Dodaj do ulubionych

Przewaga miasta nad wsią czy wsi nad miastem....?

20.05.05, 22:29
Do rozpoczęcia tego watku nakłonił mnie watek "pogodowy". Bo róznice dla
ogrodników wynikają przede wszystkim z różnic mikroklimatycznych pomiędzy
terenem otwartym za zabudowanym.
Tak sie składa, ze codziennie pokonuję trase ponad 30 km ze swojego domku na
uczelnie i spowrotem i ogladam sobie ogródek swój i swoich sasadów jak i tych
co mieszkaja blisko centrum. Roznice są ogromne.
Po pierwsze temperatura. W wątku pogodowym od razu widać było kto jest z
miasta, a kto nie. Tym wyróznikiem był mróz. Ci miastowi zapomnieli o jego
istnieniu już pod koniec kwietnia, a ci wiejscy borykają się z nim do dziś.
Druga sprawa to rozwój roslin: u niektórych mieszkajacych np. w Wilanowie bzy
w ogrodach już przekwitają, a moje jeszcze nawet nie zaczęły kwitnąć...
Świetnie to widac jak ktos ma auto z zewnetrznym termometrem, np. dziś miałem
takie wskazania:
Ochota 16 C
Legionowo 12 C
A mój domek 8 C...
Tak jak ekstrema zimowe, które w centrum sa o kilka stopni wyższe. Np. (dane
z internetu) kiedy w Ogrodzie botanicznym w Powsinie notowano -32 C (1987) to
w ogrodzie w Alejach Ujazdowakich było -26 C, a taka roznica to dla wielu
roslin być albo nie być...
Podobnie jest z deszczem, miasto przyciaga deszcz, a szczególnie burze.
Wiodziałem mapke, z której wynika, ze opady w centrum sa o prawie 200 mm
wyzsze niz na obrzezach (odpowiednio 700 mmm i 500 mm). A to 200 mm to jest
tyle ile u mnie pada przez trzy miesiące...

Sa jednak i plusy mieszkania na wsi czyli czyste powietrze, brak pyłów i
siarki. Co skutkuje ładnym wygladem i zywotnością roslinek. Szczególnie moich
ukochanych iglaczków.
No i ten spokój....
Jak chyba mimo wszystko wolę wieś...
A co wy na to....?
Obserwuj wątek
    • jacekp11 Re: Przewaga miasta nad wsią czy wsi nad miastem. 20.05.05, 22:50
      Dużo zależy od upodobania danego ogrodnika, bo jeśli tak jak my lubi egzoty
      niekiedy wrażliwe na mróz to jednak większe pole do popisu i eksperymentów daje
      miasto, ewentualnie jego obrzeża.Wobec tego ja stawiam "+" dla miasta.
      A co do czystości powietrza to pamietam badania w Wielkopolskim Parku Narodowym
      i niestety zanieczyszczenie było niewiele mniejsze niż na obrzezach Poznania w
      co wielu może nie uwierzyć.Do tego dochodzą inne aspekty "nieogrodnicze"
      łatwiejszy dostęp do rozrywek,kultury,lepsze zaopatrzenie miast i wiele innych.
      • basia961 Re: Przewaga miasta nad wsią czy wsi nad miastem. 21.05.05, 08:08
        Wieś wsi nierówna. Jeśli wieś leży "w bok od bocznej drogi", faktycznie wszędzie
        dojazd gorszy. Ja mieszkam na wsi która leży przy wylotówce. Do miasta mam 5 km.
        Przejazd do centrum zajmuje mi mniej czasu niż mieszkańcowi peryferyjnago
        blokowiska. Kto ma więc lepszy dostęp do miejskich "rozrywek"?
        Wyższą temperaturą w mieście nie ma co się cieszyć, podwyższa ją mn. poziom
        zanieczyszczeń, choćby spalinami samochodów.
        Pozdr.
      • ignorant11 Re: Przewaga miasta nad wsią czy wsi nad miastem. 28.05.05, 10:33
        jacekp11 napisał:

        > Dużo zależy od upodobania danego ogrodnika, bo jeśli tak jak my lubi egzoty
        > niekiedy wrażliwe na mróz to jednak większe pole do popisu i eksperymentów
        daje
        >
        > miasto, ewentualnie jego obrzeża.Wobec tego ja stawiam "+" dla miasta.
        > A co do czystości powietrza to pamietam badania w Wielkopolskim Parku
        Narodowym
        >
        > i niestety zanieczyszczenie było niewiele mniejsze niż na obrzezach Poznania
        w
        > co wielu może nie uwierzyć.Do tego dochodzą inne aspekty "nieogrodnicze"
        > łatwiejszy dostęp do rozrywek,kultury,lepsze zaopatrzenie miast i wiele
        innych.

        Sława!

        Ja mam ogród 30 km od Wrocławia, ale u mnie te róznice są nie tak wyraźne, a
        może nawet odwrotne.

        MAsyw Slezy ma wyższe opady niz Wrocław, położenie na stoku sprawia, że w
        przeciwoeństwie do malarycznegj doliny Odry nie ma zastoisk mrozowych i
        dodat6kowo korzystam z inwersji temperatur na stoku.

        W rejonie Ślęzy ze wzgledu na to, że stanowi ona sciane wysokości 500m na
        drodze wiatrów zachodnich, które nie mają żadnych przeszkód chyba ąz po Góry
        Harz, wiec stad mam podobno największą ilośc nurz elektrycznych w Europie, opad
        rzedu 1000mm rocznie ( nadal za mało na rododendrony, kryptomerie, sekwoje, czy
        nawet modrzew japoński).

        Ogórd mam na wysokości jednak chyba nieco poniżej 300m npm, co urzędowo nie
        pozwala traktować go jako górski. A jednak wegetecję mam opuźniona ok 2
        tygodnie wobec Wrocławia.

        W przeciwieństwie do żyznych gleb Doliny Odry( brunatne i czarne ziemie) mam
        typowo górska gline/ił zwałowy tym bardziej, że ma ogród na morenie.

        Dzieki temu położeniu nie miałem ani razu wyraźnych objawów przemarznięcia na
        metasekwoi czy krytomerii, a jedynie lekkie dolnych gałązek na cedrze
        atlaskim...

        Połozenia bliskie Wrocławia np Brzeg są zbyt ostre według lokalnych autorytetów
        dla kryptomerii, cedrów, sekwoi. We Wrocławiu riosna calkeim dobrze, a jeszcze
        lepiej nieopodal masywu Ślezy w pobliskich Wojsławicach...



        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
    • morgana_le_fay Wieś! wieś! wieś! wieś! 21.05.05, 10:02
      Mnie już nawet o to nikt nie śmie zapytać. Wieś! Moja wieś jest dzika i
      pierwotna. I tam dopiero mogę usłyszeć przyrodę w całej pełni. Tam jesteśmy u
      siebie - ja i "zielone". Tam się rozumiemy. Nie ważne, że wegetacja średnio o
      dwa tygodnie później(wschód), nie ważne, że hortensje znów przenmarzły, a
      te "miejskie" będą kwitły obficie. Ważne, że przestrzeń, że łany kwiatów
      zamiast mini-klombów, że powietrze pachnie, że do ogrodu nie wstydzę się wyjść
      w wytartych gaciach i z przedpotopową podrdzewiałą kosiarką...

      No, tak jakoś mam. I wszystko bujnie rośnie. Widać też sobie tę swobodę ceni.

      m,
    • mjot1 Re: Hmmm... 21.05.05, 10:37
      Moim skromnym zdaniem bardzo to nowatorskie (wręcz ekstrawaganckie) by
      dopatrywać się przewag miasta nad wsią a które to przewagi Matce Naturze miłymi
      być mają.
      Bardzom ciekaw rozwoju dysputy
      Sam zmilczę, bo jako były łyk a z własnej i nie przymuszonej woli w wieśniaka a
      wręcz w odludka przeobrażon byłbym pewnie zbyt stronniczy (więc niewiarygodny)
      optując za żywotem pustelniczym pośród krzaków.

      Jedno nadmienić muszę.
      Otóż jak słusznie zauważyła Basia ważne jest by znać proporcjum. Wszak wieś wsi
      nierówna tak jak i gród grodowi.

      Najniższe ukłony!
      Z zainteresowaniem oczekujący na rozwój wypadków M.J.
    • maika7 To bardzo indywidualny wybór :-) 21.05.05, 12:20
      Chyba wszystko zależy od tego co się po prostu lubi :-)

      Kiedy prawie 20 lat temu wyprowadzałam się z dużego miasta na wieś część moich
      znajomych twierdziła, że szybko wrócę ;-)
      I wiem, że dla części osób zycie na wsi jest za ciche, na spokojne, za nudne
      itp...
      A ja chyba już nie umiałabym oddychać w mieście :-)


      Zwiejszczona do szpiku
      :-)
      M.
      • nnike Re: To bardzo indywidualny wybór :-) 21.05.05, 13:16
        Wracam z ogrodu na chwilę oddechu :)
        Gdzieś już tu pisałam na ten temat, ale mogę jeszcze raz ;)

        Żyło nam się w mieście zwyczajnie, bez luksusów, ale i bez długów oraz
        oszczędności na "czarną godzinę".

        Mieszkaliśmy na parterze, więc ogródki od frontu i od balkonu były "nasze".

        Tam dawaliśmy upust naszym pierwotnym instynktom dłubania w ziemi.
        Powstał nawet mini skalniak, oczko wodne, uwielbiane przez miejskie ptaki,
        zbiór coraz to nowych roślinek, miniaturowych iglaczków, a od strony
        południowej, balkonowej, poziomki z lasu, truskawki, wisienka łutówka i...
        wspinająca się na balkon, pięknie owocująca winorośl, po której nasze dwa kotki
        wracały z wypraw.

        Któregoś dnia ktoś przepiłował jej główny pień (tak, to był już pień).

        Zimą, w Boże Narodzenie, ktoś włamał nam się do mieszkania, wynosząc co się da.
        Komputery przedwe wszystkim.

        I wtedy, po 20 latach mieszkania tam, zaczęłam przeglądać oferty nieruchomości.
        Bez jakiejkolwiek nadziei, bo drożyzna jest niesamowita, szukałam...
        I w końcu znalazłam :)
        Północ Krakowa, Park Krajobrazowy, 3 km od jego rogatek, stary, murowany domek
        ale z pełnymi mediami) i 19 a ogrodu oraz dwoje starszych, bezdzietnych ludzi,
        którzy chcieli do miasta. Mało tego, oni chcieli na nasze osiedle, bo tam mieli
        rodzinę, chcieli do naszego mieszkania, bo było upozowane na leśniczówkę :)
        I to tak bardzo, że z żądanej horrendalnej dopłaty, zjechali o połowę, a my
        mogliśmy wziąć na nią i na wstępną adaptację kredyt.

        Pierwsza wizyta w ich domku. W sieni, pachnie ni to sianem, ni mlekiem...
        A pod oknem wita nas pięknie kwitnąca magnolia.
        Popatrzyliśmy z mężem na siebie i wiedzieliśmy, że ta oferta to jest to czego
        szukaliśmy :)
        Na szczęście, dzieci (dorosłe, więc trzeba było zapytać) chciały zostać z
        nami :)

        Kiedy czasem zapuszczam się w dawne osiedle (znajoma fryzjerka, czy wizyta w
        przychodni, do której wciąż zależymy), z wielką ulgą i radością wracam na swoją
        wieś, z której w pogodne dni widać pasmo Tatr, a poniżej w oddali majaczą
        osiedlowe wieżowce.
        Nie wróciłabym do miasta na stałe za nic w świecie!
        A jeszcze sąsiedzi przyjęli nas z otwartymi ramionami, bo też byli pełni obaw,
        kto dołączy do ich zamkniętej społeczności.

        Teraz dłubiąc we własnej, pachnącej ziemi, czekam aż urośnie mi mój własny mini
        las...
    • morgana_le_fay I jeszcze jedno. (zwierzenie) 21.05.05, 12:40
      Mam Ci ja różne choróbska. A to serducho, a to tarczyca, a to nery nie takie
      jak być powinny. Anemia uniemożliwia czasami wstanie z łóżka. Bywa tak, że
      przez pół dnia patrzę na koty z kurzu i gary w zlewie i kurczę nie mam siły!
      Ale to w mieście. Na wsi kopię, orzę, wożę taczki ziemi i piachu, sadzę,
      koszę, nie mówiąc już o pracach murarskich i stolarskich.

      Lekarz nie chce wierzyć. Najpierw krzyczał, że się zanadto eksploatuję, że mi
      nie wolno, że za żadne skarby! Ale we mnie naprawdę jest ta dzika siła na
      wsi. Jam na wsi Goliat, Baba-Chłop i Baba-Dziwo, co to diabłu by łeb urwała i
      nawet się nie zasapała. Otóż i lekarz spasował. Stwierdził dziwny przypadek
      przewagi psychiki nad fizyczną słabością i teraz oprócz recept wypisuje jak
      najwięcej ucieczek z miasta.

      Ja bez wsi nie mogę. W dosłownym tego słowa znaczeniu.
    • mewa_smieszka Re: Przewaga miasta nad wsią czy wsi nad miastem. 23.05.05, 19:32
      Ażeby skorzystać ze wszystkich korzyści należy mieć dwie posiadłości, lub też
      dwa miejsca, gdzie można pobyć. Kiedy w jednym bzy kończą kwitnąć, należy się
      przenieść do drugiego, w którym dopiero zaczynają kwitnąć. Można przeżyć kilka
      wiosen w jednym roku. Jeśli ktoś kocha wiosnę, to może nawet zacząć w lutym w
      Hiszpanii ;-)
      A tak na poważnie, to moja działka jest na "wygwizdowie", czyli otwarta na
      pole, i wszystko kwitło w tym roku później, niż u sąsiadów, w bardziej zwartym
      osiedlu. Jak przyszły przymrozki, to sąsiadom zmroziło rozwinięte pąki, a u
      mnie, dzięki temu, że były jeszcze nierozwinięte, nic się nie stało.
      hahaha!

