problem dzieci , szerszenie, osy i jabłonka

07.01.07, 13:09
Witam
Mam nadzieję ze nie powielam wątku dotyczącego tych pasiastych owadów.
Mam dość małą działkę około 400 m2, rosnie sobie jabłonka- ma pyszne jabłka
wczesne ale chyba jest chora bo ma czarne kropki na owocach, jakieś 60 cm od
ziemi jest miejsce po odciętym konarze i w to miejsce zlatują się szerszenie.
drążą i gryzą to miejsce, bo tam wypływa sok, na dodatek do jej jabłek
zlatują się chordy os.
Mam pytanie czy lepiej się jej pozbyć aby ograniczyć kontakt dzieci z tymi
owadami( one nas terroryzują) strach chodzić po działce bo jest dość blisko
domku. Co mam z tym problemem zrobić , a może jest jakiś sposób na te kąśliwe
owady( trochę szkoda jabłonki)
Bardzo proszę o wskazówki co z tym mogę zrobić
    • jokaer Re: problem dzieci , szerszenie, osy i jabłonka 07.01.07, 13:59
      szerszenie nie atakują niezaatakowane, chyba , że są chore psychicznie :))
      wątkow o szerszeniach jest trochę, wklejam jeden

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=45029330&a=45029330

      ----
      dagmargallery.republika.pl
    • aleks44 Re: problem dzieci , szerszenie, osy i jabłonka 07.01.07, 15:51

      mam podobnie na dzialce.Rosnie tam sobie stara grusza.Co drugi rok ma ogromne
      ilosci slodkich owocow.Jesli spadna i nie wywioze ich na kompost,to lepiej sie
      nie zblizac do gruszy,bo jest tam bardzo duuuuuzo os.Mialem ochote ja
      wyciac,ale jest dla mnie jak pomnik przyrody.Jest ona jedynym drzewem na
      dzialce, ktore nie zostalo przez nas posadzone i rosnie tam sobie od ??
      poczatku.
    • halev Re: problem dzieci , szerszenie, osy i jabłonka 07.01.07, 18:59
      jokaer napisał:
      "szerszenie nie atakują niezaatakowane, chyba , że są chore psychicznie :))"

      Tylko chyba trudno wyjaśnić tę zawiłość dziecku...

      Ja też mam jabłonkę na podwórku, do opadających jabłek zlatują się stada os i
      szerszeni, więc trzeba to wszystko na bieżąco sprzątać. Niestety jak na razie
      nie udało mi się znaleźć skutecznego sposobu na odstraszenie tego całego
      owadziego towarzystwa.
      Miejsce po odciętym konarze można posmarować specjalną "maścią", którą w ogóle
      powinno się traktować wszystkie okaleczenia drzew. To powinno zatrzymać
      wyciekanie soku.

      Kwestię jabłek można załatwić obrywając wszystkie kwiaty/zawiązki ;-)

      Może lepiej wyciąć drzewko (nie jestem zwolenniczką takich rozwiązań, ale czasem
      nie ma innego wyjścia), niż co lato trząść się ze strachu o dzieci?
      • jokaer Re: problem dzieci , szerszenie, osy i jabłonka 08.01.07, 08:26
        oczywiście , zgadzam się , że w przypadku bytnośći dzieci w takim miejscu
        trzęsiemy się ze strachu,
        ale kiedy moje dzieci były małe jakoś bardzo szybko załapały jakie zwierzątka
        wolno zaczepiać a jakich unikać;
        w wątku, w którym piszę o pobycie w Beskidzie Niskim i niezłej koogzystencji z
        szerszeniami, moje dzieci miały 5 i 7 lat;
        jedynymi dokuczliwymi owadami były komary i zdarzał sie czasem pojawiać jakiś
        grożnie wyglądający pająk;
        ale dzieci doskonale wiedziały, że nikogo nie wolno zaczepiać i do namiotu tez
        nie można sobie tak beztrosko wchodzić :)

        syn (starszy) przechodził wtedy fascynację motylami i wszelkimi chrząszczami
        a córka żabami i żabkami :)

        ----
        dagmargallery.republika.pl
    • eemka Re: problem dzieci , szerszenie, osy i jabłonka 08.01.07, 10:23
      Jak już zostało powiedziane:
      ....Tylko chyba trudno wyjaśnić tę zawiłość dziecku...

      Jedno ma 2 latka i nie zwraca uwagi na owady ale bezmyslnie macha łapkami jak
      coś mu lata przed nosem, drugi ma 11 lat ale ze juz zdąrzył przytulić osę
      (wpadła pod koszulkę) wie jak to boli i nie chce jeździc na działkę widząc
      takie stada pod jabłonką.
      Dodam tylko że domek jest chyba na lini przelotu bo nie podchodząc pod jabłonkę
      pełno os lata po na tarasie.

      Ps. ja mam uczulenie na osy , puchnę jak ugryzie, kilka razy juz miałam tą
      przyjemność :(
    • jerzy.wozniak Re: problem dzieci , szerszenie, osy i jabłonka 08.01.07, 22:49
      Niestety nic nie zrobisz jak nie zalepisz miejsc skąd wypływa sok. Co zaś do
      jabłek to należy je regularnie zbierać gdy opadną, a jak dojrzeją zebrać
      wszystkie i po kłopocie. Pamiętajcie ze osy i szerszenie mogą wywołać wstrząs.
      Tak kiedyś o tym pisałem.
      Witam na forum Gazety!
      Już o tym pisałem w wątku o szerszeniach. Owszem podgryzają one drzewa w celu
      picia soku, gdyż dorosłe osobniki żywią się prawie wyłącznie takim pokarmem
      (larwy karmione są owadami). Przy masowym obrączkowaniu (czasem nacinają korę
      podłużnie, a nie wokół pędu) gałęzie powyżej uszkodzeń mogą zamierać. Szerszeni
      nie odstraszysz, możesz jedynie kupić specjalne poidełka-trutki dla os, z
      których również korzystają szerszenie lub lepsze rozwiązanie - w pobliżu tych
      miejsc umieścić poidełka ze słodzoną wodą. Inną metodą jest pomalowanie
      naciętych już gałązek pastą do odstraszenia zajęcy. Są w sprzedaży takie pasty
      które są prawie przezroczyste i nimi można posmarować gałązki. Można je również
      popsikać preparatami odstraszającymi owady gryzące. Są one gorzkie i często
      przynosi to dobry skutek. Szerszenie są dość wybredne i często zmieniają
      poidełka stąd duża szansa, że gorzki smak będzie wystarczającym bodźcem do
      zmiany stołówki. To obgryzanie sprawia, że szerszenie powodują czasem znaczne
      szkody szczególnie w młodych drzewostanach. Należy to im wybaczyć bo niszczą
      ogromną ilość szkodników.
      Pozdrowienia,
      Jurek
      Uczulenie, a tak zwany wstrząs anafilaktyczny czyli prościej uczulenie
      natychmiastowe ma niewiele wspólnego z alergia na pyłek np. sosny czy pokrzywy.
      Co opiszę trochę dalej. Teraz może nieco o głupotach z tak zwanych książek. Nie
      wiem skąd się bierze przekonanie, że za pomocą roślin można odstraszyć wszystko
      od pająka po B-52. To bzdury, są oczywiście zwierzęta, którym zapachy roślinne
      przeszkadzają w postrzeganiu otoczenia i stąd unikają miejsc gdzie jest ich
      dużo. Ale są to nieliczne wyjątki. I nie ma to nic wspólnego ze znawstwem
      szerszeni czy innych os. Bardzo się cieszę że nikt tu nie radził aby powiesić
      majeranek czy kalafior u powały bo to odstraszy te owady. Ten świat niestety
      bywa również niebezpieczny – nie znaczy to wcale, aby go ubić czy drżeć przed
      nim ze strachu, a jedynie tyle że należy być roztropnym. Co do szerszeni to:
      Nalezą do rodziny błonkówek i ze względu na sposób życia dzielimy je na osy
      samotne i osy o społeczne. Te pierwsze, do których należą niezwykle pożyteczne
      dla biocenoz leśnych owady takie jak szczerklina, osmyk czy grzebacz. Polują na
      różne owady głównie szkodniki lasu i paraliżują je za pomocą żądła. Nie
      wstrzykują jadu, ale niszczą główny pień nerwowy. Ofiara wiec żyje, ale nie
      może się poruszać. Następnie kopia jamkę do której wciągają sparaliżowaną
      ofiarę i składają na niej jedno jajo. Wylegająca się gąsienica ma więc pod
      dostatkiem świeżego mięska na śniadanko, obiad i kolację. Następnie jamka jest
      zakopywana a wszelkie ślady jej obecności dokładnie usuwane.
      Druga grupa to owady budujące niewielkie gniazda składające się zazwyczaj z
      kilkuset osobników. Zimują tylko młode samice reszta roju ginie z nadejściem
      zimy. Największą naszą osą społeczną jest szerszeń (Vespa crabro). Samice tego
      gatunku osiągają do 26 do 35 mm długości. Wiosną zapłodniona samica składa jaja
      w gnieździe wykonanym z masy podobnej do masy papierowej. Produkuje ja z
      wiórków drewna wymieszanych z wydzielina specjalnego gruczołu.. Z czerwiowatych
      larw lęgną się robotnice, które rozbudowują gniazdo. W ciągu lata dobrze
      podkarmione larwy przekształcają się w samice, które składają niezapłodnione
      jaja –partenogeneza. Z nich jesienią lęgną się samce pozbawione żądła, które
      zapładniają samice. Samice te zimują w odrętwieniu, a reszta roju ginie.
      Szerszenie kiedyś gnieździły się prawie wyłącznie w dziuplach drzew z dala od
      siedzib ludzkich, ponieważ dziuple wycięliśmy z drzewami obecnie wykorzystują
      każdą szczelinę do założenia gniazda w budynkach, poddaszach, szopkach czy
      nawet w budkach lęgowych ptaków. Żywią się głównie owadami w tym także
      pszczołami i osami. Czasem nadgryzają swymi potężnymi żuwaczkami korę na
      gałęziach brzóz i spijają pożywne soki. W skutek uszkodzeń, na gałęziach
      powstają deformacje, a czasem nawet gałąź zamiera. Największe degustacyjne
      szkody wyrządzają w szkółkach. W sumie jednak są bardzo pożyteczne, gdyż
      niszczą wiele szkodliwych owadów. Jad szerszenia jest niezwykle silny i szybko
      rozchodzi się po organizmie. Często powodując tak zwany wstrząs anafilaktyczny,
      niebezpieczny dla życia. Wstrząs taki nie jest związany z alergią taką jak
      katar sienny i może wystąpić u osób u których nigdy nie występowały reakcje
      uczuleniowe np. ma pyłki roślin. Jest on bowiem swoistą i osobniczą reakcją
      organizmu na jad. Gdy dostanie się on do organizmu tworzą się tak zwane
      przeciwciała reaginowe należące do imunoglobuliny IgG. Poziom tych przeciwciał
      w krwi człowieka wynosi około 100 nanogramów w mililitrze krwi (nanogram = 10
      do minus 9 grama). U osoby ze wstrząsem wzrasta nawet do kilkunastu tysięcy.
      Wiążą się one z błoną komórkową mastocytów i bazofilów gdzie dochodzi do
      wyzwolenia ogromnej ilości aktywnych biologicznie związków chemicznych, tak
      zwanych mediatorów reakcji alergicznej. Na skutek ich działania na układ
      naczyniowy i mięsnie gładkie może dojść do poważnego zagrożenia życia. Tak w
      dużym skrócie wygląda wstrząs anafilaktyczny. Rzecz jasna, czym silniejszy jad
      tym reakcja jest groźniejsza dla życia. Uwaga wstrząs taki nie ma wiele
      wspólnego z normalna reakcja na jad –obrzękiem bólem itp. Występuje on także w
      wypadku działania innych alergenów a także od ukłucia innych owadów np. meszek
      oraz wniknięcia do organizmu niektórych bakterii. Kilka szerszeni zabija konia,
      wiec nie należy ich lekceważyć i być ostrożnym. Nie należy ich również
      bezmyślnie tępić są to bowiem pożyteczne owady. Zapytacie skąd ich tyle? ano
      stąd ze ich właściwie jedynym wrogiem był drapieżny leśny ptak zwany
      pszczołojadem. Przypominający jastrzębia drapieżnik jest już na wykończeniu, co
      zawdzięcza swemu wyglądowi jastrzębia, a jastrząb wiadomo pod lufę garłacza.
      Stąd praktycznie pozbawiony wrogów szerszeń staje się coraz liczniejszy i tylko
      patrzeć ja stanie się szkodnikiem niszcząc także pożyteczne owady na skutek
      braku innego pożywienia.
      Tak to w wielkim skrócie ma się sprawa z szerszeniem.
      Pozdrowienia,
      Jurek



Pełna wersja