olunc
27.07.05, 16:59
dzien dobry.
nie wiem dlaczego, ale mimo najszczerszych checi moj ogrodek na balkonach (2
X ok. 1,5 m kw.) (poludniowy - wschod, osloniete plotkiem z wikliny) wychodzi
mi no moze na trojke:
1) nawet surfinie w jednej skrzynce mi skarlaly (???) - w drugiej sa piekne,
a skrzynka taka sama, ziemia ta sama, razem z jednej konewki podlewane i
nawozone florovitem do pelargoni
2) w plaskiej donicy typu misa posadzilam lobelie i taka drobna zolta odmiane
chryzantem (nigdy bym nie pomyslala, ze to chryzantemy - bardzie mi to
przypominalo kaczence, ale zostalam w sklepie uswiadomiona) - bardzo to slabo
roslo (moze za bardzo nawozilam? bo z tej samej konewki co powyzej), a
podczas mojego urlopu nierzetelna kolezanka podsuszyla icalkiem zdechlo :(
3) bakopa stracila wszystkie kwiaty. Moze tez zle znosi nawozenie?
4) wczesniej jeszcze ne udaly mi sie dalie - jedna zostala zagluszona przez
taka szarozielona zwieszajaca sie rosline bardzo popularna, druga zostala
przez ww. kolezanke podczas innego wyjazdu utopiona po prostu i zgnila...
5) dzisiaj znowu kupilam sobie 3 niecierpki - piekne, w kolorze makowo-
czerwonym i czytam, ze one nie nadaja sie w sloneczne miejsca i ze lubia miec
duzo miejsca. chcialam je posadzic w tej samej glinianej misie, w ktorej
skonczyly zywot lobelie, ale teraz to juz sama nie wiem co robic. Poradzcie!
Zeby nie wydac sie kompletnym nieudacznikiem, to napisze, ze pieknie mi
rosnie lawenda to szarozielone rozpychajace sie zwieszajace o jakby lekko
miesistych lisciach, surfinie w jednej skrzynce, werbena, gazania,
trzmielina, a jalowiec plozacy to mi nawet przezimowal, choc go nie
oslonilam...
Pozdrawiam,
o.