Wypadki w ogrodku....

16.04.07, 05:02
Brynia niechcacy uciela porzeczke, Dronka przedobrzyla z hortensja a ja -

qrka blada po dokladnym i pieczolowitym oplewieniu dorodnego pedu lilii -
gruby na dwa palce, wysoki na 30cm- na zakonczenie jednym lekkim machnieciem
reki zlamalam go !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! przy nasadzie :(


rowniez chyba sie zaplacze :(:::::::

Venus
    • podyanty Re: Wypadki w ogrodku.... 16.04.07, 06:43
      Ej, Venus, a ja myslalam juz, ze sobie palec sekatorem obcielas ;)
      Wspolczuje, ja tez bylam wkurzona jak ciagnac waz do podlewania zahaczylam o dorodna lilie (naked) i ja
      zlamalam. No, ale ja przynajmniej moglam wstawic kwiatek do wazonu ...
    • anna.2007 Re: Wypadki w ogrodku.... 16.04.07, 07:25
      Są niestety wypadki. Ja jednym nieuważnym ruchem ręki odłamałam pędy
      wierzchołkowe hortensji ogrodowej pieczołowicie zabezpieczanej na zimę. Na
      szczęście tylko 2 ale to prawie 50% tego co się udało po zimie mieć.
      • horpyna4 Re: Wypadki w ogrodku.... 16.04.07, 08:30
        Ja już nie zliczę... ale i tak najgorszy zdarzył się mojemu małżonkowi. Kosił
        trawę (bo teoretycznie to potrafi, jak również usuwać mlecze przy pomocy
        wielkiego śrubokrętu - innych chwastów nie odróżnia) i wjechał kosiarką na kępę
        dębika ośmiopłatkowego. Niestety skutecznie.
        • gabula777 Re: Wypadki w ogrodku.... 16.04.07, 08:53
          Mój ukochany klematis miał kilka suchych pędów i jeden z silnymi pąkami,a
          obcięłam właśnie ten...
          • venus22 Re: Wypadki w ogrodku.... 16.04.07, 09:25
            a zrobil ktos tak ze posial roslinki a potem je dokladnie wyplewil bo zapomnial
            co to jest?
            klaniam sie...

            Venus
            • morgana_le_fay Re: Wypadki w ogrodku.... 16.04.07, 09:43
              venus22 napisała:

              > a zrobil ktos tak ze posial roslinki a potem je dokladnie wyplewil bo
              zapomnial
              >
              > co to jest?


              Ja! Ja! Ja! I jeszcze parę razy weszłam na grabie, a one w zemście zaatakowały
              moje czoło!
              • pieskuba Re: Wypadki w ogrodku.... 16.04.07, 09:46
                Witaj Morgano!

                A jak tam szałwia, coś ją ogołociła jesienią w szale skracania?
                • venus22 Re: Wypadki w ogrodku.... 16.04.07, 10:33
                  ee, na pewno bujnie odrosla :) tego zycze.

                  mnie sie przypomnialo jeszcze cos.
                  otoz kupilam kiedys mlodego ale dosc duzego klematisa o jakiejs polskiej
                  nazwie. u dolu kijek byl mocno przypiety do doniczki jakims spinaczem a wyzej
                  lodyzki do patyczka obwiazane dokladnie drucikiem.

                  mialam zamiar na wyczucie oderwac delikatnie kijek od doniczki. ale byl opor,
                  wiec coraz mocniej, coraz mocniej..
                  i jak nagle oderrrrrrrrrrrrrrwalam, to pozostalo tylko wyrzucic doniczke i
                  klematisa. dopiero co ze sklepu.

                  (mimo to z nadzieja jeszcze wsadzilam korzenie do ziemi ale mija juz ze dwa
                  lata jak nie wiecej i nic nie wschodzi)

                  ogrodnik ze mnie, eh...?

                  Venus
                • morgana_le_fay Re: Wypadki w ogrodku.... 16.04.07, 10:59
                  pieskuba napisała:

                  > A jak tam szałwia, coś ją ogołociła jesienią w szale skracania?

                  Na razie łysa...:/
        • podyanty Re: Wypadki w ogrodku.... 16.04.07, 13:34
          Po tym jak moj kolega malzonek skosil mi rowno Helleborum odmawiam podzlecania tej czynnosci.
          Zwlaszcza odkad wymoglam nabycie nowej kosiarki, ktora odpala od pierwszego pociagniecia za sznurek
          :)
    • morgana_le_fay Poszarpana ręka (do mięsa) i reszta. 16.04.07, 13:23
      Przedwczoraj podczas pielenia zaatakował mnie suchy badyl. Wbił mi się jakoś
      pod mankiet polaru, zaszczypało, więc wyrwawszy go dzielnie drugą ręką
      pogłaskałam bolące miejsce czule i wróciłam dziarsko do pracy. Jakież było
      moje zdziwienie, gdy wieczorem zauważyłam wszystkie kolejne warstwy ubrania
      posklejane skrzepłą krwią i ranę od nadgarstka do łokcia! Zdziwieniu nie było
      końca, gdy sącząca się "wygniecielina pielna" po wewnętrznej części dłoni
      uniemożliwiła normalny sen. Gdybyż tak można było na noc poodkręcać urobione
      członki i położyć je spać w oddzielnym łóżeczku!
      • yoma Re: Poszarpana ręka (do mięsa) i reszta. 16.04.07, 18:20
        Na urobione członki (nie mówię o członkach rannych, Morgana wspólczucie) nie
        masz jak dobra wyżerka i gorąca kąpiel :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja