antares777
26.08.02, 11:04
Stary zgred odmłodniał!
Tutaj, na tym forum, w Kółeczku Różańcowym, albo jak inni twierdzą - w
Towarzystwie Wzajemnej Adoracji poznał dziewczynę. Gadali, pisali,
przekomarzali się, byli krytykowani - a jakże. Tak dobrze im się tu pisywało,
że i zaczęli na priva, aż ... doszło do skromnego tete a tete w jej obejściu.
Obejście - nie powiem, bobym zdradzić mógł gdzie - zresztą wielokrotnie je tu
opisywała.
Miało być skromniutkie, pod pozorem, że... i zrobiło się pięć bitych godzin.
Aż mu było głupio, że jej tyle czasu zmarnował. Siedzieli przy stole pod
jabłonią, gawędzili o tym, co ich żre i cieszy, a jabłka spadały wokół. On
wtedy twardo, bez zmrużenia oka, jak na samca przystało, a Ona: głowa w
ramiona. Żadne nie trafiło. Pewnie tresowana ta jabłoń i wie, które jabłka
najpierw gubić.
Oczywiście był obchód po włościach - aż bolały nogi.
I jej psy! Gdyby wszystkie dzieci były tak wychowane jak te stworzenia, nie
martwiłbym się o przyszłość świata!
Zresztą od razu była tego zapowiedź, bowiem przywitała go gustowna tabliczka
przymocowana przy drzwiach wejściowych z napisem: "Uwaga! Wesoły
piesek" :)))))))))))))
O NIEJ samej (tzn. gospodyni) nie napiszę tu nic, bowiem nie pytałem o zgodę
na zamieszczenie tej notatki i ..... nie wypada.
O czym gadali? O wszystkim i muszę przyznać, że temat ogrodu był tylko jednym
z wielu. Czy się nagadali? Według mojej oceny - wyczerpali - nie, poruszyli -
około 2% tematów, które ich interesują. Czy o czymś szczególnym mówili? Był
pomysł, aby zrobić zjazd Kółeczka Różańcowego. Nawet już chcieli odwiedzić
MJota pod jego krzakiem i byli gotowi silnik odpalać - ale obawa o trwałość
misternego jaskółczanego zapisu nutowego przeboju, nad którym teraz pracuje,
odwiodła ich od tego zamiaru.
Pożegnanie - skromne, bo nie wypada, ale za to obfite w przeróżne harpędzie
(jak to się pisze?), które MUSIAŁY znaleźć się w bagażniku.
Tu jeszcze raz składam podziękowania za wszystko: gościnę, rozmowę i te - z
bagażnika - które następnego ranka posadziłem, podlałem i nie wykazują ochoty
na więdnięcie :)))
Niczym stary dzięcioł
stuka w moją głowę:
"Nie ma to jak
nasze,
ogrodowe,
codzienne,
Kółeczko Różańcowe"
Że co, że się mylę
i że nie mam racji?
Figa z makiem!
Nie znajdziesz nic lepszego
Nad Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. :)))))
I tak trzymać
Z pomachiwajkami
Stary zgred
P.S. A jeśli dziewczyna zechce - to się ujawni.
A jeśli nie - umrzyjcie w nieświadomości.
Nie, jeszcze nie umierajcie!!! :))))