jerzy.wozniak
07.05.07, 09:40
Siedząc nad brzegiem Atlantyku nieopodal mego skromnego domostwa na
Teneryfie, odbieram od wielu z was emilki abym coś odpowiedział na temat
oszczerstw słanych pod moim adresem w wątku o kocurach. Miałem to zamiar jak
zwykle o... ponieważ kundle szczekają a karawana ... przynajmniej tak mówią
mądrzy arabowie i inne ludy Wschodu. Jednak po kilku emilkach od was
postanowiłem coś skrobnąć.
OŚWIADCZENIE
Oświadczam więc, że zamieszczone linki do niby mojego życiorysu w Wikipedi to
bzdura i nie mają one nic wspólnego z prawdą. Sprawa ta ponieważ i w Polsce
podlega pod prawo karne została skierowana do prokuratury zarówno jeśli
chodzi o autora (autorów i autorki) tego oszczerstwa, a także przeciw
Wikipedii. Narusza ono bowiem dwa paragrafy kodeksu karnego – jeden w sprawie
naruszenia dóbr osobistych i drugi w sprawie ochrony danych osobowych.
WNIOSKI
Nasuwa się szczególnie jeden jak podłym można być aby w tak gó..anej sprawie
jak dyskusja o kotach użyć tak ohydnej manipulacji, aby ośmieszyć swego
oponenta. Strach pomyśleć co osoby te zrobią w wypadku spraw naprawdę
życiowych.
Drugi to taki jak wielu z was mogło w to uwierzyć szczególnie, że mądrości w
tej wielkiej, mądrej, światowej, bezkresnej encyklopedii zwanej wikipedią,
może zamieścić każdy idiota, wariat, głupek, a także profesor i rzetelny
naukowiec. Rodzi się tu pytanie po co z niej korzystać gdy nie można
oddzielić ziarna od plew? Mój więc „życiorys” świadczy dobitnie jakiego
rodzaju wiadomości bez zgody osoby opisywanej są tam zamieszczane (a na moim
zdjęciu widać ze mam co najmniej 20 lat mniej niż opisywany Jerzy Woźniak.
Czyli chcesz komuś dorobić gó..any życiorys napisz do Wikipedii! Mochery do
roboty!
NA KONIEC
Ponieważ nie takie rzeczy tu o mnie wypisywano nie zdziwię się gdy zostanę
też ss-manem, kapo w Oświęcimiu lub inną gadziną, Polak aby wygrać może jak
widać zjeść nawet gó... Oświadczam wam, że dalej spokojnie będę pisał prawdę
na tym forum i mocząc nogi w mej atlantyckiej sadzawce myślał jak wielkiej
duszy są ludziki zamieszczające o mnie te bzdury. A nade mną niebo bez chmur –
tu jest 325 dni słonecznych w roku. Naprawdę chce się żyć. Zaś moim
oponentom od paszkwili zostanie tylko mocherek na głowie i ewentualnie droga
wycieczka do Łazienek Królewskich (nie rzadziej niż 2 razy w roku bo to
kosztuje).
Jurek