co ja mam zrobić z bluszczami?

29.03.06, 11:29
Dzień dobry, problem jak w temacie - wczoraj się przeszłam i załamałam, to,
co pod ziemią - piękne i zielone, to, co nad - brązowe i łodyżki listków
podłamane. I co teraz? Mam obciąć te zmarznięte pędy (doszły do wysokości 1,5
m)? Proszę Was o radę.
I to są te normalne w naszym klimacie zimy???
    • horpyna4 Re: co ja mam zrobić z bluszczami? 29.03.06, 11:52
      Na pewno obciąć to, co podłamane. Resztę ciut skrócić, wtedy będą nowe pędy,
      jeżeli gałązki żyją. Liście puszczą się nowe. Powinno być dobrze, przecież
      bluszcz pospolity rośnie dziko w naszym klimacie, nikt go nie okrywa. A zimy
      bywały kiedyś dużo gorsze.
      Jeżeli jednak okaże się, że pędy przemarzły (co jest mało prawdopodobne), to
      trzeba ściąć. I wtedy nowe puszczą się dużo szybciej, niż poprzednie, skoro
      bryła korzeniowa jest już spora. Bluszcz rośnie wolno w młodości, jak ma jeszcze
      małe korzenie.
      • kwasnica44 Dzięki, Horpyno! 29.03.06, 13:43
        Dzięki za pociechę i radę.
        Z tym podłamaniem to się nieprecyzyjnie wyraziłam. Na tej akurat odmianie
        bluszczu (duże, stosunkowo jasne liście, bez żyłek, korzonki czepne dość
        nieliczne, nie mam oczywiście pojęcia, jak się nazywa) są takie zwiotczałe i
        nadłamane nie pędy, lecz łodyżki listków, od pędów odchodzące. Druga odmiana (z
        drobnymi, ciemnymi, unerwionymi na jasno listkami) lekko zbrązowiała, ale i
        pędy główne, i łodyżki listków są całe.
        No nic, wypiję coś na wzmocnienie (kocham moje bluszcze i serce pęka), przyjrzę
        się im uważnie i postąpię w myśl Twoich wskazówek.
        Pozdrawiam
        M
      • kwasnica44 Re: co ja mam zrobić z bluszczami? 29.03.06, 13:45
        no i oczywiście chodziło mi o to, co pod śniegiem, a nie pod ziemią. Nawet ja
        wiem, że zielone liście bluszczu pod ziemią nie występują...
        • horpyna4 Re: co ja mam zrobić z bluszczami? 29.03.06, 15:36
          Hi, hi, domyśliłam się. Różne "omsknięcia" słowne przecież tu się pojawiają.
          Ale fakt, że po tej zimie, jeśli chodzi o podmarznięte rośliny zimozielone, to
          przede wszystkim trzeba na razie poczekać na oznaki życia. I nie wpadać w
          panikę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja