freo
22.09.06, 12:53
Jak zagospodarować nadwyżki roślin ?
Mniej więcej 5 lat temu, pod dłuższej przerwie, zacząłem swoją amatorską
zabawę z kwiatami. Początkowo poszukiwałem, kupowałem rośliny, nasiona.
Obecnie sytuacja jest odwrotna. Mam nadwyżki roślin, nasion, cebulek. Mi jest
dziś żal wyrzucać bulwy dalii, cebule tulipanów, narcyzy, mieczyków, korzenie
dziwaczków i wiele innych, które nie tak dawno z trudem, dużym nakładem czasu
i ponosząc poważne koszty zdobywałem, a potem mnożyłem dla potrzeb dwóch
ogrodów, jakie mam.
Dla mnie przyjemnością jest nie tylko opieka nad podstawowym „stadem”, ale
też zapylanie kwiatków, otrzymywanie nowych siewek, krzyżowanie odmian,
sadzonkowanie, szczepienie. A wszystko zaczęło się od tego, że z róż, a
później chryzantem ucięte kawałki włożyłem do ziemi i rośnie z nich dziś
kilkadziesiąt krzaków (bez żadnych ukorzeniaczy). Tylko potem co z tym
wyhodowanym materiałem robić ? Trochę mróz pomaga, ale czy zawsze będzie ?
Z sąsiadami jest tak, że chętnie każdą sadzonkę czy cebulkę przyjmą, lecz nie
wkładają w utrzymanie roślin żadnego wysiłku i wszystko po prostu latem
usycha. Stwarza to nawet niemiłą atmosferę.
Sądzę, że warto pokusić się o zorganizowanie z jednej strony giełdy wymiany
roślin, cebul czy nasion, a z drugiej strony pomocy tym, którzy z różnych
względów dopiero zaczynają. Sam otrzymałem kilkadziesiąt roślin.
Jest jeszcze dodatkowa strona takiej akcji. Otóż niemal wszystko jest
dostępne w hiper-, super-, czy zwykłych marketach, lecz w zdecydowanej
większości jest to materiał tzw. importowany. Ale mam pewne zastrzeżenia. To
co jest w sprzedaży, w moim odczuciu, nie jest dobrej jakości z licznych
powodów, jest też wiele zwykłego oszustwa. Deklarowany opis rośliny nie
odpowiada potem rzeczywistości. Przykłady: mieczyki - 50 szt. cebul mix
okazuje się jednokolorowych, datury mają inny kolor kwiatu niż zaznaczony na
doniczce, róże tez zupełnie inne niż opisane, tulipany kwitnące tylko raz, bo
okazało się, ze materiał jest niezdrowy genetycznie, cebulki frezji
preparowane do specjalnej hodowli, a sprzedawane dla amatorów. Zatem
otrzymując materiał z proponowanej giełdy mam większe szanse mieć doczynienia
z czymś sprawdzonym. Wreszcie w mojej ocenie nasiona, cebulki, sadzonki są
zbyt drogie. Przy zakupie kilkudziesięciu opakowań to już poważny wydatek.
Nadmieniam, że nie mam specjalnie chęci robienia przesyłek pocztowych czy
temu podobnych, ale wykopane rośliny, cebule, czy zebrane nasiona wraz z
opisem i zdjęciem zamieszczonym w „Ogrodach” gdzieś „w worku” zostawiłbym z
nadzieją na uzyskanie jakiejś nowości i dla siebie.
Zatem proponuję przedyskutować, czy są szanse, aby ktoś regionalnie podjął
się pośrednictwa w prowadzeniu takich giełd. Wszak może pobierać, jakąś
skromną opłatę od nabywającego.
Pozdrawiam, freo