Dodaj do ulubionych

pomocy!!! koty... coś okropnego!

21.06.06, 17:41
mam wielki kłopot... mieszkam na osiedlu - w bloku - gdzie mieszkańcom
parterów oddano do użytku przydomowe zielence i mamy ogródeczki :-) niestety
plagą są koty. kiedy po zimie zobaczyłam swój ogródeczek, to najpierw nóż
otworzył mi się w kieszeni, a potem łzy napłynęły do oczy. po pięknym śniegu,
który cieszył wzrok - ujrzeliśmy z mężem kupę gówien (przepraszam za
wyrażenie, ale inaczej się nie da!). mam 2 dzieci (5 lat- chłopiec i 1/2
roczku - dziewczynka) i aż boję sie korzystać z trawki - odchody kocie psują
mi humor... może by tak nie było, ale mamy tu mnóstwo "dokarmiaczy biednych
kotków", którzy oczywiście mieszkają od 1 piętra w górę... był nawet pomysł,
coby kotki odłowić i zawieźć do schroniska (już był załatwiony hycel, itp),
ale dokarniacze zawołali przedstawiciela ochrony praw zwierząt, no i kotki
załatwiają się sobie dalej...
mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne środki chemiczne
nie działają!
Obserwuj wątek
    • pinkink Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 21.06.06, 18:44
      anajka napisała:

      > mam wielki kłopot... mieszkam na osiedlu - w bloku - gdzie mieszkańcom
      > parterów oddano do użytku przydomowe zielence i mamy ogródeczki :-) niestety
      > plagą są koty. kiedy po zimie zobaczyłam swój ogródeczek, to najpierw nóż
      > otworzył mi się w kieszeni, a potem łzy napłynęły do oczy. po pięknym śniegu,
      > który cieszył wzrok - ujrzeliśmy z mężem kupę gówien (przepraszam za
      > wyrażenie, ale inaczej się nie da!). mam 2 dzieci (5 lat- chłopiec i 1/2
      > roczku - dziewczynka) i aż boję sie korzystać z trawki - odchody kocie psują
      > mi humor... może by tak nie było, ale mamy tu mnóstwo "dokarmiaczy biednych
      > kotków", którzy oczywiście mieszkają od 1 piętra w górę... był nawet pomysł,
      > coby kotki odłowić i zawieźć do schroniska (już był załatwiony hycel, itp),
      > ale dokarniacze zawołali przedstawiciela ochrony praw zwierząt, no i kotki
      > załatwiają się sobie dalej...
      > mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne środki chemiczne
      > nie działają!


      Jesli to nie jest prowokacja to boje sie, ze zle sobie forum wybralas do
      uzalania sie nad swa dola.
      Hycel, srodki chemiczne i odlawianie kotow ?!No, wybacz!

      Juz jest lato, snieg dawno stopnial i wyrosla trawa. Kupy, jesli widoczne na
      trawniku sa pochodzenia psiego. (Koty zakopuja swoje odchody.)
      A moze wobec tego psy wytruc? A potem dzieci, bo wrzeszcza?
      Te cudze, oczywiscie...
      • elijana Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 22.06.06, 09:48
        Nieprawda,koty a właściwie te dominujące potrafią zostawiać swoje odchody bez
        zakopywania aby zaznaczać swój teren ,znam to z praktyki ogród ogrodzony ,pies
        nosa nie wścibi a gówien kocich pełno na opasce wokól domu zrobiły sobie
        toaletę france .proponuje wiatrówkę :) dzikie koty to plaga,są
        zarobaczeone,przenosza toksokarozę,rozmnażają się na potęgę ,mają pchły,parchy
        kleszcze i nie są sympatyczne i jeszcze podlewają swoje tereny a to okropny
        smród . Kto ma kota ten o niego dba i pilnuje a te dzikie niestety trzeba
        ograniczyć ich rozmnazanie a to już zadanie dla władz,odławiać takie i
        sterylizować bo zabijać to raczej niezbyt...Mi pomógł pies ale to jak pisałam
        ogród ogrodzony,co prawda pies nocuje w domu i jest malutki bo to sznaucerka
        miniaturowa ale koty przestały robić jak poczuły psa a po swoim psie sprząta
        się inaczej jak po cudzych czy dzikich nieodrobaczanych kotach.
        • ewa8a Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 22.06.06, 11:03
          elijana napisała:

          >zarobaczeone,przenosza toksokarozę,rozmnażają się na potęgę ,mają pchły,parchy
          kleszcze i nie są sympatyczne i jeszcze podlewają swoje tereny a to okropny
          smród .

          Całe szczęście, że już nie musisz obcować z tym paskudztwem.

          > bo zabijać to raczej niezbyt

          Myslisz, że wystarczy tylko wiatrówka ? E tam, zbyt łagodna w tym momencie
          jesteś. Przecież na własne uszy słyszałam jak nuciłaś ,,gdy widzę kota koło
          płota zawsze mu paszczę butem rozpłaszczę’’.


      • bosman1 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 21.06.06, 20:41
        Mam działke i mam ten sam problem z kupami kotów,które wcale ich nie
        zakopują ,ale robią je na trawie.Przy okazji każdego koszenia znajduje ich kilka
        (kup).Mam psa ,który swoje potrzeby załatwia za działką na polu a koty niestety
        na mojej trawie.Są dokarmiane przez niektórych działkowców i spacerują sobie
        wszędzie roznosząc niestety pchły.Też mnie szlag trafia jak to widze,ale nic na
        to nie poradze.
    • seledynowa oj oj oj 21.06.06, 22:31
      jak to Nikke przeczyta...boję się mysleć
      ;-)

      Lepsze kupki kocie na trawce, niz myszy i szczury w piwnicy.
      Moja kotka pregoniła z ogrodu nornice i krety. Czasem wpadna do niej kumple z
      okolicy i wtedy musze "myć" silnym strumieniem iglaczki (smród oznaczeń kocich
      samców jest nie do zniesienia)

      Może wysiejcie gdzies w okolicy kocie przysmaki roslinne (kocimietkę,
      majeranek, kozłka lekarskiego czyli walerianę itp.), wokół wysypcie piasek -
      koty bedą miały raj, a wasze rabatki odsapną --
      seledynowa
      • ewa8a Re: oj oj oj 21.06.06, 23:07
        Jeśli ktoś używa słów hycel, środki chemiczne i odławianie, co zauważyła już
        Pinkink, nie licz na to, że będzie się bawił w wysiewanie kocimiętki i robienie
        zwierzakom placu zabaw w postaci piaskownicy.
        Dawno nie czytałam na tym forum tak paskudnego postu.

        • venus22 Re: oj oj oj 22.06.06, 09:02
          >>> po pięknym śniegu,
          który cieszył wzrok - ujrzeliśmy z mężem kupę gówien<<

          bialy snieg skojarzyl im sie z czysta kanwa, i wyrazily sie artystycznie. na
          pewno cos chcialy przez to powiedziec..

          Venus
        • onnanoko Re: oj oj oj 23.06.06, 13:34
          Dlaczego zakładacie, że anajka zamierza koty wytruć? Akurat tego typu środki
          chemiczne działają bardzo dobrze. Może ona chce je po prostu odstraszyć od
          swojego ogródka i z taką intencją zadawała pytanie, hm? Ale faktycznie dobrze
          nie trafiła ;)
          • nnike Re: oj oj oj 23.06.06, 13:40
            onnanoko napisała:

            > Dlaczego zakładacie, że anajka zamierza koty wytruć?

            Ano dlatego: "mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne
            środki chemiczne nie działają!"...


            > Akurat tego typu środki chemiczne działają bardzo dobrze.

            Też próbowałaś?!

            > Ale faktycznie dobrze nie trafiła ;)

            W takim razie, też dobrze nie trafiłaś i nie ma tu nic do śmiechu.


            --
            ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
            • onnanoko Re: oj oj oj 26.06.06, 09:45
              nnike napisała:

              > onnanoko napisała:
              >
              > > Dlaczego zakładacie, że anajka zamierza koty wytruć?
              >
              > Ano dlatego: "mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne
              > środki chemiczne nie działają!"...


              Widzę, że przez wyrażenie "sposób na" rozumiesz wyłącznie eliminację z tego
              świata... Może Twoim zdaniem pewna grupka poszukująca sposobu na Alcybiadesa
              też zamierzała go otruć? Odniosłam nieco inne wrażenie, ale w końcu to Ty masz
              patent na nieomylność.

              > > Akurat tego typu środki chemiczne działają bardzo dobrze.
              >
              > Też próbowałaś?!


              Dawno temu spróbował jeden z kotów w mojej rodzinie.

              > > Ale faktycznie dobrze nie trafiła ;)
              >
              > W takim razie, też dobrze nie trafiłaś i nie ma tu nic do śmiechu.
              >
              Jak dla mnie trochę jest. Nic nie poradzę, że bawi mnie takie zacietrzewienie!
              Rzucajcie, rzucajcie sobie tymi kamieniami...! Zawsze to prościej a priori
              zrobić z kogoś zwyrodnialca.
    • szadoka Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 22.06.06, 09:22
      jakos nie chce mi sie wierzyc , ze to kocie kupy. Poza tym wystarczy pare razy
      podlac ogrodek i po klopocie.Moj ogrod tez wygladal"nieapetycznie" za sprawa
      mojej malenkiej suczki (az boje sie pomyslec co by bylo gdyby byla wieksza...)
      ale solidne podlewanie rozpuscilo "problem"
      Ale Ty chyba po prostu nie lubisz zwierzat.
      • anajka Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 28.06.06, 14:56
        nnike napisała:

        > anajka napisała:
        >
        > > mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne środki chemic
        > zne
        > > nie działają!
        >
        > A ustawę o ochronie zwierząt znasz?!! Może przedstawiciele TOZ czytają to
        > forum, więc strzeż się. Internet nie jest tak anonimowy jak ci się wydaje...
        >
        > Aha. I nie próbuj ze mną rozmawiać.
        >
        > Inne wypowiedzi przemilczałam, ale twojej nie przemilczę. Nie wiem, czy
        jesteś kobietą, czy mężczyzną, choć z jadu, który wycieka z twoich wypowiedzi
        sądzę, że płeć nie ma tu znaczenia, a tylko to, że w życiu nic ci chyba nie
        wychodzi. Odegrać się na innych ,to myśl przewodnia twego istnienia.
        Nie wiem zupełnie dlaczego mam się bać... może mi powiesz. Rozumiem, ze każdy
        mierzy swoją miarką i dla ciebie "środek chemiczny" to wyłącznie np. kwas
        solny, a nie ogólnodostępne środki, które można kupić w każdym sklepie
        ogrodniczym. Pewnie trzeba je wszystkie pozamykać, bo zapewne reguluje to
        ustawa... widać, że ustawy to ty nie znasz i nie masz zielonego pojęcia o czym
        piszesz. Ciśnie mi sie na usta jedno określenie... ale jestem osobą kulturalną
        (w przeciwieństwie do ciebie) i po prostu to przemilczę.

      • horpyna4 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 23.06.06, 09:36
        Mieszkałam kiedyś na osiedlu, gdzie było sporo dzikich kotów i jakoś nikomu w
        ogródkach nie przeszkadzały, wręcz przeciwnie - płoszyły gołębie. Niestety
        nastał nowy cieć, burak straszny. No i wytruł koty. Osiedle natychmiast zostało
        opanowane przez szczury. Potrafiły wypływać przez muszlę klozetową, po prostu
        horror. A jak ktoś uważa, że trutki załatwiają sprawę, to zmieniłby zdanie po
        wyniesieniu z własnej piwnicy w odstępie kilkudniowym ogromnych, rozkładających
        się i cuchnących szczurów. A rozkładały się bardzo szybko po zdechnięciu, bo
        przez piwnicę przechodziły rury centralnego ogrzewania.
    • anofi Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 23.06.06, 10:45
      Taaaak wiatrówka to świetny sposób :(((((((((((((((((((
      Moi przyjaciele weterynarze codziennie ratuja koty i psy spod łap takich
      oprychów, którzy dla zabawy lub z nienawiści robia takie rzeczy.
      Oczywiście, powinnien byc program wymuszający sterylizacje i kastrację na
      bezpańskich zwierzętach, ale na litość boską ta nienawiść jest przerażająca.

      Pozdrawiam wswzystkich kociarzy psiarzy
      posiadaczka GIZMA, TOFISIA I DINA, oraz trarau na które cudze koty już nie
      wchodzą - Pies duży robi duże wrażenie :)
    • 1966f Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 25.06.06, 00:14
      Wystraszyliście dziewczynę i uciekła a jej chodziło tylko o czystość pod
      balkonem.Zainwestuj w krzewy z kolcaminp.różne kolory ognika,berberysy,płożącą
      irgę,jakieś płożące iglaki.Koty i psy raz-dwa nauczą omijać się Twój ogródek.
      -Chcę zaznaczyć że mam 4 kotki i psa oraz dokarmiam 2 kotki na podwórku ale
      składzik w którym mieszkają dzikie koty często myję domestosem a po psie
      zbieram ku.... do woreczka/też nie lubię smrodu i bałaganu/-Pozdrawiam
      wszystkich i ich kotki.
      AA
      • makowapanienka2 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 26.06.06, 09:51
        Ja też nie byłabym zadowolona jeśli obce koty czy psy załatwiałyby się w moim
        ogródku tym bardziej że dziewczyna ma 2 małych dzieci z których jedno raczkuje.
        Odchody nieodrobaczonych psów i kotów są bardzo niebezpieczne i niestety
        przekonałam się o tym osobiście bo moja córka chorowała na toksokarozę oczną.
        Musiała kilka tygodni spędzić w szpitalu na szczęście oko udało się uratować bo
        w niektórych przypadkach trzeba niestety oko usunąć widzi co prawda na nie
        gorzej ale ma swoje oko. Sama bardzo kocham zwierzęta mam psa w domu i nie
        oddałam go kiedy córka zachorowała chociaż niektórzy tak mi sugerowali ale
        swojego psa wyprowadzam zawsze na nieużytki gdzie dzieci ani dorośli nie chodząa
        jeśli zdaży mu się załatwić w pobliżu bloku ( kiedy był mały bywało się że nie
        wytrzymał) to zawsze po nim sprzątałam. Przez nie sprzątane odchody zarażają się
        również inne psy i dlatego pomimo tego że ja mojego odrobaczam to nigdy nie mam
        pewności że jest "czysty". Mnie też denerwują psie kupy na trawniku przed
        blokiem chociaż to nie jest mój ogródek i jeśli widzę że czyjś pies się załatwia
        na trawniku to zwracam uwagę (wiem wredna jestem). Mnie też denerwują bezpańskie
        koty ale dla tego że biegają po moim samochodzie i drapią lakier bo jeśli chodzi
        o kupy to nieodróżniam psich od kocich :-) Dla czego jeśli ktoś poruszy ten
        temat zawsze zaczyna się awantura?
        Pozrawiam wszystkich
        A
        • bozena90 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 28.06.06, 10:52
          Być może jakiś kot nie zakopuje po sobie ku..., ale to są sporadyczne wypadki.
          Koty załatwiają się raczej tam gdzie można pogrzebać.Tak naprawdę nie widzę
          problemu. Przecież ogródek przed oknem nie jest dla przesiadywania z dziećmi
          pod oknem tylko dla posadzenia kwiatków, żeby widok z okna był przyjemny.A z
          dziećmi wychodzi się na spacer do parku, na skwerek lub na plac zabaw.
          Przesiadywanie pod murem bloku jest nie zdrowe( udar słoneczny).A jezeli
          decydujemy się na dziecko to z całą konsekwencją umiejmy im zorganizować czas i
          zabawę. Przecież i tak są za małe aby je zostawić same przed oknem na chodniku.
          Te odchody mogą być również psie i to nie bezdomnych psów tylko tych co mają
          włascicieli( sama widzę często jak pies się załatwia na rabatce a właściciel
          trzyma go na smyczy i patrzy).A jeżeli chodzi o koty to właśnie wysypanie
          piasku i posadzenie tam kociej miętki i waleriany daje dobre efekty( w
          ustronnym miejscu aby nie czuły sie zagrożone).Można też zaproponować osobom,
          które dokarmiają koty ( przeważnie starsze Panie)pomoc w zdobyciu informacji,
          gdzie je można bezpłatnie wysterylizować ( w Krakowie jest teraz taka akcja),
          albo dawać w karmie środki antykoncepcyjne i odrobaczające-pobrać w TOZ-te
          pierwsze nie zawsze działają.Ma pani dostęp do internetu więc można popytać o
          pomoc w tej kwestii i pomóc sobie, karmicielom i bezdomnym kotom, które tak
          naprawdę nic nie są winne a ludzie ich tak nienawidzą.Zyczę mądrego
          przemyślenia sprawy i trafnej decyzji.Oraz oczywiście mniej KUPEK na trawniku.
          Powodzenia.
        • nnike Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 28.06.06, 12:10
          makowapanienka2 napisała:

          > Dla czego jeśli ktoś poruszy ten temat zawsze zaczyna się awantura?
          > Pozrawiam wszystkich
          > A

          Po pierwsze, toś Ty jeszcze awantury nie widziała ;)
          Po drugie, autorka mieszka w bloku, a więc ogródek nie jest prywatny. Dzikie
          koty mają prawo tamtędy przemykać i nikt nie ma prawa ich truć!!!

          Jeśli dziecko musi raczkować na łonie przyrody, jedynym wyjściem jest
          posiadanie własnego, koniecznie sterylnego ogrodu ;)


          --
          ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
    • anajka Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 28.06.06, 14:39
      Widzę, że w końcu muszę ukrócic tą dyskusję... Ludzie! Opanujcie się! Widzę, że
      w międzyczasie zostałam mordercą, egoistą, matką która nie potrafi wychować
      swoich dzieci, itp... itp... itp...
      Na szczęście znalazlo się kilka inteligentnych osób, które wiedzą o co mi
      chodzi. Dla mnie jest logiczne, że jeśli wchodzę na forum "ogród" i pytam, jak
      poradzieś sobie z kotami, to nie chodzi mi o odstrzał (ktoś napisał kup
      wiatrówkę), tylko np. o rośliny, które działają odstraszająco na koty(bo np.
      wydzielają nie uwielbiany przez nie zapach).
      Jeśli ja piszę "środki chemiczne", to nie mam na myśli kwasu solnego, a np.
      środki do podlewania ziemi (ogólnie dostępne w sklepach ogrodniczych), które
      rzekomo odstraszają nieproszonych gosci (choć to właśnie nie działa).
      Dla niewtajemniczonych - ogród mój ma 200m2, jest ogrodzony i prywatny - a nie
      jak ktoś napisal "do sadzenie kwiatków pod oknem".
      Powiem krótko... przykro mi, że jeden imbecyl rozpoczął głupią dyskusję nie na
      temat, a inni owczym pędem postanowili potępić mnie za to, że szukam
      rozwiązania, żeby moje dzieci mogły bawić się w swoim ogrodzie... na place
      zabaw też nie moga wyjść, bo niestety one też toną w odchodach kocich...
      Dziękuję rozumnym, innym tylko mogę współczuć... szczególnie temu
      forumowiczowi, który pisze, że Internet nie jest anonimowy i mnie straszy...
      tylko nie wiem czym i za co.
      • aleksa272 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 28.06.06, 20:53
        Przyznam, że prawie się zagotowałam czytając odpowiedzi na pytanie anajka. W
        100% zgadzam się z autorką wątku, a zwłaszcza z jej ostatnią wypowiedzią.
        Ludzie, zastanówcie się dobrze zanim coś napiszecie!!!!!!!!! Zaczęłam czytać
        ten post, bo mam ten sam problem i to nie prawda, że koty zakopują swoje
        odchody, no może te dobrze wychowane tak, ale te które odwiedzają mój ogród
        niestety nie. I z całą pewnością nie są to kupy psie, bo ogród jest ogrodzony,
        a psa nie posiadam, za to każdym wieczorem schodzą się koty z okolicy...
        Również mam małe dzieci w wieku 7, 4, 2 lata oraz 9 miesięcy. Może jest jednak
        ktoś znający skuteczny sposób na odstraszenie kotów. Tylko bardzo proszę
        wstrzymać się z wypowiedziami, jakimi obdarzyliście już autorkę wątku, bo
        niczego to do sprawy nie wnosi, a świadczy tylko o kulturze odpowiadającego.
        • gabi9917 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 03.07.06, 14:25
          witam.szkoda zdrowia,nie denerwuj się.Są w Castoramie środki chemiczne do
          spryskiwania przeciwko kotom i psom.Te droższe są bardziej skuteczne bo pomagają
          nawet po deszczu(1 opad deszczu)Tymi środkami pryskam dość często te miejsca na
          których mi najbardziej zależy.Staram się też sadzić rośliny aromatyczne
          zauważyłam że koty nie lubią aksamitek,nagietek,czosnku,troche roślin
          kłujących,róża,przegrzan,ognik.A tak na wesoło:zauważyłam że odkąd podkarmiam od
          czasu do czasu koty te nie załatwiają się u mnie tylko u sąsiada.Dziwi mnie to
          że koty kupkają na trawę,u mnie załatwiały się na miękkich grządkach,a podlewały
          trochę trawę.Kot przeważnie zakopuje odchody.Można też o ile zauważy się
          kota,popsikać go wodą,bardzo tego nie lubią i pamiętaja o tym.Po zatym nie ma
          100% środków bo każdy kot ma inny charakter.Pozdrawiam.
      • aleksa272 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 28.06.06, 20:53
        Przyznam, że prawie się zagotowałam czytając odpowiedzi na pytanie anajka. W
        100% zgadzam się z autorką wątku, a zwłaszcza z jej ostatnią wypowiedzią.
        Ludzie, zastanówcie się dobrze zanim coś napiszecie!!!!!!!!! Zaczęłam czytać
        ten post, bo mam ten sam problem i to nie prawda, że koty zakopują swoje
        odchody, no może te dobrze wychowane tak, ale te które odwiedzają mój ogród
        niestety nie. I z całą pewnością nie są to kupy psie, bo ogród jest ogrodzony,
        a psa nie posiadam, za to każdym wieczorem schodzą się koty z okolicy...
        Również mam małe dzieci w wieku 7, 4, 2 lata oraz 9 miesięcy. Może jest jednak
        ktoś znający skuteczny sposób na odstraszenie kotów. Tylko bardzo proszę
        wstrzymać się z wypowiedziami, jakimi obdarzyliście już autorkę wątku, bo
        niczego to do sprawy nie wnosi, a świadczy tylko o kulturze odpowiadającego.
        • venus22 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 28.06.06, 21:32
          W ludziach sie zagotowalo z tego powodu:

          >>>Jeśli ktoś używa słów hycel, środki chemiczne i odławianie,

          co zauważyła już
          Pinkink, nie licz na to, że będzie się bawił w wysiewanie kocimiętki i robienie
          zwierzakom placu zabaw w postaci piaskownicy.
          Dawno nie czytałam na tym forum tak paskudnego postu.<<

          Niestety ale jak ktos pisze enigmatycznie ze "srodki chemiczne" to roznie sie
          to kojarzy.
          Gdyby autorka napisala "srodki chemiczne zapachowe na koty" to by bylo co nnego.

          A tak wyszlo z tego ze za wszelka cene trzeba koty wyniszczyc, moze wytruc, co
          nie zostalo mile przyjete.

          Czlowiek udomowil sobie kota, to musi jakos z nim zyc.
          Milej symbiozy zyczy

          Venus
          • palo_ma1 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 30.06.06, 16:17
            venus22 napisała:

            > W ludziach sie zagotowalo z tego powodu:
            >
            > >>>Jeśli ktoś używa słów hycel, środki chemiczne i odławianie,
            >
            > co zauważyła już
            > Pinkink, nie licz na to, że będzie się bawił w wysiewanie kocimiętki i
            robienie
            >
            > zwierzakom placu zabaw w postaci piaskownicy.
            > Dawno nie czytałam na tym forum tak paskudnego postu

            Venus,
            To Ty sobie doczytałaś poza tekstem
            te paskudztwa o których piszesz.
            Słowo hycel było odniesione do osoby,
            która ma odłowić kota, niekoniecznie ugotować z niego zupę.
            "Żadne środki chemiczne" to istotnie zbyt ogólne,
            nie uprawnia jednak do dopisywania w domyśle "trucizna".

            Jest problem, jest prywatny ogródek zanieczyszczany przez koty,
            jest małe dziecko, pomóżcie autorce jeżeli potraficie.
            Ja w desperacji być może poszukałbym czegoś pod hasłem "scarecrow".
            np. www.contech-inc.com/products/

            Ja mam "w poważaniu" symbiozę, jeżeli _mój_ kot obgryza mi
            świeżo wyrastające pędy np. arundo.
            Biorę się wtedy do główkowania i przeciwdziałam temu,
            znajdując jakiś kompromis.

            Pozdrawiam pm
    • mirka17 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 30.06.06, 11:33
      Aleście sie ludzie rzucili na Anajkę!
      Za to że chce chronić dzieci, mieć swój ogródek bez obcych niespodzianek,
      za to że chciała kotkom (z pomocą hycla - to pracownik schroniska a nie wampir)
      zapewnic utrzymanie, odrobaczenie i bezpieczeństwo w schronisku gdzie nie grożą
      im samochody, głód i wandale (przecież nic nie wspomniała o strzelaninie czy
      jakiejś rakarni), za to że pyta o środki chemiczne (nic tu nie było o
      truciźnie), przecież każdy z nas używa jakąś chemię (nie tylko w ogrodzie ale i
      w kuchni), środki chemiczne to nie koniecznie zlo wcielone (uhhhmmm jaki pyszny
      biszkopcik z truskawkami... z chemicznym proszkiem do pieczenia w środku...).
      Pomyślmy zanim kogoś "oplujemy". Trzymaj się Anajko

      Mirka17



      mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne środki chemiczne
      nie działają!
      --
      >uśmiecham się każdego dnia<
      • pinkink porazajaca logika Mirki17 30.06.06, 20:27
        mirka17 napisała:

        > Aleście sie ludzie rzucili na Anajkę!

        > za to że chciała kotkom (z pomocą hycla - to pracownik schroniska a nie wampir)
        > zapewnic utrzymanie,


        (przecież nic nie wspomniała o strzelaninie czy
        > jakiejś rakarni)


        Czy zdajesz sobie sprawe jakie bzdury piszesz?
        Zalosne.
    • venus22 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 30.06.06, 22:20
      juz sam tytul postu Anajki pobudza wlosy do stroszenia sie na karku.
      A osobiscie bardzo watpie zeby kotki mialy "miod" w schronisku.
      Gdzie mala klatka, a gdzie swoboda. I pewnie odrobaczone i zasczepione
      zostalyby ewentualnie uspione.

      Venus
    • unicef123 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 30.06.06, 22:33
      ogródek owszem jesli dla dzieci powinien być czysty , można koty po prostu
      cierpliwie przeganiać .Ja tak robiłam ale kot mojej sąsiadki znalazł sobie
      lepszy sposób , po prostu przeskakuje z jej okna na mój balkon i co wy na to?
      Zwracanie uwagi odniosło taki skutek ,że pańcia tego kotka ( zresztą nawe t
      sympatycznego - gdyby nie jego zachowanie ) obraziła się na mnie okrutnie .
      I jak w takiej sytuacji można się zachować?
      • zastepowa Re: !!! koty... coś okropnego? 30.06.06, 23:15
        nie, ludzie w wielu sutuacjach są gorsi od zwierząt. Pisałam, iż kocur lub -y
        upodobały sobie moje roślinki i odgrażałam się iż koniec z dokarmianiem, a tu
        po całym tygodniu czeka przygotowana dla nich wałówka.
        To zależy wszystko od człowieka.
        Koty nie sa moimi ulubiencami- wolę psy.
        Ale nieodpuszczę sobie aby któregoś nie podrapać za uchem.
        Na osiedlu są i będę i to dzięki ludziom którzy o nie dbają.
        A myśle, iz w mieście koty muszą być. Póki one będą to będzie mniej szczurów.
        --
        pozdrawiam gorąco
        Małgorzata
          • szuwary4 Re: !!! koty... coś okropnego? 01.07.06, 12:28
            Nie do wiary, ale zanim weszłam (a jestem tu pierwszy raz) na to forum, przyszła
            do mnie znajoma i stoczyłyśmy rozmowę jak ulał pasującą do tego watku. Miała
            podobny problem jak jego zalożycielka. Znajoma mieszka mianowicie w dzielnicy
            domków jednorodzinnych z ogródkami i tak się trafiło, że jej sąsiadka była
            milosniczką kotów i miała ich kilka sztuk, a one oczywiście ku wielkiemu
            niezadowoleniu znajomej - nawiedzały jej wypielęgnowany ogródek,( zresztą inne
            ogródki też ). Nie było między paniami specjalnego konfliktu bo włascicielka
            kotów zawsze przepraszała, jak cos tam zbroiły to bez gadania szła i czysciła,
            szkody naprawiała... ale kiedy jakieś dwa czy półtora roku temu wyprowadziła się
            ze swymi zwierzakami to znajoma odetchnęła z ulgą. Podczas ostatniej rozmowy
            wyraziłam przypuszczenie, że taraz to jej ogródek musi pieknie wyglądać bo juz
            nic nie jest w nim łamane, deptane i zasikiwane, a ona mi na to, ze nie jest tak
            dobrze bo panoszą się krety, których wczesniej tyle nie miała i trochę minie
            zanim sobie z nimi poradzi, a druga plaga to nornice podgryzające korzenki jej
            roślinek też wystepujące ( tzn nornice) w ilości wcześniej nie notowanej... Ja
            osobiście również mam dom z ogrodem, po którym to ogrodzie przechadzają się
            różne koty: moje i obce ale mam tam takie miejsca gdzie jest goła, rozkopana
            ziemia i chyba tam się koty załatwiają, bo nie zauważyłam nigdy ( a regularnie
            ją przycinam) tak zanieczyszczonej trawy jak to się dzieje w ogrodzie
            założycielki wątku. Pozdrawiam
            • nnike Re: !!! koty... coś okropnego? 01.07.06, 12:58
              Przeczytałam z zainteresowaniem :)
              Od dwóch lat też mam domek z ogrodem, do którego wprowadziliśmy się z naszymi 2
              miejskimi kotkami, a tu na miejscu przybłąkała się jeszcze kotka i została z
              nami.
              Kot nigdy nie załatwi się na trawę. Masz rację, że zostawiłaś im spulchniony
              kawałek ziemi, bo pójdą właśnie tam załatwiać swoje potrzeby, gdzie mają
              możliwość zakopania odchodów.
              Kotki to bardzo czyste i pożyteczne zwierzątka i gdy czytam słowa, że "żadne
              śodki chemiczne nie działają", dostaję białej gorączki i nie pomogą żadne
              pokrętne tłumaczenia w stylu co autor miał na myśli.
              Treść i cel są jednoznaczne.
              --
              ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
                • ewa8a Re: !!! koty... coś okropnego? 02.07.06, 00:37
                  Cały ten wrzask z powodu kocich odchodów jest jakiś przesadzony. Sama ma dwa
                  koty, wszyscy sąsiedzi na około przynajmniej po jednym. Po mojej działce
                  przechadza się codziennie kilkoro z tych futrzaków. Nigdy nie zdarzyło mi się
                  znaleźć choćby jednej kociej kupy ! Jedyne odchody, jakie spotykam należą do
                  psa, ale są takiej wielkości, że z całą pewnością nie zrobił tego kot. Tonący w
                  kocich kupach ogródek to jakiś ewenement.
                  • tijgertje Re: !!! koty... coś okropnego? 02.07.06, 15:00
                    Hmm, koty to sprytne bestie:-( U siebie nie robia. Mam fajny ogrod, uczulenie na koty, 2-latka i wieeelka piaskownice, ktorej nie sposob codziennie przykrywac, bo nie dosc, ze duza, to i forma ma nietypowa. Naokolo mieszka sporo ludzi z kotami i mam wrazenie, ze wszystkie traktuja moj ogrod jak toalete publiczna. Swira juz dostaje. Sypalam rozne paskudztwa, jakies granulki co to zapachem ponoc odstraszaja, ale poza tym, ze wydalam majatek, rezultatu zadnego:-( Tak, ze tez jestem ciekawa, jak sie tych kotow pozbyc, bo w tej chwili przychodzi ich 8 na pewno. Tyle przynajmniej wpadlo mi w oko. Maz pare razy robil sobie przesiadowki z wezem ogordowym na czatach, ogrod jest regularnie podllewany, a i tak bestyjki przychodza. Czasem juz miewam malo humanitarne pomysly, ale sumienie jeszcze nie pozwala wprowadzac mi ich w zycie. Poradzcie cos, bo moja cerpliwosc jest na wyczerpaniu.
                    • szuwary4 Re: !!! koty... coś okropnego? 02.07.06, 16:10
                      Faktycznie jest w tym cos dziwnego: jedne ogrody mimo obecności kotów sa wolne
                      od zanieczyszczeń a inne nie. Ja mam ogród tylko częściowo zagrodzony, więc mogą
                      sobie przyłazić koty jakie chcą i przychodzą - a problemu nie mam. Inni jak
                      widać - i owszem. W pani wypadku chyba jednak wabi je ta wielka piaskownica. Ja
                      jak wcześniej pisałam, mam miejsca z gołą ziemią więc moze te właśnie miejsca
                      wykorzystują, bo generalnie zakopywanie ekskrementów jest u kotów instynktowne.
                      Pozdrawiam
                      • tijgertje Re: !!! koty... coś okropnego? 02.07.06, 18:59
                        To nie sa dzikie koty. To koty sasiadow blizszych i dalszych. Sasiadka za plotem ma jednego, ale ogrodek czysciutki. Nic dziwnego, skoro przychodza do mnie. W nocy nie patrze, ale w ciagu dnia jezeli tylko jestem nie z tej strony ogrodka co trzeba, albo w domu, to sie placza. Ostatnio przyszlo mi nawet do glowy, zeby te koty jakos wylapac, pozyczyc takie kocie pojemniki, wystawic przed dom i niech sobie sasiedzi po nie przyda i zaplaca slona cene za zlapanie. Moze wtedy zrobia im jakas kuwete, zeby do mnie nie lazily. Wrrrr...
                        • venus22 Re: !!! koty... coś okropnego? 03.07.06, 01:05
                          >>> te koty jakos wylapac, pozyczyc takie kocie pojemniki, wystawic przed dom i
                          niech sobie sasiedzi po nie przyda i zaplaca slona cene za zlapanie. Moze
                          wtedy zrobia im jakas kuwete, zeby do mnie nie lazily. Wrrrr...<<<<


                          Oj przestan kobieto bo bredzisz, kot bedzie zawsze kotem,
                          to twoja wina ze tak jest bo masz piaskownice gdzie w poblizu jak sama
                          wiedzialas jest zatrzesienie kotow.
                          czego innego mozna sie bowiem bylo spodziewac?!


                          zamiast zrobic trawnik z zabawkami ktore mozna pozbierac, jakis malutki basen
                          lub zabawki wodne -to piaskownica, w ogrodku gdzie jest zawsze pelno kotow.


                          Venus
                          • tijgertje Re: !!! koty... coś okropnego? 03.07.06, 10:19
                            Myslalam, ze wszyscy zaskocza, ze o tym lapaniu to ja powazne nie pisalam:-)))
                            No i rzeczywiscie, moja wina, powinnam piaskownicy byla nie robic, najlepiej zabetonowac caly ogrod i dziecko w domu na cztery spusty zamknac, bo przed piaskownica koty zalatwialy sie doslownie wszedzie, wlacznie z tarasem i wycieraczka przed drzwiami, ktorej zmienianie tez nic nie dawalo. Tak sobie z sasiadka kiedys dyskutowalysmy, co by z tymi kotami zrobic. Ona miala znacznie "lepsze" pomysly:-)))) No i moja wina, bo powinnam byla sie do Holandii nie przeprowadzac, bo jak ktos nie ma bardzo silnej alergii, to prawie na pewno ma kota albo psa. TAk, ze musialabym sie meza pozbyc, bo on sie z ojczyzny swej ukochanej wyprowadzac nie chce, a tu okolicy bez kotow rqaczej nie znajdziemy. Zatem bylabym naprawde wdzieczna za wszelkie powazne i skuteczne rady, jak sie kotow z ogrodu pozbyc.
                          • tijgertje Re: !!! koty... coś okropnego? 03.07.06, 10:25
                            Aha, trawnik jest, basenik sie rozklada przy pogodzie odpowiedniej, staw zajmujacy 1/3 ogrodu tez jest, instalacja nawadniajaca, ale to kotom nie przeszkadza. A mnie najbardziej wkurza, jak znajduje sterte pior, bo jakiemus kotkowi udalo sie ptaszka upolowac. Wtedy to mi tych kotow wcale a wcale nie zal i jakbym sumienie mogla wylaczyc na chwile, to bym je mogla golymi rekami wydusic. W ostatnim roku srednio 2 razy w miesiacu jakis ptak zegna sie z zyciem.Przybylo w tym czasie kilka kotow wraz z nowymi sasiadami i jakis spryciaz sie znalazl:-(
                            • nnike Re: !!! koty... coś okropnego? 03.07.06, 10:46
                              tijgertje napisała:

                              > A mnie najbardziej wkurza, jak znajduje sterte pior, bo jakiemus kotkowi
                              udalo sie ptaszka upolowac. Wtedy to mi tych kotow wcale a wcale nie zal i
                              jakbym sumienie mogla wylaczyc na chwile, to bym je mogla golymi rekami
                              wydusic.

                              Byłabyś gorsza od tego mądrego kota, bo zabiłabyś z zemsty.
                              Kot wyłapuje tylko i wyłącznie słabe egzemplarze, jak to w przyrodzie i dzięki
                              niemu przy życiu pozostają silne jednostki.
                              Wyłapuje również i zjada myszy, szczury i nornice, ale śladów po sierści nie
                              zobaczysz, bo zjada te stworzenia w całości.

                              Nie życzę Ci losu króla Popiela, więc przemyśl swoje stanowisko.
                              --
                              ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
    • podyanty Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 03.07.06, 10:20
      I wlasnie dlatego u nas wiekszosc rodzicow malych dzieci kupuje plastikowe przenosne zamykane
      piaskownice (clam shell). Ja tez taka mialam jak moje dziecko bylo male. Dodatkowa zaleta jest mozliwosc
      napelnienia woda jednej czesci muszli.
      W miejscach publiczych piaskownic ze wzgledow higienicznych (np koty) i bezpieczenstwa (np strzykawki)
      nie ma. Te przy zlobkach, przedszkolach i szkolach sa przykrywane na noc dopasowanymi plandekami.
      Dla zainteresowanych dodaje, ze osobiscie posiadam kota, tzw zewnetrznego (do domu przychodzi na
      noc, w dzien spi w ogrodzie), ktory oczywiscie ryje w moich wlasnych grzadkach, ale na ogol robi to
      dosc dyskretnie!
      • nnike Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 03.07.06, 10:42
        podyanty napisała:

        > Te przy zlobkach, przedszkolach i szkolach sa przykrywane na noc dopas
        > owanymi plandekami.

        Napisałam wyżej (mój pomysł autorski, tak myślałam ;)), aby na noc zakładać
        nasuwany ekran na piaskownicę, ale poszło bez echa.
        A przecież wystarczyłaby rozwijana na rolce gruba folia, którą na dzień można
        zwinąć.

        --
        ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
          • horpyna4 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 03.07.06, 11:38
            Jak już słusznie napisała nnike, koty odgrywają bardzo ważną rolę sanitarną, a
            zżerając co słabsze ptaszki przyczyniają się do poprawienia kondycji reszty ich
            populacji. No i dobrze, że zżerają gryzonie. A cały problem polega na tym, żeby
            koty były, ale nie robiły szkód.
            Przypomina mi to wieczne awantury o samochody parkujące, gdzie popadnie, przy
            braku parkingów. To samo z kotami - trzeba najpierw zrobić w odległym kącie
            ogrodu miejsce dla nich, żeby nie łaziły wszędzie. Musi być tam fragment dobrze
            i często spulchnianej ziemi, trochę roślin typu kocimiętka, żeby koty tam lazły,
            a nie gdzie indziej. No i trzeba to miejsce osłonić jakimś krzakiem lub krzakami
            od reszty ogrodu. Naprawdę nie trzeba dużo, wystarczy miejsce między krzakiem,
            a ogrodzeniem.
            Piaskownica dla dziecka też powinna być przykrywana. Przecież jak nie będzie
            kotów, to będą ją opaskudzać ptaszyska, prawda? Takie sroki mogą nieźle napaćkać
            i wcale nie jest to dobre dla malucha.
            I nie należy mówić, że "to nie moje koty, z jakiej racji mam urządzać dla nich
            kącik". Właśnie z takiej, żeby korzystać z dobrodziejstw obecności kotów, a
            wyeliminować niedogodności. Niestety nie wszyscy zdają sobie sprawę, że zupełny
            brak kotów oznacza obecność szczurów. Ja już to przerabiałam. I to dwukrotnie,
            w różnych miejscach.
    • ewa553 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 03.07.06, 11:43
      moje dwa koty nie wychodza na dwor, tylko na moje dwa balkony. Mimo ze balkony
      sa z siatka, to male ptaszki wpadaja z wizyta przez oczka siatki (3x3 cm).
      Ratuje ptraki jak moge, ale nigdy bym nie miala zalu do kotow, choc smutna
      jestem jak to robia. Ale przeciez takimi stworzyla je natura, taki maja
      instynkt. Pamietam jak moja znajoma wyprowadzila sie z bloku, gdzie jej 10
      letni kot nie wychodzil z domu. Pierwszego dnia przyniosl jej w nowym domku
      mysz z przydomowego ogrodka. Jak on wpadl na ten pomysl, zeby zlapac mysz? No
      wlasnie, charakteru nie mial zlego, tylko taki instynkt:)))))
      A piaskownice lepiej zakrywac plandeka i tylko odslaniac, jak dzieci chca sie
      bawic. Nie bedzie w niej ani kup ani innych zanieczyszczen, ktore wiatr
      przynosi. Nie zyjemy na pustyni, wiec musimy sie liczyc z tym ze mamy
      niedobrych sasiadow, gryzace psy i podsrywajace koty. C'est la vie!
      --
      *********
      • ellap Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 03.07.06, 14:47
        Wiecie co, ja troche nie rozumiem tej dyskusji. Jeśli mój pies przeskakiwałby
        przez ogrodzenie i srał u moich sasiadów to też ok? Mają mu zrobić toaletę,
        zakrywać piaskownice i problemu nie ma? Ja też uważam ze nie należy dokarmiać
        bezpańskich kotów, tylko odławiać do schronisk. Podobnie jak z psami. Bo nie
        kontrolowane rozmnażanie ww zwierzat w miastach jest niebezpeczne dla ludzi ,
        szczególnie dla dzieci. A na moich dzieciach zależy mi nieprawdopodobnie wiecej
        niz na całych stadach kotów i taż podobnie jak autorkę wątku szlag by mnie
        trafił na widok psich/kocich kup w moim ogrodzie.
        PS Kotów w ogrodzie nie mam, bo pies je zjada. Taka jego natura....
        • goda Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 03.07.06, 16:04
          Mój znajomy kupił w markecie ziemię odstraszającą koty, nie znam szczegółów,
          ale ma przynajmniej na razie wizyty kotów z głowy.
          A koty w schroniskach popełniają samobójstwa nie jedząc bądź zawieszając się na
          siatce odgradzającej boksy.
    • muka77 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 03.07.06, 16:11
      Tacy "dzielni" dzialkowcy jak ty, zabili (wytruli w okrotny sposob) 9 kotow
      mojej cioci, bo ma ona tego pecha, ze mieszka niedaleko ogrodkow
      dzialkowych.... Brak slow, moze ci opowiedziec jakie sa sposoby na koty? Np
      wypalanie wnetrznosci, lub pekanie pluc (w zaleznosci od rodzaju trucizny)...
        • pinkink Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 03.07.06, 20:17
          Mialabym kolejna sugestie na temat piaskownicy uczeszczanej przez koty.
          Niedawno w ogrodniczym widzialam worki kolorowego piasku przeznaczonego
          specjalnie do piaskownic dla dzieci. Umytego, przesianego i odkazonego.
          Widzialam sliczny niebieski i chyba zielony-nie pamietam. Wygladal niezle.

          Nie jestem pewna, ale moze koty nie gustowalyby w nienaturalnych kolorach?
          Warto sprobowac w kazdym razie.
            • ellap Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 10:35
              "co ty porownujesz kota do psa???? czy zastanowilas sie zanim to napisalas?
              >
              >
              > Venus"
              A co, kocie kupki nie śmierdzą Mam uważać ze jak koty chodza własnymi
              ścieżkami to za ich kupy ich właściciele nie odpowiadają? Moim zdaniem to
              oczywiste, że kupa mego zwierzecia należy do mnie i do mnie należy jej
              sprzatnięcie. I dołozenie wszelkich starań aby nie była to kupa na trawniku
              sasiada, tylko na moim, bo mój sąsiad niekoniecznie musi lubić jak mu jakieś
              obce zwierze brudzi ogród.
              PS( czy słowo kupki jest odpowiednie? A moze np. glinka?)
              • mirzan Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 12:44

                > A co, kocie kupki nie śmierdzą Mam uważać ze jak koty chodza własnymi
                > ścieżkami to za ich kupy ich właściciele nie odpowiadają?

                Z kupki znalezionej w ogrodzie, tylko 15 procent należy do Ciebie,
                jako znaleźne, popzostałą część musisz zwrócić właścicielowi.
                Jeżeli nie da się ustaliś właściciela, należy Ci się znaleźne, pozostała
                część jest własnościa Skarbu Państwa.

    • bluesilk Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 03.07.06, 23:32
      Niewinne pytanie , mysle , ze bez morderczych podtekstw w tle wywolalo niezla
      burze w szklance wody.
      Bardzo lubie zwierzeta , chociaz sama ich nie mam. Do niedawna zachwycalam sie
      kroliczkami , wiewioreczkami , ptaszkami...Do czasu kiedy te pierwsze wygryzly
      mi wszytkie , swiezo wzeszle buraczki , salte , marchewke itp. Ogrodek byl
      ogrodzony , a jednak znalazly przejscie. Wiewiorki bezczelnie na moich oczach
      grzebaly w donicach z kwiatami , niszczyly mi mlode papryczki, zezarly cebulki
      tulipanow. Cieszylam sie , ze ptaszki zrobily sobie gniazdko niedaleko mego
      ganku (to niby przynosi szczescie ) . O ja naiwna . mnie przynioslo mase
      ptasich odchodow przed wejsciem do domu i na drzwiach.
      To tylko pare przykladow , ktore ostudzily moja milosc do zwierzatek.Nie bede
      ukrywac , ze zawsze na goraco mialam mordercze mysli , ktorych jednak tak
      naprawde nigdy nie wprowadzilabym w czyn. wiem , ze taka juz jest natura.
      Jezeli koty sa bezpanskie , to faktycznie trudno z nimi walczyc . jezeli jednak
      koty maja wlascicieli (jak niektore z tych wspomnianych w powyzszych
      wypowiedziach) to mysle , ze powinni oni byc za nie odpowiedzialni , bo potem
      dochodzi do niemilych zdarzen typu wytrocie 9 kotow czyjejs cioci.
      • venus22 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 07:24
        Kiedy widzisz kot jest kotem bez wzgledu na to czy jest panski czy bezpanski,

        jak wytlumaczyc wychodzacemu kotu ze ma sie przed wyjsciem zalatwiac w kuwecie?
        Koty znane sa z tego ze chodza swoimi sciezkami i ze wola zyc krotko a na
        wolnosci niz cale zycie spedzic w domu.

        Trudno wiec wymagac od wlascicieli aby mieli jakas kontrole nad swoimi kotami
        i/lub trzynali je pozamykane w domach. Mozna owszem wymagac zeby przyszli po
        swoich kotach sprzatac ale jak dojsc ktory to kotek komu narobil. Chyba ze sie
        przyuwazy.

        A tak na marginesie jako byla wlascicelka dwoch kotow stwierdzam ze akurat
        kupki nie sa takie tragiczne dla roslin i mozna je smialo zakopywac. Co innego
        numer jeden, ten wypala niezle.

        Venus

        ps no problem Nnike :)

      • muka77 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 09:15
        No oczywiscie, ze trzeba byc odpowiedzialnym za swoje zwierzeta! Nalezy je
        wychowac odpowiednio, nie przecze. :) Tych kotow nie wytruto na raz, bo wlasnie
        bardzo rzadko wychodzily, poza posesje... A, ze wlasnie byly oswojone i
        kulturalne, padlo na nie i je wytruto!!! Nie dlatego, ze zalatwialy sie na
        cudzej dzialce, a dlatego, ze sa kotami, a koty brudza i trzeba je zlikwidowac!
    • czikado Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 10:44
      Straszne to jest,ze ktos nie akceptuje zwierzat! niestety z moich obserwacji
      wynika tyle,ze ludzie ktorzy nie lubia zwierzat i nie akcepytja ich w swoim
      otoczeniu nie lubia tez innych ludzi! Moze trzeba sie wyprowadzic tak zeby w
      promieniu 50 km od domu nie bylo innych ludzi i zwierzat,bo moga przeszkadzac?!
    • anofi Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 11:31
      tak, człowiek konieccznie musi miec wroga, nawet wyimaginowanego, a to pies ,
      który idzie , niesie wściekizne obgryza każda goleń, a to strasznie brudne
      koty , a to... a tamto... A mnie żal tych wszystkich, którzy musza walczyc bez
      sensu i nie nawidzieć o tak bo inaczej nie umieją.
      Zwirzęta są póki co najleprzymi przyjaciółmi, często mądrzejszymi i
      wierniejszymi niż sam człowiek. szczęśliwa posiadaczka 2 dzieci, 2 kotów , 1
      psa ( jakoś wszyscy żyją razem i dają radę :) i inaczej sobie nie wyobrażam.
      Pozdrawiam tych, którzy z czułością ui lagodnościa patrzą na innych :) również
      na zwierzaki
      • panikochana Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 14:33
        Anofi, jesteś wspaniałą matką, bo pokazujesz swym dzieciom to, że jako istoty
        rozumne (homo sapiens) muszą być odpowiedzialne za wszystko co wokół nich żyje.
        Do autorki pierwszej wypowiedzi: mając małe dzieci nie zabezpieczyłaś
        piaskownicy? Pamiętaj, że na terenie spółdzielni mieszkaniowej ogródki są
        własnością wszystkich lokatorów. Wykup ogródek a potem walcz jak o swoją
        własność. Oczywiście dbając o zwierzęta wolno bytujące. W Warszawie jest
        wprowadzony program ochrony zwierząt( w tym kotów wolno bytujących). Polega on
        na tym, by osoby dokarmiające koty wyłapywały je do sterylizacji i kastracji a
        potem przywracały środowisku. Jak wiadomo te zwierzęta są niezbędne szczególnie
        w blokowiskach. Poza tym zadam retoryczne pytanie: skąd wzięły się te koty?
        Szczególnie w nowo wybudowanych osiedlach?
        Sama jestem posiadaczką 5 kotów a raczej to one mnie sobie wybrały. Teraz są
        kotami domowymi, nie wychodzą na dwór ze względu na podobnych ludzi jak
        niektórzy na tym wątku. Przepraszam, jeżeli ktoś poczuł się dotknięty.
        Tyle jest w nas człowieczeństwa ile serca do zwierząt i do starych ludzi.
      • szuwary4 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 14:41
        No tak juz jest, że istoty z krwi i kości cechuje przemiana materii czego dowody
        widzimy w naszych ogrodach. Przyjęlam to juz dość dawno do wiadomości i choć
        -jak wspominałam - z kotami nie mam zadnych kłopotów, to jednak od tej strony
        gdzie nie ma siatki wchodzi do mojego ogrodu duzy pies naszych sasiadów i
        zostawia slady swej bytności. I wiecie co robię? Po prostu sprzatam. Jak dotąd
        korona na mojej glowie siedzi dość mocno. Nawet o tym sasiadowi nie wspominam.
        Ale teraz, po tych postach o tym jak to koty przemyslnie chodzą do sasiedzkich
        ogródków by się załatwić, to się zastanawiam czy sasiad przypadkiem widzac jak
        traktuję jego psa, nie rewanzuje mi się dyplomatycznym milczeniem odnośnie moich
        kotów? Chyba go podpytam. Zatroskanym o zdrowie dzieci młodym mamom smiem
        powiedzieć: Kochane Mamy, poslecie swoje pociechy do szkoły i wtedy zobaczycie,
        ze bardziej od zwierząt niebezpieczne potrafią być dla dzieci - inne dzieci.
        Myślę zarówno o agresji jak i o możliwości różnych zarażeń. Ja choć w domu mam
        zwierzęta to ustrzegłam dziecko od robaczycy (przedszkole do którego chodziło
        moje dziecko wymagało badań w tym zakresie i zdrowie w tym względzie było
        warunkiem uczęszczania) dopóki nie poszło do szkoły. Wtedy bowiem złapało
        owsiki, ktore jak wiadomo pasożytują głownie w jelicie ludzkim.
    • sudoktur Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 14:15
      O Boże!
      Wypisz, wymaluj - pasujesz anajka do moich sąsiadów.A dlaczego, to juz pisze. Otóż od niespełna 1,5 miesiąca mieszkam na osiedlu, na parterze z dostępem do kawałka trawnika i mam kota, prześlicznego 13-miesięcznego jasnego rudaska, którego wraz z moja partnerką bardzo kochamy. Wypuszczałem go na 3-ech smyczach, uwiązanego do słupa lub siatki ogrodzeniowej, żeby sobie spacerował. Robił to z wielka uciechą, pomiaukując od czasu do czasu a to na ptaszki, muszki, a to z powodu zaplątania się. Był oczywiście po chwili odplątywany, a w chwilach wolnych starałem się go nawet uczyć, jak ma chodzić, żeby się odplątać. Kot nasz załatwia się do kuwety w domu, więc nie sądzę, żeby przyczyną tego, co zaraz opiszę, bylo zanieczyszczanie trawnika. Otóż któregoś dnia, wracając z pracy, zastałem w drzwiach karteczkę, a na klamce smycz. Na karteczce napisano, że prosi się o niewypuszczanie kota na taras i że jest to skarga właścicieli. Podano numer telefonu, na który zadzwoniłem po paru dniach, gdyż kota wywiozłem na "wakacje" na wieś, gdzie się urodził. W rozmowie z panią z firmy administrującej budynkiem dowiedzialem sie, iż chodzi o to, że koty pozostawione na tarasie na cały ponoć dzień miauczą i w ten sposób przeszkadzają. Czy chodzi o konkretnie mojego kota - niewiadomo, bo karteczki wsadzila Pani administratorka w drzwi wszystkich właścicieli kotów. Dziś miałem dostać odpowiedź, o co dokładnie chodzi, ale na razie cisza, a kota boję się wypuscic i biedaczek po "wczasach" na wsi bardzo tęskno patrzy przez szybę na taras i niestety głośno miauczy....
      Konkludując: ktoś na forum dobrze napisał, że ten, kto nie lubi zwierząt, nie lubi również ludzi. Ale cóż, takie teraz czasy.
      • anofi Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 14:24
        sudoktur napisał:
        Konkludując: ktoś na forum dobrze napisał, że ten, kto nie lubi zwierząt, nie
        lubi również ludzi. Ale cóż, takie teraz czasy.

        nareszczcie mądre słowa, dodałabym juz tak zupełnie extra gratis, że miara
        człowieczeństa jest sposób w jaki traktuje się zwierzęta :)
        życze dydtansu....
        • gabi9917 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 14:53
          no tak okazało się teraz że zwierzęta hałasują i brudzą.No to co z ludzmi
          kłócącymi się,imprezującymi głośno w nocy,puszczającymi głośno muzykę tak żeby
          wszyscy słyszeli że oto on jedyny w okolicy ma sprzęt muzyczny.Co z ludzmi
          załatwiającymi się w krzakach,sikającymi gdzie się tylko da?co z ludzmi
          wysypującymi śmieci w lesie,wyrzucającymi stary eternit ,kineskop itp do lasu bo
          tam nikt ich nie zobaczy?Można by mnożyć przykłady ale chyba nie o to
          chodzi,trzeba po prostu żyć obok siebie .Zwierzęta są bardzo potrzebne
          człowiekowi,a że są bezdomne to nie wina zwierząt tylko ludzi.Na całym globie
          ziemskim są zwierzęta ,żyją obok dzieci i dzieci maja się dobrze.Tylko w naszym
          kraju jak komu coś przeszkadza to wytacza się armatę typu<<dzieci>>Adzieci
          lepiej się wychowuje właśnie z tymi zwierzętami.I naprawdę dajcie już spokój z
          tymi chorobami roznoszonymi przez zwierzęta.Szybciej te dzieci pochorują się od
          złego żywienia i nadmiernej styrylizacji .Zwróccie uwagę na dzieci żyjące na wsi
          .Krowy,konie kury,gęsi,psy,koty itd.i dzieci są zdrowe i żyją wśród zwierząt.
          • ciociaklementyna Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 15:51
            gabi9917 napisała:

            > Na całym globie ziemskim są zwierzęta ,żyją obok dzieci i dzieci maja się dobrze.Tylko w naszym
            > kraju jak komu coś przeszkadza to wytacza się armatę typu<<dzieci>

            Sledzilam ten watek z przygnebieniem. Ale teraz sie ciesze, bo tyle rozsadnych glosow.

            > ...plagą są koty. kiedy po zimie zobaczyłam swój ogródeczek, to najpierw nóż otworzył mi się w
            kieszeni, a potem łzy napłynęły do oczy. po pięknym śniegu, który cieszył wzrok - ujrzeliśmy z mężem
            kupę gówien

            Osobie, ktorej na widok kocich gowien lzy naplywaja do oczu, mam prosta rade: usmiechnac sie, zlapac
            plastikowy woreczek i byle lopatke (mozna trzymac specjalna do tego celu), zebrac kupy (spoko - kupa
            nie wybuchnie) i wrzucic do smieci, a trawe splukac woda z weza, ktory w zadbanym ogrodeczku z
            pewnoscia jest.
            Bo dzieci, ktore widza, jak mamusia rozpacza i lzy leje z powodu kocich kup na trawie, beda sie przez
            cale zycie krzywic na widok kotow i szukac na nie srodkow chemicznych, albo i "hycla".
            Pozdrawiam przyjaciol kotow i wszelkich innych zwierzat,
            ck
            • nnike Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 22:42
              ciociaklementyna napisała:

              > Bo dzieci, ktore widza, jak mamusia rozpacza i lzy leje z powodu kocich kup
              na trawie, beda sie przez
              > cale zycie krzywic na widok kotow i szukac na nie srodkow chemicznych, albo
              i "hycla".

              Będzie o wiele gorzej. Na starość oddadzą mamusię do domu starców, bo będą się
              brzydzić opieki nad niedołężną i nieładnie "pachnącą" osobą.


              --
              ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
              • tijgertje Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 04.07.06, 23:50
                Sluchajcie, ja nie kumam o co w ogole ta cala dyskusja... Moze lepiej zalozyc
                watek pt: Ukamienujmy kocich wrogow ??? Och, juz mi naprawde jest obojetne, ze
                zaraz mi sie dostanie... Pisalam tu, bo naprawde chcialabym sie pozbyc kotow z
                ogrodu tak, zeby nikt na tym nie ucierpial. Napisalam cos, co wedlug mnie kazdy
                choc troche myslacy czlowiek uznalby tylko i wylacznie za zart, jednakze okazuje
                sie, ze niektorzy czytaja wyrywkowo i widza tylko to, co chca widziec. Wyszlam
                za wroga kotow numer 1. Naprawde nie wiem, skad sie to wzielo. Nikomu nie
                przyszlo do glowy, ze mozna lubiec koty, ale chciec decydowac o ich obecnosci na
                wlasnym, malenkim skrawku ziemi??? Moj maz mial kiedys 2 koty, ale to ja je
                karmilam, zaglaskiwalam i nosilam do weterynarza. Musielismy je oddac, bo
                okazalo sie, ze mam straszna alergie. I na pewno poszly w dobre rece, bo ludzie
                przyjechali je ogladnac, jeden wlazl kobiecie na glowe, zaplatal sie w czupryne,
                a ona piala z zachwytu:-))) W sumie to mi sie pies marzy, owczarek podhalanski,
                taki, zeby bylo co przytulic, ale ze wzgledu na alergie moja i syna na razie
                mamy tylko jakas setke ryb, kilkanascie rozdartych zab w ogrodzie, ile mlodych,
                to nawet nie wiem, bo te na razie siedza cicho:-))) Ostatno jedna wlazla nam do
                domu, wpadla do kanalu z kaloryferem, a ja chodze z siniakami i opuchlizna na
                nodze, jak poszlam jej przykladem przy probie ratowania biednego stworzenia.
                Udanej zreszta. Dalej mi w nocy jedza spac nie daje:-))) Weza tez zawsze
                chcialam miec, ale rodzina nigdy moich pasji do wszelakich plazow i gadow nie
                podzielala:-( Jeszcze mi myszki zostaja, tak, tak, kotki mina ptaszki poluja, a
                myszki lgnace jesienia do cieplego domnku sama musze lapac i wywozic. Takie
                sprytne lapki teraz sa, co myszki nie morduja, hehe... W tym roku pewnie mi
                dziecie pomagac bedzie, bo mamine pasje do wszelakich stworzonek podziela ku
                ogromnej uciesze i obrzydzeniu taty:-) Na razie znosi mi slimaki wszelakie,
                bierdonki, crabaszcze i pajaki, jedyne stworzenia ktorych naprawde z serca nie
                cierpie. Robaczki wszelaki zanosimy razem w jakies spokojne miejsce w mamy
                kwiatkach, gdzie dziecie ma wstep wzbroniony, ale zachwalanie slicznosci
                pajaczkow przychodzi mi z ogromnym trudem. Na razie dziecko sie napbiera,
                zobaczymy jak dlugo:-)))
                Jeszcze raz ponawiam prosbe: jezeli ktos zna skuteczny sposob na trzymanie kotow
                z dala od mojego ogrodka, to niech sie podzieli. I nie oceniajcie innych. Znam
                ludzi, co kochaja koty i zycie za nie by oddali, ale psa potrafia uspic tylko
                dlatego, ze w domu jest dla niego za malo miejsca, gdy ze szczeniaka zrobi sie
                nagle ciele prawie. Tak, ze uogolnienia nie zawsze sa prawdziwe.

                Ha, a jeszcze sie wam przy okazji pochwale. Mamy wieczorkami super gosci w
                ogrodzie:-) Siedzimy czasem z mezem i sie godzinami gapimy:-))) DLa mnie sa to
                wyjatkowo fascynujace stworzenia. 4 przylatuja:-))) Nietoperze!!! A tak w ogole
                to mam w ogrodzie bardzo duzo gosci. Pszczol i os nie liczac, trzmieli i motyli
                bardzo duzo przylatuje, wazek tez cala masa (takichok 10-cm to sie mozna czasem
                przestraszyc, jak kolo glowy nagle smignie), ptakow zatrzesienie, slimakow dla
                moich host za duzo, ale mielismy i kaczki w goscinie w ubieglym roku,
                przylatywaly do stawu niemal codziennie przez kilka miesiecy, po pewnym czasie
                nawet im nie przeszkadzalo, jak obok stalismy z mlodym. MAz sie cieszyl, bo za
                niego sporo czyscily:-) Niemile widzianym gosciem byla tez czapla, co nam jakies
                60 ryb wyzarla jednej zimy. Na szczescie wiecej nie wrocila. Widzicie same, ze
                mimo, iz ogrod nieduzy (staw ok 80m2 zajmuje 1/3 powierdzchni), to mieszkancow
                sporo. Tak, ze tych kotow naprawde juz nie potrzebuje!!!
                • gabi9917 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 05.07.06, 01:00
                  Nie ma żadnego 100%sposobu na to żeby koty przestały przychodzić do ogrodu.W
                  każdym ogrodzie są gryzonie i ptaki a koty mają instynkt łowiecki.Trzeba się do
                  nich po prostu przyzwyczaić bo wierz mi są naprawdę potrzebne,wolałam koty niż
                  szczury i nornice.Koty to mądre stworzenia i można je nauczyć wiele rzeczy.Ja u
                  siebie jak wchodziły tam gdzie nie chciałam,pryskałam wodą.Zrobiłam to kilka
                  razy i zapamiętały to miejsce jako nieprzyjemne(koty nie lubią wody).Ale kotów
                  już na działkach nie ma bo zajeli się nimi działkowicze-gołębiarze za to
                  pokazały się i szczury i nornice.Co gorsze te gryzonie wogóle nie boją się
                  ludzi.W biały dzień żrą truskawki ,podgryzają rośliny młode nornice urządzają
                  sobie nawet zabawy.I wcale to nie jest zabawne bo zastanawiam się jak zareaguje
                  szczur jak go niespodziewanie zajdę i nie będzie miał drogi ucieczki albo co
                  zrobi jak sięgniemy po tą samą truskawkę lub poziomkę?A jest ich coraz więcej bo
                  na działkach jest coraz więcej gołębi,kur i królików a to wiąże się z kolei dla
                  gryzoni z łatwym pokarmem.W blokach z kolei są śmietniki i piwnice.Tak że
                  najlepszą metodą jest zaprzyjażnić się z kotami a zwłaszcza z dorodnym kocurem
                  bo wtedy będzie tylko jeden kocur dominujący który nie toleruje na swoim
                  terytorium innych kotów.I jeśli masz alergię wcale nie musisz tych kotów
                  nianczyć wystarczy że nie będziesz im robić krzywdy,po zatym dzikie koty nie
                  podejdą będą uciekać.I nie wierzę w te opowieści o tych stertach kup po
                  kotach.Obserwuję na działce (8lat)i koty i psy,ptaki i gryzonie i jeszcze nie
                  widziałam przez te 8 lat czegoś takiego o czym pisała ta pierwsza pani.Owszem w
                  tym roku roiło się na osiedlu po zimie od kup ale psich .To efekt wyprowadzania
                  psów w ostatniej chwili i zwykłego ludzkiego lenistwa.A koty są potrzebne czy
                  się to komuś podoba czy nie.I nikt nikogo nie będzie kamieniował- bez histerii.
                  • venus22 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 05.07.06, 03:04
                    a dlaczego w ogole zabraniac kotom chodzic gdziekolwiek,

                    do diabla,
                    na ogrodek nie, do piwnicy nie, na balkon nie, na podworko nie..
                    trzeba stuknac sie w glowe i pomyslec ze juz xxx lat temu byly koty w
                    ogrodkach, na podworkach, w piwnicach, balkonach itd....


                    co ten biedny kot ma robic - bo ktos sobie ubzdural ze akurat na jego ogrodku,
                    piwnicy itd.. - nie.

                    Venus
                    • ziutek1005 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 05.07.06, 08:26
                      Tijgertje napisała:
                      "Nikomu nie przyszlo do glowy, ze mozna lubiec koty, ale chciec decydowac o ich obecnosci na wlasnym, malenkim skrawku ziemi???"

                      Droga Tijgertje, nie przyszło:(
                      Za to jak sama widzisz przyszło, że kocie kupki to tylko wymysł nienawidzących kotów ludzi. Skoro u innych kupki są zagrzebywane to jak np. u Ciebie mogą leżeć na wierzchu? Albo oznaczone moczem wycieraczki? To napewno Twoje fochy:(

                      "a dlaczego w ogole zabraniac kotom chodzic gdziekolwiek,do diabla,"

                      Pozostaje dziecku zabronić chodzić do ogrodu. Bo:

                      "Trzeba się do nich po prostu przyzwyczaić bo wierz mi są naprawdę potrzebne"

                      I już!
                      Bez dyskusji - nie masz prawa do własnego zdania i ogrodu:(
                      • tijgertje Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 05.07.06, 10:10
                        Duskusja bez sensu. Gdyby chodzilo o dzikie koty, tutaj gdzie mieszkam
                        wystarczylby telegon do gminy. Rozumiem, ze od bezpanskiego kota trudno
                        cokolwiek wymagac. Ale jezeli ludzie decyduja sie na jakiegos zwierzaka, to
                        chyba powinni byc za niego w jakis sposob odpowiedzialni??? Jakbym chciala koty
                        w ogrodzie, to bym swoich nie oddawala. Kocur trzymal wszystkich slicznie na
                        dystans, w dodatku przesliczny rudy tygrys byl. Wiem, ze koty to zwierzaki
                        bardzo niezalezne, ale kota tez mozna paru rzeczy nauczyc. zalatwiania potrzeb
                        fizjologicznych w kuwecie a nie ogrodach sasiadow tez! No ale widocznie skoro
                        zdecydowalam sie na dzecko to i za nie jestem odpowiedzialna, wiec je musze w
                        domu zamykac, albo uwiazywac gdzie, zeby kotkom w ogrodku nie przeszkadzalo:-))))
                          • boe_ Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 05.07.06, 11:09
                            ja tez bym nie byla szczesliwa gdybym na moim wypielegnowanym trawniku znalazla
                            sterte kup, ALE - sama mam kota, ktory od wiosny obchodzi swoja kuwete z
                            daleka, a do tego jeszcze ze 3-4 wizytujace koty ktore tez czesto cos zostwia
                            i mimo to zadnych kup na trawniku nie ma!!!
                            u mnie koty upodobaly sobie podsypane kora krzaczki, po prostu dobrze sie w tym
                            grzebie...w przeciwienstwie do trawy, w ktorej ewentualnie mozna sie tylko
                            potarzac
                            kazda kupa zostaje zagrzebana pod kora i w ogole nie ma problemu..a moj caly
                            ogrodek ma raptem 80 m2..nie jestem sobie w stanie wyobrazic jakim problemem
                            moze byc kot na 240 m2
                        • ewa8a Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 05.07.06, 12:05
                          tijgertje napisała:

                          > Gdyby chodzilo o dzikie koty, tutaj gdzie mieszkam
                          wystarczylby telegon do gminy.

                          No i proszę – telefon i już pojawia się hycel. Problem z głowy.
                          Niesmaku, jaki po sobie pozostawiają twoje posty nie zniwelują nawet rozkoszne
                          opowiastki o rybkach, ptaszkach i nietoperzach. Cóż, są ludzie i ludziska, nic
                          na to nie poradzimy. Ze swej strony dodam tylko, że prywatnie z takimi jak ty
                          jakoś mi nie po drodze.


                          • tijgertje Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 05.07.06, 13:35
                            Ewa8a, to po co czytasz? I jeszcze komentujesz? Kilka moich postow jeszcze nie
                            moze ci dac pelnego obrazu, jaka osoba jestem w rzeczywistosci. I nie tylko w
                            stosunku do kotow. Z tym hyclem to fakt, jak dla mnie proste rozwiazanie:-)))
                            JAk sie musialam kotow pozbyc,to mi ktos powiedzial, ze wystarczy zaniesc do
                            weterynarza i po problemie... Moze dla kogos innego. Ja znalazlam inne wyjscie.
                            W gazecie znalazleam ogloszenie organizacji wolontariackiej, przyjechaly dwie
                            kobiety, ogladnely koty, ogladnely w jakich warunkach mieszkaly, pospisywaly
                            wszystki dane o ich zwyczajach, wieku, szczepieniach itp. W ciagu tygodnia
                            znalezli nowych wlascicieli. Przy okazji z kobietami pogadalam. Szczerze mowiac
                            zdziwilam sie troche, bo po przyjezdzie z Polski hycel kojarzyl mi sie tylko z
                            jednym. Okazalo sie, ze wiele gmin finansuje czesciowo podobbne organizacje,
                            chodzi glownie o koszty ogloszen i weterynarzy, ludzie pracuja, bo chca pomoc,
                            nie dostaja za to centa. Bardzo wielu Holendrow ma psy czy koty, ktore sa
                            traktowane na rowni z czlonkami rodziny. Organizacje takie zajmuja sie glownie
                            szukaniem nowych domow dla zwierzat, ktore z roznorodnych przyczyn nie moga
                            zostac u dotychczasowych wlascicieli. Czesto oddawane sa zwierzeta przy
                            przeprowadzce, alergii, narodzinach dziecka, jezeli rodzice maja podstawy
                            sadzic, ze zwierzak moze stanowic zagrozenie, albo ludzie starsi, ktorzy ze
                            wzgledu na wiek czy chorobe nie sa w stanie dluzej opiekowac sie zwierzakiem.
                            Nowe domy znajduje mnostwo psow, kotow, chomikow, papuzek itp. Jezeli sa
                            watpliwosci, zwierzak zostaje przebadany przez weterynarza, zaszczepiony, w
                            gazecie zamieszcza sie ogloszenie z informacja i zdjeciem, potencjalni chetni
                            ndo adopcji po zgloszeniu sie zostaja sprawdzeni, czy mieli wczesniej zwierzaki,
                            jezeli tak, to jak byly traktowane, czy warunki mieszkaniowe nadaja sie dla tego
                            konkretnego zwierzaka. W szoku bylam, jak uslyszalam ile godzin zostaje
                            poswieconych na wszystkie formalnosci, zanim zwierzak moze zostac odebrany przez
                            nowych wlascicieli! Wiem, ze nie wszedzie tak to wyglada, ale jedanak sa takie
                            miejsca i ludzie z sercem. Zwierzaki nie sa tolerowane przez wladze. Z prostego
                            powodu. Trudno je kontrolowac, nie wiadomo, czy sa zdrowe, a w razie problemow,
                            gdy np dziecko zostaje pogryzione czy podrapane i wymaga czasem tygodni czy
                            miesiecy leczenia, to spoleczenstwo jednak w wiekszosci staje po stronie
                            dziecka. I slusznie. Organizacja, o ktorej wspominalam wylapuje wloczace psy i
                            koty, sa one umieszczane w schronisku, badane przez weterynarza. Jezeli po
                            umieszczeniu ogloszenia ze zdjeciem zwierzaka, ktory nie ma obrozy czy chipu z
                            adresem w okreslonym czasie wlasciciel sie nie zglosi, zwierzaki zostaja oddane
                            do adopcji. Usypia sie tylko te, ktore sa pozawnie chore i koszty leczenia
                            bylyby zbyt wysokie. Wlasciciel , albo nowa rodzina zwierzaka pokrywa koszty
                            leczenia i pobytu w schronisku. Nie bede komentowac niektorych wypowiedzi.
                            Widze, ze niektorzy maja klapki na oczach i zadne argumenty nie pomoga. A jak
                            ktos mnie uwaza za potwora tylko dlatego, ze sie chce cudzych kotow z ogrodu
                            pozbyc... Mam wielu przyjaciol i znajomych , ktorzy sa wlascicielami zwierzakow
                            przerozniastych, znaja mnie lepiej i skoro nie obawiaja sie mnie czasem prosic o
                            opieke nad swoimi "dziecmi" w czasie wyjazdow na wakacje(rowniez kotami, hehe...),
                            to chyba maja ku temu powody. Ale coz, nie wszyscy musza mnie lubiec, wolna
                            wola, mnie to nie rusza szczegolnie:-)
                            • anofi Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 05.07.06, 13:55
                              Nie obraź się proszę, ale Twoja obrona jest zadziwiająca. Jesteś jak
                              jesteś ,masz prawo do własnego zdania, gratuluję przyjaciół pozostawiających
                              zwierzaki pod Twoją opieką, natomiast chyba moich bym Ci nie pozostawiła.
                              Widzę, że nie jesteś " po złej stronie mocy" natomiast Twoje wypowiedzi są
                              lekko irytujące. Tak jakby była tylko czerń i biel, a paleta pośrodku? też mam
                              dylematy , ale niektórych rzecczy nigdy bym, nie zrobiła.
                              Ze smutkiem odkryliśmy niedawno, że w naszej piwnicy ktoś wykopał okienko ( aby
                              koty mogły sie skryć ) a ktoś je otruł ( aby skryte były na zawsze )
                              .Strasznie Cię za to przepraszam, bo nie chcę tutaj nikogo skłocać. Oczywiście
                              brakuje programów polegających na przymusowej sterylizacji bezdomnych zwierząt
                              itd, ale kot to kot zawsze będzie chodził własnymi drogami i nie podlega
                              udomowieniu. Oczywiście jako zwierze inteligentne wie do czego służy kuweta,
                              ale znaczenie terenu to już zupełnie co innego to natura. Mimo wszystko
                              pozdrawiam Ciepło i dystansu życzę

                              posiadaczka dzieci, kotów , psa :)
                            • ewa8a Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 05.07.06, 15:27
                              tijgertje napisała:

                              > Ewa8a, to po co czytasz? I jeszcze komentujesz?

                              Bo jestem na publicznym forum dyskusyjnym. Po to właśnie to forum zostało
                              stworzone, bym mogła czytać, a jak mi przyjdzie ochota, to jeszcze komentować.

                              > Mam wielu przyjaciol i znajomych , ktorzy sa wlascicielami zwierzakow
                              przerozniastych, znaja mnie lepiej i skoro nie obawiaja sie mnie czasem prosic
                              o opieke nad swoimi "dziecmi" w czasie wyjazdow na wakacje(rowniez kotami,
                              hehe...),

                              Jeśli mam być szczera, nie bardzo wierzę w tych znajomych. Ktoś, kto kocha
                              swojego zwierzaka prędzej nie wyjedzie na wakacje, niż powierzy go komuś
                              takiemu, jak ty. Poza tym zapomniałaś już, że masz przecież ,,straszną
                              alergię’’? A może już wyzdrowiałaś ?

                      • gabi9917 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 05.07.06, 11:52
                        Ziutek piszesz tak jakbyś chciał skłócic ludzi, gdzie jest napisane że nie ma
                        prawa do swojego zdania i ogrodu właściciel tego ogrodu.To wez i wytłucz w
                        końcu wszystkie psy i koty bo srają (przepraszam)hałasują wytłucz wszystkie
                        ptaki bo za głośno śpiewają i też sra.. .Zostaną tylko ludzie bo oni mają tylko
                        prawo żyć na tym świecie,rób co chcesz i inni tobie podobni ale nie musisz
                        chwalić się tym akurat tu ja też mam prawo powiedzieć swoje zdanie i nie mam
                        zamiaru rzucać w nikogo kamieniami tylko dlatego że ma inne zdanie.A jeszcze
                        jedno :zostawicie pewnie te zwierzęta ,ktore można zjeść bo przecież trzeba żyć
                        a sam chleb nie wystarczy,a pies i kot to śmierdziel niepotrzebny lepsze są
                        szczury, myszy, karaluszki(one też przecież chca żyć)są wygodniejsze bo mniejsze
                        nie trzeba karmić,wyprowadzać nie obsry.... ogródków i wogóle takie miłe i
                        czyściutkie.I jak zwykle armata:dziecko a póżniej to dziecko dorasta widzi co
                        robi tatuś lub mamusia i dochodzi do tych samych stwierdzeń pies i kot to
                        śmierdziel ,potrzebny czasami jako chwilowa zabawka,póżniej wyrzucana bo brudzi
                        dywany, poza tym taki pies lub kot wg. niektórych ludzi to nic nie czuje nie ma
                        serca,nie ma mózgu.Pózniej to dorosłe dziecko wysyła swoich kochanych starutkich
                        rodziców do domu starców bo przecież w domu nie może śmierdzieć!!!I jeszcze raz
                        twierdzę KOTY SWOJE ODCHODY ZAKOPUJĄ,chyba że są chore i mają prawo żyć tak jak
                        wszystko w tym chorym państwie.Bo największy problem z kotami to mają właśnie
                        Polacy,,chłop żywemu nie przepuści,,
      • szadoka Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 06.07.06, 15:12
        sudoktur gwarantuje Ci, ze gdybys kanarka w klatce wywieszal na tarasie to tez
        by komus przeszkadzalo... ludzie sa paskudni jednak.
        Wspolczuje Twojemu kotu bo wiem jaka to frajda dla zwierza taki spacer. A kot to
        nie pies i raczej nie drze sie bez powodu jak wlascicieli nie ma w domu tylko spi.
    • lady-r Re: do ANAJKA 05.07.06, 23:40
      widzę że zostałaś zakrzyczana przez obrońców zwierzyny a ja przyznaję ci rację
      sama mam 9 kotów i wiem co to jest szczególnie jak im się zechce marcować a
      wiadomo że znaczenie terenu przez kocura może załatwić wiele iglaków czy wiecie
      że kot sika do tyłu i do góry nawet na odległość 1,5 metra? co do kupek to
      faktycznie zakopują więc to pewnie psie masz rację masz prawo do czystego
      ogródka zwierzęta przenoszą wiele chorób spróbuj zastosować odstraszacz firmy
      bros który odstrasza też psy i krety nie szkodząc im to naturalny i ekologiczny
      proszek do posypywania terenu który chce się ochronić kupiłam to jako nowość
      ale jeszcze nie stosowałam może ktoś już próbował?
        • lady-r Re: do ANAJKA 08.07.06, 00:27
          nnike napisała:

          > lady-r napisała:
          >
          > > widzę że zostałaś zakrzyczana przez obrońców zwierzyny a ja przyznaję ci
          > rację sama mam 9 kotów i wiem co to jest szczególnie jak im się zechce
          marcować
          > mieszkam na wsi a one się rozmnożyły nikt nie miał serca zlikwidować kociaki
          kotki okociły się na sianie a że plenne i dobre matki to sprowadziły na dół już
          duże kocięta
          >
          > Po co Ci te koty? Na skórki??
          >
      • anajka Re: do ANAJKA 07.07.06, 12:34
        bardzo dziękuje za poradę... od początku tego oczekiwałam, ale niestety
        trafiłam na pseudo obrońców kotków...
        pozdrawiam
      • ewa8a Re: do ANAJKA 08.07.06, 08:18
        lady-r napisała:

        >widzę że zostałaś zakrzyczana przez obrońców zwierzyny a ja przyznaję ci rację
        sama mam 9 kotów i wiem co to jest szczególnie jak im się zechce marcować

        A jak sobie radzisz z kociętami, powstałymi w efekcie tych ,,marcowań’’ ?
        Topisz je ?
        A te cztery nie szczepione i nie odrobaczane psy jakiej są płci ?

        • lady-r Re: do ANAJKA 10.07.06, 23:59
          kociąt nie topię bo jest to chyba naturalna selekcja że żaden się nie chowa
          widocznie gdy jest dużo osobników dorosłych na jednym terenie to same się
          eliminują to znaczy kocury pożerają młode jeśli chodzi o psy to śą szczepione
          od wścieklizny mam duże kundelki rasy męskiej
          • ewa8a Re: do ANAJKA 11.07.06, 14:52
            Popatrz jakie to proste – naturalna selekcja (chyba)! Zakładając, że na 9
            kotów, 4 to kotki, ktore rodzą co najmniej 2 razy w roku po minimum 3 szt. to
            razem nam daje 24 koty rocznie (minimum). I wszystkie są ZJADANE. Nie
            pomyslałaś o tym, że jak się ma zwierzę to trzeba wziąć na siebie problem jego
            rozrodczości i nie powiększać jeszcze bardziej tych zwierzęcych nieszczęść ?

            > mam duże kundelki rasy męskiej

            Jeśli są RASY męskiej to chociaż tyle dobrze. Spuszczasz je czasami z łańcucha ?

    • szuwary4 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 06.07.06, 23:35
      Wygląda na to ,że jedni robią sobie z g... wielki problem, a drudzy z tego
      problemu robia sobie wielkie g....
      A powaznie: proponuje spojrzeć na problem od strony własciciela zwierzaka. Jest
      tak, że jeśli w szkodę wchodzi pies - to faktycznie od dyscypliny i dobrej woli
      opiekuna zalezy bardzo duzo. Można wziąść psa na smycz i iść sie bawić gdzie
      indziej. Znacznie gorzej ma własciciel wychodzącego kota. Pewnego bowiem dnia
      przychodzi ktoś do niego z życzeniem by odtąd kot nie wchodził do sąsiedniego
      ogródka i koniec. No i co ten biedny właściciel kota ma teraz począć?
      Oczywiście, bardzo łatwo powiedzieć: niech zamknie kota w domu. Zamknięcie w
      domu dorosłego kota, który dotychczas wychodził, jest młody i zdrowy to dla
      zwierzęcia psychiczna tortura, na którą musi patrzeć jego opiekun. A przeciez
      posiadacze zwierząt to w większośći ludzie, którzy swoje czworonogi kochają,
      często są one dla nich kims bardzo bliskim, wręcz warunkującym ich dobre
      samopoczucie i dyskomfort podopiecznego odczuwają bardzo przykro. Wiele razy
      zdarza się, że jest to kot, któremu z niemałym poświęceniem uratowali zycie. I
      teraz przychodzi ktoś z zewnątrz i żada by ten kot po prostu przestał albo
      wychodzic, albo został odwieziony do azylu bo przeszkadza (dokarmiacze też są
      emocjonalnie związani ze swymi dzikimi podopiecznymi). To jest żądanie, które
      dla posiadacza kota jest po prostu żądaniem przerastającym jego mozliwości.
      Pamiętam jak bardzo sama się martwiłam kiedy w sąsiedztwie zamierzali sobie
      zrobić pod uprawe czegoś tam foliowe namioty... Bardzo bałam się, że mój kot
      będzie wdrapywał się na ten namiot, zeby się wygrzewać , co może skończyć się
      rozdarciem folii, a ja żebym pękła - to go nie upilnuję ani nie utrzymam w
      domu.( Na szczęście zmienili plany). No i wtedy zaczyna się: jesli żadający ma
      dzieci i swe żądanie podeprze dobrem tych dzieci to wiadomo,że wsparcie
      społeczne bedzie po jego stronie i kota trzeba się będzie wyzbyć, albo dojdzie
      do konfliktu w wyniku ktorego, własciciel w trosce o zycie kota (odstraszacze
      mogą zawieść) tez się go często z niemałym bólem serca wyzbędzie. Zatem ci,
      którzy chcą by koty zniknęły z miejsca gdzie oni zamieszkali, często dopinają
      swego: koty predzej czy później przeganiane, odpędzane, straszone - znikaja,
      zgnębieni właściciele szukają przyjaźniejszych miejsc. Można odnieść nad kotami
      zwycięstwo, tylko proszę pamitać,że zostają zranieni ludzie, którzy bedą żywić
      względem zwycięzców a często i ich dzieci utajoną wrogość, a bywa że i jawną
      niechęć a nawet nienawiść.... proszę o tym pamiętać.
      A -nawiasem mówiąc- skoro tak trudno dojść do zgody w tym
      względzie, to chyba najlepiej byłoby, gdyby były wydzielone dzielnice dla
      ludzi ze zwierzętami i bez zwierząt ( tak ponoć załatwiono to w Australii).
      • gabi9917 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 07.07.06, 12:38
        A ja się chcę dowiedzieć dlaczego nie mogą spokojnie żyć obok siebie ludzie ze
        zwierzętam i bez zwierząt,dlaczego mamy tworzyć getta,bo to by było
        tzw.getto.Póżniej będziemy tworzyć osobne osiedla dla inwalidów,osobne dla
        starych,osobne dla zachowujących się inaczej niż większość itd.itd.i do czego to
        doprowadzi?A życie jest takie krótkie i wcale nie jest usłane różami żeby sobie
        jeszcze dodatkowo uprzykrzać.Dlaczego w innych krajach Europy nie ma tak
        drastycznych i wyolbrzymianych konfliktów między posiadaczami zwierząt a ich
        przeciwnikami?Dlatego że my Polacy mamy taką naturę lubimy bardzo się
        kłócić,obrażać,pouczać oj jak my to lubimy.A jak coś komuś przeszkadza to odrazu
        twierdzimy że to bardzo szkodzi dzieciom,nie nam tylko dzieciom.Tylko sie
        zastanawiam dlaczego nie szkodzi katowanie dzieci i nasz obojętność wobec
        przemocy w stosunku do dzieci(tyle ostatnio skatowanych małych dzieci)?Tu się
        odzywa wtedy nasza natura nie moje dziecko to co sie będę odzywać,widocznie
        zasłużył dlatego go tak leją.A przebywanie i kontakt ze zwierzętami może go
        zabić a katowanie nie.Tylko dlaczego tyle ludzi żyje mimo kontaktu ze
        zwierzętami,dlaczego lekarze używają zwierząt do terapii i to z dobrym skutkiem
        jak zwierzęta są wg.niektórych nosicielami chorób?Zastanawiające.
        • szuwary4 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 07.07.06, 15:59
          Absolutnie sie z Panią zgadzam. Ludzie i zwierzęta moga żyć razem i czerpać z
          tego obopólną radość i korzyść. To jednak wymaga pewnego poziomu swiadomości. A
          skoro ten poziom jest dla pewnych osób nieosiągalny - to niechby żyli we własnym
          towarzystwie.
        • ziutek1005 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 07.07.06, 16:04
          Tak, przy takim podejściu do sprawy osoby uczulone na sierść będą żyły w gettach.
          Choć właściwie powinny mieć prawo zniechęcać psy, koty czy inne zwierzęta powodujące uczulenie, do przebywania na ich terenie. Te biedne pieski i kotki mogą przecież beztrosko hasać po ogrodach swoich właścicieli lub innych właścicieli zwierząt.
          No może niekoniecznie tam gdzie jest pies agresywny wobec kotów. Ale taki właściciel nie jest ganiony za brak tolerancji wobec kotka, bo przecież ma psa, więc jest normalny.
          Niestety nie mamy podstaw sądzić, że alergia dziecka czy osoby piszącej została wymyślona na potrzeby tego wątku. To przykre, ale bywają takie choroby nawet, jeśli my ich nie odczuwamy.
          Co do katowanych dzieci, również nie mamy podstaw sądzić, że ktokolwiek tu piszący przeszedł nad tym obojętnie? Nawet, jeśli nie opisał tego w tym wątku to pewnie zgłosił na policję.
          Owszem, wiele osób żyje ze zwierzętami, ale także wielu to szkodzi. Nie sądzę by koty były używane do leczenia alergii na sierść. Zastanawiające, może należałoby?
          • szuwary4 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 07.07.06, 16:48
            Getto jest to miejsce do którego pcha sie ludzi pod przymusem i zabrania sie im
            to miejsce opuszczać bez przepustki. Nic takiego nie proponuje . Ja myslę,ze
            dobrze by było gdyby ludziom nie lubiacym zwierząt czy z przeciwwskazaniem
            zdrowotnym do przebywania w ich towarzystwie stworzyć MOZLIWOSC znalezienia
            takiego miejsca zamieszkania gdzie nie będą sobie targać nerwów z powodów choćby
            takich jak w tym watku. W końcu ludzie są rózni (i maja prawo byc różni) więc
            niech mają możliwość przebywania z podobnymi sobie, bez budzenia niczyjej
            niechęci. To przecież byłoby proste rozwiązanie. Czy nie wolałby Pan, jeśli
            oczywiscie nie lubi zwierzat i tych niedogodności, które Panu stwarza ich
            obecność, zamieszkać w miejscu, o którym od razu wiadomo że nie będzie Pan miał
            podobnych problemów z innymi ani oni z Panem? Pozdrawiam
            • ziutek1005 Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 07.07.06, 16:59
              szuwary4 napisała:
              "ludziom nie lubiacym zwierząt czy z przeciwwskazaniem zdrowotnym do przebywania w ich towarzystwie stworzyć MOZLIWOSC znalezienia takiego miejsca zamieszkania gdzie nie będą sobie targać nerwów"

              Dobry pomysł. Tylko jak zaproponować im przeniesienie się do takich odizolowanych miejsc? Ci ludzie najczęściej mają już jakiś domy, często z ogrodami. Może by się TAM jakoś odizolowali od zwierząt? Tylko jak zniechęcić zwierzęta do odwiedzania ich?
          • leonard-leonardo Re: pomocy!!! koty... coś okropnego! 19.07.06, 16:57
            Jestem osobą cierpiącą na astmę o podłożu alergicznym. Mam wykonane testy i
            wiem co mnie może uczulić.
            Najbardziej rozpowszechnionym uczuleniem jest alergia na nabłonki zwierząt,
            pyłki roślin i odchody roztoczy. Z powyższego można wywnioskować, że tak
            naprawdę alergik jest chodzącym nieszczęściem, bo to wsztystko znajduje się w
            powietrzu. Jedyną radą jest uodpornienie się poprzez szczepionki.
            Ja mam za sobą szczepienia się i to z takim skutkiem, że jestem szczęśliwcem z
            kotami i psem.
            Osobom, którym przeszkadzają zwierzęta zalecam WIĘCEJ POKORY. My też jesteśmy
            pewnym gatunkiem zwierzęcia, któremu dane zostało więcej zwojów mózgowych. I to
            zobowiązuje. Nasze nieszczęście z powodu alergii nie może spowodować, że
            znielubimy cały świat. Zobaczmy, ale tak naprawdę, że wszystko co żyje jest
            cudem. Zachwyćmy się przejawem każdego życia, a tak naprawdę to Panu Bogu
            wyjątkowo poszczęściło się przy stworzeniu KOTA.
        • lady-r DO GABI 08.07.06, 00:39
          o tej zdrowotności zwierząt to chyba do mnie więc muszę wyjaśnić mam
          zaprzyjażnionego lekarza weterynarii który uczulałmnie na to że np.pies z
          którym stykają się dzieci musi być regularnie odrobaczany bo może być
          nosicielem nptasiemca który jest grożny dla ludzi ,koty szczególnie dzikie mogą
          przenosić toksoplazmozę itp.itd.zwierzęta domowe są zazwyczaj pod opieką
          lekarza a dzikie nie itu jest problem.
          • lady-r Re: DO GABI 08.07.06, 00:51
            dodam jeszcze że oprócz 9 kotów mam jeszcze 4 psy podwórkowe ale moim dzieciom
            do towarzystwa kupiłam śliczną suczkę pekińczyka i ona jest pod specjalnym
            nadzorem lekarza pozostałe psy są szczepione od wścieklizny bo to jest
            przymusowe nie są odrobaczane ale ja mam wybór moje dzieci nie muszą się z nimi
            stykać,bezpańskie koty i psy nie pozostawiają takiego wyboru(szczególnie koty
            bo wszędzie wlezą)nawet na wsi potrafią narobić szkód .
            • podyanty Re:Lady-r 08.07.06, 01:04
              Kompletnie mnie zatkalo!
              Odrobaczona psia arystokracja dopuszczona na pokoje i podworkowe nieodrobaczone podpsy - tego
              jeszcze nie grali !
              A jakby szczepienie p/wsciekliznie nie bylo obowiazkowe to tez bys tych swoich podpsow nie szczepila ?
              A karmisz je chociaz regularnie ? Maja dostep do swiezej wody ? Czy i tutaj oszczedzasz na wydatkach ?
              Wybacz, ale pachnie mi to jakas tragiczna wiocha !
              • ewa8a Re:Lady-r 08.07.06, 08:12
                podyanty napisała:

                > Kompletnie mnie zatkalo!

                Mnie także. Na dodatek jeszcze z tymi podwórkowymi dzieci nie muszą się
                stykać ! Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby były uwiązane przy budach.

                > Wybacz, ale pachnie mi to jakas tragiczna wiocha !

                Nic dodać, nic ująć.
              • lady-r Re:Lady-r 08.07.06, 23:26
                podyanty napisała:

                > Kompletnie mnie zatkalo!
                > Odrobaczona psia arystokracja dopuszczona na pokoje i podworkowe
                nieodrobaczone
                > podpsy - tego
                > jeszcze nie grali !
                > A jakby szczepienie p/wsciekliznie nie bylo obowiazkowe to tez bys tych
                swoich
                > podpsow nie szczepila ?
                > A karmisz je chociaz regularnie ? Maja dostep do swiezej wody ? Czy i tutaj
                o
                > szczedzasz na wydatkach ?
                > Wybacz, ale pachnie mi to jakas tragiczna wiocha !
                na głupie pytania nie odpowiadam co do zwierząt to przejęłam je po poprzednich
                właścicielach i musze sie nimi opiekować ale na dodatkową opiekę mnie nie stać
                niestety ale usługi wet coraz bardziej drożeją ja tych zwierząt nie zadobywałam
                to poniekąd spadek gdybym miała wybór to wystarczyłby mi jeden pies i jeden kot