kliwo 24.06.02, 12:54 Szanowny Panie Jerzy, w jednym z wątków pisał Pan,że posiada tabele do przeliczania dozowania środków ochrony dla mniejszych gruproślin . Bardzo bym prosiła o nie, gdyż czasami trudno się połapać. Z góry dziękuję i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
jerzy.wozniak Re: obiecane przeliczniki 26.06.02, 07:50 Witam na forum Gazety! Jasne że je wydrukuję choćby po to, aby pismaki z pism dla kobiet mieli co zrzynać, a już parę razy ich przyłapałem na krojeniu moich tekstów na żywo. No cóż głupi tez musi żyć. Musze tylko przerobić tabele na układ strony, bo tabele tu nie wchodzą. Pozdrowienia, Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
kliwo Re: obiecane przeliczniki 26.06.02, 08:18 Superr, bardzo dziekuję bo własnie zakupiłam różne siuwaksy do oprysków. Ja również pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy.wozniak Re: obiecane przeliczniki 26.06.02, 08:28 O rany! czy robisz mały Wietnam w ogrodzie? Przeliczniki wstawie za 2-3 dni. Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
kliwo Re do p. Jerzego 26.06.02, 17:51 No nie całkiem Wietnam, no może mały Sajgon,Nie, nie Panie Jerzy nie jest tak żle. Obiecuję ,że poczekam na Pana tabele. Muszę załatwić grzyba na hortensjach a mam ich pięć, mączniaka na różach, też mam ich kilka, mszyce na czarnym bzie i te cholerne szklarniaki na daturze. Wcześniej załatwiły mi piękną 1,50 m mirtę a właściwie to chyba ja ją załatwiłam bo z rezultatu oprysku wywnioskowałam, że trochę przesadziłam z koncentracją środka ( w Panu moja nadzieja).Mirta już odbiła i jest śliczna, Wysadziłam ja z donicą do ogrodu ma pąki kwiatowe i ani jednego mączlika, uf. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy.wozniak Re: obiecane przeliczniki 30.06.02, 20:41 Witam ponownie i zamieszczam małe co nieco o opryskiwaniu roślin czyli jak mowie Wietnam w ogródku. Osoby które uważają że obecne środki chemiczne służące do zwalczania szkodników i chorób to najgorsze zło tego świata od tego miejsca przestają czytać. Najpierw wstęp czyli co o opryskiwaniu wiedzieć musimy. Tylko prawidłowe stężenia, a nie dawki na oko mogą uleczyć nasze rośliny. Zbyt małe nic nie pomogą, a zbyt duże zaszkodzą nie tylko patogenowi ale również roślinie. Do oprysków przystępujemy odpowiednio ubrani a wszelkie prace wykonujemy z maseczka na twarzy i w rękawicach ochronnych. Nie opryskujemy przy silnym wietrze, lub deszczowej niepewnej pogodzie. Wiele środków chemicznych ma swoje przedziały temperatur, w których ich działanie jest najskuteczniejsze, wiele tez rozkłada się szybko w zbyt wysokich temperaturach. Dane te sa zamieszczone na ulotce dołączonej do środka. Dokładnie przeczytać instrukcje i zachować ją aż do zużycia środka. Są na niej bowiem dane które ułatwią lekarzowi podanie odpowiedniej odtrutki. W razie zatrucia nie pijmy mleka i nie stosujmy innych „domowych” metod, często są one szkodliwe! Co można podać przed przyjazdem lekarza jest zawsze opisane w ulotce. Przy opryskiwaniu roślin z których zbieramy owoce lub jemy ich liście zawsze dokładnie przestrzegać terminów karencji. Przy opryskiwaniu trzymać z dala dzieci zwierzęta domowe, a przy opryskach w domu szczelnie okryć akwarium czy terraria. Ciecz do opryskiwania sporządzamy w miejscu nie uczęszczanym przez dzieci i zwierzęta domowe. Do sporządzenia odpowiedniego roztworu potrzebne będą strzykawka z podziałką do 5ml (5cm3), oraz dokładna niewielka waga z najmniejsza podziałka 1 gram. Strzykawką odmierzamy środki w postaci cieczy, a wagą te w proszku. Odmierzoną ilość środka wlewamy lub wsypujemy do litrowego słoika ze szczelną zakrętką wypełnionego w 2/3 wodą i dokładnie wstrząsamy tak aby substancja jak najlepiej rozpuściła się w wodzie. Następnie wlewamy ja do opryskiwacza i dopełniamy wodą do potrzebnej objętości. Nigdy nie należy sporządzać cieczy na zapas gdyż szybko traci ona swe właściwości, a wylanie jej do zlewu lub w krzaczki to zbrodnia. Po opryskach wszystkie narzędzia myjemy w wiadrze z wodą, która później można użyć do sporządzenia następnych porcji trucizny. Większość detergentów rozkłada środki chemiczne, dlatego ich resztki nie mogą zostać w pojemnikach używanych do oprysków. Ile czego Przeważnie na opakowaniu podane jest stężenie danego środka stosowane do zwalczenia określonego szkodnika. I tak stężenie – 0,02% to znaczy bierzemy 0,2 gramy preparatu lub cm3 (ml) na jeden litr wody, czyli odpowiednio 1 gram lub 1ml (cm3) na 5 litrów. Przy stężeniu 0,05% - 05 grama lub 0,5ml na 1 litr wody lub odpowiednio 2,5 grama lub 2,5ml na 5 litrów wody. Przy stężeniu 0,2 – 2 gramy proszku lub 2 ml cieczy na 1 litr wody lub odpowiednio 10 gramów proszku lub 10ml na 5 litrów wody. Większe stężenia stosowane są rzadko i można je obliczyć korzystając z podanych przykładów. Dawki należy odmierzać jak najdokładniej, a wszystkie narzędzia używane do ich odmierzania powinny być używane tylko do tego celu i przechowywane w miejscu niedostępnym dla dzieci. Woda powinna mieć temperaturę pokojowa to znaczy około 20C. Kłopot zaczyna się przy środkach, których stosowanie podane jest w litrach lub kilogramach na hektar. Środków takich nie należy kupować i wybierać takie opakowania, które są niewielkie i przeznaczone do stosowania przez użytkowników ogrodów przydomowych, a nie przez producentów roślin czy owoców. Już w sklepie możemy przeczytać pobieżnie ulotkę i sprawdzić w jakich stężeniach podano stosowanie preparatu. Zalecane jest też kupowanie niewielkich dawek wystarczających na jeden sezon. Środki ochrony roślin nie powinny być długo przechowywane. Jeśli już musimy to zrobić to zwykle temperatura w pomieszczeniu nie może spaść poniżej +5C. Środki przechowywane w niższych temperaturach lub w wilgoci (proszki), tracą swe właściwości. Opakowania po tych środkach nie wyrzucamy do śmieci lecz w specjalne pojemniki, które powinny się znaleźć w każdym dużym sklepie ogrodniczym. Utylizacja odpadów po środkach ochrony roślin jest jednak w Polsce nie rozwiązana tak jak skup butelek, stad zwykle mimo zaleceń sklepy radzą wyrzucić opakowania do śmietnika – a my tu strzępimy języki nad ekologią. Na wsi gdzie mam działkę kanistry po takich środkach przecięte w połowie służą jak pojnki dla kur – tak zwane zdrowe wiejskie jajka – smacznego! No to tak w wielkim skrócie o walkach wietnamskich na działce. Pozdrowienia i obyście nigdy ich nie musieli stosować! Jurek Odpowiedz Link Zgłoś