Nowy sezon już za progiem.

08.12.05, 11:10
Przygotowanie do sezonu należy podjąć odpowiednio wcześnie czyli już jesteśmy nieco spóźnieni ale
cóż tam - nadrobimy w trymiga.
Ogrodnik do początku sezonu czyli przedwiośnia, powinien przejść okres hartowania oraz powol-
nego wchodzenia w okres przyspieszonej wegetacji.
Zima pod okrywami z odzieży wierzchniej lub spędzana pod ściólką z pierza, wydelikaca organizm,
co objawia się bladością lica, słabością członków, cieniami pod oczami, oraz brakiem chęci do
podjęcia czynności życiowych polegającym na skłonności do zalegania pod osłonami w pozycji
horyzontalnej.

Ogrodnik musi zatem zacząć wychodzenie na zewnątrz sztucznie ogrzewanego pomieszczenia co
wiąże się nieuchronnie z szokiem termicznym.
Na spacerze należy energicznie, ale jednak bez przesady poruszać rękoma wykonując tzw. pajacyka,
choć bez odrywania stóp od ziemi, bo też i stan służby zdrowia nie daje nadziei rychłej pomocy,
choć nie można jej jednak całkowicie wykluczyć.
Osoby bardziej zdesperowane mogą nawet pozwolić sobie na skręty tułowia, co wprawdzie jest
zajęciem wyjątkowo uciążliwym, ale pozwala dokonać autoobserwacji, gdzie powinna znajdować się
talia. To takie miejsce, które wcale nie musi być najwęższą częścią tułowie, ale bez wątpienia
najbardziej bolącą.

Ćwiczenie drugie to dotlenianie, które polega na oddychaniu przez rozpostarte dłonie prawej ręki
celem przefiltrowania i ogrzania powietrza docierającego do płuc znajdujących się wewnątrz ogro-
dnika. Leworęczni ma się rozumieć odwrotnie, natomiast oburęczni muszą się zdecydować, by nie
ulec uduszeniu.

Pierwsze wejście do ogrodu jest wielce ryzykowne ze względu na przetrwanie wielu wrogów, więc
nakleży profilaktycznie opryskać się Bioczosem a po tygodniu poprawić Promanalem. Tym, którzy nie
wierzą w środki ekologiczne zalecam Basudin i wtedy istotnie wystarczy dawka jednokrotna.

Najważniejszym etapem rozpoczęcia sezonu jest jednak obchód ogrodu połączony z inwentaryzacją.
Poruszamy się statecznie, powoli ze względy na zakwasy i z tego samego powodu z kuflem grzanego
piwa lub piersiówką czegoś bardziej serio, jeśli ktoś jest uczulony na chmiel. Każdą napotkaną
roślinę obdarzamy okrzykiem zachwytu, zdziwienia lub lamentu zależnie od kondycji ich lub własnej.

Z obchodu należy poczynić notatki za pomocą sekretarki, dyktafonu lub zeszytu w kratkę. Próbę
zapamiętania co należy zrobić serdecznie odradzam, gdyż to jest zawsze tylko próba właśnie.
Po oszacowaniu strat wykonujemy plan nowych nasadzen. Jeśli plan jest już gotowy wykreślamy co
drugą pozycję (wersja dla krezusów), by móc samemu coś jeść.

Następnie wizytujemy sąsiadów, gdzie licytujemy się kto poniósł większe straty wskutek zimy. Jeśli
poczęstują nalewką możemy ich nawet polubić. Każdą próbę przebicia naszych strat przerywamy
okrzykiem:- to jeszcze nic, ja straciłem... . Tu wymieniamy całą listę strat pomnożoną przez dwa
(żeby nie popaść w przesadę), bo przecież coś jeszcze może nie przetrwać wskutek przymrozków i
potem będzie nam głupio nanosić erratę.

Po powrocie do domu sprawdzamy, który bank najmniej nas oszwabi, udzielając stosownej pożyczki.

To narazie tyle, idę wykonać kilka pajacyków. ;-)
    • enlilu Re: Nowy sezon już za progiem. 08.12.05, 12:02
      wkrasnicki napisał:
      >
      > Przygotowanie do sezonu należy podjąć odpowiednio wcześnie czyli ...
      > przedwiośnia,
      >
      Chyba przegapiłem końcówkę jesieni i całą zimę. ;-)
      >
      > Ćwiczenie drugie to dotlenianie, które polega na oddychaniu przez rozpostarte
      > dłonie prawej ręki
      >
      Ile trzeba mieć dłoni w prawej ręce, żeby prawidłowo się dotlenić? :-)
      >
      > To narazie tyle, idę wykonać kilka pajacyków. ;-)
      >
      Uważaj, żeby nie wywołać tornada.
      Enlilu
      • basia553 Re: Nowy sezon już za progiem. 08.12.05, 18:35
        Podejrzewam ze Kol.Wkrasnicki zdefraudowal jesien i zime celem napoczecia juz
        teraz piersioweczki:))))))
        • joasia72 Re: Nowy sezon już za progiem. 08.12.05, 19:16
          W dodatku coś mataczy i zgania wszystko na pajacyka:)
          • lucyjka Re: Nowy sezon już za progiem. 08.12.05, 20:16
            Jezeli mozna to grzecznie prosze kol. Wkraśnickiego o przepis
            na tę piersióweczkę.
            Też bym chciała popełnic parę pajacyków ;)

            pozdrawiam Łucja
            • wkrasnicki Bądźcie czujni. 08.12.05, 20:36
              Wy tu sobie śmichy-chichy moim kosztem uprawiacie, a tymczasem gdy my jeszcze na wpół
              drzemiemy, drapiąc się od czasu do czasu w chochoł i eksperymentując który owoc lepiej miesza się ze
              spirytusem, tabuny szkółkarzy prowadzą swą niszczycielską ,bo uzależniającą robotę szczepiąc,
              dzieląc, piłując, strzygąc, skarlając - nowe odmiany naszych dręczycieli.

              Pół kroku za nimi drukarnie stające na głowie by jakiemuś sinawo-szaremu bidakowi, będącemu
              wynikiem porażki botanicznej wyprodukować nalepkę na której będzie przedstawiony na podobieństwo
              pawiego ogona, czy jakiego innego Adonisa.

              Fabryki chemiczne bez wątpienia pełną parą produkują specyfik - 'siedem w jednym', który spowoduje,
              że tym razem to już napewno mszyce dostaną sraczki.

              Sekatory będą w tym sezonie ostrzyły się same i otrzymają design absolutnie zgodny z jedynie słuszną
              szkołą feng szui, co niestety musi kosztować, bo Japończyk też chce żyć godnie a nie głodnie.

              Piwo podrożeje bo rolnicy zgodnie z ogrodowym 'trendy' wysieją chmiel ozdobny, by udowodnić że
              sroce spod ogona nie wypadli.

              Oj ciężki nas rok czeka. No to po pięć pajacyków przed snem (enlilu siedem). ;-)
              • poppy3 Re: Bądźcie czujni. 08.12.05, 22:21
                Bądźcie czujni właściciele uroczych świerczków, bo może właśnie w tej chwili
                jakiś amator przyrody łyknąwszy naleweczki dla dodania sobie odwagi na wypadek
                spotkania z zębami Waszego Opiekuna Psa, weźmie się za skrócenie tychże
                uroczych świerczków do 10 cm nad poziomem gruntu. Wszak drwalstwo staje się o
                tej porze roku wyjątkowo modnym sportem....
                Zanim rozpocznie się kolejny ciężki rok, trzeba jeszcze obronić to, co nam w
                obecnym jeszcze zostało...

                może zresztą nie na temat...
              • ciociaklementyna Re: Bądźcie czujni. 09.12.05, 00:57
                wkrasnicki napisał:

                > szkołą feng szui, co niestety musi kosztować, bo Japończyk też chce żyć
                godnie a nie głodnie.

                Alez, kolego Wk! Ten pajacyk wam w glowie poprzewracal, abo i naleweczka. Feng
                szui wymyslili Chinczycy, a co ma do tego Japonczyk?
                ck
                • grau Re: Bądźcie czujni. 09.12.05, 06:58
                  Droga Ciociu,
                  nie ma takiego Chinczyka, co go sie nie da pomylic z Japonczykiem

                  --
                  jej skośne, skośne oczy...
                • wkrasnicki Re: Bądźcie czujni. 09.12.05, 07:42
                  ciociaklementyna napisała:

                  > Alez, kolego Wk! Ten pajacyk wam w glowie poprzewracal, abo i naleweczka. Feng szui wymyslili
                  Chinczycy, a co ma do tego Japonczyk?
                  > ck
                  ______________________

                  Istotnie w tym wypadku strzelałem, bo skojarzyłem z japońskimi ogrodami, których najwięcej jest być
                  może w Polsce. Jeśli jeszcze tak nie jest, to niewątpliwie tak się stanie.
                  A sekator choćby i japoński i tak wykonany będzie w Chinach, więc sprawiedliwości stanie się
                  zadość. ;-)
    • bacia40 Re: Nowy sezon już za progiem. 08.12.05, 22:40
      Ale sobie ekran oplułam!!! Świetny tekst!
    • basia553 a tak swoja droga, 09.12.05, 09:50
      to miales Kol.Wkras. odwiedzic w styczniu siostre? Do 11-tego jestem w domu,
      potem lece do Warszawy. Ucieszylabym sie z odwiedzin mojego ogrodka i
      wysluchania dobrych rad. Piersioweczka przygotowana:))))
      • wkrasnicki Re: a tak swoja droga, 09.12.05, 14:54
        basia553 napisała:

        > to miales Kol.Wkras. odwiedzic w styczniu siostre? Do 11-tego jestem w domu, potem lece do
        Warszawy. Ucieszylabym sie z odwiedzin mojego ogrodka i wysluchania dobrych rad. Piersioweczka
        przygotowana:))))
        ________________________

        Mam być na wiosnę, a wiosna nawet po piersiówce nie chce być w styczniu.
        Może do tego czasu piersiówka jeszcze nie przejdzie metalem. ;-)
        • karelia Re: Nalewka 10.12.05, 19:52
          A z czego ta nalewka? Kolego Krasnicki? Rozumiem , ze sa %% ( jak mocne i ile
          litrow w recepcie ?). Co wrzucasz do %% glog, berberys, tarnine inne? ( jakie?)
          Zima jest , to moze to jakies limonicello jest? Masz przepis? czy to tajemnicza
          nalewka babuni, ktora nigdy nie zdradzila recepty, tylko jednemu ulubionemu
          wnusiowi, tj. koledze Krasnickiemu?
          • wkrasnicki Re: Nalewka 11.12.05, 00:34
            Nalewki były na tym forum opisane profesjonalnie przez kilka ogrodniczych autorytetów i pewnie
            sprawdzone do kilku pokoleń wstecz.
            Ja spożywam te trunki w towarzystwie ich autorów raczej nieczęsto, bo na wsi bywam wyłącznie
            wiosną/latem, kiedy aura nie sprzyja mocnym alkoholom.
            Mnie zabawa w to naprawdę przyjemne zajęcie nie jest dana z powodów różnych, a o tyle istotnych, że
            deliberować nad tym byłoby traceniem czasu. Tak się jednak składa, że pewnie zostanę pierwszym w
            rodzinie (wreszcie), który jakiś tam bakcyl ogrodniczy, czy zwyczajnie wiejski do klanu mieszczuchów
            wniesie i wyprowadzi kilka osób z rodziny w pole. ;-)
            Osobiście popełniłem wyłącznie nalewkę z wiśni w dodatku kupnych, bo własnej wisienki nie posiadam.
            Pewnie pobawię się tym kiedyś, gdy czas na to pozwoli bo warto. Alkohol kupny jest zwykle dobry,
            ponieważ konkurencja jest okrutna, tyle że bez elementu niespodzianki.
            Gdy idę do sąsiada na kieliszek lub więcej, jest ten element, a i możliwość pogadania z autorem tego
            dzieła, niepewnym własnych dokonań i oczekującym opinii od kogoś z zewnątrz. Działa to różnie,
            czasem wywołuje zdumienie jak to możliwe, by w tak prymitywnych warunkach uzyskac naprawdę
            świetny efekt, to znów zdumienia jak można było zmarnować tak dobry wsad.
            Zwykle chwalę i zwykle też jest po temu powód.
    • wkrasnicki Nowy sezon za progiem - sztuka (nie)kopania 02.01.06, 21:05
      Przekopywanie terenu.
      Szpadel wbijamy pionowo co nie oznacza, że należy zaraz biec po poziomicę czy pion, jako że tu może
      nastąpić problem następny pt. - jak to kurde działa. Napisałem pionowo bo wbijanie szpadla poziomo
      wprawdzie jest wykonalne, ale należy się schylić co wprawdzie nie jest problemem, ale w drugą stronę
      już może być.
      Niech sobie tak trochę postoi a my w tym czasie obliczamy czas jaki nam to zajęło, oraz wydatkowaną
      energię, którą należy pomnożyć przez ilość sztychów potrzebnych do wykonania pracy. Tu nie
      ukrywam, że liczę na wsparcie Antaresa, który mógłby to wyliczyć w jakichś dżulach czy koniach
      mechanicznych (nie uwłaczając nikomu).
      Jeżeli szpadel po kilku godzinach sam się przewróci to oznacza, że gleba jest pulchna, puszysta, albo
      przed nami zdążył już ją przekopać Timur i jego drużyna. Sprawia to, iż możemy sobie darować to
      uciążliwe zajęcie i rozpocząć sianie, sadzenie, czy co tam komu w piersiach gra.
      Zwykle jednak szpadel ani drgnie co też jednak jeszcze nie oznacza wyroku.
      Zawsze można znaleźć kogoś nie tylko silniejszego od nas, ale i z lepszą kordynacją ruchową.
      Przyspieszenie pracy polega na głośnym wydaniu z siebie opinii mobilizującej typu:- to jest w tym
      czasie niewykonalne, to jeszcze nikomu się nie udało etc., co powinno zdopingować kopacza.
      Wariant ostateczny to wykonanie tego samodzielnie, ale jeszcze warto pomyśleć - zawsze warto.
      Czy w tym akurat miejscu napewno potrzebna jest rabatka, czy może lepsza byłaby ścieżka, bo
      przecież trochę pospacerować też jest dobrze podczas myślenia.
      Łopata stercząca z gruntu przez dłuższy czas zgrabnie wplata się w otoczenie stając się częścią
      ogrodowego krajobrazu pokrywając się urokliwymi porostami, więc należy rozważyć czy jej tak nie
      pozostawić, bo przecież gdyby w pobliżu wyrosło jakieś pnącze to będzie jak znalazł.

      Jeśli ktoś jest jednak wyjątkowo uparty to niech sobie kopie.
      Czy ja się czepiam? - chciałem tylko pomóc. ;-)
      • horpyna4 Re: Nowy sezon za progiem - sztuka (nie)kopania 03.01.06, 08:01
        A zatem "nawet styczeń nie jest dla ogrodnika okresem bezczynności", jak - z
        pewnością tylko na pociechę - twierdzą podręczniki ogrodnicze. Przede wszystkim
        należy podobno obrabiać ziemię, jako że podobno mrozy ją kruszą. Tak więc na
        Nowy Rok ogrodnik wpada do ogrodu, aby uprawiać glebę. Zabiera się do niej
        łopatą; po dłuższym wysiłku udaje mu się złamać łopatę o ziemię twardą jak
        skała. Próbuje zatem motyką; jeśli czyni to wytrwale, odpada mu od niej trzonek.
        Wówczas chwyta za kilof i osiąga przynajmniej to, że rozwala cebulkę tulipana,
        którą zasadził tu na jesieni; jedynym sposobem jest obrabianie gruntu dłutem i
        młotem; tyle tylko, że jest to czynność, która szybko mu się uprzykrzy. Może
        udałoby się spulchnić grunt dynamitem, ale tego zazwyczaj ogrodnikowi brakuje.
        Niech tam, pozostawmy to odwilży.

        Karel Capek - Rok ogrodnika. Polecam!
        • przemoaj5 Re: Nowy sezon za progiem - sztuka (nie)kopania 03.01.06, 09:07
          Witam,
          Teraz myśłimy już o przesadzaniu roślin, o przyciananiu ich, i nowych
          nasionach cebulakch i sadzonkach.
          Pozdrawiam
          Przemysław Jakubowski
Inne wątki na temat:
Pełna wersja