Dodaj do ulubionych

Pomoc w tłumaczeniu książki

05.11.05, 18:44
Witam,

jestem nowym użytkownikiem i właściwie, wstyd się przyznać, nie znam się na
ogrodach... Chciałabym Was jednak prosić o pomoc w tłumaczeniu pewnej książki
ze szwedzkiego. Jest to książka o roślinach egzotycznych, ich hodowli w
warunkach domowych, zawiera też ciekawostki i zdjęcia. Można ją zobaczyć na
stronie wydawnictwa: www.forlaget.ica.se/include/modules/bok/uno.asp?id=569

Miałabym mnóstwo pytań, na początek kilka "palących":

Czy ktoś wie, co to jest Solanum betaceum?
Czy Miechunka Physalis franchetii ma jakąś bardziej swojską nazwę?
Co dodaje sie do doniczek, żeby poprawić drenaż?

Z góry dziękuje wszystkim za wyrozumiałość, jeśli moje pytania (te i w
przyszłości) będa może głupie, i za każdą pomoc!

Pozdrawiam
Marta
Obserwuj wątek
    • florian05 tamarillo 05.11.05, 20:59
      Marta ( @mrera ) zapytała:

      > Czy ktoś wie, co to jest Solanum betaceum?

      Solanum betaceum to nazwa - synonim dla Cyphomandra betacea.
      Jest to kuzyn pomidora.
      Polskie nazwy to tamarillo, pomidor drzewiasty, zgarbka grubolistna,
      zgarbka burakowata.
      Możesz o nim poczytać po polsku np. tu:
      www.biology.pl/owoce_egzotyczne/My%20Webs/cyfomandra1.htm
      albo tu:
      www.darex.com.pl/pl/akademia_owocowa/encyklopedia/tamarillo.php
      W innych językach mnóstwo informacji po wklejeniu nazw w Google:
      skocz.pl/aksd
      skocz.pl/akse
      Niedojrzałe owoce są trujące!

      Smacznie, ;-)
      F.O.
    • florian05 miechunka 06.11.05, 08:56
      Marta ( @mrera ) zapytała:

      > Czy Miechunka Physalis franchetii ma jakąś bardziej swojską nazwę?

      Physalis alkegengi to po polsku miechunka rozdęta.
      Jej odmiana botaniczna Physalis alkegengi var. franchetii
      ma mieć silniejszy wzrost i większe lampiony.
      Niektórzy błędnie podają, że Physalis alkegengi i Physalis franchetii
      to synonimy.
      Ja przypuszczam, że nazwa nawiązuje do miechów, takich jak w kuźni.
      Sam wielokrotnie nadmuchiwałem zgniecione baloniki miechunki
      i robiłem z niej "rozdętą". :-)
      Spotkałem się też z nazwą zwyczajową "chiński lampion".
      Niektóre źródła informują o jadalnych owocach tego gatunku,
      inne przestrzegają przed konsumpcją.
      Na pewno nie można próbować niedojrzałych, bo są trujące.

      Botanicznie, :-)
      F.O.
      • mrera Re: Pomoc w tłumaczeniu książki 06.11.05, 20:32
        Witam,

        Serdeczne dzięki za odpowiedzi!

        > > Co dodaje sie do doniczek, żeby poprawić drenaż?
        >
        > Żwirek lub skorupki jaj na dno.

        Czy są różne odmiany żwirku? Np. gruby żwirek? To tak na marginesie.
        A wracając do drenażu: w oryginale słowo brzmi "LECAKULOR" czyli domyślam się
        jakichś kulek...

        W wielu miejscach w książce czytamy o dodawaniu "10% granulowanej gliny"
        (tłumaczenie w miarę dosłowne), np. we fragmencie o kawie: "Możesz wymieszać
        ziemię doniczkową z /10% granulowana gliną/ i żwirkiem lub /lecakulor/". Czy
        jest coś takiego? Próbowałam wygooglać sobie tę glinę, ale znalazłam sie na
        stronie produkującej żwirek do kocich kuwet...

        Kolejnym problemem jest "kallväxthus" czyli dosłownie "zimna szklarnia". A może
        chodzi tu o zwykłą szklarnię? Książka mówi o hodowli egzotycznych roślin i
        owoców w warunkach domowo-ogrodowo-balkonowych, więc nie spodziewam się nie
        wiadomo czego. Cytat z fragmentu o papaji: "Umieść ją w ciepłym i
        nasłonecznionym miejscu, najlepiej w /zimnej/ szklarni w lecie. Papaja nie znosi
        chłodu."

        I jeszcze jedno pytanie: na czym rosną kasztany jadalne? Na kasztanowcach
        jadalnych? Brzmi dziwnie...

        Jeszcze raz dzięki za pomoc i wyrozumiałość dla laika (czy raczej laiczki :))

        Pozdrawiam
        Marta
        • krolewna_angina Re: Pomoc w tłumaczeniu książki 06.11.05, 20:46
          > W wielu miejscach w książce czytamy o dodawaniu "10% granulowanej gliny"
          > (tłumaczenie w miarę dosłowne), np. we fragmencie o kawie: "Możesz wymieszać
          > ziemię doniczkową z /10% granulowana gliną/ i żwirkiem lub /lecakulor/". Czy
          > jest coś takiego? Próbowałam wygooglać sobie tę glinę, ale znalazłam sie na
          > stronie produkującej żwirek do kocich kuwet...


          Może chodzi o keramzyt? (takie kulki z glinki ceramicznej)


          Kolejnym problemem jest "kallväxthus" czyli dosłownie "zimna szklarnia". A może
          > chodzi tu o zwykłą szklarnię? Książka mówi o hodowli egzotycznych roślin i
          > owoców w warunkach domowo-ogrodowo-balkonowych, więc nie spodziewam się nie
          > wiadomo czego. Cytat z fragmentu o papaji: "Umieść ją w ciepłym i
          > nasłonecznionym miejscu, najlepiej w /zimnej/ szklarni w lecie. Papaja nie
          znos
          > i
          > chłodu."


          Po prostu nieogrzewana szklarnia. W polskich warunkach to chyba nawet szklarnia
          latem niepotrzebna.


          > I jeszcze jedno pytanie: na czym rosną kasztany jadalne? Na kasztanowcach
          > jadalnych? Brzmi dziwnie...


          Nie, na kasztanie jadalnym (to zupełnie inne drzewo niz kasztanowiec, po
          łacinie bodajże castanea sativa)
    • kropka Re: Pomoc w tłumaczeniu książki 07.11.05, 13:21
      o rany, Mrero! Z pełną sympatią: może lepiej nie tłumaczyć tematów, o których
      nie masz pojęcia. Każda dziedzina ma swój "slang" i nawet znając świetnie
      język, można napisac wierutną bzdurę, w dodatku szkodliwą.
      Jako przykład podam anegdotkę z mojego podwórka. Pewien bardzo znany i świetny
      tłumacz zrobił "łagodne życie śliwek" z "Martwej natury ze śliwkami". A że
      rzecz dotyczyła Picassa, serce zabiło mi mocniej na wieść o zupełnie nowym,
      dotąd nieznanym obrazie :))

      • wiosna20051 Re: Pomoc w tłumaczeniu książki 07.11.05, 15:26
        > może lepiej nie tłumaczyć tematów, o których nie masz pojęcia.

        zgadza sie (mam w tym temacie spore doswiadczenie, gdyz od kilku lat zajmuje
        sie lokalizacja oprogramowania), ale zakladam, ze ktos to bedzie korygowal i
        redagowal.

        pozdrawiam
        wiosna



        www.in-tra.com.pl/galeria/galeria.htm
      • mrera Re: Pomoc w tłumaczeniu książki 08.11.05, 09:22
        Kropko,

        >Z pełną sympatią: może lepiej nie tłumaczyć tematów, o których
        > nie masz pojęcia. Każda dziedzina ma swój "slang" i nawet znając świetnie
        > język, można napisac wierutną bzdurę, w dodatku szkodliwą.

        No pewnie, że najchętniej tłumaczyłabym literature piękną, cóż z tego, skoro nie
        ma popytu... A na poradniki są. Nie zabieram się za książki dla specjalistów,
        tylko dla zwykłych ludzi, którzy chcą sobie w domu wyhodować np. cytrynę z
        pestki. I staram się to robić z głową: nie mam dostępu do książek o podobnej
        tematyce, mnóstwa słowników ani grona znajomych znających się na rzeczy pod
        ręką, więc szukam w internecie (dla wyjaśnienia dodam, że chwilowo rzuciło mnie
        do Szwecji). Dlatego zapisałam się na to forum - i pytam. Jeśli kogoś irytuje
        lub bawi poziom moich pytań, trudno, niech nie czyta albo niech się śmieje,
        śmiech to zdrowie. Ale znajdą sie też pewnie tacy, którzy mi odpowiedzą i pomogą.

        A tak nawiasem mówiąc nie znam wielu ogrodników czy botaników mówiących po
        szwedzku... Choć może słownik by wystarczył?

        > Jako przykład podam anegdotkę z mojego podwórka. Pewien bardzo znany i świetny
        > tłumacz zrobił "łagodne życie śliwek" z "Martwej natury ze śliwkami". A że
        > rzecz dotyczyła Picassa, serce zabiło mi mocniej na wieść o zupełnie nowym,
        > dotąd nieznanym obrazie :))

        Widocznie nie zapisał się na żadne forum... ;)
        Mam nadzieję, że nie przerobię kaktusa na karambolę, a Wy mi w tym pomożecie :)

        Pozdrawiam
        Marta
        • kropka Re: Pomoc w tłumaczeniu książki 08.11.05, 16:52
          nie złość się :)
          jestem pełna podziwu, że udalo Ci się nauczyć tego języka. Robiłam trzy
          podejścia i nic z tego nie wyszło. Chyba chiński byłby dla mnie łatwiejszy.
          Natomiast protestuję w imieniu zwykłych ludzi! Wiesz co zwykły człowiek robi,
          jak mu zdechnie cytryna, choc robił wszystko co kazał poradnik? Wiesz jak
          rozpacza i bluźni? Poczytaj to forum, to się dowiesz :)
          A w ogóle to odezwałam się, bo mi się przypomniała historia z Picassem.
          Przyznasz, że ładna :)
          Powodzenia :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka