Dodaj do ulubionych

Te rozpustne zaby!

28.04.07, 19:22
Mam oczko. W nim zaprzyjaznione zabki. Sa bardzo fajne, daja koncerty, bawia
sie fajnie skaczac do wody i popisujac sie swoim stylem plywania, robia do
mnie oko. Jednym slowem: skumplowalismy sie. I otoz wlasnie wracam z ogrodu
lekko zaniepokojona. One wykorzystaly moja dobroc i postanowily sie w oczku
rozmnozyc! Plywa skrzele (czy tak sie to nazywa?) w mniejstym baseniku w
wielkich ilosciach, zakochana para tuli sie do siebie (naprawde, nie
zmnyslam!) a ja sie pytam, czym sie to skonczy? Czy bede miala teraz cala
kolonie zabek? Tam bedzie dla nich przeciez za malo miejsca..... Mial juz
ktos tak? To podzielcie sie ze mna doswiadczeniem. Rany, rany, bede babcia
zabek!
Obserwuj wątek
    • aleks44 Re: Te rozpustne zaby! 28.04.07, 19:51
      co bym dal ,zeby miec choc troszke skrzeku.Ile sie zab nanosilem do oczka i nic.
      Bedac w niedziele w lesie,zobaczylem kijanki plywajace po kaluzach,a ja
      wypatrywalem u siebie skrzeku.Jutro zrobie wypadzik po kijanki.
      pozdr.
      • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 29.04.07, 08:47
        no, ja tez uwazam za dowod wielkiem przyjazni to, ze zrobily mnie babcia:))))
        Dopiero w tym roku, w zeszlym roku mnie badaly na okolicznosc... Ale ciagle
        jeszcze nie wiem ile tych zabek bedzie, czy z wszystkich "jajeczek" sie cos
        wykluje? No to servus, pelno ich bedzie!
        • aleks44 Re: Te rozpustne zaby! 29.04.07, 18:30
          przed chwilka wrocilem z malego wypadu i pojechalem na dzialke,zeby wpuscic do
          oczka,moje zdobycze.Nie wiem co z nich sie "wykluje",ale na wszelki wypadek
          bralem z dwoch roznych kaluzy.
    • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 29.04.07, 19:59
      uwazaj, bo Ci sie wylegna krokodyle:)))
      Obserwowalam dzisiaj jak Pani Zaba lapala muchy. Muchy frajerki prowokowaly ja
      zapominajac, ze ona jest nad wyraz szybka. Juz sie balam, ze ja brzuszek z
      przejedzenia rozboli:))))
      • 33qq Re: Te rozpustne zaby! 29.04.07, 21:24
        Wiele razy miałem młode żabki u siebie, za jakieś 2 tygodnie , może 3, ze
        skrzeku wylęgną ci się takie małe robaczki, do tej pory będziesz mogła
        obserwować ich rozwój, najpierw jak rosną, później zaczną się ruszać, na
        początku będą się trzymać blisko skrzeku, później rozpłyną się po całym oczku,
        woda się wyczyści z glonów, a po 2 miesiącach nie będzie po żabkach nawet
        wspomnienia.
      • aleks44 Re: Te rozpustne zaby! 29.04.07, 21:28
        krokodyle ??? tych akurat nie chcialbym u siebie.Jutro sprawdze czy kijanki
        przezyly noc.Tam mialy plytka kaluze,a tutaj pol metra wody pod soba.Jak je
        wypuscilem to zaraz zaszyly sie w roslinki.Zeby ich tylko ryby nie zjadly.
        Przepraszam,aaaaaaa, po czym poznalas ze to Pani Zaba,a nie Pan ????
        • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 30.04.07, 08:17
          Wychowana tradycyjnie doszlm do wniosku, ze ten duzy, mocny, to Pan Zab, a ta
          mniejsza co sie do niego przytulala, to ani chybi Pani Zaba:)))
          Mowicie, ze wszystkie zabki znikna? Wyrodne dzieci, powinna choc parka zostac z
          rodzicami. Nie mam ryb, tylkko rosliny w oczku, wiec mialyby idealny plac zabaw.
          Rodzina straszy mnie w miedzyczasie, ze bede miala ogrod pelen skaczacych zabek
          i bede je musiala wynosic do pobliskiego Renu:))))
          • aleks44 Re: Te rozpustne zaby! 30.04.07, 16:07
            zaraz lece na dzialke i popatrze,czy moje malenstwa przezyly noc

            > mniejsza co sie do niego przytulala, to ani chybi Pani Zaba:)))

            hehe Jestes pewna,mam sasiadke "baba" jak szafa,a sasiad to taka mizerota,ze
            wiatr nim miota.Biedny,jak z kims rozmawia,to patrzy na nia,jakby zaraz mial po
            lbie dostac.
            • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 30.04.07, 18:24
              no, jak tam male krokodyle? U mnie jakby troche skrzeku ubylo, ale moze
              zaplatal sie gdzies? Jest wprawdzie upal, ale silny wiatr, widzialam ze sie
              toto przemieszcza w oczku. Cierpliwosci....
              • aleks44 Re: Te rozpustne zaby! 30.04.07, 19:56
                juz po sprawie.wlasnie wrocilem i zadnej kijanki nie widzialem.natomist w
                miejscu gdzie wpuscilem kijanki ,plywaja karasie i chyba wszystko
                zezarly.Mialem cicha nadzieje,ze ich nie zjedza,ale chyba sie mylilem.
                No tak,ja chce miec zaby,a Ty marwisz sie ze Masz za duzo.Gdzie tu
                sprawiedliwosc ???Do tego jeszcze macie upaly,a u mnie +10.
                pozdr.
                • aleks44 Re: Te rozpustne zaby! 01.05.07, 08:20
                  acha,wlasnie znalazlem takie cos:
                  oczkowodne.net/article/rana.php
                  i przeczytalem ze samce sa mniejsze hehe,bo zona powinna byc taka,zeby w zimie
                  dawala duzo ciepla,a w lecie duzo cienia,o!.
                  Milego dnia,lece szukac nowych kijanek
                  • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 01.05.07, 09:18
                    jestem wiec pelna uznania dla "mojego" samca. Jest czuly dla Duzej Baby i
                    jeszcze opiekuje sie skrzekiem. A jego Duza Baba-Latawica gdzies sie stale
                    wloczy. Bede dla niego szczegolnie mila:))))
                    • aleks44 Re: Te rozpustne zaby! 02.05.07, 20:02
                      juz mam nowy skrzek,tym razem kijanki wpusilem do miski i tam sobie plywaja.
                      Do srodka dalem troche roslinek.Wlasnie przed chwilka wrocilem z dzialki i
                      wszystko jest OK.Kijanki plywaja zdowolone.Natomiast nie widzialem zadnego
                      karasia,moze im "cos"zaszkodzilo ???
                      no widzisz,jakie samce są odpowiedzialne,aaaa gdzies czytalem ze jakas samica
                      to zjada samca po. To chyba modliszka.Swiat jest okrutny.
                      pozdr.
                      • alexa195 Re: Te rozpustne zaby! 03.05.07, 07:54
                        nie tylko modliszka, ktoras za Pan Pajakow tez tak robi, tylko juz nie pamietam
                        jakiej "rasy". Strasznie Wam zazdroszcze tej zabawy z zabciami... :( Piszcie
                        dalej jak sobie radzicie. Aleks, zycze powodzenia :)
                        • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 03.05.07, 08:18
                          Moi Panstwo Zabostwo juz definitywnie wykurzyli te dwie inne zaby, ktore z nimi
                          u mnie mieszkaly. Panosza sie ze hej! Zastanawiam sie, czy jednak moja mala nie
                          jest Pania Z. Jest plocha. Wczoraj Grubasna wylegiwala sie na brzegu, ledwo
                          raczac na mnie spojrzec, choc mowilam jej mile rzeczy. Ta Drobniejsza plywala w
                          okolicy skrzeku i jak tylko bylam za blisko, to czmyhala. Ta Mala tak smiesznie
                          stoi w wodzie. Niczym nie rusza, ale stoi w pionie. Fajnie to wyglada. Musze to
                          wyprobowac jak pojde na basen:)))) Skrzek lekko sciemnial. Dolalam wczoraj
                          delikatnie wody do oczka, bo przez te upaly szybko sie ulatnia. Doczekac sie
                          kijanek nie moge!
    • ewa553 Sytuacja bardzo powazna!!!! 09.05.07, 11:58
      Lalo wczoraj jak z cebra, mialam do tego hexenszus, wiec nie bylam w ogrodzie.
      Dzis juz tylko intensywnie kropi, wiec poszlam. Pierwsze kroki skierowalam do
      Jeziora Labedziego, a tam NIE MA SKRZEKU!!! NIE MA KIJANEK!!! Rodzice sa. Gdzie
      sie podziala reszta? Kto wie? Moze sa kijanki ale siedza na dnie, wiec ich nie
      widac? Moze nie lubia deszczu, wiec sie schowaly? zaznaczam, ze temperatura
      przez caly czas nie spadla ponizej 13 stopni. Jestem powaznie zaniepokojona...
      Zaby milcza jak zaklete. Co mam robic? Kto mi powie? Przeciez chyba nie
      przyszlo jakies Dzikie Zwierze i nie wyjadlo skrzeku? Ptaki? No kurcze,
      pomozcie!!!
    • anna.2007 Re: Te rozpustne zaby! 10.05.07, 08:29
      Kiedyś w kałuży wody w starej oponie zauważyłam małe przecinki, które jak mnie
      zobaczyły pochowały się na dnie i po kątach. Wzruszyłam się , że to małe
      kijanki, takie spóźnione bo był lipiec. Otoczyłam je opieką, dolewałam wody,
      dzieciom kazałam podziwiać. Okazało sie, że to są larwy komarów.
        • ewa553 Mam powazne podejrzenie! 10.05.07, 16:47
          Stan dzisiejszy Jeziora: woda zmieniona w conajmniej 50% na wiosne, wyglada
          jakby nigdy nie byla zmieniana. Po prostu przypomina PRL-owski kisiel z baru
          mlecznego. Zielonkawy. Czy to wody plodowe Pani Zaby? Tak tylko pytam...
          W kazdym razie troche w wodzie, duzo na czarnych sciankach Jeziora, paletaja
          sie takie biale przecinki, no troche jak pratki (prontki) gruzlicy pod
          mikroskopem. Moze to kolejne wcielenie skrzeku? Przyszle Zabiatka? Pani Zaba
          (lub Pan Zab) patrzala na mnie dzisiaj wymownie. Moze oczekuje, ze juz w tym
          stadium zaczne chwalic jej pociechy? O nie, jak juz, to niech sie wykaza
          normalnom zabiom figurom. I kolorem. Takie tam prontki....
        • aleks44 Re: Te rozpustne zaby! 10.05.07, 22:58
          ja na emeryturze jeszcze nie jestem,ale na kijanki i zaby tez lubie popatrzec.
          Toz to same ksiezniczki i jakie urodziwe,tylko te krosty na ciele.
          moje kijanki,nadal plywaja w misce i nic ich jeszcze nie wyjadlo
    • luiza-w-ogrodzie Re: Te rozpustne zaby! 11.05.07, 03:21
      Ewo, tez uwielbiam Twoj watek :o)
      Popatrz na te linki, zrobione przez kogos, kto jak Ty, podglada zabie zycie w
      stawku, moze cos sie Tobie skojarzy albo dowiesz sie czegos nowego:
      staw.bieleccy.com.pl/str5_kijanki.html
      staw.bieleccy.com.pl/str5_zaby_04_2005.html
      Naukowo o zabach brunatnych: oczkowodne.net/article/ranae.php a tutaj
      sciaga licealna: www.sciaga.pl/tekst/39299-40-
      rozmnazanie_sie_zab_i_ropuch

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • ewa553 Luizo, 11.05.07, 08:33
      jestes po prostu genialna! Przeczytalam/obejrzalam Twoje linki z zapartym
      tchem. Facet pisze ciekawie i z igrimnym poczuciem humoru. Lubie tak.
      Dowiedzialam sie wiele. Pedze do ogrodu znajac juz odpowiedzi na wiele
      nekajacych mnie pytan. Ach, jakie to pasjonujace! Jestem dumna, ze i mnie udalo
      sie zaobserwowac milosny uscisk moich Zabostwa. Pamietam, ze bylo to
      wzruszajace. Choc wtedy odczytalam to zle myslac, ze Pani Zaba tuli sie do Pana
      Zaby. Nota bene z tymi malymi facetami i duzymi ropuchami, to jak w zyciu: mam
      bardzo wysoka kumpele ktora nieraz mi sie skarzyla, ze przez cale zycie
      dostawiali sie do niej mali faceci. Teraz pytanie: kto od kogo to zmalpowal:
      zaby od ludzi czy odwrotnie:))))
      • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 14.05.07, 20:51
        Dwa dni nie bylam w ogrodzie, martwie sie co u nich. Ale Zabostwo chyba lubia
        deszcz? Jutro ide z rana z dusza na ramieniu. Mam nadzieje, ze wreszcie beda
        kijanki jak sie patrzy. Po powrocie natychmiast nowosci doniose.
        W imieniu Panstwa Zabostwa dziekuje za pamiec.
    • ewa553 Som!! Som!!! 15.05.07, 11:29
      dwie kijanki sie pokazaly!!!!! Sa to najsliczniejsze kijanki na swiecie.
      Powiedzialam to natychmiast Panstwu Z. Troche sa leniwe, niewysportowane
      (siedza na podwodnej poleczce nie ruszajac sie), co by moze tlumaczylo fakt, ze
      sie tak powoli "wykluwaja". Bo reszty ani widu, ani slychu. Z braku czasu bylam
      tylko krotko w ogrodzie, ale po poludniu - jesli nie zacznie znowu lac, pojde
      na dluzej to moze jeszcze wiecej wypatrze? Trzymajcie kciuki.
      Noza bene: wystarczylo jedno spojrzenie na grzadki pare dni temu czysciutko
      wyplewione i juz wiedzialam, ze przyslowie "rosna jak grzyby po deszczu"
      powinno brzmiec: rosna jak zielska po deszczu...Niestety.
      • ewa553 jest dobrze, coraz lepiej 15.05.07, 17:22
        Te Dwie sprzed poludnia chyba wziely kurs plywania, bo siedzialy winnym miejscu.
        Na sciankah coraz wiecej coraz wiekszych czarnych punktow. Chyba to jakas
        leniwa rasa, bo wszystko trwa dluzej niz czytlam. Zaby-leniwce, niezle.
        Mam nadzieje, ze male zabki nie wylegna sie z kijanek akurat jakbede na Zielone
        Swiatki w Polsce? Nie przezylabym tego. Gdybyscie wiedzieli jak dlugo dzis
        kleczalam nad J.Labedzim obserwjac ten zielony kisiel i starajac sie przez niego

        dojrzec kijanki. Panstwo Z. schowali sie w korzeniach irysow - ich ulubione
        refugium.
    • ewa553 zastanawialam sie 15.05.07, 18:04
      dlaczego P.Zabostwo nie rozmnozyli sie rok temu? Przeciez juz tez mialam ten
      ogrod i Oni tez juz tu mieszkali. No i doszlam do wniosku, ze chcieli mnie
      najpierw sprawdzic. Bardzo rozsadna para. Nie tam lapu-capu bum-bum, tylko
      podeszli do kwestii rodzinnej z nalezyta powaga. Dopiero jak sie przekonali
      ze nie bede im przeszkadzac, zejestem w miare sympatyczna i chetna do pomocy,
      to sie zdecydowli. Zaczynam ich coraz bardziej podziwiac. Musze im to jutro
      powiedziec:))))
    • chwila.pl Mam pytanie... 15.05.07, 23:08
      Jak głebokie jest to oczko? Czy w czasie ostrej zimy żabki będą miały bezpieczne
      schronienie? Bo jesli mróz pokryje oczko grubą warstwą lodu, czy bedzie dla nich
      wystarczająco dużo miejsca? Czy tez zamarzną i staną sie lodowymi figurkami.
      Pytam, bo polubiłam Twoje żabki i nie chciałabym by spotkało ich jakieś
      nieszczęście. A może bedziesz musiała wykuwac przeręble?
      • ewa553 Re: Mam pytanie... 16.05.07, 12:16
        daj spokoj, chocbym im miala nauszniki sztrykowac, to nie dam im zmarznac:)))
        Mieszkam w dosc cieplej czesci Niemiec. Jeziorko (hehe!) nie jest zbyt wielkie.
        ma kilka poziomow, najglebszy ma 2 metry. Ogrod mam od jesieni 2005. A wiec
        dwie zimy. W tym roku zimy nigdzie nie bylo wiec jasne. W zeszlym roku
        zamarzlo, ale poniewaz jestem czujna to wyrabalam dziure co zreszta bylo latwe,
        bo lod nie byl za gruby. Moj ogrodowy sasiad twierdzi, ze od poznej jesieni nie
        widuje zabek, bo one na zime kickaja do pobliskiego Renu. Nie wiem czy mu
        wierzyc. W kazdym razie przy jednym brzegu rozrosly sie niemilosiernie wysokie
        irysy, zrobily sie liczne zakamarki w ich korzeniach podwodnych i tam sie np.
        chowaja Panstwo Z. teraz, jak juz maja dosc mnie lub moich gosci. Moze i tam
        zimuja?
        Zaraz ide do ogrodu liczyc kijanki. Troche sie zimno zrobilo, 12 stopni. Musza
        sie hartowac od malego:)))))
      • ewa553 stan na dzien dzisiejszy 20.05.07, 19:17
        bylysmy przez wiele, wiele godzin w ogrodzie i biedne zabki byly pod stala
        obserwacja. Gustav siedzial caly czas w swoim ulubionym miejscu miedzy irysami.
        Matylda znikla (juz wczoraj!) jak sen jakis zloty. Zabiatek musi byc kilka -
        sadzac ze skokow do wody ktore slychac, ale skoczkow nie widac. Kijanek jeszcze
        conieco kreci sie (a raczej kreci smiesznie ogonkami). Woda ohydna, straszny
        kisiel zielonkawy. Nie wiem co o tym wszystkim sadzic. W srode lece do Polski,
        mam nadzieje ze po powrocie sprawa sie wyjasni. Bylo mi dzis tylko przykro, bo
        kilka ogrodkow dalej byl piekny zabi koncert, a u mnie...nic. Czyzby przestaly
        mnie lubiec? Jak myslicie? No i gdzie jest Matylda????
        • pulpet17 Re: stan na dzien dzisiejszy 21.05.07, 13:02
          Matylda odpoczywa pod liściem, jak będzie chciała to wyjdzie; humorzasta jest,
          może ma "zespół napięcia"? a może uczy młode skoków do wody?
          a jak jest zielona breja to chyba dobrze, mają dużo glonów do zjedzenia;
          :-)
      • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 22.05.07, 18:22
        Matyldy dalej ani widu ani slychu! Ale dzisiaj domyslilam sie dlaczego: jest
        zla i ja ja troche rozumiem. Otoz widzialam dzis pierwsza z kilku Mlodych. Jest
        ich kilka, slysze jak wskakuja w pospiechu do wody jak sie zblizam. No wiec ta
        Mala jest wypisz wymaluj Tatus-Gustav. Tez bym sie wkurzyla. Z drugiej jednak
        strony: nie robiac Matyldzie przytykow musze powiedziec, ze pieknoscia nie
        jest. To juz Gustav ze swoja zielono-czarna szata , siedzac dumnie wsrod
        irysow, robi zdecydowanie lepsze wrazenie. Do tego - moze jestem smieszna
        (znowu), ale nie lubie takich par, gdzie ladny, ale maly facet prowadzi sie z
        szara, duza ropuchom:)))) No coz, o zabkach moznaby w nieskonczonosc, a ja
        musze pakowac, bo jutro lece nad morze!
    • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 01.06.07, 15:07
      Przekazuje Wam serdeczne pozdrowienia od moich lokatorow ogrodkowych! Malych
      zabek jest mnostwo, trudno sie doliczyc. Zmykaja na moj widok, ze tylko slychac
      liczne plusniecia wody. Dzisiaj jednak jedna Mloda siadla na brzegu, doslownie
      pare cm ode mnie i pogadalysmy sobie. Male zabki sa przeurocze! Ciekawe ile z
      nich u mnie zostanie?
      • pulpet17 Re: Te rozpustne zaby! 01.06.07, 23:08
        Ewo, ważne, że są teraz :)))))))))
        podobno w żabiej naturze jest tak, że migrują w pobliskie okolice ale wracają
        złożyć skrzek tam gdzie się urodziły...to by dopiero było :))))))
        • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 02.06.07, 08:34
          no to by faktycznie bylo cos cudnego! Mialabym co roku przezywac takie emocje?
          Te male zabki sa po prostu slodkie. Nie dziwie sie, ze ktos tam w bajce dal
          buziaka zabce:)))))
          Pare dni temu przezylam groze, jak moja kumpela chciala wziasc nozyce do trawy
          i wyciac to, co ja wychodowalam: pas na ok. 5 cm (a moze 10?) wysokiej trawy
          wokol oczka. Ja (jom) jako estetke razilo to, a ja po pierwsze mam bardziej
          naturalne "jeziorko", a po drugie widze, ze zabki lubia tam sobie posiedziec.
    • ewa553 ruja i porobstwo: nie widze inaczej...... 04.06.07, 20:28
      wiedzialam, ze to bedzie dziwny dzien. O 7 rano obudzil mnie pan ze sztabu
      kryzysowego i poprosil abym sie o 9.30 ewakuowala, bo beda w poblizu mojego
      domu bombe "entschärfen" - nie mam pojecia jak to po polsku. Bomba jeszcze z
      drugiej swiatowej. wiedzialam, ale TO co zastalam w ogrodku, przeroslo moje
      oczekiwania/obawy/czyco. wiem, bedziecie mieli watpliwosci czy jestem normalna,
      albo czy wogole mowie prawde, ale wierzcie mi, TO sie stalo naprawde: zaby
      znowu zlozyly skrzek....... Mniej jak ostatnio, ale jednak..... Porodowke sobie
      u mnie zalozyly, jak nic. W sobote byl wielki halas, gadaly jak najete i dzis
      wiem o co chodzilo, bo sama w sobote widzialam: dwie sie znowu ciupcialy.
      Reszta widocznie byla zgorszona (jako i ja) i postanowily jeziorko opuscic.
      Jestem niepocieszona. Te male zabki byly slodkie po prostu, jeszcze sie nimi
      nie nacieszylam, a teraz ich nie ma..... Czekaja mnie znowu tygodnie
      obserwowania skrzeku a potem kijanek, liczenie wyleglych zabek i juz sie tak
      nie ciesze, bo wiem, jak szybko mnie opuszcza. Co im dawac, zeby zostaly? Takie
      male, sliczne, grzeczne w sumie, bo ani nie obsrywaja brzegu, ani roslin nie
      jedza i jeszcze do tego sliczne. No, male idealy. Tak mi zal, a raczej smutno
      bez nich......
    • ewa553 smutny ogrod.... 05.06.07, 21:40
      plewilam dzis chyba ze sztery godziny i bardzo sie smucilam. Nie bylo z kim
      pogadac. Jedna jedyna zabka - juz nawet nie wiem jakiej plci, siedziala na
      brzegu i pilnowala skrzeku. Nie raczyla sie do mnie odezwac. Cisza, smutno. Tak
      pewnie czuja sie matki, kiedy dzieci opuszczaja dom rodzinny idac na "wlasne
      smieci".....
      • pulpet17 Re: smutny ogrod.... 06.06.07, 00:30
        ewa553 napisała:

        > pewnie czuja sie matki, kiedy dzieci opuszczaja dom rodzinny idac na "wlasne
        > smieci".....

        ha ha, niekoniecznie, ja jestem ta wyrodna i doczekać się nie mogę :)))))
        a Twoje żaby wrócą a jak nie to naślą na Ciebie wszystkich pobratymców z okolicy...
        • ewa553 Re: smutny ogrod.... 06.06.07, 09:03
          myslisz? oby sie Twoje slowa spelnily. One naprawde za wczesnie sobie poszly.
          Juz sie zastanawialam co im tam podsypywac, zeby je zachecic do pozostania...
          ale w sumie - oczko wprawdzie niewielkie - ale warunki maja naprawde swietne u
          mnie. No i moja wielka milosc - czy one tego nie czuja????? Nawet moja kumpela
          co sie zawsze Z. brzydzila, teskni za nimi i mowi ze byly sliczne! To jest cos.
    • ewa553 czesc zabek wrocila! Swiat jest znowu w porzadku:) 06.06.07, 19:07
      co Wy na to? Czesc wrocila. Moze byly na wycieczce? A moze nie znalazly nowego
      miejsca rownie dobrego jak moje( no mysle!)? Najwazniejsze, ze sa. Te maluchy
      sa po prostu urocze! Podczas gdy Gustav jst caly w rownomiernie rozlozone
      czarne punkty, te Maluchy maja kaftanik bardziej zielony, z kilkoma tylko
      punktami, za to leginsy z ogromna iloscia czarnych punktow! Peknac mozna jak
      sobie w tym ubranku powoli plywaja, pozwalajac sie podziwiac. Pozdrawiam
      wszystkich Milosnikow Zabek!!!!
    • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 10.06.07, 17:48
      watek powinien sie nazywac "cudowny zabi swiat". Niestety, zmienic sie nie da.
      Na swoje usprawiedliwienie musze zapodac:))) ze zakladalam ten watek w szoku
      poporodowym, czyli po odkryciu skrzeku. Ale wszyscy w miedzyczasie wiemy o co
      chodzi i nie pozwolimy marnego slowa na nasze forumowe zabki powiedziec, prawda?
      Nie wiem gdzie sie zapytac, czy one wola zimna czy ciepa wode? Oczko jest
      niewielkie, a upaly straszne. Wczoraj przezylam w ogrodzie burze stulecia,
      przy kazdym grzmocie mialam uczucie, ze rabnelo w domek. Myslalam ze sie
      ochlodzilo. Niestety, dzis 31 stopni. Wiec sie zastanawiam, czy np. wybrac z
      oczka pare wiader wody i uzupelnic swieza, zimna? Co myslicie? Nie chce
      przedobrzyc.....
      ^°^°^°^°^°^°^°^°^°^°^°
      • anna.2007 Re: Te rozpustne zaby! 10.06.07, 19:23
        Oczywiście, że nie damy. Nie wiem właściwie nic o żabach, ale żaba to chyba nie
        pstrąg i lubi bajorka i kałuże, a w nich jest ciepła woda, zupka nawet. Żaby są
        zmiennocieplne i lubią chyba ciepło. A może nie?
        • ewa553 alora: 14.06.07, 12:41
          pierwsze Maluchy wyrastaja z leginsow. Usiluja wygladac doroslo, co jest typowe
          dla tego wieku, prawda? Ale ciagle sa swiezo sliczne i niektore z nich siadaja
          na brzegu i nie uciekaja w dzikim poplochu jak sie zblizam. Wczoraj taki Mluch
          zlapal na moich oczach muche. Zrobil to zgrabnie, od niechcenia klapnowszy
          buzka. Po czym spojrzal w moja strone wyraznie oczekujac aplauzu.
          Po oczku plywalo cos co wygladalo na brudy, juz, juz chcialam to wyjac sitkiem,
          a tu zauwazylam, ze to po prostu skrzek ma ciemne plamy, czyli wylegaja sie
          nowe kijanki!!! Gdyby nie te okrutne upaly, siedzialabym tam calymi dniami.
          Zastanawialam sie, czy zaby maja dobry sluch? Bo od soboty mielismy juz dzis w
          nocy trzecia burze i to tak glosna, ze mimo zatyczek w uszach obudzilam sie.
          Wolalabym, zeby sie zabki nie baly....
          • pulpet17 Re: alora: 14.06.07, 18:00
            ale Ci zazdroszczę, rewelacja po prostu te Twoje żaby, że nie wspomnę o lekkim
            piórze autorki :)))
            a w innym wątku babeczki skarżą się, że spać nie mogą przez głośny skrzek żabek,
            wyobrażasz sobie?
            myślę, że do wszystkiego trzeba "dorosnąć"...ja po wieloletnim mieszkaniu w tzw.
            bloku, marzę o takim zaczarowanym miejscu,
            pozdrawiam serdecznie i czekam na jeszcze
            • ewa553 no wlasnie, 14.06.07, 20:15
              tez mi opowiadal znajomy, ktorego zona zamienila przydomowy, duzy ogrod w
              prawdziwy raj dla roznych zwierzakow, ze sasiedzi skarza sie na zaby. Mowia, ze
              jak wracaja wieczorem do domu to chca odpoczac, w czym im zabki przeszkadzaja:))
              Moje dzisiaj popisywaly sie . jak juz kiedys ich rodzice - znakomitym stylem
              plywaackim. To niesamowite z jaka lekkoscia odbijaja sie od jednego brzegu, aby
              doplynac do drugiego. Jest w tym nieslychana gracja.
              Lubie jak do polowy zanurzone w wodzie, spogladaja mi w oczy. Gadamy sobie
              wtedy o tym i owym i daje slowo, ze one wszystko rozumieja. Kochane zabki....
              Za tydzien musze wyjechac na pare dni - wierzycie ze bedzie mi smutno bez tego
              bractwa?
    • jerzy.wozniak Re: Te rozpustne zaby! 20.06.07, 08:13
      O żabach i innych zwierzętach zamieszkujących nasze ogrody możecie poczytać i
      pooglądać ich portrety na mojej ekologicznej wystawie pt. „Życie wokół nas”.
      Wystawa znajduje się w budynku centrum edukacji ekologicznej PAN na terenie
      ogrodu botanicznego w Powsinie i jest czynna w godzinach otwarcia ogrodu do 17
      lipca włącznie.
      Serdecznie zapraszam
      Jurek
      Może wówczas zobaczycie jak wiele błędnych informacji, a dotyczących czasem
      najpospolitszych gatunków zwierząt jest podawane w wątkach na forum.
      • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 20.06.07, 16:20
        no coz, zapewne zauwazyles Szanowny Jerzy, ze to forum amatorow, milosnikow bez
        wyksztalcenia w tym kierunku, wiec dla nas stworzono juz kilka lat temu
        powiedzenie errare humanum est:)))) Nie wymachuj wiec wyksztalconym paluszkiem,
        tylko zachecaj do poglebiania wiedzy.
        A wracajac do moich zabek: wiekszosc znikla, ale nie sadze aby do sasiadow,
        ktorzy maja swoje stale zabie ekipy. Pewnie wybraly wolnosc i poskakaly w
        strone Renu. Ale mnie sie troche dostalo, kilka przyjaciolek i przyjaciol
        zostalo. Najczesciej widze je "na raty", slysze tylko ze jak wchodze do ogrodu
        to wieksza ilosc plusniec wody swiadczy o ich ucieczce. Potem jednak wychodza
        te male ciekawskie i patrzymy sobie w oczy, rozmawiamy, no, jak to wsrod
        przyjaciol. Dzis rano bylo nas 7 naraz. Fajnie bylo.
    • tekisk Re: Te rozpustne zaby! 21.06.07, 12:15
      Zazdroszczę Ci , że możesz obserwować żabią rodzinkę .
      Mieszkam na osiedlu , w pobliżu którego są stawy .
      Cieszę się , że każdej wiosny , mogę słuchać żabich koncertów .
      Nie rozumiem ludzi , którym to przeszkadza .

      Świetny wątek . Przeczytałam za jednym posiedzeniem przy komputerze :)))
      • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 21.06.07, 14:50
        bylam dzis krotko w ogrodzie, bo i kropi (wreszcie!!!) i mam mase pracy przed
        urlopem. Zajrzalam jasna rzecz do nich. Jak mialam tylko Gustava i Matylde, to
        je rozroznialam. Teraz niestety nie. Ale pomyslalam, ze to jak z Kaczynskimi:
        malo kto ich rozroznia i nie ma to zadnego znaczenia.
        Dzis znowu mnie jedna zachwycila sposobem jakim sie trzyma na wodzie.
        Powiedzce, jak one to robia? Jak ja chce troche polezec na wodzie, to musze
        jakimis konczynami poruszac, chocby lekko. Ona nie. lezy na brzuszku, lebek nad
        woda, bo przeciez rozmawiamy sobie, wszystkie lapki rozstawione w cztery swiata
        strony i nawet nie drgie! I trzyma sie na wodzie. Myslalam czy aby nie lezy na
        glebokim wdechu i to powietrze ja trzyma? Ale wydaje czasami dzwieki, wiec
        powietrze uchodzi:)))) No, Mala Sztukmistrzyni!
        • tekisk Re: Te rozpustne zaby! 22.06.07, 07:53
          ewa553 napisała :
          > Powiedzce, jak one to robia? Jak ja chce troche polezec na wodzie, to musze
          > jakimis konczynami poruszac, chocby lekko. Ona nie. lezy na brzuszku, lebek
          nad
          >
          > woda, bo przeciez rozmawiamy sobie, wszystkie lapki rozstawione w cztery
          swiata
          >
          > strony i nawet nie drgie! I trzyma sie na wodzie. Myslalam czy aby nie lezy
          na
          > glebokim wdechu i to powietrze ja trzyma? Ale wydaje czasami dzwieki, wiec
          > powietrze uchodzi:)))) No, Mala Sztukmistrzyni!

          Kiedy byłam nieco młodsza , umiałam leżeć na wodzie - brat mnie nauczył .
          Ale nie tak , jak żabki - tylko na plecach . Można było sobie długo leżeć ,
          wypoczywać .
            • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 22.06.07, 16:02
              bylam w ogrodzie pozegnac sie z NIMI, bo wyjezdzam na pare dni. Zaczynaja
              doroslec, nabierac powaznych kolorow. Juz mozna rozroznic Panienke. Jest taka
              raczej szaro-bura jak jej matka. Mam nadzieje, ze nie bedzie taka puszczalska
              jak mama, bo bede musiala drugi basenik dobudowac:))))
    • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 01.07.07, 20:09
      wrocilam po krotkim urlopie i melduje poslusznie, ze oczko pelne jest zab i
      zabek. Probowalismy je dzisiaj z dziecmi sasiada policzyc, ale sie strasznie
      wyglupialy (zabki, nie dzieci), skakaly, popisywaly sie - jasne, mialy dwoje
      podziwiajacych wiecej. No i doszlismy do wniosku, ze jest ich po prostu bardzo
      duzo i ze jedna piekniejsza od drugiej. Obawiam sie, ze dzieci beda teraz do
      mnie stale przylazic, tak im sie zabawa w liczenie zabek spodobala:)))
      • tekisk Re: Te rozpustne zaby! 02.07.07, 07:20
        ewa553 napisała:

        > (zabki, nie dzieci), skakaly, popisywaly sie - jasne, mialy dwoje
        > podziwiajacych wiecej. No i doszlismy do wniosku, ze jest ich po prostu
        bardzo
        > duzo i ze jedna piekniejsza od drugiej. Obawiam sie, ze dzieci beda teraz do
        > mnie stale przylazic, tak im sie zabawa w liczenie zabek spodobala:)))

        Duży plus dla Ciebie , uczysz dzieci miłości do przyrody .
        A , że czasem bywają natrętne ? Z czasem znudzi im się - kiedy żabki
        zamienią się w żaby :)
        • ewa553 Re: Te rozpustne zaby! 02.07.07, 09:04
          nie, nie martwie sie o ich natrectwo, martwie sie, ze moga mi wpasc do wody!
          Szczegolnie cudowna Antonia, ktora ma dopiero 5 lat, pasuje w oczko jak ulal!
          Wychodzac wczoraj z ogrodu zwrocilam na to uwage ich ojcu. I niechby sie i
          zabami interesowaly, jak mowisz: nigdy nie za wczesnie zwracac dzieciom uwage
          na cuda przyrody.
    • ewa553 dawno nie bylo o rzabkach:)))) 14.07.07, 15:39
      (postanowilam pisac niegramatycznie/nieortograficznie, bo coraz mnie ktos
      podejrzewa, ze pisze o zembach)
      Wczoraj: nie wiem skad sie ich nagle tyle wzielo??? Urzadzaly igraszki, gonily
      po trawniku, skakaly do wody, swawolily. Ciekawe, ze skrzek "zniesiony" naraz
      rozwija sie w roznym tempie. Bo jest jeszcze kilka naprawde slodkich maluchow.
      Dwie mialy zabawe: jedna z nich wyskakiwala na trawnik, chowala sie za trawa,
      ktorej pozwolilam pierscieniem nieco wyzej rosnac wokol oczka. A ta druga
      podplywala do brzegu i filowala, gdzie ta inna sie schowala! Zopelnie jak moje
      dwa koty jak sie bawia. Jedna z rzab zaniepokoila mnie: albo ma wzdecie, albo
      jest w zaawansowanej ciazy: balon, po prostu balon a nie zaba! Czy ktos wie czy
      one tak na okraglo rozmnazaja sie?
      Dzisiaj: zrobilam rzabkom siurpryze! Wpuscilam waz (wonrz:))) do wody aby dolac
      troche swiezej: przez upal wyparowala mocno. No i jak odkrecilam kran, to woda
      mocno siknela i w oczku zrobily sie fale. No i dwie rzabki zamiast uciec ze
      strachu, co byloby zgodne z ich natura, zaczely sie kolysac na falach! Czy one
      nie sa fajne?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka