łubin - jak?

22.06.05, 14:45
Od trzech lat próbuję dorobić się łubinu, siejąc go o róznych porach i w
różnych miejscach, z nasion kupowanych w różnych sklepach i wielkie NIC. Co
takiego jest w łubinie o czym ja nie wiem, że nie chce u mnie wzejść z
nasion? Właśnie teraz widzę jak po ogródkach kwitną wielkie kolorowe kępy i
zazdrość we mnie pęcznieje.
Podzieli się ktoś swoim doświadczeniem?
Pozdrawiam - Ela
    • q.bek Re: łubin - jak? 22.06.05, 14:48
      Kup kilka opakowan i przed wysadzeniem nasiona zalej woda niech postoja przez
      noc
      • q.bek Re: łubin - jak? 22.06.05, 14:51
        uuuuups
        i nastepnego dnia wysadzic do gruntu w takim miejscu gdzie nie bedziesz
        specjalnie plewic i grzebac. Najlepsze sa nasiona dzikich lubinow rosnoice w
        przydroznych rowach i lesnych polanach - te wschodza wszedzie bez moczenia.
        Lubiny nie lubia przesadzania i slimakow.
    • morgana_le_fay Re: łubin - nie moczę 22.06.05, 17:36
      Sieję wprost do gruntu. Bez moczenia. Zarówno dziki, jak i rasowy (porażająco
      piękne kolory!). Już w tym samym roku są spore kępy, a w następnym to już po
      prostu monstra!

      Może po posianiu nie zauważasz malusieńkich siewek i je po prostu wyrywasz?
      One wyglądają jak miniaturki dorosłych listków. Może masz zbyt zwięzłą i
      ciężką ziemię? Może za słabo/za mocno podlewasz? Może niedostatecznie dużo
      światła? I jeszcze jedno: kupuję zawsze nasiona sprawdzonych, starych,
      znanych polskich firm. Nie ruszają mnie żadne zagraniczne, ani nowoczesne
      wynalazki. Bo nasiona są w końcu po to, żeby z nich wyrastało, a nie po to,
      żeby opakowanie było śliczne jak cukierek.
      Aha, podobno też łubin nie lubi nawozów azotowych. Mówię "podobno", bo u mnie
      nie ma wyboru. Wszystkie dostają nawóz, to i łubin też. Nie ma przebacz. I
      rośnie. Jak szalony.

      Mam natomiast inny problem. Krzaki rozrastają się tak silnie, że chciałabym je
      podzielić. Ponieważ łubin źle znosi przesadzanie, nie wiem jak to zrobić, żeby
      go nie zniszczyć.

      Może ktoś poradzi...?
      • elaos Re: łubin - nie moczę 22.06.05, 17:57
        Ziemię mam lekką, a siewek udaje mi się nie wyrywać dzięki metodzie patyczkowej
        tzn. gdzie coś posieję tam wtykam patyk. Spróbuję posiać teraz moczone i
        niemoczone, tylko powiedzcie w jakim terminie, można teraz? A nasiona zakrywać
        ziemią? Bo poprzednie lata nie chciała mi wschodzić malwa i się okazało, że nie
        wolno jej nasion nakrywać ziemią i faktycznie pomogło.
        • kamea7 Re: łubin - nie moczę 22.06.05, 20:25
          tez mialam problem z lubinem. Chyba ze trzy lata trenowalam wsadzanie nasion
          moczonych i suchych. Bylam uparta ale tak jaby mimochodem, zeby lubin nie
          pomyslal sobie ,ze mi strasznie na nim zalezy. I co? Mam juz jeden krzaczek i
          zakwitniete dwie kiscie kwiatowe. Delikarny roz wsrod paproci pioropusznika. No
          estetycznie to wyglada, nie powiem. A zasadzilam na malym kawaleczku wsrod
          bergenii , paproci; ziemia taka sobie, bo to taki nieurodzajek, ktorym sie
          zajelam nie czekajac na leniwych sasiadow, zebym miala porzed nosem cos milego.
          I jest, lubin , kwiatki. Cierpliwosci.....nie daj sie zagac przez jakis tam
          lubin;-)
          • gebo13 Re: łubin - nie moczę 22.06.05, 23:27
            Minimalne siewki łubinu zjadają natychmiast ślimaki!Radziłabym niebieskie
            granulki wokół siewek...
            • morgana_le_fay mimochodem... 23.06.05, 01:26
              I to jest moim zdaniem strzał w dziesiątkę! Trzeba mimochodem, że to niby nie
              zależy. Mnie to nawet do głowy nie przyszło, że taki łubin miałby się nie
              przyjąć! Zresztą większość roślin, których nie rozpieszczam w ogrodzie rośnie
              dzięki Bogu pięknie, za to wokół domu, gdzie chucham i dmucham i się staram, to
              jakieś takie niewydarzone. Jednym słowem z roślinami to jak z niektórymi
              ludźmi. Trzeba dystansu.
              • kamea7 Re: Mimochod;-) 23.06.05, 14:01
                Morgana, tylko zeby ten mimochod byl zaplanowany, ale lubin ma o tym nie
                wiedziec. No, gramy jak w teatrze, zakopujemy nasionka wiosna ( moczone lub
                nie) i czekamy cierpliwie. Kiedys tam sie musi przyjac, nie ma silnych...
                I tak ze wszystkimi roslinkami- niby nam nie zalezy a faktycznie pilnie
                obserwujemy i zmuszamy sila lagodnej aczkolwiek nieugietej perswazji.
                Tak postepuje z klematisami. Kilka padlo, ale ostatni sie przyjal i ten , ktory
                padl 2 lata temu wypuscil niesmialo jdna galazke. A przesadzalam tego
                padnietego w kilka miejsc, coraz to lepszych. Az, tak mimochodem, posadzilam na
                starym miejscu. I powiedzialam mu do sluchu: jak padniesz, to kupuje nastepny,
                jak bedziesz rosl, to bedzie ci znosnie u mnie. Chyba sie zastanowil i przestal
                dasac.
                A wszystko to tak ;-) mimochodem:-)
                Pozdrawiam szlonych ogrodnikow:-)))))
                • morgana_le_fay Re: Mimochod;-) 23.06.05, 15:21
                  He, he, Jak dobrze pójdzie to za jakiś czas może wydamy książkę: "Mimochód
                  czyli prawa Murphego w ogrodzie"
                  • kamea7 Re: Mimochod;-) 23.06.05, 17:02
                    Jestem cala za ksiazka. W ramach promocji i lansowania ksiazki mozna by
                    dolaczyc zasyszony kwiatek(jeden!)lubinu + listek. "Autentyczny" dowod,ze lubin
                    sie udaje kazdemu. Tylko trzeba pamietac, ze sieje sie MIMOCHODEM
                    :-) sama sie smieje z mojego pomyslu :-)
    • elaos Re: łubin - jak? 23.06.05, 14:13
      ślimaków o dziwo nie mam, a sposób siania "mimochodem" bardzo mi się podoba.
      Wymieszam ziarna łubinu z nasionami kopru i będę udawała, że zależy mi na
      koprze. Musi się udać.
      A swoją drogą coś w tym straszeniu roślin musi być. Już nie raz słyszałam od
      ogrodników, że jak leniwe rośliny dostaną ultimatum, albo kwitnienie albo
      siekiera, to się zabierają szybko do roboty.
      • q.bek Re: łubin - jak? 23.06.05, 14:30
        Z koprem nie przesadzajmy - na wiosne kupilem kilka opakowan cosmy bo tez mi
        sie nie udaje i co sie okazalo?
        We wszystkich opakowaniach byl koper!
        Powschodzil w calosci teraz czekam tylko na ogorki:-)
        • elaos Re: mimochód 23.06.05, 17:49
          Teoria mimochodu sprawdza się bardzo często, ale wysiać koper i mieć nadzieję,
          że mimochodem wyrosną ogórki, to chyba lekka przesada. Czym prędzej posiej
          ogórasy, bo się inaczej nie doczekasz małosolnych :)
          • kamea7 Re: mimochód 23.06.05, 19:46
            Nieeeee, nasion mimochodem nie trzeba mieszac/zamieniac i siejac maciejke
            oczekiwac dyni rekordzistki. Noz po to mamy zdrowy rozsadek szlonych
            ogrodnikow;-).My mamy tylko mimichodem czekac i obserwowac horyzont :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja