jerzy.wozniak
19.10.06, 09:22
Przesyłam Wam list który otrzymałem parę dni temu. Nie będę go oceniał. Jedno
co mogę dodać, że dość rzadko spotyka się wśród ekologów tak wyważony i
dobrze skrojony tekst. Ze swej strony mogę jedynie dodać że Wszyscy, którzy
mnie odwiedzali w Warszawie a są prawdziwymi botanikami i co ważne nie
kończyli PRL owskich studiów lecz zajmują się ochroną środowiska w innych
wysoko uprzemysłowionych krajach zazdroszczą nam Wisły. Dlaczego? Zapytacie
jest brudna i śmierdzi – to prawda ale tak dzikiej rzeki, o tak pięknych
naturalnych brzegach trudno znaleźć w Innych krajach. Nie mówię tu o
rzeczkach mówię o wielkich rzekach. Zobaczcie sobie Ren on ma super
przepustowość, ale to kanał a nie rzeka. Wisła jest dzika i nadbrzeżne lasy i
plaże to miejsce nieprawdopodobnej ilości dzikiego życia. Ale widać Ci od
wycinki drzew zamiast usuwać śmieci zawalające koryto biorą się za naturalne
tarasy zalewowe, które w wielu krajach ponownie są tworzone w celu
przywrócenia pierwotnego wyglądu rzek. No cóż podobnie jak w wielu innych
dziedzinach nie umiemy lub nie chcemy (dla firmy robiącej taka wycinkę to
super okazja zarobienia w prosty sposób szalonej kasy!) brać przykładu z tych
co już w przyrodzie skopali więcej niż my. Polska bowiem to jedne z
najbardziej naturalnych rejonów Europy, szkoda gdyby się to zmieniło.
Jurek
Jutro przysiądę aby odpowiedzieć na zaległe posty.
ZANIM WYTNĄ 10 000 DRZEW NAD WISŁĄ W WARSZAWIE
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie planuje wycinkę 10 000
(słownie: dziesięciu tysięcy) drzew nad Wisłą. Wycięte mają zostać drzewa na
prawym brzegu przy Saskiej Kępie i lewym na Siekierkach. (a to tylko
pierwszy etap prac)
Apeluję do wszystkich, którym zależy na ocaleniu unikatowego zjawiska,
jakim jest las łęgowy w mieście o przybycie W SOBOTĘ 21 PAŹDZIERNIKA O
GODZINIE 10, POD MOST ŁAZIENKOWSKI OD STRONY SASKIEJ KĘPY. Odbędzie się tam
terenowa wizja lokalna z przedstawicielami RZGW i organizacji pozarządowych,
dotycząca obszaru planowanej wycinki. Być może po raz ostatni obejrzeć będzie
można drzewa nad Wisłą. Wierzę jednak, że uda się odwieść RZGW od planu
całkowitej wycinki i osiągnąć kompromis. Sądzę, że może nim być usunięcie z
terenów nadrzecznych nielegalnych obwałowań i płotów, wysypisk gruzu i
śmieci, połamanych i martwych drzew i zawałów drzewnych naniesionych przez
wodę. Jeżeli jednak muszą gdzieś zostać drzewa, to w pierwszej kolejności
powinny być to klony, będące nad Wisłą gatunkiem obcym, a przez niezwykłą
plenność wypierającym rodzime gatunki z lasu łęgowego. Pozostałe drzewa,
nawet młode, powinny podlegać szczególnej trosce i opiece, a nie wycince.
Decyzję o planowanym usunięciu drzew RZGW motywuje: "podstawowym sposobem
zapobiegania zagrożeniom katastrofalnymi lokalnymi spiętrzeniami wody, jakie
mogą nastąpić w czasie dużych wezbrań i sytuacjach związanych z zatorami
lodowymi". Ochrona ludzi i miasta przed groźnym żywiołem wody to argument, z
którym trudno polemizować. Ale czy wycięcie drzew nad rzeką jest istotnie
jedynym sposobem zabezpieczenia miasta przed powodzią? Nie jestem
hydrotechnikiem i nie zamierzam wchodzić w kompetencje hydrotechników. Jest
faktem, że rozstaw wałów przeciw powodziowych w centrum miasta jest
dwukrotnie za mały (460 metrów zamiast 1000) i wielka woda naprawdę może
grozić miastu. (Skąd wynika troska RZGW o maksymalnie dużą przepustowość
międzywala i chęć wycięcia drzew). Ale bywam nad rzeką częściej niż
Dyrektorzy RZGW w Warszawie i znam ten teren dobrze. Wiem, więc że troska
RZGW, jest co najmniej wybiórcza: - W 2004 i 2005 firma Mador Sp.z o.o.
remontująca na zlecenie RZGW bulwary od Spójni na Żoliborzu do Starówki,
wyrzuciła do Wisły tysiące ton gruzu betonowego (stanowiącego w myśl Ustawy o
Ochronie Środowiska odpad budowlany) skutego z remontowanych bulwarów
schodkowych, czym niewątpliwie przyczyniła się do zmniejszenia przepustowości
międzywala warszawskiej Wisły. (I trwale oszpeciła jej brzegi w najbardziej
reprezentacyjnym miejscu). -Bez skutecznej reakcji ze strony RZGW. - Na
terenie planowanej wycinki (będącym we władaniu RZGW), na Saskiej Kępie
właściciele klubu Nimfa usypali nielegalne wały przeciwpowodziowe i ogrodzili
łęgi z pewnością zwiększając zagrożenie powodziowe w tym rejonie Warszawy. -
Bez skutecznej reakcji ze strony RZGW. - Teren międzywala porośnięty lasem
łęgowym i wikliną (będący we władaniu RZGW) pozostaje bez skutecznej kontroli
ze strony władającego i jest na całym warszawskim odcinku, wysypiskiem
odpadów i gruzu, których warstwy narastają od lat i z pewnością przyczyniają
się również do zmniejszenia przepustowości międzywala. Regionalny Zarząd
Gospodarki Wodnej w Warszawie jest na pewno instytucją niezwykle potrzebną i
pracują w niej ludzie mądrzy, którzy znają się na wodzie. Chciałbym jednak
żeby RZGW pochyliło się nad przyrodą, o której być albo nie być, arbitralnie
decyduje. A w edukacji ekologicznej ma niestety elementarne braki. Jestem
przekonany, że w XXI wieku istnieją możliwości pogodzenia zachowania wartości
przyrodniczych doliny rzeki, z ochroną przeciwpowodziową. Las łęgowy nad
rzeką ( nawet wtórnie wkraczający na tereny wcześniej uregulowane przez
człowieka, jak ten, którego dotyczy wycinka) jest niezwykle cennym
ekosystemem i niezbędnym warunkiem prawidłowego funkcjonowania korytarza
ekologicznego Wisły, którego europejską rangę podkreśla objęcie ochroną w
ramach programu Natura 2000. Las łęgowy nad rzeką jest też miejscem
wypoczynku dla mieszkańców Warszawy i atrakcją turystyczną dla gości
odwiedzających naszą Stolicę. Powinien być troskliwie pielęgnowany i
zagospodarowany w formie ! parku łęgowego, umożliwiającego ludziom bezpieczny
kontakt z rzeką i wypoczynek a zwierzętom życie. Jeśli drzewa zostaną
wycięte, nie będzie już gdzie założyć parku. Dziś teren ten pozostaje jednak
poza skutecznym działaniem władz miasta i niestety chyba poza ich
zainteresowaniem. Plan Wiślanego Parku Przyrodniczego, zaprojektowany na
zlecenie Biura Ochrony Środowiska wiosną br., leży w szafie na 11 piętrze
Pałacu Kultury i nie jest dokumentem obowiązującym, a jedynie koncepcją,
której RZGW nie musi uwzględniać w swoich zamierzeniach... Zresztą takich
planów już było kilka. Szczególnie serdecznie zapraszam, więc na sobotnią
wizję lokalną przedstawicieli Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy
zainteresowanych Wisłą.
Przemysław Pasek
Fundacja Ja Wisła