Sadzonka orzecha.

11.12.06, 11:45
W związku z budową, musieliśmy wyciąć orzecha, który dawał wspaniałe owoce.
Miały cienką łupkę, którą można było zgniatać gołymi rękami i były bardzo smaczne.
Udało mi się zrobić z niego sadzonkę, która ma już rozgałęzione "pięterko" :)

Wiem, że posadzona do ziemi, nie da tak dobrych owoców, jak roślina macierzysta.
Jak mam postępować dalej, by stworzyć drzewo o równie smacznych owocach?
    • przemoaj5 Re: Sadzonka orzecha. 11.12.06, 11:59
      Jakość owocu zależy od materiału który wysadziłaś. Teraz niewiele możesz
      wpłynąć na to jaka będzie skorupa orzecha. Właściwa pielęgnacja zapewnić moze
      jedynie szybszy i zdrowy wzrost.
      Pozdrawiam
      Przemo
    • jokaer Re: Sadzonka orzecha. 11.12.06, 12:15
      jeśli dobrze zrozumiałam to zrobiłaś sadzonkę czyli ukorzeniłaś jakąś gałązkę ?
      jeśli tak - to będziesz miała takiego samego orzecha ;

      natomiast jeśli uzyskałaś roślinkę siewkę to z tego co wiem od szkółkarzy
      w około 40%- 60 % są przekazywane cechy te same

      orzechy włoskie same formują regularne korony i się ich raczej nie przycina,
      tylko pielegnacyjnie

      ----

      dagmargallery.republika.pl
      • nnike Re: Sadzonka orzecha. 11.12.06, 12:36
        Uzyskałam siewkę, a nawet dwie :) Różnią się jednak wyraźnie między sobą, gdyż
        jedna rośnie bardzo szybko, a druga dopiero teraz wystawia "łepek" spod ziemi.
        Ciekawe, czy ma to jakieś znaczenie odnośnie przyszłych owoców?
        • jokaer Re: Sadzonka orzecha. 11.12.06, 13:12
          no tak, ciekawe co z tego będzie;

          póki co siewki jak bedą miały rok należy przesadzić jesienią, żeby wykształcała
          się rozgałeziona bryła korzeniowa, bowiem orzech tworzy jeden gruby korzeń i
          potem jak jest starszy i się go przesadza to źle to znosi;

          no i na orzechy jednak trzeba będzie poczekać min. 10 lat

          ---
          dagmargallery.republika.pl
        • ewa8a Re: Sadzonka orzecha. 14.12.06, 00:05
          Mój orzech włoski, zakupiony jako pięcioletnia ponoć sadzonka przez pierwsze 3
          lata w ogóle nie chciał rosnąć. Gdy juz był szykowany na niego zamach, bo nie
          lubię, jak mi coś tak latami stoi w bezruchu, nagle się ocknął . Mało tego – w
          ubiegłym roku na jego czubku pojawił się JEDEN orzech, który mój mąż postanowił
          zerwać za pomocą grabi. Orzech spadł na dół i rozpoczęły się jego gorączkowe
          poszukiwania, które przypominały szukanie zaginionego w stercie rupieci jajka z
          filmu ,,Konopielka’’. Znalazł się dopiero na wiosnę. Fakt, był dośc smaczny,
          ale w tym roku nasze drzewko nie zdecydowało się na owocowanie nawet w tak
          skromnej postaci. A już ma ok. 15 lat.
          Nie wiem, czy to norma, ale jeśli tak, to trochę poczekasz na swoje owoce,
          życzę, by starczyło cierpliwości.


          • nnike Re: Sadzonka orzecha. 14.12.06, 11:35
            Hehe, Ewa, piękna ta opowieść o Twoim orzeszku :))
            Dla mnie moja sadzonka ma wartość bardziej sentymentalną, gdyż bardzo lubiłam
            tego orzecha, którego trzeba było ściąć i cieszę się, że ma "dziecko".
            Na naszej działce rosną jeszcze dwa wielkie, stare drzewa orzechowe, więc owoców
            mam pod dostatkiem, tyle że nie są tak dorodne jak od tego ulubionego...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja