normalnie...

                            Pozdrawiam
                            iwona...
                            • venus22 Re: "niechciane rosliny" 14.04.05, 18:27
                              Kiedy mnie tez czesto boli kregoslup a kolana tak ze czasami nie moge kucnac a
                              potem wstac..
                              ale jakos zyje...

                              Venus
                              • venus22 Re: "niechciane rosliny" 14.04.05, 18:40
                                p.s. i nie pryskam :)

                                Venus
Inne wątki na temat:
Pełna wersja