Chcecie - to wierzcie, chcecie - nie wierzcie ...

26.08.02, 11:04
Stary zgred odmłodniał!

Tutaj, na tym forum, w Kółeczku Różańcowym, albo jak inni twierdzą - w
Towarzystwie Wzajemnej Adoracji poznał dziewczynę. Gadali, pisali,
przekomarzali się, byli krytykowani - a jakże. Tak dobrze im się tu pisywało,
że i zaczęli na priva, aż ... doszło do skromnego tete a tete w jej obejściu.
Obejście - nie powiem, bobym zdradzić mógł gdzie - zresztą wielokrotnie je tu
opisywała.
Miało być skromniutkie, pod pozorem, że... i zrobiło się pięć bitych godzin.
Aż mu było głupio, że jej tyle czasu zmarnował. Siedzieli przy stole pod
jabłonią, gawędzili o tym, co ich żre i cieszy, a jabłka spadały wokół. On
wtedy twardo, bez zmrużenia oka, jak na samca przystało, a Ona: głowa w
ramiona. Żadne nie trafiło. Pewnie tresowana ta jabłoń i wie, które jabłka
najpierw gubić.
Oczywiście był obchód po włościach - aż bolały nogi.
I jej psy! Gdyby wszystkie dzieci były tak wychowane jak te stworzenia, nie
martwiłbym się o przyszłość świata!
Zresztą od razu była tego zapowiedź, bowiem przywitała go gustowna tabliczka
przymocowana przy drzwiach wejściowych z napisem: "Uwaga! Wesoły
piesek" :)))))))))))))
O NIEJ samej (tzn. gospodyni) nie napiszę tu nic, bowiem nie pytałem o zgodę
na zamieszczenie tej notatki i ..... nie wypada.
O czym gadali? O wszystkim i muszę przyznać, że temat ogrodu był tylko jednym
z wielu. Czy się nagadali? Według mojej oceny - wyczerpali - nie, poruszyli -
około 2% tematów, które ich interesują. Czy o czymś szczególnym mówili? Był
pomysł, aby zrobić zjazd Kółeczka Różańcowego. Nawet już chcieli odwiedzić
MJota pod jego krzakiem i byli gotowi silnik odpalać - ale obawa o trwałość
misternego jaskółczanego zapisu nutowego przeboju, nad którym teraz pracuje,
odwiodła ich od tego zamiaru.
Pożegnanie - skromne, bo nie wypada, ale za to obfite w przeróżne harpędzie
(jak to się pisze?), które MUSIAŁY znaleźć się w bagażniku.

Tu jeszcze raz składam podziękowania za wszystko: gościnę, rozmowę i te - z
bagażnika - które następnego ranka posadziłem, podlałem i nie wykazują ochoty
na więdnięcie :)))

Niczym stary dzięcioł
stuka w moją głowę:
"Nie ma to jak
nasze,
ogrodowe,
codzienne,
Kółeczko Różańcowe"

Że co, że się mylę
i że nie mam racji?
Figa z makiem!
Nie znajdziesz nic lepszego
Nad Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. :)))))

I tak trzymać

Z pomachiwajkami
Stary zgred

P.S. A jeśli dziewczyna zechce - to się ujawni.
A jeśli nie - umrzyjcie w nieświadomości.
Nie, jeszcze nie umierajcie!!! :))))
    • mjot1 A ja tam wierzę... 26.08.02, 19:12
      Wtrącę się bo...
      ... miło mi i przykro troszeczkę...
      Miło, że moja skromniutka osoba wziętą była pod rozwagę jako
      ewentualna „ofiara” najazdu!
      Przykro natomiast, że zamiar ów zrealizowanym nie został!
      Cóż rzec mogę? Skorzystam ze słów znanych wszystkim, bo one (te słowa
      zapożyczone) oddają właśnie to, co rzec chciałbym. „Brama na wściąż otwarta
      przechodniom ogłasza, że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.” Tak myślimy
      i czujemy razem z Moją Zdecydowanie Lepszą Połową!

      A zapis kołysanki na bęben? Cóż rozsypał mi się! One te nutki uleciały mi z
      drucianej pięciolinii i tworząc niesamowitą kakofonię w wielkiej gromadzie
      kombinują coś z odlotem chyba! A ja znów znalazłem się w punkcie zerowym swej
      męki twórczej. Cóż taki to już los...

      Najniższe ukłony!
      Mile połechtany faktem zaliczenia go w poczet „Kółka Różańcowego” M.J.
      • piasia Re: A ja tam wierzę... 27.08.02, 09:34
        Oj, kółeczko, kółeczko, TWA....

        Antarresie, Zgredzie Stary, jeszczem nigdy nie spotkała tak uroczo opisanego
        spotkania dwojga zapaleńców ogrodowo-życiowych! ;)))))))))))) I ta tresowana
        jabłoń... toż to obrazek z Raju.

        Na miejscu MJota teżbym się Mjotała, że mnie poszczuto myśleniem o odwiedzeniu,
        a nie odwiedzono.

        I w dodatku, jak zauważyłam, u większości członków TWA jest "brama na wciąż
        otwarta, przechodniom ogłasza, że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza"! A
        poniektórzy zapraszając innych cytują ten właśnie fragment
        Panamickiewiczowskiej epopei...

        Zapraszam TWA do wątku "TWA"

        Pi

    • jerzy.wozniak Re: Chcecie - to wierzcie, chcecie - nie wierzcie 27.08.02, 21:18
      Witam na forum Gazety!
      Zgred znów pokazał ze nie jest zgredem i chyba podpis wymyślił sobie z
      przekory. Jeszcze raz cholernie żałuje, że nie można tego wszystkiego zamienić
      na gazetę. Wiele waszych opowieści to cudowne ogrodowe gawędy, kuda im do nich
      suchym tekstom o trawce powiądce czy krzaczku ochlapku, którymi raczą nas pisma
      ogrodnicze. Wy macie polot i świeży umysł (mimo że podpisy czasem niedorzeczne
      jak stary zgred), zaś redaktorki w pismach już na dobre zamknęli się w
      sztywnych ramach listek w prawo i w lewo. Dlatego uwielbiam was czytać i szlak
      mnie trafia, że można was czytać tylko tu! Ponieważ nasze kółko jest czytane
      przez większość redakcji ogrodniczych podciągają nam tematy które u nas
      cieszyły się wzięciem. Tak zrobiono z tematem o pająkach. I co ? Wstawiono mdły
      tekścik he he trzeba mieć wasz luz i wasze umiłowanie przyrody, aby zrobić z
      tego cacko o tych ośmionogich. Niestety redaktorki myślały ze pająki to taki
      samograj, wystarczy poprosić entomologa o tekst i ludzie rzuca się do czytania –
      a figę. Tu trzeba waszego polotu. Zawsze mówiłem u Prószyńskiego dajcie
      ludziom zrobić gazetę! Wy tylko oszlifujcie teksty i dodajcie zdjęcia, gdzie
      tam sztywne teksty o grzybkach ptaszkach i ogrodach multimilionerów. O takim
      pisemku jak nasze mogą sobie pomarzyć. najpierw powinni was zatrudnić jako
      autorów. Tak trzymać.
      No nie zgred, ja nie mam zamiaru uderzać w kalendarz, ile bym przez to stracił!
      Czekam na wasze dalsze teksty!
      Pozdrowienia,
      Jurek
    • antares777 Re: Chcecie - to wierzcie, chcecie - nie wierzcie 28.08.02, 01:47
      Kochanieńkie Wy Moje!

      Taż co ja Wam mam odpowiedzieć? Żem spłonił lice niczym Panna?
      Cieszę się, że Wam się podoba. Dla tego samego warto paluchy o klawiaturę
      obijać.
      PiAsiu - Tyś moją Veną i zachętą :)
      Panie Jerzy: mów Pan co chcesz, pisz Pan też, a ja swoje wiem, że Stary zgred
      jestem. I już.
      Do MJota: nie siedź w krzakach, lecz nadstaw ucha na głos PiAsi i potraktuj jak
      polecenie służbowe. PoMJotasz się przy ognisku, gdy Ci dumki każem śpiewać :)))
      A jeśli nie będą zbyt trudne - to może murmurando w ślad.... ?

      To tyle, bo mi się jakoś tak ..wiecie, że będę musiał na boczku przyjść do
      równowagi ;)

      No i łapa się kiwa
      bo Stary zgred pomachiwa
Pełna wersja