co to za roślina???

11.06.03, 08:19
Spróbuje ja opisać
Ogólny widok rośliny to coś jakby "grudzień" ale w wersji XXL - ta konkretna
roślina owiele wieksza. Egzemplarz, który widziałam ma 30 lat, pędy??
łodygi ? długości 2 m - kwitnie na biało pełnymi kwiatami wielkośći dłoni.
Duży piękny biały kwiat, mocno pachnący umieszczony jest na końcu takiej
jakby "trąbki" Każdy kwiat zyje tylko dobe. Kwiaty widziałam jedynie na
zdjęciu.
Dostałam szczepki - co to jest i jak sie z tym obchodzic ???
    • piasia Re: co to za roślina??? 11.06.03, 09:50
      Pierwszy odruch - Królowa Nocy - Selenicereus Grandiflorus. Ale to nie jest
      królowa nocy - to jest sukulent zwany Księżniczką Nocy. Kwitnie znacznie
      chętniej i obficiej niż wspomniana Królowa. Niestety. nie pamiętam jak sie
      fachowo nazywa, poszperam w domu i napiszę, chyba że mnie ktoś uprzedzi.
      pzdr
      • capa_negra Re: co to za roślina??? 11.06.03, 11:46
        Dzięki za odpowiedź - z rozmowy z gospodarzami wynikało ,że kwitnie z róznym
        szczęściem - czasami nie kwitnie 2 -3 lata a czasami 2 x do roku .
        Widziałam zdjęcie z kilkoma kwiatami równocześnie i rzeczywiście użyli
        określenia "kwiat jednej nocy"
        Oczywiście chetnie posłucham dalszych informacji
        • piasia Re: co to za roślina??? 12.06.03, 10:19
          Ha, skleroza nie boli!
          Wczoraj wieczorem przetrząsnęłam biblioteczkę i w starym numerze "Kwietnika"
          znalazłam opis Twojej rośliny - jeśli dobrze pamietam nazwę - to Epiphyllum.

          Niestety, nie wziełam Kwietnika ze sobą więc wpiszę to co pamiętam:
          Światło ma być rozproszone, a więc kaktus nie moze stać w słońcu, ma miec
          ciepło, a ziemia (koniecznie lekka i próchniczna) musi być stale wilgotna.

          Sadzonki powinny przeschnąć 10 dni, a potem trzeba je wetknąć do wilgotnej
          ziemi.

          Artykuł o kaktusach epifitycznych napisał Jerzy Woźniak, który tu pewnie za
          chwilę zawita i dołoży trochę dokładniejszych informacji ;))))
    • jerzy.wozniak Re: co to za roślina??? 13.06.03, 10:55
      Witam na forum Gazety!
      No tak kiedyś spłodziłem cos takiego o kaktusach innych niż kuliste. Ale ze
      świetnego artykułu – zdjęcia robił najlepszy na Świecie specjalista E. Meier z
      Niemiec – zostało niewiele, znacznie ciekawiej wyszedł materiał drukowany w
      Czterech Katach. Określenie nawet pobieżne co to jest, jest raczej niemożliwe,
      a to dlatego ze kaktusy takie zwane epikaktusami to mieszance, a jest ich w tej
      chwili zarejestrowanych 27 tysięcy odmian. Wbrew temu co nabazgrała w kwietniku
      niejaka Dubielecka, kaktusy epifityczne gatunkowe, nie są nazywane epikaktusami
      lecz nazywa się je tak jak mówi ich nazwa rodzajowa. Nazwa epikaktus nie
      pochodzi bowiem od kaktusa epifitycznego czyli rosnącego na drzewach lecz od
      umieszczenia kwiatów nad łodygą na długiej trąbce. Na przykład nazwa epiphyllum
      nie pochodzi od „nadrzewny liść”, lecz od „nad liściem” co odnosi się do
      umieszczenia kwiatów wyrastających nad płaskimi podobnymi do liścia łodygami.
      No, ale do tego trzeba znać pochodzenie nazw, łacinę i angielski – a to już
      widać nieco za dużo, nieco dużo. Gdyby jeszcze była chęć czytania to można by
      było rzucić okiem na książkę kaktusy i inne sukulenty wydana przez wiedze i
      życie – a tam jest krok po kroku napisane co i jak.
      Epikaktusy są więc mieszańcami, a na przykład epifilum to gatunek
      kaktusa wcale nie epifitycznego gdyż rośliny te korzenią się głównie w ziemi i
      wspinają po pniach jak liany. Ponieważ ma płaskie podobne do liści pędy,
      kaktusy te jak wiele im podobnym nazywane są czasem tez kaktusami liściastymi.
      Epifitem jest na przykład popularna szlumbergera czyli zygokaktus czyli
      grudnik. Ale nie nazywamy jej epikaktusem lecz szlumbergerą. Epikaktusy mają
      tylko nazwy odmianowe czyli na przykład epikaktus King Red. Wiele epikaktusów
      to krzyżówki nie tylko między gatunkowe, ale również między rodzajowe, a ich
      hodowla to pasja kilku tysięcy hodowców. W Polsce rośliny te, jak wszystko co
      ładne i nadające się do uprawy w mieszkaniu, między innymi dzięki takim
      artykułom jak ten Dubieleckiej, są niespotykane w kwiaciarniach. Jako
      ciekawostkę mogę podać, że przypominające z pędów epifylum, kwitnące na
      czerwono epikatusy spotykane czasem w domach to mieszańce powstałe głównie w
      USA w latach 30 tych i 40-tych.
      Teraz co do nazwy. Królowa cos tam, to wszystko co kwitnie krotko i wieczorem.
      W tym także selenicereus – oczywiście nie jest on epikaktusem ani nawet
      kaktusem epifitycznym gdyż pnie się po skałach lub pniach drzew – zwany jest
      rzeczywiście królową nocy, z tym ze Anglicy wyróżniają szereg nazw król,
      książę, księżniczka – jednej nocy, zależnie od gatunku selenicereusa, a jest
      ich do diabła i trochę. U nas jak zwykle brak informacji powoduje ze nawet
      popularne echinopsisy są tak nazywane. Po moim artykule o Królowej nocy – czyli
      o tym co u nas kryje się pod ta nazwą - pewna czytelniczka zaproponowała
      piękną nazwę dla mieszańców epifilum – faworyta nocy - super nazwa. Kwiaty
      wielkości dłoni to nic – mieszańce selenicereusa, epifilum i helianttocereusa
      mają kwiaty osiągające 37 cm średnicy przypominające kwiat dalii
      (pełnokwiatowej) – znów brak możliwości wstawienia zdjęć. Na koniec owoce wielu
      epikaktusow zwane pitaya lub pitahaya są sprzedawane na całym świecie, a
      ogromne plantacje kwitnących tysiącami kwiatów to wręcz niesamowity widok.
      Miałem okazję je widzieć, gdy byłem na konferencji na Kostaryce poświeconej
      zastępowaniu upraw koki właśnie mieszańcami kaktusów liściastych. Nazwą pitaya
      są objęte również owoce kolumnowych kaktusów z rodzajów cereus i pokrewnych.
      Wszystkie są o wiele lepsze w smaku niż szkodliwe dla zdrowia owoce opuncji z
      powodu których tylko na Malcie dokonuje się kilkuset operacji rocznie. Możecie
      to przeczytać w moim artykule (jedyny w Polsce) „Jemy kaktusy”.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
Pełna wersja