      kocham moją wieś, choć nie jest taka wiejska, raczej podmiejska, jednak
      zwolennicy wsi mają pod jednym względem gorzej, bo tu gorzej z pracą. W tym
      względzie miasto, niestety ma przewagę....niektórzy nie mają możliwości
      mieszkać na wsi...
    • kathtea Re: Przewaga miasta nad wsią czy wsi nad miastem. 27.05.05, 20:56
      Nie jest za dobrze, ze jade do pracy 1,5h w jedną stronę i tyle samo wracam, że
      czasem nie mam prądu i zostaje mi wczesne pójście spac w ramach rozrywki, że
      spocona w garniturze po 10h pracy odsnieżam wjazd do domu kląc na czym świat
      stoi, ze znajomi decydują się tu przyjechac tylko w weekendy, czasem spac nie
      mogę z powodu kwoty mojego kredytu, ale za to mam moje ukochane rododendrony,
      piaszczyste łachy z sosnami, swoja własna ciszę o 6 rano i możliwość rycia w
      ziemi kiedy, uwalana po sam czubek nosa, sadzę kolejnego cyprysika w
      towarzystwie moich psów. One też wyglądają na całkiem zadowolone z mojej
      decyzji aby wyniesć się ze środka W-wy parę wiosen temu.
      Ja chce byc wiejska do końca siebie.
      Pozdrawiam
      K.
      • gebo13 Re: Przewaga miasta nad wsią czy wsi nad miastem. 27.05.05, 23:59
        No może wiejskie to tak do końca nigdy nie będziemy,ale na pewno przestałam
        słuchać w blokowisku wiecznych remontów,wiertarek,trzepania brudów i lania wody
        piętro nizej...załatwiania się psów,kotów po klatkach,piaskownicach! lub
        balkonach.( ich zresztą zagorzałych milosników)..fakt,że zapomniałam jak
        powinny wyglądac kobiece rączki,ale ale...teraz juz nie pracuje od marca.Jednak
        też dojeżdżałam godzinkę w tą i godzinkę z powrotem.Odśnieżanie...itp.a tak
        wogóle to zimą samochodem nie wiele można było załatwić.Ogólnie nie zamienię
        tego na żadne inne miejsce na ziemi i tu chcę gorąco podziękowac mojemu Lubemu!
        Wyciągną zakurzonego mieszczucha na łono natury....dziękuję ci Miły!
        • akinka6 Re: Przewaga miasta nad wsią czy wsi nad miastem. 28.05.05, 04:31
          Ja też już chyba kiedyś o tym pisałam, ale powtórzę. Nie udało mi się
          wyprowadzić na wieś czego bardzo żałuję w każdej minucie, ale czasami realia są
          ważniejsze od marzeń. Mieszkam w wielkim mieście, ale przy bloku mam spory
          park, a po przejściu paru minut mam drugi duży park, więc moja panienka (sunia)
          ma gdzie biegać. Mam też działkę zupełnie na obrzeżach miasta, na kórej jestem
          praktycznie codziennie, bo każdy dzień bez działki to stracony dzień. Tam też
          często siedzę z nosem w ziemi, wdycham cudowne orzeźwiające powietrze. Nie
          przeszkadza mi już krecik, choć go pędzę a on pała taką miłością do mojej
          działeczki, że już chyba razem na zawsze zostaniemy, nie przeszkadza mi, że
          zimą gdy śnieg był prawie do kolan jeździłam co drugi dzień i dokarmiałam
          działkową kotkę, wściekła jestem, gdy złodzieje przychodzą i niszczą mi co
          tylko się da. Szkoda, że nie mam tyle pieniędzy by jednak kupić jakiś domek na
          wsi i wyprowadzić się tam, ale cóż może zrobić sama kobieta, gdy coś się
          popsuje i trzeba to naprawić - więc trzeba byłoby za wszystko płacić, a tu
          niestety suchoty kieszonkowe. Więc siedzę w mieście, ale duszą jestem na wsi.
    • ignorant11 Re: Przewaga miasta nad wsią czy wsi nad miastem. 28.05.05, 10:46

      Sława!

      W poprzednim poście na ten temat ograniczyłęm sie do walorów przyrodniczych wsi
      w Masywie Śleży i pominałem calkowicie aspekty społeczno ekonomiczne.

      Tak wiec spieszę się aby i ten watek poruszyć. To prawda, że na wsi nie ma
      waznych centrów, urzędów ani dużych skupisk ludzi, co zawsze ułatwia pracę
      zawodową czy robienie interesów...

      Jednak pamietajmy, że tak często wykilnana technika i technologia, jak również
      przemiany społeczne pozwalają medlowac się w miejscu pracy, w urzędach czy ze
      wspólpracownikami nie cżesciej niż raz na tydzień...

      A wtedy spokojnie możemy zamieszkać na wsi gdy mamy tam połączenie z netem.

      Ja przykład podam swoja sytuację gdy mam wielu wspołpracowników poza Wrocławiem
      nawet na drugim końcu Polski, teoretycznie moge mieć nawet na drugim końcu
      Euroazji, gdyz głowny kontakt mam z nimi elektroniczny, zresztą w moim systemie
      organizacji pracy są oni samodzielni i realizują własne cele zaś ja jestem ich
      raczej konsultantem, inspiratorem, promotorem ich kariery...




      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka