...takie tam szemranie ogrodowe.....

12.09.05, 22:29
...no wiec o tej porze w zeszlym roku dopadlo mnie jakies paskudztwo
objawiajace sie kompletnym brakiem sil (diabli wiedza co to bylo) i dopiero
teraz troche do nich wracam. Ogrod wiec lezal w wiekszosci odlogiem,
straszliwie zapuszczony z czego najbardziej cieszylo sie wszelkie "robactwo",
na wiosne namietnie romansujace na krwawniku glownie, ale i na innych
roslinkach... pajakow, wielkich i tlustych to mam na samym patio ze cztery,
reszta to malizna rozwieszona po calym terenie robiaca na mnie zasadzki..

Krwawnik, rozowy, pojawil sie po dwoch latach w miejscach skad probowalam go
wykurzyc. Jak to jest, ze kiedy strasznie nam zalezy aby cos roslo, dmuchamy,
chuchamy to jest przewaznie klapa, niech no tylko wezmiemy sie i sprobujemy
cos wytrzebic...

Gdzies tam w rogu na jesieni wsadzilam maly krzaczek Budleji, z mysla ze bede
tego pilnowac, przycinac aby nadmiernie sie nie rozroslo. No ale
w zwiazku z moja nieprzewidziana slaboscia puszczony samopas krzaczek rozrosl
sie w krzaczysko, zreszta obficie w tym roku kwitnace, tylko gdzie byly te
motyle?? ale za to pojawilo sie pare kolibrow. Tyle ze blisko budleji rosly
Aconitum Napellus te takie fioletowe "dzwonko-kaptury", wysokie, het wysokie
bo to juz trzeci sezon no i wrosly w te Budleje i ani widu ani slychu o
nich.. :(
bede musiala przesadzic.

W ogole od kilku tygodni wariuje z tym przesadzaniem. Juz chyba blisko 50%
roznych roslinek zostalo przesadzonych a jeszcze wiecej bedzie.
Glownie z powodu moich bledow ogrodniczych, ale takze przez psikusy jakie
roslinki plataja- otoz normalnie np sredniego wzrostu nagle wybuchaja w gore
jakby chcialy grac w koszykowke, zaslaniajac nizsze biedactwa ktore, calkiem
odwrotnie, mialy przeciez byc wyzsze... a tu np wyszlo za blisko, nie widac
nic bo jedno zachodzi na drugie, ciasno, balagan... no to trzeba zaprowadzic
spokoj, porozdzielac..

Z tego pozostawienia samopas najbarzdiej skorzystaly Echinacea, Rudbekia,
margerytki, rozowe geranium, oraz chwasty, ktorych jest takie zatrzesienie ze
nie nadazam z plewieniem.

Poza tym postanowilam wywalic maliny ktore zdziczaly i maja malutkie owoce.
Poa tym, nikt ich nie zbiera wiec po co- lepiej posadzic kwiaty ktore stoja
na patio w doniczkach i czekaja na miejsce.. :)
Nie wiem jak wy ale mnie sie czesto zdarza kupic "cos pieknego" w sklepie,
potem chodzic z tym po ogrodzie i zrobiwszy koleczko wrocic na patio i
postawic z westchnieniem doniczke z powrotem :)))

No to ide do ogrodka kopac .. :))

Venus


    • litorija Re: ...takie tam szemranie ogrodowe..... 12.09.05, 22:51
      :)) powodzenia!!.. ja tez w od pewnego czasu zabieram sie za mój (przyszly)
      ogród :)
    • natka00 Re: ...takie tam szemranie ogrodowe..... 13.09.05, 08:17
      Ano właśnie mam zamiar tej jesieni cos szemrączego skonstruować :)
      Miałam w lecie ułożyc taras z piaskowca,ale nie było czasu... a kamien leży i
      czeka:)Przy tarasie ma byc grill murowany a po jego drugiej stronie 'ciek
      wodny'. Tymczasem robie miejsce na to przedsięwzięcie przesadzając wszelką
      roślinność:)
      W związku z powyższym przesadziłam miłorzęba(choć tego nie lubi)i zabrałam się
      za cisy. Małe jakoś poszły ale duże nie za bardzo. Chyba mają korzeń palowy
      (stąd moje pytanie na forum o korzeń cisa) bo dokoła obkopałam a w głębi ciagle
      coś je trzyma.
      Ponieważ ziemie mam jaką mam i rosną na niej głównie wrzosy, zmartwił mnie atak
      pleśni szarej na wrzosowatych właśnie. Pryskam grejpfruitowymi specyfikami,
      zobaczymy co z tego będzie. Jestem dobrej myśli mimo że już ze 4 egzemplarze
      wrzosów padły.Ale może na wiosne odbiją :)
      Jesienne przemeblowania trwają:)
      • nnike Re: ...takie tam szemranie ogrodowe..... 13.09.05, 09:58
        Doskonale przeciwgrzybowo działa czosnek.
        Kilka zmiażdżonych ząbków zalać 1 l wrzącej wody i poczekać do wystygnięcia.
        Potem wylać na roślinkę i do ziemi też.
        Przy okazji wytłucze szkodniki :)
        • natka00 Re: ...takie tam szemranie ogrodowe..... 13.09.05, 11:07
          Dzieki Nnike za porady:)
          • venus22 Re: ...takie tam szemranie ogrodowe..... 14.09.05, 02:04
            No to sie nakopalam wczoraj. az mi kolana zesztywnialy dzisiaj lolol :D

            No ale te Aconites juz przesadzone. Wyrosly wysoko na metr piecdziesiat ale co
            z tego probowaly sie biedaki wybic do slonca przez te Budlejowa gestwine,
            w efekcie sa cienkie, prawie bez lisci i tylko pare mizernych paczkow na
            czubku na niektorych. Ale korzenie zdrowe. 90% zostala polamana podczas
            wyrywania z ciasnych objec dzikiego powoju ktory to cholernik spleciony z kilku
            lodyzek mocny jak lina okretowa, musialam pojedyczno rwac no i sie polamalo..
            ale zrobione... w przyszlym roku powinnam miec dech zapierajacy widok o tej
            porze :)

            taki tylko problem mam ze uprzednio w tym miejscu wkopalam pare dni temu
            Helenium te takie ktos nazwal je lotkami do badmintona na forum ogrody-
            zdjecia :) i juz wykopalam,
            a ze jeszcze nie znalazlam na to miejsca no to lezy przykryte chwastami a ja
            nie mam pojecia gdzie to wetknac. Bo to tez rosnie hen na metr pindziesiat..
            przy tym tworzy takie spore kepy.

            Jeszcze mam kupe roboty z tym plewieniem mowie wam ten powoj to nic tylko
            powrosla przasc..i jeszcze przesadzania...

            O, i jeszcze odkrylam ze korzenie wszystkich moich Irysow sa podziurkowane
            jakby malenka maszyna do szycia, rowniutko, rzadkami.. co to moze byc? juz po
            Irysach? :( bo pryskac nie bede..

            no ale widze wy tez sie z czyms borykacie.. no to piszcie jak wam idzie :)

            Venus


            • mjot1 Re: ...takie tam szemranie... 24.09.05, 10:15
              „Ogrod wiec lezal w wiekszosci odlogiem, straszliwie zapuszczony z czego
              najbardziej cieszylo sie wszelkie "robactwo", na wiosne namietnie romansujace
              na krwawniku glownie, ale i na innych roslinkach... pajakow, wielkich i
              tlustych to mam na samym patio ze cztery, reszta to malizna rozwieszona po
              calym terenie robiaca na mnie zasadzki...”
              I właśnie to jest życie prawdziwe! To natura autentyczna, którą można dotknąć,
              poczuć...
              Właśnie jedynie w takim „zapuszczonym” ogrodzie usłyszeć można prawdziwy
              jego „szmer”.
              Ot choćby taka najzwyklejsza pokrzywa... Czyż nie da się dostrzec piękna w jej
              listku?
              A powój? Jakaż w kruchości tej drzemie potęga.
              „...w zeszlym roku dopadlo mnie jakies paskudztwo objawiajace sie kompletnym
              brakiem sil (diabli wiedza co to bylo) i dopiero teraz troche do nich wracam.”
              Jak we wszystkim tak i tu można dostrzec i plusy.
              Oto na Twoich oczach i tylko dla Ciebie Natura nie niepokojona odegrała
              najzwyklejsze na świecie widowisko.
              Spektakl może i pospolity, lecz przecie wielowątkowy o jakżesz skomplikowanej
              fabule i po prostu piękny.
              Tu przeplata się wszystko i dramat i komedia, okropność i sielanka, ohyda i
              piękno, tu wszystko się zlewa przenika nawzajem, tu proza staje się poezją, tu
              zwykły kicz okazać się może arcydziełem, tu wszystko jest możliwe. To tu na
              naszych oczach poczwara potrafi zmienić się w motyla piękno nieziemskie.
              Ot zwykły a cudowny spektakl pt.: „Normalne życie”. Wystarczy tylko mieć zmysły
              i wyobraźni troszeczkę by napawać się i chłonąć chłonąć chłonąć...
              Venus miałaś niepowtarzalną okazję by ze spokojem i z dystansem prześledzić
              coś, co wszyscy niby codziennie widzą. Niby widzą...
              To, choć w pigułce jeno świat autentyczny. To nie plastik i aerozol to
              prawdziwy zapach, obraz, dźwięk i pokrzywy dotyk bolesny...

              Hm... Czy doprawdy należy wszystko to potraktować żelazem i przewróciwszy do
              góry nogami ująć w ramy jedynie słuszne... :-)

              Najniższe ukłony!
              Wsłuchany w lasu szmer M.J.
              • venus22 Re: ...takie tam szemranie... 25.09.05, 06:06
                >>A powój? Jakaż w kruchości tej drzemie potęga.<


                "kruchosci", dobre sobie :)
                chyba bardziej odpornego zielska nie ma na calej kuli ziemskiej. No moze trawa
                jeszcze jest niezniszczalna, bo ja wiem.. mozecie m i wierzyc jak powiem ze
                powj ma kozrenie dlugie na kilometry. A tak sie latwo lamia ze nie ma co marzyc
                aby wyciagnac caly kawalek ze splatanych kozreni ukochanej roslinki. Z cala
                pewnoscia "cos" utknie, aby potem z przebrzydlym usmieszkiem sie piac po owej
                ukochanej.

                Mjocie-
                • venus22 Re: ...takie tam szemranie... 25.09.05, 06:31
                  ....SPOKOJNIE, BEZ NERWOW.....KONTYNUUJE.

                  a wiec:

                  ~ Mjocie - mam dla ciebie dobra wiadomosc.
                  otoz moj ogrodek jest tak ekologiczny ze nawet po wypleweniu grzadek i
                  powtykaniu paru oryginalnych okazow roslinnych, z tego rodzaju co to z
                  wyzszoscia i politowaniem patrza na pokrzywe,

                  pajaczki i wszelkie robactwo nadal bedzie moglo uprawiac te swoje cielesne
                  uciechy :).... a to z tej okazji ze mam tu i tam pare roslinek rodzimych,
                  wlasnie np krwawnik, echinacea, gaillardia. Poza tym przymruzam oko na takie
                  wybryki jak koniczyna, lub taka cieniutka roslinka Vetch:
                  www.nebraskatransportation.org/docs/flowers/harry-vetch.jpg
                  czyz nie piekna??

                  pajaki rowniez maja u mnie dobrze, a zwlascza te na patio gdzie najwieksze
                  bestie sa rozwieszone nie na roslinkach ale pod pulapami. No moze jedna baba
                  siedzi w asparagusie wiszacym pod pulapem. (to ta ktorej amory uwiecznilam na
                  zdjeciach)

                  nawiasem mowiac asparagus ten wisi na zewnatrz poniewaz nabawil sie kilka razy
                  przedziorka, ktrego nie moglam sie pozbyc, a bylo to jeszcze w czasach kiedy w
                  swej niecierpliwosci i krotkowzrocznosci spryskiwalam .. nie nie moge tego
                  napisac :O ale konczylo sie na -cydem.. .. ..w zwiazku z czym kwiatek zostal w
                  koncu brutalnie obciety do golej.. hm hm.., pozbawiony statusu rosliny
                  pokojowej i wyniesiony na zewnatrz. I tak wisial..

                  Okazalo sie ze nie tylko na wiosne odbil od korzeni ale jeszcze przerwa zimowa
                  dobrze mu zrobila na przedziorka.
                  od tej pory ma honorowy tytul honoris okazus ogrodus i juz tak zostalo.

                  Za kazdym razem jak go podlewam to widze jak pospiesznie wylaza z niego takie
                  cienkie pajaki co sa podobne to tych pajeczakow na dlugich nozkach, ale maja
                  troche inny tulow.

                  (sa to na pewno pajaki bo tkaja tez dosc niechlujne pajeczynki i zjadaja rozne
                  robaczki. Oprocz tego skladaja jajeczka i przechwouja je w takich zgrabnych
                  bialych kulkach - przynajmniej ja mysle ze to sa jajeczka. Ale przewaznie wola
                  lazic pomiedzy liscmi i polowac z doskoku niz nudzic sie w pajeczynie.

                  A w ogole to podczas kopania wylaza jeszcze inne pajaki ktore chyba zagrzebuja
                  sie w ziemi i potrafia skakac. Wlasciwie to tych pajakow golym okiem, bez
                  szukania, to spotkalam co najmniej 5 gatunkow.

                  W sumie lubie grzebac w ziemi :).... zeby tylko te cholerne kolana i krzyz nie
                  wysiadal :(

                  Venus
                  • best-seler1 Re: ...takie tam szemranie... 27.09.05, 19:05
                    Zdrowia życzę p.Venus.
Pełna wersja